Wielkanoc, rok B1

Środa Wielkanocna, rok B1

8 kwietnia 2015

Dz 3,1-10
Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni, prosił o jałmużnę. Ten zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr wraz z Janem przypatrzywszy się mu powiedział: Spójrz na nas. A on patrzył na nich oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga. A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.

Ps 105,1-4.8-9
R: Pełna jest ziemia łaskawości Pana

Sławcie Pana, wzywajcie Jego imienia,
głoście Jego dzieła wśród narodów.
Śpiewajcie i grajcie Mu psalmy,
rozsławiajcie wszystkie Jego cuda.

Szczyćcie się Jego świętym imieniem,
niech się weseli serce szukających Pana.
Rozważajcie o Panu i Jego potędze,
zawsze szukajcie Jego oblicza.

Na wieki On pamięta o swoim przymierzu,
obietnicy danej tysiącu pokoleń,
o przymierzu, które zawarł z Abrahamem,
i przysiędze danej Izaakowi.

Ewangelia: Łk 24,13-35
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli.

Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?

W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.


Blogi Tezeusza – rozmawiamy o życiu i wierze


***
Z Homilii paschalnej starożytnego autora

Rozważając szczęście przywróconego zbawienia Paweł apostoł woła: „Tak jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak też przez Jezusa Chrystusa zbawienie zostało przywrócone światu”. I mówi jeszcze: „Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, drugi Człowiek – z nieba”.

Następnie zaś dodaje: „i jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy wyobrażenie człowieka niebieskiego”. To znaczy: nosihśmy piętno grzechu, teraz zaś zostaliśmy przyjęci przez Boga, odkupieni, odnowieni, oczyszczeni i dostąpiliśmy zbawienia w Chrystusie. Albowiem jak mówi ten sam Apostoł, Chrystus jest naszym zbawieniem. W Nim jest zmartwychwstanie i życie. Ci zaś, którzy należą do Chrystusa, to znaczy żyją Jego życiem, czerpią nadzieję z Jego zmartwychwstania. Oni także razem z Nim posiądą obiecaną Tak więc męka Zbawiciela jest życiem i zbawieniem naszym. Dlatego zechciał On umrzeć za nas, abyśmy wierząc w Niego, mogli żyć wiecznie. Stał się na krótko jednym z nas, byśmy dostąpiwszy obiecanej nam nieśmiertelności, mogli z Nim żyć już na zawsze.

Taka jest, mówię, łaska niebiańskich tajemnic, taki dar Paschy, taka upragniona doroczna uroczystość, taki początek odrodzenia wszystkiego.

Dzisiaj zrodzeni przez Kościół w życiodajnym zdroju, niewinni jak dzieci głośno się radują z czystego sumienia. Dzisiaj nieskazitelni ojcowie i skromne matki otrzymują dzięki wierze nowe niezliczone potomstwo.

Dzisiaj zakwitło drzewo wiary i płoną świece przy źródle życia. Dzisiaj wybrani dostępują uświęcenia łaską wysłużoną przez Chrystusa i są nakarmieni przesławnym sakramentem duchowych tajemnic.

Dzisiaj przyjęci do wspólnoty jednego ludu Bożego, w łonie świętego Kościoła, wielbią moc i jedność Trójcy śpiewając razem z prorokiem psalm tej uroczystości: „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy”.

Lecz o jaki to dzień chodzi? Tym dniem jest nasz Pan, Jezus Chrystus; On, który jest początkiem życia i źródłem światła, sam będąc światłością; On, który sam o sobie powiedział: „Ja jestem światłością, a ten, kto chodzi za dnia, nie potknie się”. To znaczy: ten, kto idzie we wszystkim za Chrystusem, dojdzie za Nim bezpiecznie do źródła wiekuistego światła. O to Chrystus prosił Ojca, kiedy jeszcze był na tym świecie: „Ojcze, chcę, aby także ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem; aby jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie, i oni stanowili jedno w nas”.

Św. Grzegorz Wielki, papież, Homilia 23 o Ewangelii

Właśnie usłyszeliście, drodzy bracia: dwaj uczniowie Jezusa szli drogą i, nie wierząc w Niego, rozmawiali o Nim. Pan się im ukazał, ale tak, żeby nie mogli Go rozpoznać. Pan zatem uczynił na zewnątrz, dla oczu ciała, to, co się dokonywało w nich wewnątrz, dla oczu serca. W swoim wnętrzu uczniowie kochali i wątpili zarazem; na zewnątrz Pan był wśród nich, ale im się nie objawił. Tym, którzy rozmawiali o nim, ofiarował Swoją obecność, ale tym, którzy wątpili, ukrywał Swoją zwyczajną postać, pod którą by mogli Go rozpoznać. Wymienił z nimi parę słów, zarzucił im powolność w rozumieniu i wyjaśnił tajemnice Pisma Świętego, które Go dotyczyły. Jednakże, przez brak wiary, pozostawał wciąż obcy w ich sercach i udawał, że pragnie iść dalej… Prawda jest prosta, a nie dwulicowa, lecz się im objawiła w swoim ciele, taka, jaka była w ich wyobrażeniu.

Przez to doświadczenie Pan chciał zobaczyć, czy ci, którzy jeszcze Go nie kochają jako Boga, są zdolni kochać Go jako zwykłego podróżnika. Prawda im towarzyszyła, więc nie mogli pozostać niewrażliwi na miłość: zaproponowali Mu gościnę, jak się należy podróżującemu. Dlaczego zresztą mówimy, że Mu zaproponowali, skoro jest napisane: „Przymusili Go”. Ten przykład uczy nas, że nie tylko powinniśmy ofiarować gościnność podróżującym, ale robić to w sposób usilny.

Uczniowie zatem szykują stół, ofiarują poczęstunek, a Bóg, którego nie rozpoznali w wyjaśnianiu Pisma Świętego, objawia im się w łamaniu chleba. To nie podczas słuchania przykazań Bożych zostają oświeceni, ale kiedy je praktykowali.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code