Rekolekcje Wielkopostne 2006

7 kwietnia, piątek

7 kwietnia 2006

piątek

V tygodnia Wielkiego Postu

Dzisiejsze czytania

Jesteście synami Najwyższego

Anna Maria Goliszek

„Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale”. /Rz 8,17/

Samotność, ból, opuszczenie, niezrozumienie. Nikomu nie są obce te uczucia. Współcześnie mówi się o społeczeństwie bez ojców, o kryzysie rodziny. Te najważniejsze dla rozwoju człowieka więzi są słabe, a często w ogóle ich nie ma. Dzieci są zagubione, nie mają szans na to, by stać się dojrzałymi ludźmi, zdolnymi budować trwałe więzi. Często zatrzymujemy się tylko na ludzkich więzach (które są bardzo ważne), ale nie możemy zapominać, że mamy Ojca w niebie, który troszczy się o nas każdego dnia. Bez Jego troskliwego, pełnego miłości spojrzenia nie ma nas, nie istniejemy, zapadamy się w nicość. Jak być dzieckiem Boga, co to oznacza, jakie konsekwencje za sobą pociąga? Odpowiedzi na te pytania znajdujemy w Ewangeliach, które pokazują nam życie Jednorodzonego Syna Bożego, w którym i my jesteśmy synami Boga.

Od kilku dni liturgia niesie nam fragmenty Ewangelii św. Jana. Niemalże na każdej stronie IV Ewangelii Jezus mówi o Ojcu. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” – zdanie poprzedzające czytany dziś fragment Ewangelii powoduje gwałtowną reakcję słuchaczy. Chwytają za kamienie i chcą zabić Jezusa. Widzieli dzieła jakich dokonał, słyszeli to, co mówił i nie uwierzyli w Niego. Dlatego posądzają o bluźnierstwo, bo jakże człowiek może czynić siebie równym Bogu? A Jezus pokazuje, że przecież Pisma nazywały bogami proroków, nie mówi nic nowego. Pokazuje jednak głębię znaczenia Bożego synostwa. Jezus jest Synem Boga, równym Ojcu w bóstwie. Pokazuje nam, że Jego relacja z Ojcem jest intymna i jednocześnie daje Mu siłę do wypełnienia misji. To dzięki temu, że podczas swojego chrztu Jezus słyszy głos Ojca: Tyś jest mój Syn umiłowany, może On stawiać czoła przeciwnikom, głosić prawdę o Ojcu, który chce przytulić do siebie każde dziecko, każdego człowieka. Bo każdy, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa jest domownikiem Boga i współdziedzicem.

Piękne słowa powiesz, czytając to rozważanie, ale moje życie jest nieudane, tyle w nim cierpienia, bólu, zmagania. Jeżeli Bóg tak traktuje swoje dzieci, to ja dziękuję… Podczas tegorocznych rekolekcji wielkopostnych usłyszałam takie zdanie: Najcenniejszym dziedzictwem Królestwa Bożego tu na ziemi jest krzyż. Dlaczego? Bo on jest ceną naszego powrotu do Ojca, tu została wylana krew Jedynego Syna, tu dokonało się zbawianie moje i twoje. Trzeba pamiętać, że Bóg nie daje nam doświadczenia ponad nasze siły, daje łaskę, by wyjść z nich zwycięsko. To jest jedyna droga do świętości, do współudziału w chwale Boga. Czy chcesz tego?

Co budzi się we mnie po lekturze tych słów? Jak przeżywam fakt bycia dzieckiem Boga? Kim jest dla mnie Bóg Ojciec? Czy w mojej modlitwie zwracam się do Niego bezpośrednio, czy może tylko przez pośrednictwo świętych? A Bóg chce, abyś powiedział do Niego – Tatusiu! Pozwól Duchowi Jezusa Chrystusa wołać w Tobie – Abba!

W kontekście dzisiejszych rozważań, zapraszam do lektury jeszcze jednego tekstu:

Marek Blaza SJ. „Jesteście bogami i wszyscy – synami Najwyższego”. O przebóstwieniu człowieka w teologii prawosławnej.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code