Rekolekcje Wielkopostne 2008

19 marca, środa

19 marca 2008

Wielka Środa

Dzisiejsze czytania

Trzydzieści srebrników

Alicja Karłowska

W każdym jest coś z Judasza. Przewrotność granicznych pragnień – dobra i zła, szlachetności i podłości. Dlatego całe życie mamy co budować i odbudowywać.

Był jednym z dwunastu apostołów. Nie wiemy, kiedy się urodził, wiemy natomiast, kiedy zmarł: prawdopodobnie ok. 30 r. n. e. Śmierć była tragiczna – powiesił się. Ludzie odbierają sobie życie, bo czują, że nadzieja przestała już istnieć. Nie ma już szans na żadne dobro. Zostało już tylko zło, więc trzeba jak najszybciej przerwać to pasmo nieszczęść…Skutecznie i raz na zawsze.

We fragmencie Ewangelii przeznaczonej na ten dzień Wielkiego Postu zawarte są słowa Jezusa Chrystusa skierowane do uczniów: „Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi” (Mt 26,21). Historia pokazała, że tym, który wydał Jezusa był Judasz. Jednak nie w samym fakcie zdrady tkwi dramat. Czyn Judasza nie był kluczowy dla historii ziemskiego życia Chrystusa, chociaż oczywiście w istotny sposób wpisał się w tę historię. Dramat krzyża dokonałby się pewnie też bez udziału Judasza, jednak jego obecność i fakt, że zapisał się na kartach Ewangelii ma znaczenie. Jakie znaczenie ma historia Judasza dla współczesnego człowieka?

Naprawić można więcej, niż nam się wydaje. Trzeba tylko dać szansę, przede wszystkim sobie! Z tym bywa najtrudniej. A przecież Bóg nie stworzył nikogo dla potępienia. Ta prawda dla wielu może być ostatnią deską ratunku.
Osoba Judasza jest pewnym sygnałem ostrzegawczym. Rodzi liczne pytania, niepokoi, ponieważ ukazuje nam możliwość naszej własnej zdrady. Człowiek może zdradzić wbrew rozsądkowi i wbrew sobie. Ks. Józef Tischner pisząc o historii zdrady Judasza, podjął bardzo istotny wątek: „(…) Jezus nie został zdradzony przez faryzeusza, lecz przez jednego z uczniów. Tylko ten może zdradzać, w kim złożyliśmy naszą nadzieję; zdrada jest przywilejem powiernika nadziei” (J. Tischner, Świat ludzkiej nadziei). Pewnie dlatego tak bardzo boli – doświadczamy jej bowiem ze strony ludzi, po których spodziewaliśmy się tylko dobra.

Zdrada to krzywda, którą wyrządza się sobie i innemu człowiekowi. Mimo to, takie czyny ludzie popełniali i popełniają. Niektórzy po latach czują żal i rozgoryczenie, inni nigdy. Jeszcze inni przez lata nie mogą pogodzić się z tym, co zrobili. Bywa tak, że ktoś, kogo skrzywdziliśmy naszą zdradą przebaczył nam. Ale ten, który skrzywdził (zdradził) nie potrafi przebaczyć sam sobie. Na pierwszy plan wysuwa się tu motyw kary. Kara kojarzy się zwykle z jakąś konsekwencją, którą ponosi się za dokonane zło. Karę może wymierzyć ktoś, ale możemy też wymierzyć ją sami sobie. Tak uczynił Judasz. Paradoksalnie – mamy więcej litości dla innych, niż dla samych siebie.

Jak bardzo można uwikłać się w fałszywy obraz własnego „ja”! Widzimy wtedy tylko tragiczny obraz człowieka, któremu już nikt i nic nie może pomóc. Zostaje rozpacz. A przecież może być inaczej. „Trzeba, aby horyzont zdrady został przezwyciężony horyzontem szerszej niż zdrada nadziei” (J. Tischner). Taka jest logika Wielkiego Postu – co roku ukazywać człowiekowi, że historia Jezusa z Nazaretu nie kończy się krzyżem. Ona zaczyna się Zmartwychwstaniem.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code