Rozważania niedzielne

I Niedziela Adwentu

Czytania na dziś

Zacząć (po prostu) od początku

Alicja Karłowska

Jeśli coś dzieje się wiele razy, przestaje być ciekawe, a już z pewnością zaskakujące. Scenariusz roku liturgicznego należy właśnie do tych nieszczęśliwie powtarzających się wydarzeń naszego życia.

Pierwsza niedziela adwentu to jednocześnie początek nowego roku liturgicznego. Przygotowuje nas do uroczystości bożonarodzeniowych będących pamiątką przyjścia na świat Boga w osobie Jezusa Chrystusa. To też wyraźne podkreślenie obietnicy Jego powtórnego przyjścia. Tego przyjścia, które już nastąpiło, a także tego, którego jeszcze nie dokonał. Obu z wymienionych rzeczywistości trudno doświadczyć, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do odczuwania (odbierania) i smakowania świata zmysłami. Obecność Jezusa nie jest nam dana tak, jak obecność innych osób. Z nimi bowiem mogę spotkać się twarzą w twarz, porozmawiać, napić się kawy, obejrzeć film. Jak więc kolejny raz tak samo mocno i chętnie oczekiwać Tego, którego nie ujrzę?

Potrzeba obecności

Wiem, że ktoś jest przy mnie, kiedy go widzę, mogę dotknąć, zobaczyć uśmiech na twarzy albo łzy. Wszystko to jest przejawem obecności innych osób. Wraz z tym, co cielesne i duchowe, towarzyszy nam całe bogactwo emocji, poruszeń serca, wrażliwość…

A gdyby cofnąć czas? – każdy ma dostatecznie wiele przykładów takich właśnie życzeń w życiu własnym i cudzym. Tyle było i pewnie będzie chwil, kiedy chcemy wymazać z przeszłości słowa, gesty, rozmaite działania, te pochopne i te dokładnie zaplanowane. Niestety (a może na szczęście) czasu cofnąć się nie da. Można tylko o tym pisać, śpiewać… i nic więcej. Inspiracją będzie tutaj kilka linijek tekstu (Pieśń o czekaniu), który napisał poeta i kompozytor Grzegorz Tomczak.

Do tysięcy drzwi stukamy,
które wczoraj wiatr zatrzasnął
i pochodnie rozpalamy,
które, nim zaświecą, zgasną.

Będąc „pomiędzy” i „z” innymi, którzy tak samo jak my błądzą, ciągle staramy się odszukać właściwe drogi do serca drugiego człowieka. Może dlatego, by kiedyś, po latach, nie chcieć rozpaczliwie i ze wstydem ukrywać przeszłości.

Człowiek kreśli kolejne mapy, aby nie powtarzać błędnych dróg. Ale i tak codzienność pełna jest pochodni, które gasną, zanim się zapalą – słów i czynów, które urzekają przez chwilę. Z jednej strony towarzyszy nam świadomość wszechobecnej ulotności, nietrwałości ludzkiego życia, z drugiej zaś – uparte dążenie do utrwalania i wspaniałego zapisania się tu, na ziemi: honorem, mądrością, rozwagą, wspaniałomyślnością…

Narodzić się powtórnie

Rozbieżność pomiędzy szlachetnymi planami na życie a codziennością zwykłych zajęć bywa czasem bolesna. Miało być inaczej: piękniej, mniej tragicznie, a może nawet bezboleśnie. Chce się powtarzać za poetą:

Siedząc, zawsze siedź,
idąc, zawsze idź.

Kiedy mówisz, mów,
kiedy milczysz, milcz.

…wydaje się to takie proste, mało wymagające. Jednak nie bez powodu podczas czytań liturgicznych na początku adwentu można trafić w Księdze Izajasza na następujące słowa: Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą? (Iż 63, 17).

Co sobie powiemy, kiedy przyjdzie nam coś zaczynać kolejny raz? Może kolejna próba porozumienia się kimś, spotkania, odnalezienia kogoś? Adwent to zaproszenie do początku. Nie chodzi tu wcale o bezmyślne powtarzanie i przetwarzanie przeszłości, ale o śmiałe wejście spojrzenie w przyszłość. Ona nas zaskoczy, bo zawsze wymyka się schematom.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code