Tygodnik "Echo Katolickie"

Zaprosić Boga

Spread the love

Zaprosić Boga do swojego życia

Kinga Ochnio

Każde małżeństwo ma inną historię… Do związku zawsze wnosimy nasze wady i zalety, zranienia czy strach. Konflikt? To tylko kwestia czasu. Ale i z kryzysu można wynieść dobro. Wystarczy zaufać Jezusowi i wejść na drogę uzdrowienia, drogę do pełnego i prawdziwego szczęścia.

Na początku wszystko układa się wspaniale – świeżo upieczeni małżonkowie odczuwają ogromną radość z bycia razem. – W naszym przypadku nie trwało to długo, można nawet powiedzieć, że bardzo krótko. Już po pół roku coś zaczęło się psuć, a nasze drogi powoli się rozchodziły. Po wejściu w małżeństwo ogarnęła mnie po prostu nuda – przyznaje Aneta Gałkiewicz. – Upatrzyłam sobie jakieś ideały w jednym czy drugim filmie, wybrałam pewne cechy partnerów koleżanek i oczekiwałam, że mój mąż będzie dokładnie taki.

Często prowokowałam Grzegorza do kłótni, a w jej trakcie potrafiłam wyjść z domu, nie zabierając ze sobą telefonu, bądź wyjechać gdzieś, nie mówiąc o tym mężowi – dodaje pani Aneta. I przyznaje, że mąż poszukiwał Boga. Relacja z Nim była dla niego naprawdę ważna, dla niej – niekoniecznie. – Niby chodziłam z mężem do kościoła, korzystałam z sakramentów, ale tak naprawdę to wszystko działo się gdzieś obok mnie.

W tamtym czasie priorytetem była dla mnie praca i rozwój kariery zawodowej. Rozwój duchowy nie znajdował się na liście moich życiowych priorytetów. Dzieci? Owszem, ale w dalekiej przyszłości. Grzegorz na te wszystkie kwestie patrzył zupełnie inaczej – tłumaczy A. Gałkiewicz.

Ucieczka w świat oczekiwań

W małżeństwo Urszuli Cupriak bardzo szybko wkradła się zazdrość. – Kiedy tylko mąż spojrzał w stronę innej kobiety albo zatańczył z kimś na weselu czy jakiejś uroczystości, od razu opanowywał mnie paniczny lęk. W nic nieznaczącej dla męża kobiecie ja widziałam realne zagrożenie dla mnie i naszego małżeństwa – przyznaje. I dodaje, że wielokrotnie obwiniała męża i tylko w nim szukała przyczyn problemów.

– Co jakiś czas wybuchała między nami burza, wydarzało się coś trudnego, przez dzień lub dwa nie rozmawialiśmy, a później kurz codzienności zasypywał to doświadczenie i wracaliśmy do normalności. Bez wejrzenia w siebie, bez przepracowania swoich postaw, bez wyjaśnień. To nie prowadziło do niczego dobrego – stwierdza pani Urszula. I znajduje przyczyny rozczarowania małżeństwem.

– Wchodzimy w małżeństwo z oczekiwaniem, że wszystko będzie wyglądało tak, jak w naszych marzeniach. Potem, gdy przychodzą problemy i trudności, zamiast się z nimi zmierzyć, uciekamy w nierealny świat idealnych oczekiwań. Odrzucamy realne życie, które ma zawsze słodko-gorzki smak, a chowamy się w świecie ułudy.

Współczesny świat, niestety, temu sprzyja. Podpowiada, że wszystkie kobiety powinny być idealnie szczupłe, piękne i zgrabne, a mężczyźni wysportowani i bogaci. Każdy powinien mieć olbrzymi dom i luksusowe auto. Kto by tak nie chciał? Takie myślenie jest bardzo niebezpieczne. W pogoni za takim marzeniami zapominamy o tym, co mamy, lub wydaje nam się to kompletnie bezwartościowe – zwraca uwagę U. Cupriak.

Rekolekcje i świadectwa

Oba małżeństwa przeżyły kryzys, dzięki czemu, paradoksalnie, wróciły na drogę głębszego przeżywania wiary. Lekarzem ich dusz i wzajemnych relacji stał się Jezus. Swoimi przeżyciami i doświadczeniami dzielą się w książce „Jezus uzdrawia małżeństwa”. Ma ona formę rekolekcji dla małżonków, ale przede wszystkim – wymiar praktycznego przewodnika na drodze uzdrowienia. Książka zawiera świadectwa par, praktyczne wskazówki oraz modlitwy, które przeprowadzą przez najtrudniejsze chwile życia.

– Moja droga z Jezusem rozpoczęła się dziesięć lat temu, po dwóch latach małżeństwa. Stało się tak za namową męża – przyznaje A. Gałkiewicz. I dodaje, jak wiele zmienił Jezus w jej życiu od chwili, gdy przyjęła Go do swojego życia i powierzyła Mu siebie. – Jezus uzdrowił moje serce, z miłością dotykając miejsc, w których doświadczyłam różnych zranień i trudnych sytuacji w relacjach z rodzicami, rodzeństwem i innymi ludźmi. Jezus poprowadził mnie tą drogą uzdrowienia z delikatnością, której potrzebowałam.

Dokonywało się to w czasie osobistej modlitwy, lektury słowa Bożego czy poprzez formację we wspólnocie. Dopiero z perspektywy czasu zobaczyłam, że problem leży nie tylko w moim mężu, o czym wcześniej byłam święcie przekonana, ale również, a może nawet przede wszystkim, we mnie – opowiada pani Aneta.

Zwraca uwagę, że każdy z nas powinien sobie uświadomić, że osobiste zranienia i grzechy są tym, co realnie przeszkadza małżeństwu w osiągnięciu pełni szczęścia i uzdrowienia. – Nie mogłoby się to dokonać, gdyby każde z nas nie powierzyło się Bogu i nie oddało Mu swego życia. Każdy ze współmałżonków powinien być w relacji „ja – Bóg”. Bóg uzdrawia swoją łaską każdego osobno, a to sprawia, że nasze małżeństwo jako całość staje się święte i szczęśliwe – podkreśla A. Gałkiewicz.

Z kolei U. Cupriak zwraca uwagę na równie ważną kwestię – dbania o dobre relacje, o czym często zapominamy albo nie jesteśmy tego świadomi: – Obok siebie mamy współmałżonka, którego dał nam Bóg. Nie dostrzegamy, że to jest właśnie ten ideał. Oczywiście nie w sensie dosłownym. Twój współmałżonek jest ideałem, bo postawił go na twojej drodze Pan Bóg. Jest dla ciebie przeznaczony.
_______________________________________________________________

Uzdrowić relacje

PYTAMY ks. Krzysztofa Kralkę SAC, pallotyna, ewangelizatora, rekolekcjonistę, autora książki „Jezus uzdrawia małżeństwa”

Skąd pomysł, aby na warsztat wziąć małżeństwa?

Jedną z kwestii, którą Kościół przeżywa i odczytuje jako swój priorytet, jest otoczenie duszpasterską opieką małżeństw i rodzin, nad czym pochylił się także ostatni synod. Są to sprawy, którymi Kościół żyje i w które potrzebuje mocniej się zaangażować. Dzisiejsze społeczeństwo generuje dużo więcej zranień i sytuacji, które wprowadzają rodziny w kryzys. W związku z tym my, jako Kościół, potrzebujemy dużo mocniej wychodzić i pokazywać bardzo konkretne rozwiązania problemów, z którymi borykają się małżeństwa.

Kim są współautorzy książki?

Książka została napisana z dwoma małżeństwami, z którymi na co dzień współpracuję. Należymy do jednej wspólnoty. Wiele razem ewangelizujemy, głosimy rekolekcje. Dla mnie są przykładem małżeństw, które na pewnym etapie bardzo mocno zaprosiły Jezusa do swojego życia i zaczęło się ono bardzo zmieniać. Jezus te małżeństwa bardzo konkretnie też uzdrowił. Wprowadził w zupełnie inny sposób i styl funkcjonowania. W związku z tym są to świadkowie, którzy dają swoim życiem realny dowód, że Jezus może uzdrawiać małżeństwa.

Jakie są najczęstsze problemy w małżeństwach? Z czego Jezus powinien je uzdrawiać?

Myślę, że najważniejsze to kwestia zdefiniowania, czym jest małżeństwo. Coraz częściej ludzie, zawierając związek małżeński, nie są świadomi, czym on jest i w jaki sposób go rozwijać, kształtować i jak korzystać z mocy tego sakramentu. Kolejna kwestia to komunikacja, rozmowa na temat tego, co czuję, czego potrzebuję, co się ze mną dzieje. Im bardziej w małżeństwie brakuje głębokich rozmów o przeżywaniu siebie i relacji z tą drugą osobą, tym głębszy kryzys przeżywa związek.

Kolejne kwestie dotyczą takich spraw, jak otwartość na życie, kwestia rodzicielstwa, relacji z teściami. Podejmujemy te kwestie – z jednej strony podajemy diagnozę, refleksję, a z drugiej – małżeństwa dają bardzo konkretne świadectwa, jak Jezus zaproszony w te przestrzenie pozwolił je uzdrowić, dobrze kształtować.

Od czego zacząć współpracę z Jezusem?

Uzdrowienie małżeństwa zaczyna się od osobistego uzdrowienia i naprawy osobistej relacji męża z Jezusem i żony z Jezusem. Bo najważniejsza jest zdrowa relacja indywidualna z Jezusem, a potem zaproszenie Go w przestrzeń małżeństwa.

Czy są małżeństwa, których nie da się uzdrowić?

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Oczywiście, im dłużej zwlekamy z procesem uzdrowienia, im dłużej go odkładamy, nic nie robimy, tym rany są głębsze i ten proces przebiega na pewno boleśniej i jest trudniejszy. Wcześniejsza książka – „Małżeństwa poddane Chrystusowi” mówiła o tym, jak poszczególne dziedziny życia małżeńskiego Jezusowi oddawać, ta pozycja z kolei kładzie nacisk na to, jak odbudowywać to, co zostało zniszczone.

Chcieliśmy te książki pokazać jako pewną profilaktykę chroniącą małżeństwa przed rozpadem, zranieniami. Radzimy też, co robić w sytuacjach trudnych, kryzysowych. Jeżeli z obydwu stron jest wiara i wola poddania się Jezusowi, poproszenia Go, nawet w ostatniej chwili, by to uzdrowienie dokonywał, wszystko jest możliwe.

Kinga Ochnio

Źródło: Tygodnika „Echo Katolickie”(Nr. 28. 2016)

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code