Rekolekcje Adwentowe 2005

Wtorek – 6 grudnia

Spread the love

6 grudnia 2005

wtorek II tygodnia Adwentu

Czym jest Adwent?

Dzisiejsze czytania

Pocieszenie, które intryguje

Szymon Gurbin

Kiedy Izajasz nawoływał, by „przygotować drogę Panu”, pewnie sam nie wyobrażał sobie tego, co nastąpi. Kiedy w imieniu Pana krzyczał: „Pocieszajcie mój lud”, czy zdawał sobie sprawę, jak dalece jest skłonny posunąć się Święty Sprawiedliwy w swojej Miłości?

Prorok Starego Przymierza mówi o Bogu pocieszenia, przed którym zadrży ziemia, skłonią się pagórki, któremu naprzeciw wyjdą doliny. Potęga i chwała Boga, który może wszystko płynie z ust Izajasza. Ale my już wiemy, że ta potęga tkwi w kruchości, że Ten, który jest godzien Chwały, dał się poniżyć. My już wiemy, jak dramatycznie wiarygodnie brzmi Izajaszowe proroctwo…

Jaki jest Bóg i czy śmieje się basem? – zapytał mnie ktoś kiedyś.
W żłobie leży dziecko… Mieści w sobie Boga… Prawda, że słodki maluch? Jaka szkoda, że zmasakrowany, zawiśnie na krzyżu.

Boże, jesteś Prawodawcą, jesteś Prawem, jesteś realizacją Prawa. Choć bez początku i końca, urodziłeś się w szopie i zostałeś zabity, jak zwyczajny bandyta. Bo wypełniłeś Prawo. Ale żyjesz, więc ja, idąc Twoją drogą, też mam obietnicę życia! Twój dla mnie prezent na Twoje urodziny!

„Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud” – mówisz. „Czas służby się skończył”. Kim jesteś, że kochasz tak bardzo? Kim jestem, że kochasz tak bardzo?

Niemowlę wymagające troski innych ludzi. Bóg nadstawiający drugi policzek. Bóg – Człowiek. Ale to właśnie „Jego słowo trwa na wieki”. To „Jego ramię dzierży władzę”. Już nie mam się czego bać. O ile tylko wierzę, że w żłobie leży Mesjasz. Nie musiałeś tego robić, Ojcze. Nie musiałeś po mnie tu przychodzić.

Wątpię, żebym był Tobie potrzebny, ale nie pozostawiasz wątpliwości co do tego, że mnie kochasz. Za nic. Wejdź w moje życie i przeniknij je na wskroś. Odnajdź mnie, Dobry Pasterzu. Masz na to moje pozwolenie, którego brak paraliżuje Twoją wszechmoc. Droga jest przed Tobą otwarta. Proszę, zostaw te 99 innych i przyjdź właśnie po mnie. Czekam. Przyjdź do mnie. Niczego nie dostaniesz w zamian. Przejdź przeze mnie i wypełnij pustkę. Zawrzyj przymierze, bo Twoje Słowo, nienamacalne, niewidoczne, jedynie Ono prawdziwie jest. Jedynie do tego Słowa mogę mieć w życiu odniesienie. Ono trwa. Wszystko inne, co widzę, co dotykam, co kocham, uschnie, zwiędnie, zniknie.

Siedzę tu sobie i milczę o Tobie. Jadę autobusem i wypatruję Ciebie. Włączam komputer w pracy i mówię: oto jestem, użyj mnie. Grzeszę, a potem kulę się w smutku i wstydzie, że znowu krzyczałem „Ukrzyżuj!”. I wiesz, że jeszcze wiele razy tak będę krzyczał. Ale mimo to mnie pocieszasz, mimo to mnie kochasz.

Jesteś, mimo wszystko.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

Poprzednie rozważanie

Rozważanie z zeszłego roku: Szalony Pasterz

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code