Rekolekcje Adwentowe 2005

Sobota – 17 grudnia

Spread the love

17 grudnia 2005

sobota III tygodnia Adwentu

Czym jest Adwent?

Dzisiejsze czytania

Saga rodu Jezusa

Dariusz Piórkowski SJ

„Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama” (Mt 1,1).

Wkraczamy w ostatnią fazę Adwentu, która jest bezpośrednim przygotowaniem do świąt Bożego Narodzenia. Przez najbliższy tydzień Słowo Boże będzie koncentrowało naszą uwagę wokół kulisów narodzin Jezusa i Jana Chrzciciela. Zaczynamy od drzewa genealogicznego Jezusa, a więc od Jego przodków.

Ewangelia dzisiejsza na pierwszy rzut oka wydaje się monotonna i dziwna. To tak jakby ktoś zaczął czytać nam książkę telefoniczną, a my mielibyśmy z uwagą tego słuchać. Pada wiele imion, które właściwie niewiele nam mówią. Ale dla Izraelitów takie rodowody miały ogromne znaczenie. Praktycznie rzecz biorąc poszczególne jednostki mogły egzystować tylko dzięki przynależności do swego pokolenia. Kapłani musieli wywodzić się z rodu Aarona, a lewici z rodu Lewiego. Genealogie stały się szczególnie ważne dla Izraela po powrocie z niewoli babilońskiej. Ze względu na liczne małżeństwa mieszane, rodziło się często pytanie o jedność etniczną. Mężczyźni bez rodowodu byli po prostu wykluczani spośród kapłanów. Ale w tych genealogiach chodziło także o ciągłe powracanie do początków oraz ciągłość tradycji i narodu.

Jaki jednak jest sens umieszczania rodowodu Jezusa w Ewangelii? I jaki to ma związek z nami, z naszą wiarą i życiem? Przede wszystkim nie należy podchodzić do tego tekstu jak do wiarygodnego źródła historycznego, bo znajdziemy tam wiele nieścisłości lub fikcyjnych postaci. Mamy tutaj raczej do czynienia z gatunkiem literackim, którego struktura i analiza odsłania wiele zaskakujących prawd.

Ogólnie rzecz ujmując, genealogia ma ukazać zakorzenienie Jezusa w tradycji Izraela. Następowanie kolejnych generacji dowodzi także, że historia jako taka jest rzeczywistością osobową. Jest wypadkową Bożego działania, a także ludzkiej wolności, bez względu na to, jak ona się wyraża. Bóg nie działa poza człowiekiem, pomijając go, czy podporządkowując siłą.

Zwykle genealogia podaje pochodzenie od strony ojca. Ale zauważmy, że chociaż spis ojców rozpoczyna się od Abrahama i dalej zstępuje ku Jezusowi według schematu „A zrodził B”, to jednak na końcu Ewangelista nie pisze, że Józef jest ojcem Józefa, tylko, że Jezus narodził się z Maryi. Jezus jest więc potomkiem Abrahama i Józefa analogicznie, a nie dosłownie.

Rodowód otwierają i zamykają dwie największe postaci wiary: Abraham i Maryja. Obecność Abrahama wskazuje na to, że Jezus, a w ślad za nim chrześcijaństwo, jest posłane do wszystkich narodów. Narodzenie z Dziewicy potwierdza synostwo Boże Jezusa. A kogo mamy pośrodku? Pojawia się inna ważna postać – król Dawid. Tylko on nazwany jest tutaj królem. Mesjasz miał być związany z instytucją królestwa. Pan Jezus jest ostatnim królem Izraela, o czym świadczy, co prawda prześmiewczo, tabliczka przybita do krzyża.

Gdy jednak jeszcze baczniej przyjrzymy się wyliczonym tutaj osobistościom, to zauważymy, że są wśród nich także tacy ludzie, którzy nie odznaczyli się w historii samymi chlubnymi czynami. Na przykład, Jakub, który za namową matki, podstępem odkupił prawo bycia pierworodnym od swego brata Ezawa. Sam Dawid zabił Uriasza, aby zatuszować cudzołóstwo z jego żoną Batszebą. Salomon dopuścił się kultu bożków, idąc za przykładem swoich żon. Ale to jeszcze nie wszystko. W genealogii Jezusowej pojawia się także kilka kobiet ze ST, co może dziwić, zwłaszcza że ich historia jest dość intrygująca, by nie powiedzieć, że miejscami „gorsząca”. Tamar wciągnęła do łóżka swego teścia – Judę i miała z nim dwójkę dzieci. Rachab była prostytutką z Jerycha, która ukryła wywiadowców izraelskich. Batszeba żona Uriasza, a po jego zabójstwie żona Dawida. Rut – Moabitka, nie miała prawa wejść do Narodu Wybranego. Do tego dodać należy jeszcze pasmo ciągłych odstępstw Izraela i wspomnienie o „przesiedleniu babilońskim” – chyba najsmutniejszej karcie w dziejach Narodu Wybranego.

Pan Jezus miał więc dość „znamienitych” protoplastów. Obecność grzesznych mężczyzn i kobiet ma nas przekonać, że Bóg włącza i takie osoby do swego dzieła: niedoskonałe i popełniające błędy. Nie wszyscy od razu byli świętymi. To sam Bóg ich powoli uświęcał, poddawał próbom i przeprowadzał swoje zamysły przez takich a nie innych ludzi. Posługiwał się nawet pogańskimi królami: Cyrusem i Nabuchodonozorem. W ostateczności to Bóg jest Panem historii i nic nie jest w stanie przeszkodzić w zrealizowaniu Jego planów Wraz z Chrystusem następuje zwieńczenie Bożego dzieła, a zarazem rozpoczyna się coś zupełnie nowego, nowa era w dziejach ludzkości.

W genealogii występują także liczby. Mateusz wymienia wielokrotność liczby 7, wskazującej na pełnię. Liczby w Biblii są często symbolami. Tutaj mają one uwidocznić pewien porządek. Historia świata nie jest chaosem, grą przypadków, córką fatum i splotów okoliczności, nawet jeśli tak się nam wydaje. Bo gdzież po ludzku rozpoznać realizowanie woli Boga poprzez prostytutkę, cudzołożnika czy oszusta?

Jak widać w genealogii Jezusa chodzi jednak o coś więcej niż tylko udowodnienie jego pochodzenia od Dawida. Służy ona także naszemu pouczeniu i pokrzepieniu w tym, że Bóg działa pomimo naszego grzechu i słabości, nie zraża się, nie rezygnuje z nas, bo jest silniejszy od każdej formy zła. Jak to się dokonuje, że tam, gdzie my widzimy zło, Bóg wyprowadza jednak dobro, pozostanie pewnie dla nas tajemnicą. Po drugie, rodowód Jezusa odniesiony do nas pokazuje także, że bez względu na to, jaką mielibyśmy przeszłość, z jakiejkolwiek nie pochodzilibyśmy rodziny, ona nas nie determinuje. Bóg stoi ponad naszą przeszłością i nie jest ona przeszkodą dla naszego uświęcenia oraz przemiany. Tylko wtedy jeśli my sami popadniemy w pokusę samousprawiedliwienia siebie i użalania się nad sobą, zagradzamy sobie drogę do pełniejszego rozwoju. I tak jak bramy genealogii Jezusa otwiera Abraham – człowiek wiary i zamyka Maryja – także pielgrzym wiary, podobnie i my możemy mieć udział w Bożym planie zbawienia przez wiarę. Tylko ona daje nam pełny przystęp do Boga w Jezusie Chrystusie i nadzieję na dojście do Niego, nawet jeśli po drodze się potykamy.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

Poprzednie rozważanie

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code