Święci

Św. Jadwiga Śląska

KOBIETA POD KAŻDYM WZGLĘDEM CZCIGODNA…
(tak nazwał księżną Jadwigę jeszcze za jej życia w 1225 roku
mnich cysterski Caesarius z Heisterbach, Nadrenia)

Ks. Antoni Kiełbasa SDS

Pochodzenie św. Jadwigi

Jakkolwiek znane jest nam miejsce, dzień i rok śmierci św. Jadwigi (Trzebnica, 14 października 1243 roku), do dzisiaj nie udało się ustalić daty i miejca jej urodzenia. Można jedynie przyjąć, że urodziła się w latach 1174 – 1178, prawdopodobnie na zamku w Andechs, chociaż dopiero pisarze XVII w. wymieniają to miejsce urodzenia. Ojciec Jadwigi Bertold VI wiele podróżował, zabierając często ze sobą swoją drugą żonę Agnieszkę. Często też podróżowała ich córka Jadwiga, która – jak wiemy – nie wszystkie swoje dzieci urodziła na zamku we Wrocławiu. Podobnie było w życiu św. Elżbiety, siostrzenicy św. Jadwigi, która w jednym dniu potrafiła przebyć osiem mil niemieckich na koniu. Zdarzało się, że matki spodziewające się dziecka przenosiły się na czas rozwiązania do innego zamku, gdzie było ciszej i spokojniej. Na zamku w Andechs z pewnością nie było nudno – był to dwór o szerokich kontaktach i rozbudowanej administracji dla zarządzania wielkimi dobrami. Można tam, było zobaczyć kupców podróżnych, którzy podążali starą drogą z Augsburga przez Diessen, Innsbruck i Brenner do Italii, nad którymi czuwać mieli ludzie Bertolda VI. Na Świętą Górę Andechs przychodziły grupy pielgrzymów, nieraz z bardzo daleka, aby oddać cześć „Trzem Hostiom” i innym relikwiom.
Podczas chrztu córka Bertolda i Agnieszki otrzymała staroniemieckie imię Hadewigis (Hedwig) po swojej babce Hedwig von Dachau (†1174). Słowo Hedwig ( Jadwiga), pisane również Hethwigis, znaczy „walcząca”. Stosownie do wymagań kultury dworskiej wychowanie Jadwigi spoczywało w rękach jej rodziców, kapelanów dworskich i odpowiednich dam. Wypada tu dodać, że w średniowieczu okres dzieciństwa i młodości dziewczyny różnił się znacznie od analogicznych okresów dziewcząt współczesnych. Czas przebywania pod opieką rodziców i rodzeństwa był bardzo krótki. Kiedy Jadwiga miała pięć lat, rodzice oddali ją na wychowanie do znanego i bogatego opactwa panien benedyktynek w Kitzingen. Biograf jej dzieciństwa wystawił jej pochlebną opinię. Jadwiga „od lat dziecięcych odznaczała sie dojrzałością serca i umysłu. Unikając beztroskiej pustoty dziecinnej przyswajała sobie dobre obyczaje”.
Klasztor w Kitzingen powstał za czasów św. Bonifacego ok. 750 roku i był znany jako zakład wychowawczy dla dziewcząt. Założycielką ośrodka była św. Hadeloga, której kult był szczególnie żywy w XII w., gdyż wtedy napisano jej życiorys. Właściwy kształt opactwu nadała dopiero jej następczyni, ksieni św. Tekla (†790). “Program nauki i wychowania w szkołach klasztornych, zwłaszcza żeńskich, oparty był na wskazówkach pedagogicznych św. Hieronima i stosowany przez kilkaset lat w szkołach zakonnych. Doktor Kościoła nie dał wprawdzie zwartego systemu pedagogicznego, ale w listach do przyjaciół rzucał praktyczne uwagi uchodzące za najważniejsze wytyczne pedagogiki chrześcijańskiej. Gdy w roku 817 synod w Akwizgranie wydał „Institutio Sanctimonalium”, wskazówki św. Hieronima stały się podstawą wychowania dziewcząt w szkołach klasztornych niemal do początku XIX wieku. Program obejmował wykształcenie umysłowe, religijne i praktyczne. Jadwiga przez prawie siedem lat pobytu w Kitzingen zetknęła się bezpośrednio z pobożnością benedyktyńską poprzez wspólne życie, modlitwę, medytację, codzienne czytanie przy stole, a przede wszystkim przez uroczystą liturgię odprawianą w konwencie. Wtedy uczennice uczyły się również języka łacińskiego, aby mogły uczestniczyć we wspólnie odmawianym brewiarzu. Zwracano też uwagę na coraz głębsze poznanie Pisma Świętego, dzieł Ojców Kościoła i życiorysów świętych, Zwłaszcza te ostatnie ukazywały im jak stosować zasady świętości w praktyce. Gdy chodzi o studium Pisma Świętego, to czytamy w jej życiorysie: „W swojej młodości poznała w klasztorze w Kitzingen Pismo Święte. Przez studium Ksiąg świętych umiała dobrze zrozumieć i ustawić swoje codzienne sprawy. Biblia była potem dla niej źródłem wewnętrznej pociechy i nabożeństwa. Zachętą do sumiennego wykorzystania uzdolnień było przekonanie, że „świętość życia połączona z wiedzą zapewnia duszy większą chwałę w niebie”. Oprócz nauki i pobożności Jadwiga zdobywała w Kitzingen różne umiejętności, jak sztuka pisania połączona z iluminowaniem przepisywanych ręcznie książek i ze znajomością artystycznych haftów. Nie na ostatnim miejscu był śpiew, gra na instrumentach, poznawanie kulturalnych form towarzyskich. Dziewczęta uczono także prowadzenia gospodarstwa domowego, robót ręcznych oraz pielęgnowania chorych. Było to powiązane z uprawianiem ziół leczniczych, które służyły do robienia maści, plastrów, nalewek. Stopień wykształcenia i wychowania, który Jadwiga zdobyła w Kitzingen, jej biograf ocenia słowami: „bene litterata”. O jej szacunku dla tego opactwa i o wpływie jej nauczycielki, wtedy jeszcze młodej zakonnicy Petrissy, świadczy fakt, że po dwudziestu latach udało się Jadwidze uczynić ją pierwszą przełożoną założonego w Trzebnicy klasztoru. Także opactwo w Kitzingen, gdzie jej młodsza siostra Mechtylda była w ciągu kilku lat ksienią, nie zapomniało o Jadwidze, gdyż robiony w 1522 roku spis relikwii przechowywanych w skarbcu klasztornym wymienia też relikwie Patronki Śląska.

Księżna Śląska i Polski

Najstarsza córka Agnieszki i Bertolda VI, Jadwiga, chętnie pozostałaby w klasztorze w Kitzingen, oddając się życiu zakonnemu. W jej „Vita” czytamy: „Zawierając małżeństwo spełniła bardziej wolę swoich rodziców, aniżeli swoją wolę”. Z Kitzingen wróciła do domu, gdyż wola rodziców przeznaczyła ją na żonę Toljena Tohu, syna Mirosława, żupana zachodniej Serbii. Planowane małżeństwo było wynikiem umowy politycznej, którą podczas trzeciej wyprawy krzyżowej w imieniu cesarza Fryderyka Barbarossy prowadził z władcami państewek bałkańskich ojciec Jadwigi Bertold VI. Chodziło o spokojny przemarsz krzyżowców przez ich terytoria. Zawarte w Niszu w 1189 roku przymierze z Serbią było skierowane przeciw Bizancjum, gdyż Serbowie chcieli przy pomocy krzyżowców zrzucić z siebie przemoc państwa bizantyjskiego. Po wyruszeniu armii bizantyńskiej przeciw Serbom, Mirosław uciekł wraz z rodziną za granicę i został pozbawiony księstwa. Do projektowanego małżeństwa nie doszło.
Gdy zawiodły plany małżeńskie z władcą południowych Słowian, zwrócili się Andechsowie do Słowian zachodnich. W rodzinie Agnieszki – matki Jadwigi – od kilku pokoleń zawierano małżeństwa z córkami Piastów. Zwrócenie uwagi Andechsów na Piastów polskich też miało znaczenie polityczne: cesarz Henryk VI został w latach 1190 – 1192 zagrożony koalicją Welfów. Małżeństwo księcia polskiego z córką Andechsów miało cesarzowi pozyskać nowego stronnika oraz wpłynąć na Czechy i Węgry, spokrewnione z Piastami, na odejście od Welfów.
Dokładnej daty ślubu nie znamy. Możliwym do przyjęcia jest rok pomiędzy 1186 – 1190. Jako miejsce ślubu przyjmuje się zamek Andechs, chociaż nie jest też wykluczone, że było to we Wrocławiu lub Legnicy. W „Vita Sanctae Hedwigis” czytamy, że „w dwunastym roku życia została wydana za mąż”, jak i to, że została matką mając trzynaście lat i trzynaście tygodni”. Na temat posagu nic nie wiemy, choć trudno przypuszczać, że Jadwiga nie wniosła żadnego posagu. Dopiero literatura XVII wieku zaczęła pisać na temat bogatego posagu, który księżniczka Andechs wniosła księciu śląskiemu. Można jedynie na podstawie porównania przypuszczać jaki to był posag. Stosownie do żądań rodziców Jadwigi, aby Henryk objął władzę przed innymi braćmi, w 1201 roku, po śmierci Bolesława I Wysokiego, stał się on jedynym spadkobiercą w księstwie. Główne rezydencje pary książęcej należy zlokalizować we Wrocławiu, w Legnicy, w Głogowie, w Brzegu i Krośnie. Dwór księżnej, stosownie do zwyczajów, był oddzielony od dworu panującego księcia. Jadwiga żyła w kręgu rodziny i otaczających ją osób, które pełniły przeróżne funkcje, całkowicie oddana – zwłaszcza w pierwszych latach małżeństwa – wychowaniu własnych dzieci. Miała Jadwiga bezpośredni kontakt ze swoją synową Anną, w miarę upływu czasu coraz bardziej pogłębiający się. Na dworze przebywała też Zbysława–Adelajda wraz z pięcioma synami, najmłodsza siostra Henryka Brodatego, pozbawiona dziedzictwa przez króla Czech. Na równi z synową Anną, wszystkie sekrety ascetycznej Księżnej Jadwigi znała jej ochmistrzyni Demundis, pochodząca z Niemiec. Katarzyna zwana Prusaczką, gdyż przywiózł ją lub wykupił Henryk Brodaty podczas wyprawy do Prus, była ulubioną chrześniaczką Jadwigi, która nauczyła ją prawd wiary, wychowała i oddała za żonę swemu naczelnemu kucharzowi Bogusławowi z Zawoni. W ogóle na podstawie zachowanych zapisów znamy 17 osób związanych z dworem Jadwigi. Do głównych zadań urzędników dworskich Jadwigi należało zarządzanie dobrami. Byli to podkomorzowie, sędziowie, pisarze oraz notariusze i strażnik pieczęci. Kapelani tworzyli duchowieństwo dworskie, zajmujące się celebrowaniem nabożeństw i innymi sprawami religijnymi, jak na przykład nauczanie pobożnych praktyk ludzi przebywających na jej dworze. Pomagali też w administracji. Inni jej dworzanie, jak lekarz, rycerze, służba, wśród której przeważały kobiety, zajmowali się sprawami domowymi i byli stale do dyspozycji Księżnej. W jej gronie byli też “simplices homines”, którymi zajmowała się osobiście. Miała też Jadwiga sporą grupę dziewcząt, reprezentujących różne środowiska społeczne, którymi się zajmowała. Jedne wychodziły potem za mąż, a inne wstępowały do klasztoru, jak na przykład Racława, wychowywana przez Jadwigę od dzieciństwa. Wymieniane w jej życiorysie zakonnice klasztoru trzebnickiego prawie wszystkie były wcześniej na jej dworze. Stąd znały się one dobrze, a nawet miały odwagę robić Księżnej wymówki. Brak nam przekazów o nauczycielach dzieci oraz wnuków Henryka Brodatego i Jadwigi. Gdy chodzi o sprawy narodowościowe, to mimo skromnych danych można powiedzieć, że wśród dworzan Henryka i Jadwigi przeważali Polacy. Na ogólną liczbę 287 osób, których wolno nam wiązać z parą książęcą, o 141 możemy z całą pewnością powiedzieć, że byli Polakami. Świadczą o tym ich imiona, imiona ich ojców czy braci, a czasem są określani w źródłach jako Polacy lub to, że przynależą do polskich rodzin. Wśród ludności polskiej były często używane imiona chrześcijańskie: Andrzej, Jan, Piotr, Stefan, natomiast rycerstwo rdzennie polskie używa chętnie imion: Henryk, Konrad lub Otto. Na dworze samej Jadwigi na dziewiętnaście znanych imiennie osób, sześć nosiło imiona słowiańskie, jak Bogusław czy Witosław. Wiemy, że dworzanin księżnej Mikołaj pochodził z rodu możnych panów z Wierzbna. Polakiem był jej miles Kuźma, podobnie można powiedzieć o przedstawicielce możnowładztwa, Milezji, ponieważ Księżna kochała ją bardzo. Jej służący Chwalisław, jak i wymieniony już Bogusław z Zawoni, ożeniony z wychowanką Jadwigi Katarzyną, też należą do tej grupy Polaków. Nadto trzeba jeszcze mieć na uwadze służbę dworską, liczebnie na pewno dużą, których imion nie znamy, a która była pochodzenia miejscowego. Gdy chodzi o obcokrajowców, to najwięcej było wśród nich duchowieństwa, choć i tu spotykamy też wielu Polaków. Również uczeni niemieccy przyznają, że na dworze Henryka i Jadwigi nie było zbyt wiele osób pochodzących z ojczyzny Księżnej.
Jak wielki musiał być wpływ Jadwigi na męża i jak głęboka była miłość Henryka do niej świadczy fakt, że po urodzeniu siódmego dziecka, świadoma spełnionego obowiązku macierzyńskiego, w duchu wyrzeczenia idąc za przykładem innych matek i żon, stara się Jadwiga u męża o zgodę na separację, którą wraz z nim uroczyście w 1209 roku potwierdza ślubem przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem. Dotąd zajęta przede wszystkim wychowywaniem dzieci i troską o dom, teraz stopniowo rozszerza pole swego działania i staje się Panią i Matką Ziemi Śląskiej w pełnym tego słowa znaczeniu. Odda się jeszcze bardziej pracy charytatywnej. Razem z mężem zakłada nowe fundacje religijno – społeczne lub rozbudowuje już wcześniej założone przez siebie i męża instytucje.
Zbyt skąpe są informacje źródłowe o Jadwidze jako matce i wychowawczyni. Bulla kanonizacyjna zawiera na ten temat zaledwie jedno zdanie: „Wychowała swe dzieci w bojaźni Bożej”. Autor jej życiorysu, komentując tekst biblijny: „Dobre drzewo owoce dobre rodzi”, chce podkreślić, że dzieci dobrych rodziców okażą się ich wspaniałymi naśladowcami. Charakteryzując pobożne życie Jadwigi, mówi między innymi: „Pobożna matka na chwałę Bożą wychowała swe potomstwo”. Dokument wylicza tylko sześcioro dzieci. Nie znamy imienia siódmego dziecka. Wiemy, że jego chrzest odbył się w okresie Bożego Narodzenia na zamku w Głogowie w 1208 roku. Ponieważ nigdzie nie jest ono wspomniane, trzeba przyjąć, że zmarło bardzo wcześnie. Imiona pozostałych dzieci są następujące: Bolesław (ur. ok. 1194), Konrad (1195), Henryk (1197), Agnieszka(ok.1196), Zofia (przed 1208) i Gertruda (ok. 1200). Dwaj najstarsi synowie zmarli młodo. Śmierć Bolesława nastąpiła w latach 1206– 1208, zaś Konrada w 1213 roku. Podobnie dwie córki: Agnieszka i Zofia zmarły przed 1214 rokiem. Tak więc w okres pełnej dojrzałości weszli tylko Henryk i Gertruda. W księdze fundacyjnej klasztoru henrykowskiego jest wzmianka, że „biskup Paweł ochrzcił Henryka młodszego, podnosząc go ze świętego zdroju”. Wspomniany Paweł był wówczas kanonikiem wrocławskim (1203 – 1211), a w latach 1211 – 1242 biskupem w Poznaniu. Po raz pierwszy Henryk II występuje jako świadek w dokumencie z 1208 roku. Na żonę przyszłemu dziedzicowi wybrali Annę (ur. 1204), córkę króla czeskiego Ottokara. Kiedy około 1208 – 1211 Anna przybyła na dwór wrocławski, musiały odbyć się zaręczyny, a ślub przypuszczalnie w 1216 roku. W okresie 1222 – 1223 Henryk brał udział w wyprawie krzyżowej przeciw pogańskim Prusom. Z późniejszych lat znane są dokumenty, w których jego ojciec czynił darowizny „po uzgodnieniu ze swoim synem Henrykiem”. Ponieważ miał po ojcu przejąć całe jego dziedzictwo, Henryk II zaczął podpisywać się w dokumentach jako „Książę Śląska, Krakowa i Polski”. Zginął podczas najazdu tatarskiego na polach legnickich w dniu 9 IV 1241 roku. Henryk II został nazwany: „ille H. christianissimus princeps Poloniae”, a lud nadał mu przydomek „Pobożny”.
Gertruda, urodziła się około roku 1200. Była jeszcze bardzo młoda, kiedy rodzice przyobiecali dać ją za żonę Ottonowi von Wittelsbach. Do małżeństwa jednak nie doszło, gdyż narzeczony Gertrudy Otto, zamordował króla niemieckiego Filipa szwabskiego w dniu 21 czerwca 1208 roku i sam zginął 5 marca 1209 roku. Po tych strasznych wydarzeniach Gertruda nie chciała wychodzić za mąż za kogo innego. Po dojściu do odpowiedniego wieku wstąpiła w 1212 roku do klasztoru trzebnickiego, ufundowanego przed dziesięcioma laty przez jej rodziców. Od 1232 roku Gertruda występuje jako ksieni tego opactwa. Była jedynym dzieckiem spośród siedmiorga, które przeżyło swoją matkę. Doczekała się jej kanonizacji w 1267 roku. Zmarła 30 XII 1268 roku i została prawdopodobnie pochowana w kościele klasztornym w Trzebnicy. W zakonie cysterskim doznaje czci jako błogosławiona.

Droga do świętości

Wytrwanie w przeciwnościach, błogosławioną skuteczność w działaniu, stałą gotowość do podejmowania nowych dzieł lub odbudowywania zniszczonych, zawdzięcza Jadwiga intensywnemu życiu duchowemu. Przekazy źródłowe poświęcają mu wiele miejsca. W nieustannym wysiłku, opierając się na dostępnych dla niej wzorach, Jadwiga wypracowała swoistą duchowość. Żyła najpierw pod silnym wpływem duchowości benedyktyńskiej i cysterskiej, które kładły nacisk większy na własne uświęcenie niż na działalność zewnętrzną. Podobnie jak św. Bernard z Clairvaux była Jadwiga rozkochana w lekturze Pisma Świętego, w rozpamiętywaniu Męki Pańskiej i rozszerzaniu kultu Matki Bożej. Zainteresowanie Pismem Świętym wyniosła z Kitzingen. Księgi Święte były dla Jadwigi bogatym źródłem wewnętrznych pociech i pobożności. Przez stałe zgłębianie treści Słowa Bożego otrzymywała liczne łaski. Na wzór zakonny kazała w czasie posiłków czytać fragmenty ksiąg świętych, a nawet sama czytała Biblię swoim domownikom.
Wraz z pojawieniem się nowych zakonów na Śląsku: franciszkanów i dominikanów, zjawia się też nowy ideał świętości, podkreślający głównie cnotę pokory, ubóstwo i miłość, wyrażającą się w formie praktyki miłosierdzia. Dlatego obok mocno dotąd podkreślanych wyrzeczeń, coraz ważniejszą rolę zaczynają odgrywać cechy pozytywne. Jadwiga jest pierwszą znaną w Polsce kobietą hołdującą wyraźnie nurtowi surowej ascezy i rozkwitającemu kultowi ubóstwa, tak charakterystycznemu dla zakonów żebraczych. Wyraźna surowość życia połączona z dobrowolnym ubóstwem pozwoli Jadwidze łatwo wypracować postawę jednoczącą w sposób idealny życie czynne z życiem modlitwy, a więc powiązanie zadań Marii i Marty (por. Łk 10, 38 – 42). Blisko siedemdziesiąt lat życia w świecie pełnym trosk i napięć, zawsze była wierna Chrystusowi i Kościołowi.
Z codzienną działalnością w świecie łączyła Jadwiga usilne dążenie do tego, „aby żyć stale w obecności Boga”. Wiele czasu poświęcała modlitwie, czasem – jak podaje tradycja klasztoru trzebnickiego – zamykała się w kościele na modlitwę całonocną. Zakonnice klasztoru trzebnickiego: Gaudencja i Eugenia, chciały wiedzieć, jak Jadwiga zachowuje się podczas modlitwy, jak ona się modli, kiedy jej nikt nie widzi. Stąd pewnego razu ukryły się w kościele i obserwowały Księżnę, jak ona upokarzała się przed ołtarzem ufundowanym na cześć Matki Bożej i w prosty sposób dziękowała Stwórcy wszystkich rzeczy. Wisiał tam dosyć dużych rozmiarów krzyż, a na nim Zbawiciel z rozciągniętymi ramionami, pełen wymowy. Kiedy ona na klęczkach modliła się, jak to było jej zwyczajem, Ukrzyżowany odjął od belki krzyża prawe ramię i rękę wyciągnął przed siebie. Pobłogosławił Jadwigę i dało się słyszeć wyraźny głos: „Twoja modlitwa została wysłuchana i otrzymasz to, o co prosisz”. Ten motyw jest częsty w ikonografii, począwszy od XIV wieku. W trzebnickim kościele, w miejscu wymienionego wydarzenia, znajduje się ołtarz z obrazem przedstawiającym ową scenę. Zachowała się też tablica z napisem: „W tym miejscu Chrystus pobłogosławił z krzyża św. Jadwidze”.
Autor jej życiorysu w rozdziale o życiu modlitwy najwięcej miejsca poświęcił opisaniu nabożeństwa Jadwigi do Eucharystii. „Jakie miała nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu Ciała Pańskiego i z jaką wiarą uczestniczyła Jadwiga we Mszy Świętej, tego nie jest w stanie przedstawić żaden człowiek” – wyznaje jej kierownik duchowny, o. Herbord, franciszkanin. Pobożna Księżna nie zadowalała się uczestnictwem w ciągu dnia tylko w jednej Mszy świętej. „Ilu tylko mogła zdobyć księży dla celebrowania Mszy św., we wszystkich brała osobiście udział w największym skupieniu… Ilekroć księża, diecezjalni lub zakonni, znaleźli się na jej dworze, gdy ich spotkała, musieli jej odprawić Mszę świętą”. Na nadmiar nabożeństw na dworze Jadwigi narzekali jej kapelani i służba. Prawdopodobnie któryś z duchownych ułożył dwuwiersz, który następnie rozpowszechniła służba:
„In sola Missa non est contenta ducissa,
Quod Sunt presbiteri, missae tot oportet haberi”
(Na Mszy jednej nie dość Księżnej,
Ilu księży się stawi, tylu ją odprawi).

Teksty Pisma Świętego były dla Jadwigi źródłem natchnienia i inspirowały jej czyny. Zapisała ona na zawsze w swoim sercu sława Boskiego Mistrza: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” .(Łk 6, 36). Wspierała biednych, opiekowała się chorymi i głodnymi, troskliwie umiała się zająć matką oczekującą dziecka, nie zapominała o wdowach i sierotach. Tam, gdzie dostrzegała braki i konieczne potrzeby, tam. przychodziła z pomocą, kierując się miłością serca. I nie czyniła tego, jak inne księżne, przez swoich służących, ale sama trudziła się spiesząc im z pomocą, stosownie do słów Pisma Świętego: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Zasadą Księżnej Jadwigi było: „Nikt z potrzebujących ubogich nie powinien przymierać głodem w książęcym grodzie wrocławskim”.
Stale utrzymywała na swoim dworze trzynastu chorych kalek, zebranych podczas objazdu kraju. Liczba ta jest symboliczna i miała jej przypominać Jezusa Chrystusa wśród Apostołów. Ten dworski szpitalik, jedyną w swoim rodzaju instytucję, kazała Jadwiga wozić wraz z dworem. Podczas postojów osobiście zajmowała się chorymi ku niezadowoleniu swojej służby. Mimo tej krytyki kontynuowała tę pracę, aby uwrażliwić otoczenie na potrzeby ludzi chorych i biednych.
Szczególne zrozumienie i miłość okazywała trędowatym, którymi zajmowała się osobiście. Przykładem tej trudnej opieki było schronisko trędowatych kobiet w pobliżu Środy, któremu poświęcała wiele czasu.
Innym przejawem tej troski o człowieka była stała opieka nad więźniami, stosownie do słów Pana: „Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 36). Dostarczała im żywności, odzieży, a nawet światła, aby ciemność nie była dla nich przykrą. Tym, którzy nie byli w stanie zapłacić swoich długów, przysyłała potajemnie pieniądze, aby mogli wypłacić się. Wstawiała się za uwięzionymi lub skazanymi na śmierć, na ogół udawało się jej uzyskać uwolnienie lub zmniejszenie kary.
Z domu rodzinnego i z Kitzingen Jadwiga przyniosła na Śląsk szczególną cześć dla Matki Bożej i Świętych Pańskich. „Ponieważ, jak to przystało – czytamy w jej „Vita” – „Matkę Pana wśród wszystkich świętych szczególnie kochała, nosiła zawsze przy sobie maleńką jej figurkę. Tę figurkę często wyjmowała i trzymała w swoich rękach, aby z miłością mogła się jej częściej przypatrzeć i przez prawdziwie pobożne spojrzenie tym łatwiej mogła się rozpalać do większej jeszcze miłości ku Najświętszej Maryi Pannie”. Błogosławiła chorych tą figurką i dostępowali uzdrowień.
W momencie śmierci tak mocno ją trzymała w lewej ręce, że z ręki tej nie można było figurki wyjąć. Zatem zabrała ją do grobu. Po latach, kiedy otwarto grób, trzy palce, w których trzymała figurkę, nie były uszkodzone.
Spośród Świętych Pańskich Jadwiga szczególnie prosiła o wstawiennictwo u Boga św. Marię Magdalenę, św. Katarzynę Aleksandryjską, św. Teklę i św. Urszulę. W ostatniej chorobie wymienione Święte nawiedziły ją – i jak opowiadają świadkowie – rozmawiała z nimi.
Obdarzona zarówno żywym temperamentem jak i gorącymi uczuciami umiała kierować swoim życiem w duchu roztropności i surowej ascezy. W życiu codziennym postępowała Jadwiga z należytą rozwagą. W bulli kanonizacyjnej z 1267 roku czytamy: „Należy jeszcze podkreślić, jak bardzo kierowała się we wszystkich sprawach roztropnością, tym darem, który właśnie sprawia, że owa cnota czyni człowieka dla innych pociągającym, a równocześnie sprawia, że przestrzegany jest właściwy umiar. W ten sposób starała się zaoszczędzić sobie nieprzemyślanego działania i pomyłki”. W innym miejscu czytamy: „Żadne, nawet najbardziej twarde ciosy, zadane jej przez los, nie były w stanie złamać jej twardego usposobienia”.
Po tragicznej śmierci syna, księcia Henryka II, na polach legnickich w dniu 9 kwietnia 1241 roku, wypowiedziała słowa: „Dziękuję Tobie, Panie, że byłeś taki dobry dla mnie i dałeś mi takiego syna, który jak dobre dziecko, za życia zawsze mnie kochał, szanował i nigdy w żaden sposób nie zasmucił. Choć bardzo by mnie cieszyło, gdyby nadal żył, to jednak mam większą radość z tego i przeżywam ją razem z nim, że on przez bohaterską śmierć mógł zjednoczyć się ze swoim Zbawicielem. Pokornie polecam Ci jego duszę”.
Za przykładem wielu świętych Jadwiga prowadziła bardzo surowe, pokutnicze życie. W zachowywaniu postów była dla siebie tak wymagająca, że jej współcześni dziwili się, że nie umarła z głodu. Dlaczego się tak umartwiała? Podejmowała dobrowolne umartwienia i wyrzeczenia w duchu pokuty za innych – z miłości do ludzi, a zwłaszcza do swoich najbliższych.
Mimo pokutniczego stylu życia była zawsze pogodna, gotowa do ofiary.
Z osobistą pobożnością Jadwigi był związany jej wielki szacunek dla kapłanów i w ogóle dla osób duchownych. Nigdy nie chciała pierwsza zasiąść do stołu, dopóki najpierw nie usiadł ksiądz, który celebrował Mszę św. Wielki szacunek miała dla każdego biskupa, a szczególnie dla swojego biskupa wrocławskiego. Stąd tak boleśnie przeżywała zatargi męża i syna z władzą kościelną. Jak mogła, tak starała się im zapobiec – jednała zwaśnione strony, łagodziła i wyciszała spory.

Święta Jadwiga patronką dnia
wyboru Jana Pawła II

Wydarzenie z 16 października 1978 roku zapisało się głęboko w sercach Polaków. Do dzisiaj ten dzień wywołuje wspomnienie pełne radości, która w tamten czas zdawała się dosięgać szczytów radości pełnej wzruszeń i zarazem powagi w obliczu niezbadanych wyroków Bożej Opatrzności.
Bazylika trzebnicka – miejsce grobu Świętej – jak to zazwyczaj bywa w dniu odpustu, tętniła swoją własną, niepowtarzalną atmosferą. W rozmowach wśród licznie napływających pielgrzymów można było słyszeć stale powracający jeden temat: wybór nowego papieża. Panowała tego dnia atmosfera wyczekiwania. Pielgrzymi z dalszych stron zaczęli powoli opuszczać trzebnickie sanktuarium. O godzinie 18.00 rozpoczęła się ostatnia odpustowa Msza święta.
Wiadomość o białym dymie nad kaplicą Sykstyńską – zwiastunie dokonanego wyboru papieża – dotarła o godz. 18.18. Mocniej zabiły serca wierzących całego świata. Ks. Dziekan Wawrzyniec Bochenek po wysłuchaniu słów Ewangelii, przeprosił księdza kaznodzieję i drżącym głosem oznajmił: „Przekazuję Wam radosną wiadomość, mamy nowego papieża!” Zapadła głęboka, uroczysta cisza. Po chwili ks. dziekan kontynuował: „Do tej radości dochodzi jeszcze druga, przekraczająca nasze oczekiwanie. Papieżem został wybrany nasz rodak, arcybiskup krakowski kardynał Karol Wojtyła!” Wszystkich zebranych ogarnęło wielkie wzruszenie i w jednym momencie bazylikę wypełniła burza gorących oklasków. Do końca Mszy św. modlitwom towarzyszył nastrój wielkiego wzruszenia. W oczach pojawiły się łzy.
W ten wieczór hymn dziękczynienia: „Ciebie, Boże, wysławiamy…”, który śpiewano przed grobem św. Jadwigi na zakończenie uroczystości odpustowych, miał jakiś szczególny wydźwięk. Ciebie, Boga, wysławiamy… za tak wspaniały i niepojęty dar, tego dnia dany wszystkim.
Św. Jadwiga Śląska, czczona od wieków przez Polaków, stała się patronką dnia wyboru pierwszego Polaka na Stolicę Piotrową. Pisał o tym Ojciec Święty w liście do arcybiskupa wrocławskiego Henryka Gulbinowicza w dniu 16 X 1979 roku: „Ja sam jestem głęboko przekonany, że w tamtym pamiętnym dniu św. Jadwiga stała się również patronką wyboru pierwszego w dziejach Polaka na stolicę świętego Piotra. Dziś, gdy upływa pierwszy rok mojego pontyfikatu, tak bardzo leży mi na sercu, aby usilnie prosić ją, żeby swoim wstawiennictwem pomagała mi w tej ogromnie trudnej służbie zleconej mi przez Boga, przed którego miłością, mądrością i wiedzą chylę czoło, w kornym wyznaniu powtarzając za Apostołem Pawłem: „Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” (Rz 11, 33b).
„Przy tej sposobności chciałbym powierzyć w szczególny sposób tej potężnej i niezawodnej Obrończyni chrześcijan cały Lud Boży, zarówno ten w Archidiecezji Wrocławskiej, jak i ten zamieszkujący Ziemie Śląska. Do wszystkich też kieruję słowa ojcowskiej zachęty, aby mianowicie z niezachwianą wiernością, jaka wyróżnia Polskę, każdy w swoim zakresie starał się usilnie naśladować przedziwne i sławne wzory pobożności i męstwa tak wielkiej Patronki, a także inne cnoty, które zdobią chrześcijanina”.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code