Tygodnik "Niedziela"

Na wieczną rzeczy pamiątkę

Spread the love

Na wieczną rzeczy pamiątkę

Z Piotrem Grzybowskim – koordynatorem projektu Epitafium Smoleńskie – rozmawiał ks. Marek Łuczak

KS. MAREK ŁUCZAK: Jak zrodził się pomysł Epitafium Smoleńskiego?

PIOTR GRZYBOWSKI: – Odpowiadając na to pytanie, warto przytoczyć sekwencję wydarzeń poprzedzających poświęcenie epitafium. W miejscu katastrofy smoleńskiej 9 kwietnia 2011 r. Rosjanie odkręcili tablicę upamiętniającą ofiary, przytwierdzoną do głazu. Po kilku tygodniach tablica ta pocztą dyplomatyczną trafiła do Polski i została zwrócona Stowarzyszeniu Rodzin Katyń 2010. Przez jakiś czas była prezentowana w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie, a potem, decyzją Stowarzyszenia, podczas pielgrzymki Radia Maryja trafiła na Jasną Górę. Jasna Góra od samego początku była uważana za najlepsze miejsce, gdzie tablica mogłaby zostać umieszczona na wieczną rzeczy pamiątkę. Tamto wydarzenie było niewątpliwie źródłem inspiracji dla o. Romana Majewskiego, przeora Jasnej Góry, który podjął decyzję, by w duchowej stolicy Polski uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej. Jasna Góra jest miejscem adekwatnym do wielkości bólu po stracie tylu wartościowych ludzi. Od początku też było dla nas jasne, że wspomniana tablica będzie elementem epitafium.

Ona jest jakby relikwią.

– Dokładnie takie miałem wrażenie, kiedy po Mszy św., podczas której ta tablica była ofiarowana, przenosiliśmy ją, i z wielkim wzruszeniem obserwowałem reakcje ludzi, którzy klękali przed nią i całowali ją. To utwierdziło nas w przekonaniu, że ludzie odbierają ją w kategoriach wielkiego symbolu.

Symboliczne jest także miejsce. Oprócz znaczenia, jakie tablica ma dla nas, ludzi pamiętających katastrofę smoleńską, należałoby chyba dopatrywać się także znaczenia historiozoficznego, bo za lat kilkadziesiąt ludzie będą to wydarzenie widzieć w szerokim kontekście, a Jasna Góra pamięta najważniejsze wydarzenia z przeszłości.

– Ja bym to widział nawet szerzej. Nie chodzi tu bowiem tylko o pamięć historyczną. W katastrofie smoleńskiej zginęło tylu wartościowych ludzi, że to przecież nie może nie rzutować na przyszłość. Rozwój Polski w sensie moralnym, cywilizacyjnym czy politycznym na pewno uległ zahamowaniu z powodu ich śmierci. W przypadku wielu instytucji, jak choćby IPN-u, Sił Zbrojnych, Kancelarii Prezydenta czy też Banku Centralnego, przez stratę konkretnych ludzi straciliśmy też konkretne sposoby postępowania, konkretne standardy. Powstała gigantyczna wyrwa w bardzo wielu dziedzinach funkcjonowania państwa. Pamiętajmy, że w katastrofie smoleńskiej zginęło więcej polskich generałów niż podczas całej II wojny światowej na wszystkich frontach.

Co możemy powiedzieć o symbolice epitafium?

– Epitafium przypomina pomost pomiędzy rokiem 1940, kiedy miała miejsce zbrodnia katyńska, a rokiem 2010, rokiem katastrofy smoleńskiej. Nie byłoby przecież wyjazdu do Smoleńska na rocznicowe uroczystości, gdyby nie było tamtego historycznego wydarzenia. Mamy więc do czynienia z tragicznym kontinuum losów Polaków. Kluczowym symbolem jest rosyjski las brzozowy, który w polskiej tradycji kojarzy się bardzo ze zbijaniem krzyży brzozowych, a więc symbolizuje tragedię, ludzkie groby.

Dodatkowym symbolem jest Krzyż Katyński, do którego pielgrzymują wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej. Las jest poprzeplatany elementami samolotu, widać stułę Biskupa Polowego przewieszoną przez jedno z drzew, różaniec, książeczkę do nabożeństwa czy pagon generalski, a więc elementy, na które można się było natknąć w lesie, gdzie miała miejsce katastrofa. W górnej części epitafium, obok dat, jest też wizerunek twarzy Matki Bożej Królowej Polski, która wyłania się spośród drzew lasu smoleńskiego. W dolnej środkowej części płaskorzeźby jest orzeł, a poniżej umieszczone zostały nazwiska wszystkich ofiar katastrofy.

Z Piotrem Grzybowskim rozmawiał ks. Marek Łuczak

Źródło: Tygodnika„Niedziela”(Nr.19. 2012)

Zaprenumeruj tygodnik “Niedziela”

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code