Książki Wydawnictwa Vocatio

Kim jestem?

Kim jestem?

McDowell Josh

Wydawnictwa Vocatio

ROZDZIAŁ 1

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

WYOBRAŹ sobie, że listonosz przyniósł ci tajemniczy list. Otwierasz go, zaczynasz czytać i po chwili nie możesz uwierzyć własnym oczom. Uświadamiasz sobie, że wiadomość ta może zmienić twoje życie – list niesie ze sobą szansę spełnienia twoich finansowych marzeń!

Okazuje się, że duża, międzynarodowa firma daje ci możliwość ubiegania się o wymarzone stanowisko pracy, na którym na początek zarobisz trzy razy tyle, co obecnie. Pracodawca oferuje ponadto duże, coroczne podwyżki i bardzo atrakcyjne premie. O dziwo, okazuje się również, że twoje kwalifikacje spełniają wszystkie podane wymagania.

Pozostaje ci tylko wypełnić załączony formularz i odesłać go na adres firmy siadasz i od razu zaczynasz uzupełniać rubryki formularza. Zagłębiając się w niego, odkrywasz, że procedura rekrutacyjna będzie się wiązać z dokładnym prześwietleniem twojej osoby. Firma życzy sobie bowiem materiałów, które szczegółowo opisują, kim jesteś.

Co zatem wyślesz?
Zaczniesz zapewne od fotografii, na której wyglądasz poważnie i elegancko. Przegrzebując szufladę, natykasz się jednak na zdjęcia, które nadają się tylko do spalenia: okropna fotografia paszportowa, zdjęcie w kostiumie kąpielowym
ukazujące zbędne kilogramy, stare zdjęcie, na którym masz śmiesznie niemodną fryzurę i ubrania… W końcu stwierdzasz, że musisz zrobić sobie porządne zdjęcie u fotografa – w tej sytuacji musisz się przecież pokazać od jak najlepszej strony.

Następnie zabierasz się do napisania życiorysu – długiego, szczegółowego opisu obejmującego twoje wykształcenie, karierę zawodową oraz udział w działaniach na rzecz społeczeństwa i Kościoła. Być może podkreślisz w nim swoje szczególne osiągnięcia, takie jak ważne stanowiska lub urzędy, otrzymane wyróżnienia i nagrody, szczeble awansu zawodowego. Dla lepszego efektu dołączysz z pewnością kilka listów polecających od przyjaciół lub współpracowników, którzy poświadczą, że jesteś wartościowym człowiekiem. Na koniec pochwalisz się listem od proboszcza, który potwierdzi, jak ofiarnie służysz
Bogu i ludziom w twojej parafii.

Wysyłasz przygotowane materiały z poczuciem ogromnej satysfakcji. Wierzysz, że gdy odbiorcy to przeczytają – wymarzone stanowisko będzie twoje. Tymczasem, po kilku dniach otrzymujesz swą przesyłkę z powrotem z adnotacją:
„informacje niekompletne. Znamy twój wygląd, działalność i osiągnięcia, ale nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele o tym, kim jesteś”.

KIM JESTEŚ?
Jak byś się czuł, gdybyś otrzymał taką wiadomość? Pewnie stwierdziłbyś: „Przecież powiedziałem wam, kim jestem. Co jeszcze mogę do tego dodać?”. Zastanów się – co składa się na to, kim jesteś?Jak widać na przykładzie powyższej historyjki – nie jest to wygląd, dobre wykształcenie i wspaniała kariera zawodowa, osiągnięcia czy też poziom rozwoju duchowego.

Nie jest to również twoje pochodzenie rasowe, koneksje rodzinne, przekonania polityczne ani też stan duszy, w jakim będziesz podczas powtórnego przyjścia Chrystusa. Niezależnie od tego, jak ważne są dla ciebie wszystkie te elementy, nie są to rzeczy decydujące o tym, kim jesteś. są to bowiem tylko zewnętrzne warstwy twojej tożsamości. Ktoś kiedyś powiedział: „nie szata zdobi człowieka” i ja zgadzam się z tym twierdzeniem. strojem możemy podkreślić swoją osobowość, zamaskować ją lub ją wyeksponować, ale nie można powiedzieć, że nasz wygląd określa to, kim jesteśmy.

Wszyscy przecież wiemy, że tożsamość to coś więcej niż sposób ubierania i przystrajania naszego ciała. Reklamy najnowszych środków odchudzających obiecują wprawdzie, że zrobią z ciebie zupełnie inną osobę, mówiąc: zrzuć parę kilogramów, nabierz mięśni, a zobaczysz, jak zmieni się twoje życie. Jednak czy zgrabniejsze ciało zmieni twoją prawdziwą tożsamość? Oczywiście, że nie. Jeśli schudniesz, z pewnością poczujesz się lepiej. Być może będziesz też dzięki temu żyć dłużej.

Niemniej jednak, twoja waga na pewno nie wpłynie na to, kim naprawdę jesteś. A zatem, skoro to, co widać na zewnątrz jest tylko przykrywką dla twojej autentycznej tożsamości – kto tak naprawdę kryje się pod spodem? Odpowiedź na to pytanie nie miałaby prawdopodobnie żadnego wpływu na decyzję o przyznaniu ci ciepłej i dobrze płatnej posadki. Tak naprawdę chodzi tu bowiem o poznanie siebie, które warte jest dużo więcej niż zdobycie wymarzonego stanowiska
w prestiżowej firmie.

Twoja prawdziwa tożsamość – a konkretnie to, jak ją postrzegasz – odgrywa zasadniczą rolę w tym, jak zachowujesz się w codziennym życiu, jak przeżywasz radość, jak traktujesz innych ludzi i jaka jest twoja relacja z Bogiem.
Dlatego, poza tym, jak wyglądasz i czym się zajmujesz, powinieneś także wiedzieć, kim naprawdę jesteś. Czy czujesz radość, a czasem nawet szczęście na myśl
o sobie i swoim życiu? Czy odczuwasz wewnętrzny pokój nawet jeśli twój wygląd, poziom osiągnięć czy status życiowy daleki jest od doskonałości?

Jeżeli nie masz wyraźnej świadomości tego, kim jesteś pod tymi zewnętrznymi
warstwami – możesz nabrać przekonania, że czegoś ci brak, a twoje życie nie ma większego sensu. Możesz doświadczać coraz większego rozczarowania sobą, tak jak pewien student, który powiedział mi kiedyś:
– Josh, znam przynajmniej dwadzieścia osób, z którymi bardzo chętnie zamieniłbym się miejscami. Możesz nawet popaść w depresję, tak jak pewien mężczyzna, który napisał do mnie w liście: „Jestem samotny i zagubiony. Czuję, że nie mam już po co żyć. Codziennie zasypiam, płacząc. Czasem myślę, że chciałbym po prostu umrzeć”.

Być może nigdy jeszcze tak naprawdę nie zastanawiałeś się nad tym, kim jesteś. Może byłeś zbyt zajęty tym, co powierzchowne, aby uświadomić sobie, że jesteś cenną i wartościową osobą, stworzoną na obraz Boga, uwieńczoną „chwałą i czcią” (Ps 8,6). sposób postrzegania siebie kształtuje się pod wpływem wielu różnych czynników. Jeśli przekonały cię poglądy
behawiorystyczne – uważasz zapewne, że życiem rządzi przypadek, a ludzie zachowują się niczym zaprogramowane w określony sposób maszyny.

Jeżeli bliskie są ci idee głoszone przez egzystencjalistów – życie jawi ci się
prawdopodobnie jako czysty absurd. Jeśli twój światopogląd skłania się natomiast ku ewolucjonizmowi antropologicznemu – jesteś przekonany, że od małpy różnisz się zaledwie kilkoma genami. W każdym z wyżej wymienionych
przypadków kwestia tożsamości staje się dyskusyjna – wartość istoty ludzkiej rozpatrywana w kategoriach gatunku biologicznego jest bowiem co najmniej wątpliwa.

Przyjmując, że jesteśmy tylko małymi stworzonkami rzuconymi przypadkowo na jedną z wielu planet we wszechświecie, łatwo możemy dojść do wniosku, że nasza wartość i ranga jest tak naprawdę bardzo nikła innym powszechnie panującym poglądem, który mógł ukształtować twoje podejście do samego siebie jest przekonanie, że ludzie są całkowicie niezależni i samodzielni.

Zwolennicy takiej teorii twierdzą, że nauka i technika zniosła ograniczenia, które krępowały nas w zamierzchłych czasach. W związku z tym, przesądy i lęki naszych
przodków już nas nie dotyczą. Nie potrzebujemy już Boga ani religii – dziś możemy cieszyć się pełną swobodą i żyć tak, jak nam się podoba. W tym przypadku kwestia określenia własnej tożsamości znów staje się zbędna – ci, którzy uważają się za panów własnego losu, nie mają przecież takich problemów.

Dziecko Boga
Pewna dziewczyna opisała swoją koleżankę w następujący sposób:
– To jedna z najładniejszych dziewcząt, jakie znam, ale ona sama uważa się za brzydką, a wręcz odrażającą. Dlatego trudno jej zaufać komukolwiek, kto wyznaje jej miłość. To tak, jak gdyby mówiła Bogu: „Musiałbyś być nieźle stuknięty, żeby mnie pokochać”. Jedynym sposobem, w jaki można byłoby uzdrowić chore rozumowanie tej dziewczyny, byłoby uświadomienie jej, że Bóg rzeczywiście ją kocha. sposób myślenia tej osoby jest zniekształcony – dziewczyna nie rozumie bowiem, że jej tożsamość ukształtowana jest przez Boga,
który jest miłością. Tylko On zna jej prawdziwą wartość, która nie zależy od jej wyglądu, osiągnięć czy statusu życiowego.

Tylko Bóg może zaspokoić odczuwany przez nią głód akceptacji, miłości i poczucia sensu życia. Ludzie muszą sobie uświadomić, że są akceptowani i kochani przez Boga, który ich stworzył. Głosząc tę prawdę, chrześcijaństwo wnosi swój wkład w realizację odwiecznego pragnienia ludzkości, by odnaleźć własną tożsamość i sens życia. Nasza religia zaprasza ludzi do nawiązania osobistej relacji z Jezusem Chrystusem, która daje im wolność stawania się takimi, jakimi stworzył
ich Bóg. skorzystanie z tego zaproszenia nie oznacza zaledwie przyjęcia pewnej filozofii życiowej.

Oznacza to także wejście w intymną relację z kochającym stwórcą – Tym, który doskonale nas zna i obdarza bezwarunkową miłością. Łącząc się z Chrystusem, stajemy się dziećmi Boga – Króla wszystkich królów. Czy można być bardziej szczęśliwym i spełnionym niż osoba, która ma świadomość
takiej tożsamości?

Niestety, u progu trzeciego tysiąclecia obserwujemy całe mnóstwo osób – także chrześcijan – które czują się zmęczone, nieszczęśliwe, niespełnione, a nawet zrozpaczone. Dlaczego? Ponieważ ludzie ci nie zdają sobie sprawy z tego, kim tak naprawdę są. Powszechny przekaz współczesnej kultury nie podkreśla wrodzonej wartości i rangi każdej ludzkiej istoty. Jest to widoczne także w Kościele, gdzie czasem zbyt mocno akcentuje się grzechy człowieka, które zostały przecież ostatecznie odkupione przez Chrystusa.

Prawdę mówiąc, określanie człowieka mianem „nawróconego grzesznika” także jest jednym z czynników, który może mieć negatywny wpływ na postrzeganie własnej tożsamości. Kiedy patrzymy na motyla, nie nazywamy go przecież „przeobrażoną poczwarką”, ale motylem: nie
ma już tego, co było – pojawiło się coś zupełnie nowego. Gdy powierzamy się Chrystusowi, stajemy się nowym stworzeniem. To, co stare, przemija, a nastaje nowe.

Mam nadzieję, że czytając tę książkę, nie tylko uświadomisz sobie, kim naprawdę jesteś, ale poczujesz również wielką radość płynącą z tego odkrycia. Opierając się na własnych doświadczeniach, zapewniam cię, że prawda o Bogu, samym sobie i drugim człowieku rzeczywiście cię wyzwoli. Kiedy zaczniesz identyfikować się z Ojcem, nauczysz się żyć jak Jego dziecko, którym przecież jesteś. Głęboka świadomość tego, że jesteś dzieckiem Bożym sprawi, że zupełnie inaczej spojrzysz na swoje życie, codzienne zmagania, związki z innymi ludźmi i relację
z Królem królów.

McDowell Josh

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code