Wiadomości KAI

Budowniczowie europejskiej tożsamości

Spread the love

ROZMOWA KAI

Budowniczowie europejskiej tożsamości

Rozmowa z prof. Jerzym Kłoczowskim, prezesem Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej w Lublinie

Jaką rolę odegrały zakony w budowaniu zachodnioeuropejskiej tożsamości?

– To nie przypadek, że patronem Europy, ogłoszonym w XX w., gdy zaczęła się tworzyć Unia Europejska, jest św. Benedykt z Nursji. Reguła, którą napisał na przełomie V i VI w., była wspaniałą regułą życia wspólnego. Cesarz Karol Wielki docenił jej wartość i narzucił ją wszystkim wspólnotom monastycznym, dzięki czemu bardzo się rozpowszechniła w całej Europie. Reguła była dla wszystkich wzorcem, gdyż budowanie wspólnoty jest bardzo ważnym elementem życia zakonnego.

Kiedy w XI-XII w. zaczęło się formować społeczeństwo europejskie, istotnym wyróżnikiem tego procesu było budowanie rozmaitych wspólnot – właśnie wtedy kształtuje się wieś europejska, miasto europejskie ze swoimi specyficznymi cechami i mniejszymi grupami, a także wszelkiego typu wspólnoty rycersko-szlacheckie. Te organizmy zawierały pewne elementy chrześcijańskiej wspólnoty, bardzo ewangeliczne, gdyż nawiązywały do wersetów z Dziejów Apostolskich 2, 42-45, opisujących pierwsze chrześcijańskie gminy: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, łamaniu chleba i w modlitwach. (…) Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby”.

Ten opis pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej i Reguła św. Benedykta wpłynęły bardzo mocno na wielką reformę XI i XII w., którą nazywamy reformą gregoriańską, a z której się zrodziło mnóstwo rodzin zakonnych. Bez obawy o popełnienie błędu można stwierdzić, że Reguła św. Benedykta jest pierwszą konstytucją europejską. Konstytucją dla wspólnot, powstających w ówczesnej Europie. Był to naturalnie pierwotny impuls, gdyż później tworzono prawo, które miało regulować funkcjonowanie tych wspólnot, ale podstawowa inspiracja chrześcijańska pewnej wspólnoty z elementami równości, braterstwa i prawa, czyli wolności – zostały z niej zaczerpnięte. Właśnie te hasła i wartości stworzyły Europę.

I modlitwa i praca, hasło, które streszcza ideał benedyktyński?

– Tak, a do tego przeświadczenie, że człowiek, obdarzony został przez Boga libertas, czyli wolnością, co pociąga za sobą zagwarantowanie ludziom pewnych praw i – co się z tym wiąże – przywilejów. A jednocześnie braterstwa i równości, gdyż bracia są wobec siebie istotami równymi. To są te elementy z naszej wspólnej przeszłości, które dziś wydobywamy przy tworzeniu nowoczesnego społeczeństwa europejskiego. Pamiętajmy, że Europę, ufundowaną na takich wartościach nazywamy Rzeczpospolitą Chrześcijańską – Res publica Christiana, albo Christianitas. I ten wzór życia chrześcijańskiego tworzyły niesłychanie dynamicznie rozwijające się zakony, które począwszy od XI i XII w. obecne są w całej łacińskiej Europie i odpowiadają na jej nowe potrzeby.

Kiedy w XIII w. powstały wspólnoty żebrzące – dominikanie i franciszkanie – podjęły akcję edukacyjną na wielką skalę. Była to prawdziwa rewolucja szkolna od szczebla elementarnego po uniwersytety. Tysiące zakonników edukowało ludność nie tylko w miastach. Wyznaczali sobie okręgi i głosili w nich kazania, nauczali, kształcili, pomagali. To była olbrzymia akcja, pierwsza w historii świata na taką skalę, bez precedensu, adresowana do wszystkich ludzi bez różnicy. Tak wyłaniały się podstawy demokracji, tego w starożytności zupełnie nie było. A dla św. Dominika podstawową sprawą i celem było także założenie uniwersytetu.

Dziś nie pamiętamy, jaki wpływ miały zakony na powstanie uniwersytetów.

– Każda szkoła, konwent dominikański musiał mieć lektora, który miał za sobą cztery lata studiów uniwersyteckich. I lektorzy, gdziekolwiek się znaleźli, popularyzowali uniwersytety, na których się kształcili. A jednocześnie je współtworzyli. W Paryżu teologia w wielkim stopniu opierała się na zakonach żebraczych, gdyż kadra wykładowców rekrutowała się spośród braci. To ich klasztory stanowiły wzór dla tych kolegiów.

Kolegia były organizowane na uniwersytetach według wzorów klasztoru mendykanckiego.

Mówimy o aspekcie intelektualnym, a przecież nie możemy zapominać o osiągnięciach gospodarczych benedyktynów czy cystersów, o ich znaczeniu dla rozwoju materialnego średniowiecznych społeczeństw. Zakonnicy prowadzili wzorowe gospodarstwa w całej Europie. Rozwijali rzemiosła, rolnictwo, leśnictwo, osuszali bagna.

Wpływali kompleksowo na poziom cywilizacyjny Europejczyków od kultury materialnej poprzez obyczajową – gdyż w klasztorach uczono dobrych manier, zachowania przy stole – aż po życie intelektualne, duchowe, mistykę.

Zakonnicy popularyzowali indywidualną mistykę; to było bardzo silne od XII-XIII w., gdy kształtuje się pobożność indywidualna wiernych według pewnych wzorców, np. cystersa Bernarda z Clairveaux. Te wzorce się rozpowszechniały i były masowo przejmowane także przez świeckich.

Zakony były organizmami ponadnarodowymi. Pierwsi benedyktyni w Polsce byli Czechami, Niemcami, Irlandczykami. Cystersi – Francuzami.

– Rzeczpospolita Chrześcijańska była bardziej federacją parafii niż narodów – narody europejskie ukształtowały się później. Jej podstawą była jednolita organizacja – sto kilkadziesiąt tysięcy parafii doskonale zorganizowanych, na terenie których mieszkali ludzie, oraz konwenty, które objęły całe chrześcijaństwo. Przynależność narodowa była sprawą wtórną wobec faktu przynależności do Christianitas.

Można powiedzieć, że wspólnoty działały „kompleksowo” kształtując materialne i duchowe podwaliny funkcjonowania…

– Stworzyły i propagowały wzory życia materialnego, gospodarczego, społecznego aż po wzory życia duchowego. Odegrały w tym wielką rolą. Bardzo ważnym czynnikiem był fakt, że przez ortodoksję chrześcijańską, przez nurt ewangelizmu, wprowadzały takie pojęcia, które trzeba nazwać humanizmem chrześcijańskim. Humanizm, wbrew temu, co dawniej sądzili historycy i jak ujmują to XIX-wieczni badacze, nie powstał w XV w. i w dobie Renesansu. Dziś absolutnie odrzucamy tę tezę jako pogląd przestarzały, gdyż dokładnie wiemy, że wielki renesans XII-XIII w. bardzo silnie rozwinął to, co nazywamy humanizmem chrześcijańskim. I to była podstawa humanistyczna Europy, od tego czasu zaczyna się humanizm europejski. To jest wielkie odkrycie mediewistyki XX w., która wydobyła ten fakt. A w kształtowaniu tego humanizmu wspólnoty zakonne odegrały zasadniczą rolę. To bardzo ważny czynnik, występujący też w polskiej kulturze, wprowadzony przez ludzi, którzy w XII i XIII w. formowali się w nurcie ewangelizmu humanistycznego. Była to jedyna w swoim rodzaju koncepcja człowieka, widzenia jego niepowtarzalnej godności.

A to się łączy także z prawami człowieka.

– Oczywiście, gdyż ta godność pociąga za sobą konieczność ochrony człowieka, a więc jego niezbywalne prawa. Humanizm zakłada, że każdy człowiek obdarzony jest przez Boga godnością – zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Stąd promocja kobiety, wcześniej nieznana, a także dziecka. Obie łączą się z kultem Maryi i Chrystusa – Dziecka. Te kulty odegrały olbrzymią rolę w kształtowaniu wizji człowieka, a w ich tworzeniu i rozpowszechnianiu wspólnoty zakonne odegrały ważną rolę.

W średniowiecznej Europie odbyło się kilka ważnych dyskusji i ośrodki zakonne włączały się w nie, nieraz inspirując debatę.

– Już Piotr Abelard sformułował zasadę sic et non, czyli – stawiasz kwestię i szukasz argumentów za i przeciw. To była rewolucja intelektualna, która również legła u podstaw naszej cywilizacji – każda kwestia podlega dyskusji. Powstała metoda, której na przykład muzułmanie zupełnie nie stosowali w odniesieniu do Koranu. Chrześcijanie natomiast stosowali ją w dyskusjach nad tekstami biblijnymi. Dzięki temu powstała teologia jako odrębna dyscyplina, której towarzyszyło przeświadczenie, że możemy dyskutować, gdyż w Biblii są pewne sprzeczności, więc szukamy ich wyjaśnienia. Dla intelektualnej kultury europejskiej te założenia miały olbrzymie znaczenie. Później ta metoda poznawcza została przeniesiona na inne nauki, które stały się autonomiczne i przynosiła znakomite efekty.

Toczył się więc spór o to, czy można nawracać siłą na chrześcijaństwo, czy w ogóle można stosować przemoc? Z odpowiedzi pozytywnej zrodziła się inkwizycja. Ale równolegle rozwijał się humanizm, z postulatem rozumienia ludzi – nakazujący łagodność w rozwiązywaniu sporów. Ostatecznie dyskusja o tym, czy można nawracać na siłę została rozstrzygnięta jednoznacznie – nie można. Św. Franciszek i św. Dominik bardzo mocno sformułowali zasadę dla swoich współbraci zakonnych – będziemy nawracać słowem i przykładem. Tak miało wyglądać misyjne nauczanie. Św. Franciszek udał się nawet do sułtana, aby zapoznać go z zasadami religii chrześcijańskiej. Zdecydowanie odrzucał przemoc. A równolegle działała też inkwizycja.

A jeszcze była działalność charytatywna zakonów, troska o ubogich, budowa szpitali i hospicjów.

– Św. Franciszek szukał najbiedniejszych, najuboższych ludzi. I chciał być jednym z nich, upodobnić się do nich. Było to zwrócenie uwagi na bliźniego, zwłaszcza najsłabszego, potrzebującego pomocy. W nakazie ratowania każdego człowieka również wyrażał się humanizm chrześcijański.

Czy można powiedzieć, że to właśnie zakonom zawdzięczamy w dużym stopniu hasła: wolność, równość, braterstwo?

– Z pewnością. Właśnie w zakonach dojrzewała konkretna wizja człowieka, który powinien cieszyć się darem wolności, jest równy wobec innych, z którymi powinny go łączyć braterskie relacje. Zakony tkwią więc w samym centrum najważniejszych wartości, tworzących Rzeczpospolitą Chrześcijańską, która legła u podstaw nowoczesnej Europy. Odegrały w tym procesie olbrzymią rolę, która jest nie do przecenienia.

Jaka jest rola zakonów we współczesnej Europie? Czy to jedynie relikty chwalebnej przeszłości, czy mają nadal ważną rolę do odegrania w integrującym się kontynencie?

– Dzisiejszy świat jest całkowicie inny od średniowiecznej Christianitas. Jest to świat pluralistyczny. Ale w życiu zakonnym szukanie różnych form życia wspólnotowego jest niezmienne. Nowe, pluralistyczne czasy, potrzebują nowych rozwiązań. Jednym z charakterystycznych dla nich zjawisk jest np. Wspólnota Ekumeniczna z Taizé. Tysiące młodych ludzi szuka tam wspólnoty innej od tradycyjnych.

Historyka bardzo uderza to, że ujawnia się potrzeba nowego rodzaju wspólnot. W każdym kraju, w każdym zakątku świata, zakony podejmują próby ich budowania. One są bardziej ekumeniczne, szukają nowych form, różnią się od XIX-wiecznych, działających w innych warunkach. Na tym polega dynamizm współczesnego chrześcijaństwa, na szukaniu tego, co nowe, co odpowiada na znaki czasu. To dziś bardzo ciekawe zjawisko w skali nie tylko europejskiej, ale nawet światowej. Tu, w Europie, gdzie jesteśmy skupieni na naszych kryzysach, nieraz zapominamy, że właśnie od XIX-XX wieku chrześcijaństwo stało się zjawiskiem światowym. Inaczej, niż w Średniowieczu, gdy tylko 20 proc. populacji było chrześcijanami. A dziś już 30 proc., choć funkcjonują w społeczeństwach pluralistycznych.

Jednak wspólnoty zakonne się dostosowują i rozwijają. Jezuici np. w Indiach – niosą tej kulturze europejskie wartości. Ich dynamizm jest uderzający. Przy pewnym kryzysie, ale kryzysy zawsze towarzyszą ludzkim poczynaniom.

W Europie stare i nowe wspólnoty zakonne nadal promieniują i szukają nowych sposobów służenia wartościami współczesnym Europejczykom. Naturalnie, niektóre się zatrzymują, nie potrafią odnaleźć w nowych warunkach, więc się zamykają i kostnieją w pewnych formach życia, na tym, co się np. robiło w XIX w., ale wiele z nich świetnie się dostosowuje. Ich żywotność polega na tym, że dokonują pewnej reformy, aggiornamento i odkrywają, jakie są dziś potrzeby, jacy ludzie. I odpowiadają na potrzeby świata.

Czy zakony mogłyby ponownie przejąć rolę współtwórcy i strażnika wartości europejskich?

– Jestem głęboko przekonany, że wspólnoty zakonne, zwłaszcza katolickie, otwarte na świat, na innych, są czynnikiem niesłychanie istotnym w dzisiejszym chrześcijaństwie.

Nasze korzenie kulturowe tkwią w Rzeczpospolitej Chrześcijańskiej. Trzeba pamiętać o tych korzeniach i głęboko je uszanować pamiętając o tym, co one wniosły w budowie naszej cywilizacji, naszej tożsamości, na którą składają się nie tylko rzeczy chwalebne, ale także błędy, choćby stosowanie przymusu.

Ale powinniśmy też pamiętać o innych błędach – Oświecenia, polegających na nadmiernie optymistycznym spojrzeniu na człowieka. Doprowadziło to w XX w. do straszliwej katastrofy Europy, uwikłanej w dwa totalitaryzmy, z powodu odrzucenia podstawowych wartości i chrześcijańskiej antropologii.

Dziś trzeba rozważyć wartości czasu Rzeczpospolitej Chrześcijańskiej, potem wartości wniesione przez Oświecenie i rewolucję francuską, dalej wszystko, do czego doprowadziły totalitaryzmy europejskie. I zastanowić się nad wartościami, jakich Europa potrzebuje. Wówczas, jeżeli nawet będziemy odrzucali chrześcijaństwo, to będziemy głęboko szanowali chrześcijańskie korzenie, które mają szczególne znaczenie dla naszej wspólnej kultury.

To jest ten czynnik tworzący Europę. Dlatego Europa powinna szanować i wspierać zakony – jako glebę, z której wyrasta.

Rozmawiała Alina Petrowa-Wasilewicz

Rozmowa nie była autoryzowana

Ramka

Po raz pierwszy w Polsce odbędzie się zebranie plenarne Unii Europejskich Konferencji Przełożonych Wyższych (UCESM) – poinformowała 27 stycznia s. Jolanta Olech podczas konferencji prasowej w warszawskiej siedzibie sekretariatu Episkopatu Polski. Przełożeni reprezentujący 400 tys. zakonników i zakonnic z 25 krajów europejskich spotkają się 8-14 lutego w Częstochowie. Tematem ich refleksji będzie „Życie zakonne w Europie: historie pełne nadziei, nadzieja dla historii”.

Głównym prelegentem całego spotkania będzie o. Jose Cisto Rey Garcia Paredes, klaretyn z Hiszpanii natomiast moderatorką s. prof. Enrica Rosanna SDB, podsekretarz Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

Na spotkaniu będą obecni reprezentanci 11 kościelnych instytucji europejskich, m.in. COMECE – Komisji Episkopatów Unii Europejskiej i Europejskiego Serwisu Powołań, któremu przewodniczy bp Wojciech Polak. Przybędą przedstawiciele Unii Przełożonych Generalnych Instytutów Męskich (USG) oraz Międzynarodowej Unii Przełożonych Generalnych Instytutów Żeńskich. Światową Konferencję Instytutów Świeckich będzie reprezentowała jej wiceprzewodnicząca Ewa Kusz.

Do udziału w spotkaniu zostali też zaproszeni hierarchowie: nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk, metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz, metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak, przewodniczący komisji mieszanej Episkopat-Zakony bp Wacław Depo oraz reprezentanci wspólnot życia konsekrowanego z Łotwy, Bułgarii, Białorusi, Finlandii oraz Bośni-Hercegowiny.

46-letni o. Krzysztof Popławski został 30 stycznia ponownie wybrany prowincjałem zakonu dominikanów w Polsce. Będzie to jego druga kadencja. Wyboru dokonali przedstawiciele wszystkich polskich dominikańskich klasztorów zgromadzeni na kapitule odbywającej się w Krakowie.

45 delegatów reprezentowało blisko 450-osobową prowincję dominikanów, która posiada 18 klasztorów na terenie Polski oraz placówki na Białorusi, w Niemczech i USA. Kapituła, która zbiera się co 4 lata, obok wyboru prowincjała omawia bieżącą sytuację i decyduje o najważniejszych sprawach zakonu.

Na prowincjała można wybrać każdego z ojców, który jest przynajmniej 10 lat w zakonie. Czteroletnią kadencję można sprawować jedynie dwa razy pod rząd.

Krzysztof Popławski urodził się w 1964 r. w Ostródzie. Najpierw wstąpił do zgromadzenia salezjanów, jednak po 4 latach przeniósł się do dominikanów. Po ukończeniu studiów filozoficzno-teologicznych w 1993 r. przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie. Ukończył Papieską Akademii Teologiczną w Krakowie.

Był krakowskim duszpasterzem młodzieży, a następnie pełnił urząd przeora klasztoru i proboszcza dominikańskiej parafii w Gdańsku. W 2002 roku wyjechał na misje do Tajwanu i Chin. W 2006 roku został po raz pierwszy prowincjałem.

Tekst pochodzi z Wiadomości KAI

Zaprenumeruj ekai-tygodnik!

Dodaj komentarz

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code