Rozważania niedzielne

VI Niedziela Wielkanocna, rok C

Spread the love

Czytania na dziś

Więcej wolności, czy więcej Ducha?

Adam Aggeusz Jaworski

“Uniósł mnie anioł w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, mające chwałę Boga. źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu: Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach – dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela. Od wschodu trzy bramy i od północy trzy bramy, i od południa trzy bramy, i od zachodu trzy bramy. A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka. A świątyni w nim nie dojrzałem: bo jego świątynią jest Pan, Bóg wszechmogący oraz Baranek. I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek.” (Ap 21,10-14.22-23)

Jakże często jesteśmy podobni do drzew, którym znudziło się stać ciągle w tym samym miejscu. Wypatrujemy wolności za horyzontem, wciąż nabierając się na tę trawę po drugiej stronie rzeki – zawsze o wiele bardziej zieloną. Gdyby jeszcze można było zamienić te nieporęczne korzenie na coś bardziej mobilnego!

Tradycja? Hierarchia? — w czasach powszechnej demokracji? Przecież to jakieś muzeum! Świat idzie naprzód! Musimy się rozwijać, zapuszczać w nowe krainy, odkrywać nowe obszary wolności i je oczywiście eksploatować — w końcu jak daleko można ujechać patrząc ciągle we wsteczne lusterko?

Wyobrażam sobie, że także tego rodzaju myśli chodziły po głowie wielu duchownym, zniecierpliwionym brakiem zadowalająco dużego przyspieszenia w Kościele, zanim zdecydowali się ostatecznie porzucić kapłaństwo. Tego rodzaju myśli chodzą też pewnie po głowie wielu wiernym, którzy chcieliby Kościół unowocześnić “na miarę” współczesnych trendów. Zupełnie jak te drzewa, którym się znudziło. Którym przeszkadzają korzenie.

Możliwa jest także druga skrajność – tak bardzo jesteśmy przywiązani do korzeni, że zupełnie nie mamy ochoty wypuszczać nowych liści, nowych gałęzi, sięgać wciąż wyżej, ku Niebu, z wdzięcznością przyjmując deszcz i życiodajne promienie słońca, ale nie po to by tylko trwać w miejscu, w bezruchu, ale rozwijać się, dojrzewać duchowo, przemieniać się na nowo z każdym rokiem.

Czytana dzisiaj relacja z przebiegu sporu w młodym Kościele z czasów Apostołów, opisuje taką właśnie sytuację: oto chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, dla których tradycje i reguły Prawa Mojżeszowego są nadal czymś żywym i oczywistym, starają się wymóc przestrzeganie Prawa na braciach w Chrystusie pochodzenia pogańskiego. Jak wielkie musiało być u nich nadal niezrozumienie dla nauki Jezusa z Nazaretu!

Ciekawe jest jednak, w jaki sposób ów wielki spór rozwiązano. Nie były to jakieś negocjacje, nie było tam odwoływania się tylko do tradycji Prawa lub tylko do nauczania Jezusa. Nie było tam jakiejś debaty teologicznej pomiędzy zwolennikami wykluczających się poglądów. Zamiast tego odwołano się do autorytetu Apostołów i starszych w Jerozolimie, by rozsądzili sprawę.

“Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my” — oto co było oczywiste dla Pasterzy Kościoła, i co powinno być oczywiste dla wiernych. To otwarcie się na głos Ducha Świętego, obiecanego przez Jezusa Pocieszyciela, który miał im przypomnieć wszystko i pomagać coraz lepiej rozumieć, coraz bardziej duchowo wzrastać, dostrzegać, że prawdziwym fundamentem jest cały czas to samo — “A mur Miasta ma dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka” — takie ujrzał Miasto Święte – Jeruzalem, św. Jan w swoim widzeniu.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół w tej wizji — “a na bramach – dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela”. To bardzo obrazowa ilustracja, w której widać, że historia łączy się w całość, ale wcale nie musi to być całość literalnie chronologiczna — bo choć nie ma sensu uciekać od korzeni, to jednak trzeba rozumieć, że korzenie (dwunastu pokoleń synów Izraela) wcale nie są tu tożsame z fundamentem Nowego Jeruzalem (dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów).

Zapatrzeni w demokratyczne standardy współczesności, z trudem potrafimy dopuszczać do siebie myśl, że świat prawdziwy, nazywany porządkiem Bożym, może być zbudowany w inny sposób, i rządzić się innymi prawami niż te, które ludzie uchwalają w ramach swoich systemów organizacji społeczeństwa.

Wielu wręcz nie dopuszcza do siebie myśli, że człowiekowi po prostu nie przystoi na przykład określanie, ile jest człowieczeństwa w człowieku nienarodzonym, i od której sekundy życie jest już życiem. Równie dobrze można by w drodze politycznych konsultacji i demokratycznego głosowania unieważnić prawo grawitacji, bo dlaczego by nie?

Może zamiast wołać o więcej praw, wolności i więcej demokracji, należałoby wołać o więcej Ducha Świętego? Czy potrzeba nam więcej aktualnego ducha czasu, czy raczej spełniania się co dzień obietnicy:

“Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.”

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code