Rekolekcje Adwentowe 2005

Wtorek – 13 grudnia

13 grudnia 2005

wtorek III tygodnia Adwentu

Czym jest Adwent?

Dzisiejsze czytania

Odwaga celników i nierządnic

Bernadetta Galas

„Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł.”
/Mt 21, 28-30/

„Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.”
/Mt 21, 31b/

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje różną reakcję synów na prośbę ojca. Pierwszy natychmiast wyraża zgodę, ale potem nie spełnia prośby. Drugi, pomimo początkowego sprzeciwu, ostatecznie czyni to, co zlecił mu ojciec. Warto zastanowić się, która postawa odpowiada bardziej naszemu zachowaniu w codziennym życiu. Bo oto co dzień Bóg i do nas kieruje swoje zaproszenie: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w mojej winnicy”. Wzywa więc, byśmy w codziennej pracy, nauce, odpoczynku, w codziennych zmaganiach budowali na ziemi Jego Królestwo. Pragnie, byśmy pracowali nad sobą, rozwijali zdolności, walczyli ze słabościami. Mówiąc szerzej, chce, byśmy byli posłuszni Jego głosowi i wypełniali Jego wolę.

Tak często niestety podobni jesteśmy do pierwszego z synów. Słodkie zapewnienia, szumne deklaracje – tak, to nam wychodzi i to całkiem nieźle. Tak łatwo wypowiedzieć „Idę, Panie”, łatwo obiecywać, mieć mnóstwo dobrych intencji i wielkich projektów. Nietrudno utkać z nich piękny obraz samego siebie, bo lubimy dobrze myśleć o sobie. Tym bardziej, że wokół dostrzegamy tylu „celników”. W porównaniu z nimi, wypadamy przecież całkiem nieźle. Tkwimy więc w świecie wyobrażeń o sobie i powtarzamy wciąż „Panie, Panie”. Tymczasem Jezus mówi: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego”. Mocne słowa. To jak kubeł zimnej wody. Jak to? Dlaczego?

Życie iluzjami o sobie samym prowadzi do pychy, która zaślepia i czyni nas niezdolnymi do usłyszenia Bożego głosu. Powtarzamy wówczas „Panie, Panie”, lecz puste to i jałowe i w efekcie zupełnie rozmijamy się z Bogiem, a w tym czasie „celnicy i nierządnice” się nawracają. Z pozycji grzesznika nie mającego złudzeń co do własnej słabości łatwiej usłyszeć głos Boga niż z perspektywy samochwały. Bo Bóg nieraz przychodzi i dotyka tak, że to boli i to bardzo, że burzy nasz „święty spokój”, zmusza do zakwestionowania własnej postawy. Człowiek owładnięty pychą ma tutaj wiele do stracenia: wypracowaną tak drobiazgowo wizję samego siebie bez większych skaz. Jakże zaciekle będzie bronił tego idealnego obrazu potępiając równocześnie wszystkich wokół i dostrzegając w oku każdego ewangeliczną drzazgę.

Tak to już jest, że człowiek najbardziej boi się uznać w sobie to, co nie piękne, co słabe i grzeszne. Nie chce poznać prawdy o sobie, bo przeczuwa, że byłaby to trudna i bolesna prawda, że byłaby to prawda wymagająca fundamentalnych zmian, przeorganizowania całego życia. Człowiek boi się prawdy, bo nie ufa Bogu, a potępiając tak łatwo innych nie potrafi uwierzyć w miłosierdzie Boże. Wypowiadane często „Idę, Panie”, to tylko pozór, oszukiwanie samego siebie, głęboka hipokryzja.

„Celnicy i nierządnice uwierzyli” – mówi Jezus. Uwierzyli, bo nie mieli nic do stracenia, bo potrafili uznać swoją słabość przed samymi sobą, a potem powierzyć tę słabość Bogu. Umieli pokornie przyznać, że człowiek zdolny jest w swej grzeszności powiedzieć Bogu „Nie chcę”, jak ów drugi syn, ale uwierzyli też, że Bóg nie zamyka się nigdy na człowieka. Przeciwnie, czeka wciąż na choćby ślad gotowości na nawrócenie i przemianę, otwartości na oczyszczenie.

Drugi syn z dzisiejszej Ewangelii ostatecznie „opamiętał się i poszedł” wypełnić wolę swego ojca. Adwent to doskonały czas na owo „opamiętanie”. Stańmy przed Bogiem w pokorze i prośmy Go z prostotą i ufnością, by pokazał nam prawdę o nas samych. Prośmy o gotowość na to, że ta prawda okaże się być może trudna i bardzo bolesna. Błagajmy o odwagę ewangelicznych celników i nierządnic, którzy potrafią przyjąć tę prawdę i powierzyć ją Jemu. Do końca. Pozwolić by oczyścił najciemniejsze zakamarki naszej duszy. Nic tak nie zamyka nas na Boga, jak pycha i tkwienie w iluzjach. Tylko stając w prawdzie możemy powtarzać adwentowe „Przyjdź, Panie Jezu” wierząc, że On naprawdę przyjdzie.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorce powyższego tekstu

Kliknij tutaj

Poprzednie rozważanie

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code