Religia, rozum, człowiek

Człowiek – droga Kościoła

Człowiek – droga Kościoła

kard. Tarcisio Bertone

Wielebne Ekscelencje,

Prześwietni Przedstawiciele Władz,

Panowie i Panie!

1. Człowiek drogą Europy

Bardzo dziękuję księdzu Biskupowi tutejszej Diecezji, Jego Ekscelencji Henrykowi Muszyńskiemu, za zaproszenie mnie do wzięcia udziału w VII Zjeździe Gnieźnieńskim, który za temat obrał: „Człowiek – drogą Europy”. Serdeczne pozdrowienie kieruję do organizatorów, wybitnych referentów oraz do wszystkich uczestników. Z radością uczestniczę w tym uroczystym posiedzeniu inauguracyjnym, głęboko przekonany o tym, jak istotne jest podkreślanie w aktualnym, tak delikatnym dla naszego Kontynentu, momencie historii ludzkich i religijnych, etycznych i moralnych wartości, bez których trudne jest zbudowanie przyszłości charakteryzującej się prawdziwym postępem i pokojem w Europie i na świecie. Podobnie jak w przeszłości, Kościół na wiele sposobów i w różnych okolicznościach nadal nieustannie przypomina, że człowiek musi znaleźć się w centrum każdego planu społecznego i politycznego.

2. Kim jest człowiek?

Istnieje nić przewodnia, która wiąże różne sprawozdania tego VII Zjazdu Gnieźnieńskiego. Zarówno na dzisiejszym posiedzeniu inauguracyjnym, na którym powraca odwieczne pytanie „kim jest człowiek?”, jak i na następnych etapach Kongresu, gdy poruszone zostaną kwestie dotyczące osoby ludzkiej w odniesieniu do historii, bioetyki, socjologii, psychologii oraz religii, by następnie rozszerzyć spojrzenie na wyzwania polityczne i religijne współczesnej Europy, nicią przewodnią, jak mówiłem, zawsze pozostanie człowiek: człowiek, którego należy postrzegać w kategoriach całości, docenić go w jego geniuszu i szanować z uwagi na wrodzoną godność według zachwycającego planu Bożego.

Dlatego właśnie na człowieku, stworzonym przez Boga, aby stał się Jego przyjacielem, spróbuję skupić moją uwagę, by uwypuklić jego powołanie i misję w obrębie Kościoła i w służbie Europie trzeciego tysiąclecia. Wielki Papież, syn polskiej ziemi, podczas swej podróży apostolskiej do Ojczyzny w 1997 roku powiedział: „Nie będzie jedności w Europie dopóki nie oprze się ona na jedności Ducha” (Insegnamenti G.P.II, 1997/1, s. 1370 . Pragnął w ten sposób podkreślić, iż byłoby pewnym ograniczeniem myśleć o Europie zjednoczonej politycznie wyłącznie dla interesów ekonomicznych i rynkowych. Byłoby ogromnym błędem zakładać, że można zbudować w niej przyszłość nie biorąc pod uwagę przeszłości, nie odwołując się do jej bogatej tradycji humanistycznej i chrześcijańskiej; byłoby doprawdy wielką stratą przestać korzystać z udziału, jaki Kościół miał w jej tworzeniu, co nadal jest gotowy czynić. Jednym z najistotniejszych elementów udziału chrześcijaństwa w procesie budowania Europy jest po dziś dzień niezmordowane zaangażowanie w obronę i popieranie godności osoby ludzkiej i jej niezbywalnych praw.

3. Człowiek drogą Kościoła

Nauczanie papieskie w tej kwestii, szczególnie w minionym stuleciu, stuleciu humanizmu, a jeszcze bardziej w ostatnich dziesięcioleciach, jest niezwykle bogate. Jan Paweł II, wielki obrońca praw człowieka, podejmując obszernie to zagadnienie w encyklice Centesimus Annus, podkreślił, iż człowiek, na którym Kościół skupia swą uwagę, nie jest osobą „abstrakcyjną”, lecz rzeczywistą, „konkretną” i „historyczną”: dotyczy to każdego człowieka, jako że każdy człowiek zawarty został w tajemnicy odkupienia i poprzez tę tajemnicę Chrystus związał się z nim na zawsze. W tym samym Dokumencie, odnosząc się do pierwszej Encykliki programowej swego pontyfikatu Redemptor hominis, mówił, że „Chrystus jest podstawową drogą Kościoła… i drogą każdego człowieka. Na tej drodze, która prowadzi od Chrystusa do człowieka, na drodze na której Chrystus jednoczy się z człowiekiem, Kościoła nikt nie może zatrzymać” (Jan Paweł II, Redemptor hominis, III, 13). Dodawał następnie: „To jest wymaganie doczesnego i wiecznego dobra człowieka. Kościół, ze względu na Chrystusa, jednoczy się z każdym człowiekiem i z uwagi na tę tajemnicę która stanowi życie samego Kościoła, nie może pozostać niewrażliwy wobec tego wszystkiego co służy dobru człowieka, podobnie jak nie może pozostać obojętnym wobec tego, co mu zagraża” (Redemptor hominis,3,13).

Człowiek jest zatem pierwszą drogą, jaką Kościół musi pokonać w wypełnianiu swojej misji, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa, która niezmiennie przechodzi przez tajemnicę wcielenia i odkupienia. Jan Paweł II, świadomy tej wielkiej tajemnicy, wielokrotnie kładł nacisk na „centralne miejsce człowieka w społeczeństwie”.

4. Pełna prawda człowieka

Człowieka należy rozpatrywać w pełni prawdy jego egzystencji, jego indywidualnego, a zarazem wspólnotowego i społecznego istnienia, w obrębie własnej rodziny, społeczeństwa w jego wielorakich kontekstach, w obrębie narodu (czy też może jedynie klanu bądź plemienia) oraz całej ludzkości. Takim jest człowiek w pełni prawdy swego życia, w swoim sumieniu, w swej nieustannej skłonności do grzechu, a zarazem w ciągłym dążeniu do prawdy, dobra, piękna, do sprawiedliwości i miłości. W nim sprzeciwiają się sobie wzajemnie różne elementy. Z jednej strony, jako stworzenie, doświadcza on wszelkiego rodzaju nacisków i ograniczeń. Z drugiej zaś, dostrzega, że jest nieograniczony w pragnieniach serca i właściwie niezastąpiony w swych oczekiwaniach. Wystawiany na liczne pokusy, człowiek czuje się zmuszony do wyboru tylko niektórych z nich i do rezygnacji z innych. Ponieważ jest wrażliwy i grzeszny, często zdarza mu się czynić to, czego by nie chciał, a jednocześnie nie czynić tego, czego by pragnął. Ten człowiek jest drogą Kościoła: każdy człowiek bez wyjątku, odkupiony przez Chrystusa. Kościół skupia całą swą uwagę na tym człowieku, człowieku współczesnym, który jawi się jako zagrożony tym, co wytwarza, który często staje się ofiarą postępu, zbudowanego jego rękoma i będącego owocem jego geniuszu.

5. Zagrożenia godności człowieka

Obecnie w Europie, podobnie jak na całym świecie, człowiek jest podstępnie zagrożony w swej moralności, gdyż poddany zostaje hedonistycznym prądom, które rozbudzają jego instynkty i czarują go iluzją konsumpcji bez jakiejkolwiek dyskryminacji. Opinia publiczna manipulowana jest złudnymi sugestiami potężnej reklamy, której jednowymiarowe wartości powinny wzbudzić w nas krytycyzm i czujność. Poza tym, człowiek jest poniżany przez systemy ekonomiczne wyzyskujące całe zbiorowości. Pada także ofiarą określonych reżimów politycznych i ideologicznych, które więzią ducha narodów. Jako chrześcijanie nie możemy milczeć, musimy zaskarżyć tę kulturową opresję, która uniemożliwia osobom i grupom etnicznym bycie sobą według własnego określonego powołania. To za pośrednictwem tych wartości człowiek indywidualny i zbiorowość żyje prawdziwie ludzkim życiem i nie możemy pozwolić, by były niszczone racje jego istnienia. Historia osądzi surowo naszą epokę, w stopniu, w jakim ona zdusza, niszczy i podporządkowuje sobie brutalnie kultury w wielu krajach świata.

6. Ostatni kontynent natury

Ten stan zagrożenia dla człowieka, w aktualnym kontekście, w którym żyje Europa, ma różnorodne kierunki i stopnie natężenia. Istnieje jednak jeszcze większe zagrożenie, dotykające samej tajemnicy życia ludzkiego, genom człowieka. Na dawnych mapach geograficznych, zaprezentowanych w Muzeach Watykańskich na granicy znanego ówcześnie świata widniał napis: Ziemia nieznana. Gdy odkrywano nowe kontynenty, nieznane terytorium coraz bardziej się obkurczało, a mapa świata rozszerzała się obejmując nowe tereny i ludy. Genom ludzki jest ostatnim kontynentem natury odkrytym u progu trzeciego tysiąclecia, po przemierzeniu morza ludzkiego życia przy pomocy potężnych środków genetyki i biologii molekularnej. Zaawansowane badania i podboje nauki, dalekie od zaprzeczenia dzieła Boga, coraz bardziej odkrywają potęgę Stworzyciela i wybitną wzniosłość człowieka. Jego wielkość, jak pisał Dostojewski, polega na chyleniu czoła przed tym, który jest nieskończenie większy od niego, ale którego jedynie on pośród wszystkich stworzeń jest w stanie rozpoznać.

7. Ujawnienie ryzyka badań naukowych

Badania naukowe to oczywiście zachwyt, piękno, twórcza przygoda człowieka podążającego w kierunku niezmierzonej głębi rzeczy, to także, przynajmniej począwszy od czasów Bacona, uznane panowanie człowieka nad przyrodą i jednego człowieka nad drugim. „Wiedza i władza coraz bardziej przeplatają się w logice, która może uwięzić samego człowieka” (__insagnamenti G.P. __, II 1998/1, s. 419), lubił przypominać Jan Paweł II.

Wyrazem panowania jednego człowieka nad drugim są pewne tendencje do stosowania genetyki w medycynie, tam gdzie nie jest to przeznaczone do leczenia i do lepszego przyjęcia życia noworodka, ale do dyskryminacji i usunięcia tych, którzy okażą się nosić skazę wrodzonego niedorozwoju bądź choroby na tle genetycznym. Wspomnę tu o diagnozie przedwszczepiennej, która jest najbardziej zaawansowanym etapem selekcji eugenicznej. Derywacja eugeniczna ma odległy rodowód, ponownie zatem zawitała do Europy, stosując bardziej wyrafinowane i skuteczniejsze metody. Aktualne tendencje prowadzą do usprawiedliwiania testów genetycznych i idącego za tym usuwania poczętego życia, które nie odpowiada upragnionym cechom z powodu „krzywych zębów, płci, postawy, braku talentu do muzyki”. Dochodzi wręcz do twierdzenia, że uzasadniona jest nie tylko pozytywna, ale także negatywna selekcja dziecka: „Niektórzy chcieli nawet narzucić za wszelką cenę głuchotę”. Genetyczna diagnoza przedwszczepienna „nie ma na celu leczenia, twierdzi znany pediatra włoski Carlo Valerio Bellieni, ale wyeliminowanie niechcianych zarodków”. Pragnę również podkreślić mylną terminologię: to, co zostaje określone „pre-embrionem ludzkim” jest sztuczną, sprytnie strategiczną nazwą, aby uczynić to, co się chce z „tajemniczym przedmiotem”, nie uznając go za istotę ludzką.

8. Skutki w czasie genetycznej diagnozy przedwszczepiennej

Istnieją także problemy dotyczące konsekwencji w czasie genetycznej diagnozy przedwszczepiennej. Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii poleciło ostatnio uważną obserwację dzieci narodzonych po wykonaniu takiej procedury. Wzbudzają alarm także zestawy „zrób to sam” przeznaczone do wykonania diagnozy prenatalnej, by określić płeć zarodka, stosowane w okresie, w którym wiele ustaw dopuszcza aborcję.

Zdaniem profesora Kevina T. FitzGeralda, genetyczna diagnoza prenatalna wykroczyła poza obszar medycyny po to, by wkroczyć w obszar eugeniki, pociągając za sobą nawroty negatywnych skutków psychologicznych u dzieci „na zlecenie”, jak zaprezentowała to Marie Odile Rethoré, członkini Akademii Medycyny Francuskiej. Ekspertka wykazała jak diagnoza przedwszczepienna oraz prenatalna prowadzą do wyeliminowania niepełnosprawnych.

Dla obrony podmiotu prawnego embrionu, politycy chrześcijanie, według Jean-Marie Le Mené, przewodniczącego Fundacji Jérôme Lejeune, „nie powinni cieszyć się tym, że nie wysuwają propozycji negatywnych: przeciwnie, mają obowiązek tworzenia pozytywnych i innowacyjnych propozycji”. W związku z tym Le Mene proponuje stworzenie w każdej diecezji struktury „dla ochrony życia” w taki sposób, aby rozpowszechniać „aktywne przeciwstawianie się zaplanowanemu ludobójstwu embrionu w fazie przedwszczepiennej, co jest przedsionkiem klonowania człowieka”. Może w świetle niektórych definicji filozoficznych można zawahać się przed nadaniem embrionowi cechy istoty ludzkiej, ale jedno jest pewne, jak podkreślił filozof Robert Spaeman, embrion ma związki rodzinne, nie tylko biologiczne, ale zawsze osobiste. „Embrion to w każdym wypadku dziecko, od pierwszej chwili swego istnienia” (Pier Luigi Fornari w Avvenire, 1 marca 2006).

9. Nowy eugenizm selektywny

Również na naszym Kontynencie pojawia się na horyzoncie, bądź też jest już polem działania niektórych osób, nowy eugenizm selektywny, określany mianem rozrodu kontrolowanego jakościowo, mianem prawa do urodzenia zdrowego dziecka, do ograniczania wydatków społecznych na osoby upośledzone, oraz innych kwestii. Diagnoza prenatalna i przedwszczepienna, ogromnie nasilona za pośrednictwem technik genetyki molekularnej, nie może przekształcić się w wyrok śmierci żadnego embrionu i żadnego płodu, które są początkiem nowego indywidualnego życia ludzkiego, przez który każdy z nas przeszedł. Rozum nie może zaprzeczyć temu, co jasno ukazuje sama nauka embriologiczna.

Efekty głębszego poznania genomu ludzkiego są godne słusznej sprawy: zabiegów terapeutycznych, mających na celu uśmierzenie cierpienia w chorobie, ulepszenie terapii (jak w przypadku genetycznej terapii somatycznej), wzmożenie diagnozy w celu wcześniejszej interwencji zapobiegawczej czy leczniczej.

10. Ustawodawstwo poparte etycznie

Nauka jest stworzona dla człowieka, dla całego człowieka i dla każdego człowieka, nigdy więc nie może skierować się przeciwko człowiekowi i ludzkości. Dlatego Kościół prosił i nadal prosi, by konwencje międzynarodowe i prawodawstwo Państw, mające stanowić narzędzie wspólnego dobra, miały jako tego, komu się należy prawo do integralności genetycznej, „każdą istotę ludzką od chwili zapłodnienia, bez uprzedzeń ani tych odnoszących się do ogólnych niedoskonałości oraz do wad fizycznych, jak i tych dotyczących różnych okresów rozwoju istoty ludzkiej” (Insegnamenti G.P.II., 1998/1, s. 421) , jak przypomniał Papież Jan Paweł II. Żądać mocnych „podstaw prawnych” jest prawem każdego obywatela pragnącego przyczynić się do rozwoju cywilizacji własnego kraju zgodnie z rozumem i doświadczeniem. Z rozumem i doświadczeniem, do których wychowała nas nasza wiara i które ofiarujemy w ramach wspólnego dziedzictwa, podzielanego i godnego podzielania przez każdego, kto z mądrością i zapałem poszukuje dobra każdej istoty ludzkiej powołanej do życia. Wiedza naukowa i wiedza wiary spotykają się na Drodze człowieka, nie przeciwstawiając się sobie, gdyż obydwie mają wspólne pochodzenie i wspólny cel, które rozum i doświadczenie jasno nam ukazują, a Papież Benedykt XVI wciąż niezmordowanie przywołuje.

Zarówno perspektywa jednego człowieka ulepszonego przez drugiego, jak i perspektywa odkrywająca się jako druga strona medalu, a zatem człowieka manipulowanego przez drugiego, zapewniają nas, że inżynieria genetyczna zawiera w sobie sprzeczności metafizyczne, a zatem takie, które poruszają aspekty dotyczące podstawowego sensu człowieka, jego życia, jego przeznaczenia. Ponieważ inżynieria genetyczna jest jedną z najbardziej okazałych nauk przyszłości, a wiec wszechświata, który ukazuje się jako społeczeństwo już określane mianem biogenetycznego, zatem albo przyszłość będzie metafizyczna albo nie będzie ludzka.

11. Możliwość techniczna nie jest równoznaczna z możliwością etyczną

Należy jasno powiedzieć, że to, co jest możliwe do zrobienia nie zawsze jest wykonalne. Dlatego też bioetyka stanowi wyzwanie numer jeden również dla Europy trzeciego tysiąclecia. Niewątpliwie kluczowym punktem każdej refleksji i decyzji dotyczącej ochrony czy też zniszczenia życia jest koncepcja życia i stosunku wobec człowieka i jego egzystencji. Od dnia, w którym przedstawiono i przyjęto ustawy na temat legalizacji aborcji, pokonano długą bezpowrotną drogę odnośnie do ochrony i promowania życia, każdego życia. Pomyślmy o legalizacji aktywnej eutanazji, podczas gdy obecnie oczekuje się legalizacji prawdziwych manipulacji genetycznych (wcześniejsze ustalanie płci, przeszczepy embrionów i płodów, handel embrionami i płodami, sztuczne rozmnażanie nie tylko za pośrednictwem sztucznego zapłodnienia homologicznego, ale także heterologicznego, itd.).

12. Poznanie naukowe i poznanie wiary

Wobec naukowej emancypacji człowieka, jego natury, jego tożsamości stworzenia naturalnego, Papieska Akademia Życia słusznie przyznała: „Stworzenie duchowe, zasadnicza struktura każdego podmiotu należącego do rodzaju ludzkiego, stworzona bezpośrednio przez Boga, nie może nie być poczęta przez rodziców ani wytworzona poprzez sztuczne zapłodnienie, ani tez sklonowana”. Przeciw biologicznemu Far West należy przywrócić wierze, w jej istocie związanej z objawieniem, godność poznania: poznanie prawdy nie może być oddzielone od poznania wiary. Czy też, w innych słowach, nikomu nie jest dozwolone, a tym bardziej narzucone, utracenie rozsądku, by zyskać wiarę, ani stracić wiary, by zyskać rozsądek. Wiara i nauka, wiara i rozum, są zbyt ważną spójnością, by z lekkością można było ją rozwiązać. Istota ludzka, począwszy od genomu ludzkiego, jest tak przesycona bytem i moralnością, że nie może zostać oderwana od Boga, będącego pełnią Bytu! „Esse subsistens”: Bóg jest Bytem w Jego pełni i absolutności, człowiek jest nim jedynie w ograniczonym stopniu.

Zajmowanie się nauką z odpowiedzialnością wiary jest zatem zaufaniem do historii człowieka, również w jego genetycznej pamięci; jest odwagą w kierunku przyszłości; jest umiejętnością stałej i odnawianej kreatywności przy zachowaniu wierności wartościom, które trwają i nie mogą ulec zmianie; jest pewnością spotkania Boga i Jego planów dzisiaj, w poranionej i wzburzonej teraźniejszości, za co jesteśmy odpowiedzialni. Pomimo, że znajdziemy się wobec wymagań naznaczonych ubóstwem, niesprawiedliwością i demoralizacją, nie możemy zapomnieć pierwotnego piękna dziecka, które Jezus wskazuje Apostołom i wszystkim uczniom jako „ikonę będąca źródłem inspiracji”. Jesteśmy wezwani, by oddać, zawsze i wszędzie, Bogu to, co jest Boże, a człowiekowi to, co należy do człowieka, by pozostał on na obraz i podobieństwo Stwórcy, tabernakulum żyjącego Boga.

13. Godność osoby

Nie tylko wierni kościoła katolickiego, ale także naukowcy i prawodawcy powinni zaangażować się, aby podstawowe decyzje na temat człowieka i jego przyszłości nie były podejmowane w laboratorium w mechanicznym procesie, który odosabnia podstawowe zjawisko biologiczne i odtwarza je w warunkach sztucznych, tak bardzo banalnych i mitycznych, w iluzji określania „postępem” tego, co jest żmudnym badaniem odwiecznych Bożych praw, zapisanych w naturze człowieka.

„Natura”, dla której wiara Kościoła żąda szacunku w poczęciu istoty ludzkiej jest godnością samej osoby, będącej odzwierciedleniem miłości Boga.

„Ta godność objawia się także w cielesności; jej musi odpowiadać logika ‘daru z samego siebie’, zapisana w stworzeniu i w sercu człowieka, według cudownego stwierdzenia Świętego Tomasza z Akwinu: „Miłość jest ze swej natury pierwotnym darem, od którego pochodzą bezinteresownie wszystkie inne dary” ( __Summa theologiae, I, q.38,2). Te refleksje ukazują, gdzie może dostać się Boży akt stworzenia w zjawisku pozornie jedynie fizjologicznym i kierowanym prawami natury: kierowany prawami naturalnymi proces jest oparty i umożliwiony poprzez indywidualny akt miłości, w którym istoty ludzkie darują sobie nawzajem nic innego, jak siebie samych.

Jak napisał ówczesny kardynał Ratzinger, „taki dar jest wewnętrznym miejscem, w którym dar Boga i jego twórcza miłość mogą mieć efekt w stworzeniu nowego początku” (Uno sguardo Sulla procreazione umana, w: La via della fede, Mediolan 1996, s. 138-139). Można powiedzieć, że w aksjomacie, który stanie się pasją życia dla każdego z nas, „wszystko jest dla osoby, w niej bowiem wszystko ma swój początek”.

14. Zaangażowanie chrześcijan

Zawsze, gdy zatrzymujemy się, by kontemplować tajemnicę człowieka, myśl i serce wierzących zwracają się w kierunku Jezusa Chrystusa i tajemnicy Odkupienia, w którą tajemnica człowieka jest wpisana ze szczególną mocą prawdy i miłości. Skoro Chrystus „zjednoczył się w pewnym sensie z każdym człowiekiem” (Redemptor hominis, II, 8), Kościół wnikając w głąb tej tajemnicy w swym bogatym i uniwersalnym języku żyje jeszcze głębiej swą naturą oraz uczestnictwem każdego z nas w tej misji i posłudze.

Kościół również dziś powtarza z mocą to niezmienne przesłanie: „człowiek jest i zawsze staje się „drogą” codzienności Kościoła” (Redemptor hominis, IV, 21). Bez tego poszanowania człowieka i jego godności jak można by ogłosić mu słowa życia i prawdy”? To właśnie tutaj zasadza się zaangażowanie chrześcijan, wezwanych do obrony za wszelką cenę każdego życia w imię Boga, i w ustanowionym przez Boga porządku, także przeciw niszczycielskim doświadczeniom nauki odseparowanej od etyki.

„Przywrócić człowieka Bogu, przywrócić człowieka człowiekowi stało się imperatywem moralnym i powiedziałbym naukowym uczonych i badaczy chrześcijańskich, odsłaniając roszczenia kolegów jako ‘hipotezy inspirowane przez pragnienie wszechmocy’. Nowi posiadacze władzy, którzy odnaleźli klucze języka stworzenia i teraz mogą połączyć fundamentalne elementy, które go stanowią, powinni wiedzieć, że „ich działanie” jest możliwe jedynie dlatego, że istnieją już liczby i litery, zawierające informacje, których oni dotąd nie byli w stanie połączyć ze sobą” (J. Ratzinger, dz. cyt., s. 148-149).

W znanej książce kardynał Danielou napisał: „Kiedy mówimy pewnym sprawom NIE, poruszeni jesteśmy zasadniczo miłością, w stopniu, w jakim się kocha, w najgłębszym znaczeniu tego słowa, nie jest się w stanie patrzeć na niszczenie i destrukcję istot ludzkich… Nie ma już wątpliwości, że świat, w którym żyjemy, szczególnie świat kultury, głosi poszukiwanie wolności, której nic nie może już powstrzymać. Wystarczy, że jakikolwiek przedstawiciel władzy, czy to minister czy Biskup, ograniczy choć w najmniejszym stopniu wolność kogokolwiek, zaraz zrywają się głosy wszystkich intelektualistów jak jeden mąż, by protestować w imię obrony wolności, nie zdając sobie sprawy, że wolność zawsze musi rodzić odpowiedzialność i że nie można twierdzić, że wolność mówienia czy czynienia czegokolwiek jest jednym z podstawowych praw człowieka” (La kultura tradita dalgi intellettuali, wyd. Rusconi, Mediolan 1974).

15. Kilka wskazówek na zakończenie

Nasze zaangażowanie na rzecz ochrony człowieka, „drogi” Kościoła, określonego na tym Kongresie jako „droga” Europy, pociąga za sobą przede wszystkim przekonanie, które należy stanowczo powtórzyć, dotyczące wartości człowieka, jakikolwiek byłby jego rozwój i pomimo jego słabości. Potrzeba, by temu przekonaniu towarzyszyła absolutna spójność w konkretnym poparciu prawa do życia we wszystkich jego wymiarach i w zapewnieniu każdej istocie ludzkiej jak najszerszej ochrony. Należy ponadto popierać szeroką i potężną akcję edukacyjną, ze szczególną uwagą skierowaną ku nowym pokoleniom. Niezbędne jest poza tym uwolnienie się od uczucia, które często prowadzi do życia niespełnionego, wciąż w poszukiwaniu nowych wrażeń, w pełnym napięcia poszukiwaniu wszystkiego tego, co nowe i inne. Edukacja pragnienia mogłaby stać się prawdziwą granicą odnowionego dzieła kształcenia moralnego zwróconego szczególnie do młodych dzisiejszego świata, tak pogrążonych w pętli powracającej mentalności neonarcystycznej.

16. Wielka rodzina umiłowana przez Boga

Polska jest Narodem ludzi szlachetnych i ugruntowanych tradycjach chrześcijańskich, który znał pokolenia prawdziwych wierzących, odważnych świadków Ewangelii, a także wielu męczenników wiary. Wyzwania dnia dzisiejszego, po upadku komunistycznego totalitaryzmu, może częściowo się zmieniły w stosunku do przeszłości, ale z pewnością nie zmniejszyły się. Pośród nich, poza ochroną wolności religijnej, należy wymienić jako sprawę priorytetową obronę godności każdej istoty ludzkiej. Jest to wyzwanie wymagające odwagi i wytrwałości: w grę wchodzi bowiem sama przyszłość Europy i świata. W tym względzie nigdy nie zabraknie naszego zaangażowania, zaangażowania Kościoła i każdej innej Instytucji, której na sercu leżą losy narodów. Prośmy Boga, za wstawiennictwem Maryi, czczonej i umiłowanej przez Polskę i przez ludność innych Narodów europejskich, by nasze serca i nasza inteligencja coraz szerzej otwierały się na te wielkie wyzwania, które nas oczekują: obrona świętości życia ludzkiego w każdej sytuacji, szczególnie wobec manipulacji genetycznych; promowanie rodziny, podstawowej komórki społecznej, poszanowanie praw człowieka w każdej okoliczności; ochrona środowiska.

Na zakończenie chciałbym powtórzyć za Janem Pawłem II słowa skierowane do dyplomatów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej 13 stycznia 2002, podkreślając determinację Kościoła katolickiego w obronie człowieka, jego godności, praw i jego duchowego wymiaru. „Wierzący – mówił – zawsze będą mieli bezwzględny obowiązek przypominania wszystkim i w każdej okoliczności o niezmiennej, osobistej tajemnicy każdej osoby ludzkiej, stworzonej na podobieństwo Boga, zdolnej do miłowania na sposób Chrystusa” (Insegnamenti G.P.II, 2001/1, s. 165).

Niech to będzie moim i waszym codziennym zadaniem, zadaniem wszystkich ludzi, niech będzie nim pomaganie sobie nawzajem, abyśmy byli godni powołania, do jakiego zostaliśmy wezwani: wspólne stworzenie jednej wielkiej rodziny, szczęśliwej z tego, że jest kochaną przez Boga, który pragnie abyśmy byli braćmi.

Źródło: Strona Zjazdu Gnieźnieńskiego

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code