Biedny Bogaty Młodzieniec.

Ewangelia Marka 10:

17 Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?18 Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.19 Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę.20 On Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. 21 Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną.22 Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. 

 

Któż może być zbawiony w takim razie?, dobrze postawione pytanie, uczniowie zrozumieli dokładnie całe zajście. Bogaty młodzieniec nie tylko był bogaty, przede wszystkim był pyszny, myślał że bogactwo, które posiada jest nagrodą za jego pobożne życie, spodziewał się innej odpowiedzi, myślał sobie-”cóż więcej można uczynić dobrego niż ja czynię?” Ta historia wcale nie mówi o tym byśmy wszystko sprzedali i rozdali, nie mówi też o tym że bogactwo jest złe, a ubóstwo dobre, , ta historia opowiada o ludziach zachwyconych swoją pobożnością, nie o dobrach materialnych, nasze wewnętrzne skupienie na posiadaniu powoduje że nawet nie dostrzegamy co tak naprawdę tam się stało, w pierwszym odruchu gdy czyta się o tym zdarzeniu przychodzi współczucie dla młodzieńca – no jak on ma teraz wszystko sprzedać? Jak ja mam się wszystkiego pozbyć? Nawet uczniowie byli zaskoczeni surowym wymogiem zbawienia, jednak pytanie sformułowali prawidłowo -”..kto w takim razie może być zbawiony?..”Ogarnia nas strach że Bóg zażąda – „sprzedaj wszystko co masz”, ale to nie o to chodzi, to tylko ta nasza cielesność nas mami, odwraca uwagę od sedna tej historii- ponieważ pytanie nie powinno brzmieć – „…co mam czynić by być zbawionym?”, dlatego wydaje nam się że odpowiedź brzmi – „…sprzedaj wszystko…” ,jeżeli tak jest to oznaczało by że możemy kupić sobie zbawienie „złotem”? Jezus spojrzał na młodzieńca i od razu wiedział co on ma w sercu, z czym przyszedł, młodzieniec przekonany był że zbawienie jest z uczynków, dlatego Jezus powiedział mu – „..czyń to – sprzedaj wszystko….”, chciał mu pokazać że zawsze zabraknie jakiegoś uczynku by być naprawdę dobrym. Kiedy człowiek zaczyna żyć coraz bardziej religijnie, zaczyna też widzieć siebie w coraz lepszym świetle, takim człowiekiem był młodzieniec. Z pewnością wypełniał przykazania, naprawdę był pobożnym człowiekiem, wiedział od początku czego Bóg oczekuje dlatego tak żył, myślał sobie że dzięki temu świętemu życiu należy mu się zbawienie, w końcu otrzymał wielkie błogosławieństwo w postaci bogactwa, przyszedł więc do Jezusa by usłyszeć pochwałę i potwierdzenie przeświadczenia o zbawieniu, bogaty młodzieniec przekonany że zasłużył sobie na zbawienie stanął przed samym Bogiem, który zna nasze wszystkie słabości. Jezus sprowadził go na ziemię i wskazał drogę doskonałą.

    Ta historia opowiada o tym że w naszym życiu zawsze znajdzie się przeszkoda do zbawienia i drogi doskonałej, każdy z nas ma coś co Jezus może wskazać – oddaj mi to…, czego nie chcemy lub nie potrafimy oddać, każdy uczciwy człowiek odchodzi zasmucony sprzed oblicza Pańskiego, bo każdy uczciwy w blasku majestatu Sprawiedliwego może widzieć tylko swoje brudy. Ta historia uczy pokory, skłania do refleksji – kto w takim razie może być zbawiony? skoro każdy z nas ma słabość, której nie może się pozbyć, każdy z nas ma grzech, który oddziela od Boga, Jezus udziela odpowiedzi na to pytanie, ale nie przez „..sprzedaj wszystko…” tylko w tym zdaniu – „...to co niemożliwe jest u ludzi możliwe jest dla Boga…”, dlatego że człowiek nie może zbawić się w żaden sposób, po to właśnie Bóg posłał Chrystusa, by okazało się że jest tylko jeden uczynek, który zbawia, to krzyż Jezusa Chrystusa jest tym jedynym uczynkiem – drogą doskonałą.

   Powinniśmy się starać w życiu wypełniać przykazania, powinniśmy w uczynkach naśladować młodzieńca, ale jest przestroga dla nazbyt pobożnych, dla przeświadczonych o własnej doskonałości, dla tych, którzy mniemają że już niczego im nie brakuje, którzy już tylko chcą uczyć innych, którzy stoją przed Panem w zachwycie narcyza i myślą sobie „..kurcze jaki ja dobry jestem, kiedyś byłem zły, ale już jestem dobry…” błogosławieni ubodzy w duchu . Młodzieniec był człowiekiem pobożnym, ale żyjącym z dala od Chrystusa, tak jak wielu żyje pobożnie lecz z dala, takie życie ma pozory, jest fałszerzem naszej samooceny, jest oszustem naszego „ja”. Jezusowi zrobiło się żal młodzieńca, bo widział jego biedę i wiedział że młody odejdzie zawiedziony, że ciężko mu będzie przez pryzmat uczynków i „ błogosławieństw materialnych” dostrzec sedno sprawy, bo każdy kto żyje w oszustwie pychy, gdy spotka Mistrza odchodzi zawiedziony, ale właśnie o to chodzi – by wyrwać człowieka kłamstwu i oddać go prawdzie, a prawda wyzwoli nas z naszych samozachwytów i sprowadzi na drogę szukania miłosierdzia, każdy kto naprawdę zetknie się z prawdziwym Jezusem Chrystusem uświadamia sobie że tylko Jego bezmiar miłosierdzia może ocalić, każdy kto w blasku chwały Pana przyjrzy się sobie wtedy chciałby stać się prochem pod Jego stopami. To nie coraz świętsze życie prowadzi nas do zbawienia, ale tylko coraz większa ufność i wiara w Jego miłosierdzie, bo kiedy uświadamiam sobie jak wiele przebaczenia i miłosierdzia potrzeba dla mnie to sam szukam by przebaczyć, by być miłosiernym, bo właśnie taka jest doskonała droga naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Ponieważ to co jest niemożliwego dla człowieka możliwe jest w Chrystusie Jezusie, ale tylko przez łaskę wypływającą z bezmiaru miłosierdzia Bożego.

 

10 Comments

  1. Jadzia

    nie przeinaczajmy Ewangelii

    Wg mnie w słowach Jezusa chodzi o sprawy materialne. Dlaczego? 

    "Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości."

    O jakie inne posiadłosci by tutaj chodziło?

    idziemy dalej

    Biblia Warszawsko-Praska – ten sam cytat

    "Jednego ci jeszcze brakuje: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj [pieniądze] ubogim, a wtedy będziesz miał skarb w niebie. Potem weź krzyż i chodź za Mną! (22) Lecz on sposępniał usłyszawszy te słowa i odszedł zasmucony. Posiadał bowiem liczne dobra."(…) Dzieci, jakże trudno jest wejść do królestwa Bożego tym, którzy całą nadzieję złożyli w pieniądzach. (25)

    Biblia Warszawska

    (22) A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności. (23) A Jezus, spojrzawszy wokoło, rzekł do uczniów swoich: Jakże trudno będzie tym, którzy mają bogactwa, wejść do Królestwa Bożego!

    Podobnie w Biblii Gdańskiej Brzeskiej

    Biblia Poznańska

     (22) On zaś spuścił oczy na te słowa i odszedł smutny, bo posiadał wielkie bogactwa

    I Biblia Tysiaclecia

     (22) Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (23) Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. (24) Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego <tym, którzy w dostatkach pokładają ufność>.

    I prosze nie wycinać niektórych rzeczy! po to manipulacja. Werset 24 został w blogu wycięty.

     

    Aha, cytaty z Ewangelii ze strony

    biblia.info.pl/biblia.php

     
    Odpowiedz
  2. elik

    O co chodzi?….

    @Ostatni – a może jednak bardziej chodzi o to, aby zachęcać i umiejętnie przysposabiać innych, do poznawania i uznawania Słowa BożegoJego prawdy, oraz ujawniania wszystkich zaistniałych faktów i występujących w świecie zaleznosci, czy tendencji i potencjalnych zagrożeń.

    Po to, aby jeszcze skuteczniej siebie i innych chronić, zabezpieczać, przede zakusami szatana i jego sojuszników tj. tych, co w współczesnym świecie zbyt często stanowią struktury władzy i dysponują największymi środkami finansowymi, oraz ośrodkami medialnymi i nowoczesnymi technologiami. 

    Dlatego mogą/ usiłują relatywizować, a nawet publicznie negować Jego prawdę, czy nagminnie ignorować Boże przykazania i łamać naturalne prawo, choćby na Ukrainie w imię nowego bóstwa tj. dowolności. 

    A jednocześnie wielu ludzi coraz bardziej profesjonalnie oszukiwać, czy dezinformować, a nawet zniewalać mamiąc oferowanym fałszem – atrakcyjnie opakowanym pozornym dobrem, czy najbardziej zagubionych, zdezorientowanych zbyt łatwo deprawować kolejną ideologią, bądź demagogią lub pseudo-religią, czy  satanistyczną popkulturą.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  3. ostatni

    P. Jadwigo

     Pani Jadziu nic nie zostało wycięte, po prostu skopiowałem fragment od 17 do 22 wersetu, każdy może sprawdzić kontekst całej wypowiedzi(jak pani to uczyniła) i nie ma tu żadnej tajemnicy. Gdybym skopiował od 1-do 40 wersetu to zawsze ktoś mógłby napisać że wyciąłem 41, dlatego uważam że ta uwaga o manipulacji jest jakby przesadzona. Może powinienem zaznaczyć większy fragment, ale pisząc na Tezeuszu kieruje się tym że uczestnicy znają Pismo Święte i nie chciałem wizualnie wydłużać tekstu by na dzień dobry nie zniechęcać do czytania, krótkie teksty mają większą szanse na przeczytanie , a piszemy przecież po to by ktoś to przeczytał. Dziękuje jednak za tę uwagę , widzę że trzeba podchodzić do tego bardziej ostrożnie, ciągle się uczę więc każda uwaga nawet podana z grubej rury jest dla mnie cenna.

    Ma pani rację że wątek materialny jest tu istotny, ale nie jest on odpowiedzią na zadane pytanie, moim celem było przedstawienie dodatkowych wątków, bardziej istotnych no i odpowiedź na zadane pytanie młodzieńca, które było konkretne -”….co mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? …”najczęściej za odpowiedź uznaje się -”..Jednego ci jeszcze brakuje: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj [pieniądze] ubogim…”, niestety to nie jest odpowiedź na zadane pytanie- z dwóch względów:

    1 gdyby chodziło o sprzedanie wszystkiego – czyli że każdy kto sprzeda wszystko mógłby kupić zbawienie a to oznacza zbawienie z uczynków

    2 ważniejszy chyba argument jest taki – Jezus powiedział -”…..Jednego ci jeszcze brakuje: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj [pieniądze] ubogim, a wtedy będziesz miał skarb w niebie. …” nie powiedział np. -”…sprzedaj wszystko a osiągniesz zbawienie…” a to jest zasadnicza różnica. Możemy sobie zasłużyć na lepszą „pozycje” w Niebie, ponieważ Niebo to nie komuna i nie będzie tam po równo dla każdego- są różne poziomy Nieba itp. ale to jest odrębny temat.

    Odpowiedzi na pytanie Jezus udziela dalej gdy mówi do uczniów – „… U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe. …” to jest prawdziwa odpowiedź – spójrzmy na tą historie w wielkim skrócie – młody pyta – „…co mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?….” Jezus odpowiada – „.. czego byś nie uczynił to będzie za mało by zasłużyć na życie wieczne ( to jest moja interpretacja wątku materialnego)…”, apostołowie mówią-..” któż więc może być zbawiony? …” Jezus udziela odpowiedzi – „.. U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe …” i to chyba wyjaśnia wszystko ponieważ zbawienie jest z łaski i tak naprawdę tylko Bóg może to uczynić, ale bogactwo mami ponieważ młodzieniec jak tylko usłyszał o kasie zaraz odszedł, mógł np. zapytać – czy to znaczy że mogę kupić moim majątkiem zbawienie?, wtedy pewnie usłyszał by pochwałę od Jezusa, ale młody był zapatrzony w swoje uczynki i skoncentrowany na majątku, który uważał za dawcę szczęścia. Dlatego tak trudno bogatym się nawracać – boją się oni że stracą pieniądze, że Bóg chce ich kasy i nie słuchając zaraz odchodzą.

     
    Odpowiedz
  4. ostatni

    P. Zbigniewie

     Panie Zbigniewie, Słowo Boże jest bogate i często Bóg posługuje się nim również by mówić do nas osobiście więc może do pana mówi w tym fragmencie właśnie o tych rzeczach, które pan napisał, ja zobaczyłem tą historię w takim kontekście jak opisałem, a ponieważ nie jest to żaden dogmat można się z tym nie zgadzać tak jak uczyniła to pani Jadwiga.

     

     
    Odpowiedz
  5. elik

    Wyjaśnienie i…..

    @Ostatni – rzecz w tym, że mój uprzedni wpis absolutnie nie dotyczył Słowa Bożego, lecz wyłącznie Sz. Pana próby interpretacji, a ściślej tego akapitu: Ogarnia nas strach że Bóg zażąda – „sprzedaj wszystko co masz”, ale to nie o to chodzi, to tylko ta nasza cielesność nas mami, odwraca uwagę od sedna tej historii.

    Proszę starać się zawsze pamiętać o tym, że pisząc tekst na forum Tezeusza, a tym bardziej usiłując interpretować, czy komentować Słowo Boże – wymagana jest, od autora nie dowolność, lecz co najmniej elementarna roztropność, rzetelność i odpowiedzialność za artykułowane myśli.

    A więc zdecydowanie lepiej jest unikać formy bezosobowej i raczej wypowiadać się w imieniu własnym, a nie za innych, tj. nas, a cielesność nie jest sprawcą, lecz jedynie może być jedną z przyczyn tego, że ktoś mami, odwraca uwagę od sedna…..

    Ps. Piszemy chyba przede wszystkim po to, żeby innych zachęcić, do pogłębionej refleksji, czy wzajemnej wymiany myśli – owocnej i pożytecznej dyskusji. 

    Pozdrawiam – Zbigniew

     
    Odpowiedz
  6. Jadzia

    chodzilo mi o to

    by nie robic nadinterpretacji słów Ewangelii. bogactwo to bogactwo, pieniądz to pieniądz. Juz mi tutaj na Tezeuszu iles lat temu ktos wmawiał, ze Apostołowie wcale biedni nie byli – wprost przeciwnie – Piotr mial firme rybacką. (hi hi) 

     

    1 gdyby chodziło o sprzedanie wszystkiego – czyli że każdy kto sprzeda wszystko mógłby kupić zbawienie a to oznacza zbawienie z uczynków

    No nie. W średniowieczu sprzedawano odpusty potrzebne do zbawienia, tyle że pieniadze wcale nie szły na ubogich tylko na bogaty kler. Tu sie nic nie kupuje – tylko wspiera pieniędzmi ubogich, a to jest zasadnicza róznica.

     

    2 ważniejszy chyba argument jest taki – Jezus powiedział -”…..Jednego ci jeszcze brakuje: Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj [pieniądze] ubogim, a wtedy będziesz miał skarb w niebie. …” nie powiedział np. -”…sprzedaj wszystko a osiągniesz zbawienie…” a to jest zasadnicza różnica. Możemy sobie zasłużyć na lepszą „pozycje” w Niebie, ponieważ Niebo to nie komuna i nie będzie tam po równo dla każdego- są różne poziomy Nieba itp. ale to jest odrębny temat.

    A jaka jest róznica pomiedzy zbawieniem a skarbem w niebie? Czyzby w niebie były sztabki złota?

     
    Odpowiedz
  7. ostatni

    re: wyjaśnienie i …

     

     

    P. Zbigniewie. Zgadzam się z panem że najbezpieczniej jest pisać o sobie, ale czasami używanie formy nas czy my nie musi oznaczać czegoś niewłaściwego, bo np. – my jesteśmy grzesznikami, my mamy problem z cielesnością, nas atakuje „kudłaty”, my potrzebujemy łaski do zbawienia itd… To są oczywiste rzeczy, które dotyczą nas wszystkich – ludzi bez wyjątku, ponieważ każdy z nas ma ciało i zmaga się z podobnymi słabościami-jeden bardziej z tym drugi z tamtym, każdy grzeszy, każdy doświadcza ataków złego, każdy potrzebuje łaski, więc jeżeli napisze coś o nas ludziach co jest oczywiste i z czym nie ma dyskusji to w czym jest problem? . Jeżeli chodzi o tą konkretną rzecz – mamonę to każdy jest kuszony w tej dziedzinie, nawet sam Jezus był kuszony bogactwem i władzą przez diabła, ale to że jesteśmy kuszeni czy mamieni nie oznacza że ulegamy, jest to raczej element zmagania się z czymś i dotyczy to nas wszystkich, a to kto jak sobie z tym radzi to zupełnie inna kwestia. Cielesność panie Zbigniewie określiłbym jako furtkę przez, którą zły próbuje się wedrzeć do naszego życia, a ponieważ ma on taką naturę by wszystko niszczyć co Bóg uczynił więc nikomu nie odpuszcza, dlatego z całą odpowiedzialnością mogę napisać że my mamy z nim problem, choć każdy z nas rozwiązuje go inaczej. Mamona ściśle powiązana jest z cielesnością, którą to posługuje się diabeł by nas upodlić(chce nas upodlić) co nie oznacza że z każdym mu wychodzi, wiedząc o naszych słabościach próbuje zmieniać sens Słowa Bożego by nam przedstawić Boga jako okrutnika, poprzez naszą cielesność, i na to zwróciłem uwagę- że każdego próbuje choć nie każdy da się omamić,

    Dziękuję jednak za te uwagi, mam wiele myśli, które chciałbym spisywać, a przekazywanie własnych myśli wcale nie jest łatwe, czasami gdy wracam do swoich wpisów po długim czasie też zauważam że nie wszystkie myśli wyraziłem tak jak bym chciał. Dla mnie osobiście historia o bogatym młodzieńcu jest zachętą do zwracania się ku Bożemu miłosierdziu, ponieważ po stwierdzeniu że robię lub że robimy już wszystko dobrze zawsze znajdzie się ta jedna rzecz, której zabraknie do zbawienia, ale Bóg wiedząc o tym dał nam możliwość osiągnięcia celu w inny sposób i myślę że chyba to jest zachętą.

    Panie Zbigniewie prawda o nas ludziach jest bolesna, jesteśmy do kitu – wszyscy bez wyjątku na czele z papieżem, najświętszymi, św. Piotrem, Pawłem, Janem, Faustyną, z panem i ze mną i nawet z panią Jadwigą, bądźmy uczciwi – jesteśmy do bani, ALE jest ktoś kto to zmienia, On powoduje że możemy widzieć siebie inaczej, że mogę widzieć w panu człowieka, który choć kręci się wokoło jednego tematu i trochę nim męczy innych to jednak zawsze stara się być uprzejmy, że w pani Jadwidze dostrzegam kobietę z różnymi doświadczeniami i choć czasami daje uwagi z grubej rury to bardziej z powodu szczerości niż złośliwości, ale to dzięki Jemu mogę tak widzieć, który zawsze mówi – Seba spójrz na siebie, a ja odpowiadam tak Panie Jezu masz rację nie jestem lepszy od nich od nikogo. I wcale nie jest to pesymistyczne, jest to o tyle dobre że ta prawda o nas zachęca by bardziej oddawać się Bogu i podejmować wysiłek do walki z ciałem i jego zachciankami. Ta walka dotyczy nas wszystkich.

    Pozdrawiam Sebastian.

     

     
    Odpowiedz
  8. ostatni

    a mi chodzi o to…

     

     

    Pani Jadwigo: nie jest to nadinterpretacja, wskazałem tylko właściwą odpowiedź, której udzielił Jezus na zadane pytanie, Jezus powiedział młodemu -” sprzedaj wszystko” nawet apostołowie wiedzieli od razu co oznacza ta odpowiedź, to że Jezus żąda czegoś niemożliwego, dlatego zapytali – „ kto w takim razie może być zbawiony..” Jezus potwierdza wątpliwość apostołów i odpowiada – wiem że dla was jest to niemożliwe, ale nie dla Boga”  tak więc to Bóg zbawia a nie nasza ofiarność.

    A jaka jest róznica pomiedzy zbawieniem a skarbem w niebie? Czyzby w niebie były sztabki złota?

    właśnie tak, w niebie są skarby, tylko bardziej cenne niż złoto, co to są za skarby tego nie wiemy, bo nasze mózgi w tej chwili nie są wstanie pojąć ani nawet wyobrazić sobie tych rzeczy, mało tego, każdy z nas gromadzi sobie sam te skarby, tą nagrodę,Ewangelia Mateusza 6:20 Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną.  a zbawienie to zupełnie coś innego,

    1 List do Koryntian 3: 10 Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje.11 Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.12 I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy,13 tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień /Pański/; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest.14 Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę;15 ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień. Biblia warszawska w miejscu ocaleje używa – zbawiony będzie, w tym fragmencie widać również że w niebie nie będzie komuny. Pani Jadwigo z tym budowaniem jest jak z emigracją – niektórzy ludzie tu w UK pracują a w Polsce stawiają dom, tak samo jest z nami, każdy chrześcijanin, który założył fundament na Chrystusie zaczyna budować, tu i teraz budujemy (naszym zyciem-uczynkami), ale nasz „dom” widać w Niebie, i co są warte nasze uczynki będzie testował Boży ogień. Jeszcze oprócz zbawienia- (ocalenia) jest zapłata lub strata, ciekawe co?

    pozdrawiam Sebastian.

     

     
    Odpowiedz
  9. elik

    C.d konwersacji

    Panie Sebastianie przede wszystkim dziękuję za okazywaną życzliwość, a nawet wyrozumiałość i próbę odniesienia się, do moich spostrzeżeń, sugestii, rad i uwag.

    Jednak w przypadku ustalania pierwotnej przyczyny zaistniałego zjawiska, zdarzenia, a szczególnie powstałego błędu, czy występującego fałszu, pozornego dobra lub ewidentnego zła – zdecydowanie lepszą wydaje się forma osobowa, bo pozwala wskazać autora, czy identyfikować, demaskować ludzi złej woli – złoczyńców. Natomiast uporczywe unikanie tej formy choć chyba jest coraz powszechniejsze, może być odczytywane, jako wyraz przesadnej ostrożności, a nawet asekuracji i tchórzostwa.

    Mój ograniczony zakres opisywanych, czy podnoszonych zagadnień, czy spraw w komentarzach, bądź dyskusji jest zwykle następstwem u autorów tekstów wiodących, czy interlokutorów – zbyt często spotykanej maniery, do uogólnień, czy celowych uproszczeń, prowokacji, bądź kontrowersyjnych sformułowań lub powtarzalności popełnianych błędów.

    Rzeczywiście właściwe (stosowne) artykułowanie i przekazywanie na forum własnych myśli, doświadczeń, doznań i odczuć nie zawsze jest łatwe, ani proste. Jednak systematyczne ćwiczenia czynią mistrza, a wzorów do naśladowania nie brakuje w wspólnocie Jego Kościoła, nawet na forum w Tezeuszu.

    Ps. Miło poznać Pana imię i osobiste wyznania, lecz nie koniecznie skłonności, do personalnych odniesień, czy krytycznych ocen innych, nawet powszechnie uznanych autorytetów i wypowiadania się w imieniu nas wszystkich.

     
    Odpowiedz
  10. ostatni

    próba zakończenia konwersacji..

     

    Panie Zbigniewie, cały czas nie mogę dopatrzeć się w, którym to momencie odniosłem się krytycznie do kogokolwiek używając formy nas, przedstawiłem tylko fakt, rzeczywistość o nas, może nie jest ona (ta rzeczywistość) kolorowa, wspaniała, ale jest prawdziwa, trzeba ja zaakceptować by można było ją zmieniać, tak jak alkoholik – do puki nie zaakceptuje choroby to nie ma szans z nią walczyć, nie mam tu nikogo personalnie na myśli, ponieważ nie moja to rzecz oceniać -co kto i nie ma to nic wspólnego z tchórzostwem, po prostu, wszyscy mamy problem z cielesnością (nie mają go już ci, których ciała spoczęły w grobach), chyba że pan nie ma z tym problemu i czuje się urażony moim uogólnieniem że wszyscy niezależnie od intencji jesteśmy grzesznikami. Ale dobra nie będę już się tłumaczył zostawiam to pod ocenę czytelników

    pozdrawiam pana serdecznie.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code