Rozważania niedzielne

XXX Niedziela Zwykła, rok A

Czytania na dziś

Czy Bóg zamieszka na ziemi?

Zofia Jaros

„Mówisz mi, że to już Ty
przyszedłeś rzeczywiście.
Że Twoje imię jest Jezus,
Syn Marii, i że wiem
przecież, w jakim miejscu
i czasie mogę Cię znaleźć.
Wybacz mi Panie, ale przyszedłeś,
czy też raczej szedłeś tylko?”
Karl Rahner

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi?

Dzisiejsze czytania przenoszą mnie na chwilę do Betanii, nad Jordan, gdzie Jezus powołuje pierwszych uczniów. ”Gdzie mieszkasz Nauczycielu?” (J 1) – pytam jak kiedyś pytali uczniowie Jana zaczynając swoją pielgrzymkę wiary z Panem. Chcę iść tak jak oni, bo przecież trzeba iść, aby zobaczyć, trzeba szukać, aby odnaleźć Jego i Jego miłość…
I tak wpisuję się w kolejny rozdział historii ludzkości: „Poszukiwany, poszukiwani…”

Pytam jak Salomon (choć… w trochę innych okolicznościach): Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Zdarza się, że mojej obserwacji świata towarzyszy obraz jak w przypowieści o przewrotnych rolnikach (Mk 12) – całkiem jakby przypowieść o dzierżawcach winnicy trwała ciągle, a Pan był w podróży…

Dzisiejsze czytania prowokują do pytań: jak Jesteś Panie? dlaczego Jesteś (jakoś… bardziej?) w niebie? jak fundamentalny Jesteś tam, gdzie jest sens, trwałość, łaska, błogosławieństwo, wysłuchanie, dobroć, miłość…?

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi?

Czyż Bóg nie jest wszechobecny? Czy Ten, którego niebo i niebiosa najwyższe nie mogą objąć nie wypełnia i ziemi?
On jest przecież „wszędziej niż wszędzie”! (1)
„Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17)
„Panie, przenikasz i znasz mnie Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane” (Ps 139)
„Czy może się człowiek ukryć w zakamarkach, tak bym go nie widział? – wyrocznia Pana. Czy nie wypełniam nieba i ziemi?” (Jr 23)
„Przed Tobą, Panie, otchłań ludzkiego sumienia stoi otworem. Cóż więc potrafiłbym zakryć przed Tobą, nawet gdybym nie zechciał wyznać?” (2)

Do Boga Ojca wołamy – któryś jest w niebie; po chrzcie Jezusa w Jordanie zstąpił z niebios Duch Święty i stamtąd (z góry) dał się słyszeć głos… Chrystus wznosił oczy ku niebu w czasie modlitwy, sam uniósł się ku górze w czasie wniebowstąpienia…
Jak rozumieć niebo?
„To biblijne wyrażenie nie oznacza miejsca („przestrzeni”), lecz sposób istnienia; nie oddalenie Boga, ale Jego majestat. Nasz Ojciec nie znajduje się „gdzie indziej”, On jest „ponad tym wszystkim”, co możemy zrozumieć z Jego świętości” (3)

„Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi” prosimy w modlitwie – to chyba jednocześnie odpowiedź na pytanie dlaczego nie mamy nieba na ziemi…

Czy zamieszka Bóg w świątyni – czy wysłucha modlitwy Salomona:
„Zważ więc na modlitwę Twego sługi i jego błaganie, o Panie, Boże mój, i wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. Jest to miejsce, o którym powiedziałeś: „Tam będzie moje Imię” – tak, aby wysłuchać modlitwę, którą zanosi Twój sługa na tym miejscu. Dlatego wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz!”

„Nadchodzi (…) godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec” (J 4).

Czy w drodze do kultu „w Duchu i prawdzie” dalej ważne są świątynie?
„A jednak trzeba pamiętać, że czas i miejsce należą całkowicie do Boga. Choć każdy czas i cały świat można uważać za Jego „świątynię”, to jednak są czasy i są miejsca, które Bóg obiera, aby w nich w sposób szczególny ludzie doświadczali Jego obecności i Jego łaski. I ludzie wiedzeni zmysłem wiary przychodzą do tych miejsc, bo mają pewność, że rzeczywiście stają przed Bogiem, który jest tam obecny. (4)

Bóg potrzebuje miejsc, czasu, ludzi… ludzi, także tak fundamentalnych jak apostołowie, jak Piotr – ten, który dziś wyznaje, że zaprawdę przyszedł Bóg na ziemię – „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”
„Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Święty Jan w Apokalipsie widzi Nowe Jeruzalem, przybytek Boga z ludźmi, otoczony murem o apostolskich fundamentach:

„Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni jego ludem, a On będzie Bogiem z nimi (…) A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka.”(Ap 21)

Ale wróćmy do tego, co jest naszym zadaniem i naszą oczywistością – kult w „Duchu i prawdzie”:
„Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście”

„Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus”.

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi?

Jesteśmy ludźmi adwentu, oczekiwania; powtórzę za pełnym tęsknoty Karlem Rahnerem:
„Znów wracamy do modlitwy tęsknoty i wyglądania, pieśni nadziei i obietnicy. Wszelka niedola ludzka, wszelki niedosyt, całe wierzące oczekiwanie zbiega się znów w tym jednym słowie: „Przybądź”. Nie zwlekaj. Jakaż przedziwna modlitwa. Bo przecież już przyszedłeś, już rozbiłeś między nami swój namiot(…)

Czyż możliwe, byśmy wzywali Cię naszym „przybądź” jeszcze do czegoś więcej? Czy mógłbyś tym Twoim przyjściem przyjść jeszcze bliżej, niż już przyszedłeś przez wejście tak głęboko w naszą zwykłość, że nie mogliśmy Cię niemal odróżnić od zwykłych ludzi? A przecież, Boże nasz, któryś nazwał siebie Synem Człowieczym, mówimy Ci wciąż, modlimy się ciągle: „Przybądź”. I ta prośba płynie nam tak samo szczerze z serca, jak niegdyś patriarchom, królom, prorokom, którzy dzień Twój widzieli tylko z oddali i z oddali doń tęsknili. Czy tylko obchodzimy adwent, czy może to jest ciągle adwent, wciąż jeszcze? Lecz czy przyszedłeś tedy rzeczywiście? Czy przyszedłeś sam jako Ten, którego mieliśmy na myśli przyzywając tęsknotę Nadchodzącego, a był On Bogiem mocnym, ojcem przyszłych wieków, księciem pokoju, światłem, prawdą i wiekuistą szczęśliwością? Już na pierwszych stronach Pisma świętego obiecane zostało Twoje przyjście. A na jego stronicy ostatniej, do której już nic dodane być nie może, jest wciąż modlitwa: „Przyjdź, Panie Jezu”.

(…) Mówisz mi, że to już Ty przyszedłeś rzeczywiście. Że Twoje imię jest Jezus, Syn Marii, i że wiem przecież, w jakim miejscu i czasie mogę Cię znaleźć. Wybacz mi Panie, ale przyszedłeś, czy też raczej szedłeś tylko? Oblokłeś się w postać sługi i jako jeden z nas, jak pierwszy lepszy człowiek, wstąpiłeś, Boże ukryty, w nasze szeregi, cicho i niepostrzeżenie, wstąpiłeś i – wyruszyłeś z nami. Z nami, którzy właśnie idziemy wciąż i nie przychodzimy nigdy, bo dokądkolwiek dojdziemy, to tylko po to, aby znowu wyglądać kresu, końca. Wszak wołamy wciąż: „Przybądź”. Przyjdź Ty, który nie idziesz nigdy, bo Twój dzień nie zna wieczorów, a Twoja rzeczywistość – zakończeń. Przyjdź sam, bo bez Ciebie idziemy zawsze tylko do jakiegoś kresu.” (5)

Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi?

Na ile zależy to ode mnie, od Ciebie…?

„Kiedyż nam w duszy będzie jak śnieg biało
i cicho — Twoim pokojem,
żebyś mógł do nas przychodzić tak śmiało,
jak Swój — do Swego — po Swoje?”(1)

XXX Niedziela Zwykła
1 Krl 8, 22-23. 27-30; 1 Kor 3, 9b-11. 16-17; Mt 16, 13-19

wykorzystane cytaty:
(1) Beata Obertyńska „Grudki kadzidła”
(2) św. Augustyn „Wyznania”
(3) KKK 2794
(4) Jan Paweł II, Łagiewniki 2002
(5) Karl Rahner „O możliwości wiary dzisiaj”

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code