Rekolekcje Adwentowe 2005

Poniedziałek – 5 grudnia

Spread the love

5 grudnia 2005

poniedziałek II tygodnia Adwentu

Czym jest Adwent?

Dzisiejsze czytania

Siła wiary

Dariusz Piórkowski SJ

„On widząc ich wiarę, rzekł: ‘Człowieku, odpuszczają Ci się Twoje grzechy’” (Łk 5, 20).

Jezus rozpoznaje wiarę osób niosących paralityka po ich działaniu. Nie wypowiadają oni żadnego słowa w tej ewangelii. To ciekawa wskazówka. Głębia i autentyczność wiary wyraża się nie tylko w wyznaniach, choć to też czasem jest konieczne, ale bardziej jako siła, która motywuje do konkretnych czynów. Przyjaciele chorego musieli wcześniej w jakiś sposób doświadczyć tego, że w Jezusie działa moc Boża. Ich determinacja pokazuje, że nie mieli co do tego żadnych wątpliwości. Wiara, jeśli jest prawdziwa, tworzy pomost między słowami i czynami. Dlatego św. Jakub pisze, że „wiara bez uczynków martwa jest” (Por. Jk 2, 19), to znaczy pusta.

W dzisiejszej ewangelii wiara odsłania się także jako siła pozwalająca podejmować działanie, nawet wbrew niesprzyjającym okolicznościom, trudnościom czy przeciwnościom. Niełatwo jest dostać się do Jezusa, zewsząd napiera tłum. Można się zniechęcić i odpuścić sobie. A jednak krajanie paralityka nie poddają się i dopinają swego. Co więcej, muszą liczyć się z tym, że poważnie narażą się gospodarzowi domu. Wejście na czyjś dach, by go rozebrać, to rzeczywiście duży akt odwagi. Niewątpliwie tkwi w tym zachowaniu jakiś element irracjonalności, sporego ryzyka i odrobina szaleństwa. Jest w nim coś, czego nie da się wytłumaczyć ot tak po prostu. Co sprawia, że nagle człowiek zdobywa się na czyny, w których zdaje się w ogóle nie przejmować tym, jak inni zareagują i jakie będą tego konsekwencje? Co decyduje o tym, że niosący sparaliżowanego przekroczyli ów lęk i nie zrazili się napotkanymi przeszkodami? Wiara pomaga pokonywać trudności, bo wpatrzona jest w Chrystusa, który je przekracza. Nie ułatwia nam życia w tym sensie, że chroni nas przed różnego rodzaju kłopotami i usuwa wszelkie kłody spod naszych nóg. Wiara to zarazem dar Boga i dzieło człowieka, który wzmacnia go w sprostaniu wyzwaniom w konkretnych sytuacjach życiowych, a nie w idealnych warunkach.

Jeśli człowiek wierzy, to zauważa także innych wokół siebie. Można przypuszczać, że ludzie, którzy przynieśli chorego do Jezusa, nie zabrali go gdzieś z ulicy, musieli być z nim w jakiejś relacji. Ale niekoniecznie. Możemy doznać jakiejś łaski, nawet nie prosząc o nią lub zupełnie się jej nie spodziewając. Właśnie ze względu na wiarę innych. Trudno stwierdzić, czy paralityk wierzył w Chrystusa przed uzdrowieniem, czy nie. O tym ewangelista nic nie wspomina. Ale gdyby nie wierzył, tym bardziej jest zaskakujące, że można być przywróconym do zdrowia duchowego czy fizycznego dzięki modlitwie i wierze bliskich czy w ogóle poprzez wstawiennictwo wspólnoty Kościoła.

Ciekawe, że wbrew pozorom paralityk jakby się w tej całej historii nie liczył. Jezus odpuszcza mu grzechy ze względu na wiarę jego towarzyszy, a przywraca mu zdrowie, widząc niewiarę faryzeuszów i uczonych w Prawie. Rzadko zdarza się w Ewangelii, aby Jezus czynił jakiś znak na potwierdzenie tego, co niewidzialne dla oczu. W tym kontekście chodzi o Jego władzę odpuszczania grzechów. Zwykle, kiedy faryzeusze domagają się od Niego znaku, który miałby potwierdzić Jego boską tożsamość, Chrystus uchyla się od tego. A tutaj czyni wyjątek. Jakby chciał powiedzieć, że dla wiary najistotniejsze jest to, co duchowe, najgłębsze, a więc wyzwolenie od grzechów. Tylko niewiara potrzebuje zewnętrznych znaków i potwierdzenia, co często bywa ostatnią deską ratunku dla zagubionego człowieka.

Najwyraźniej Jezus nie miał pierwotnie zamiaru uzdrawiać chorego z fizycznego paraliżu, przynajmniej nie wynika to wprost z ewangelii. I trzeba przyznać, że przyjaciele paralityka zrazu chyba nie spodziewali się, że sprawy przybiorą taki obrót. Raczej mieli nadzieję na uzdrowienie ciała niż na odpuszczenie grzechów.

Nieraz prosimy w naszych modlitwach o zdrowie, o pomyślność, o załatwienie jakiejś ważnej dla nas sprawy. Z pewnością nie jest to dla Boga obojętne. Ale być może częste niespełnianie naszych próśb wiąże się z tym, że istnieją w nas bardziej fundamentalne braki, że zewnętrzne powodzenie nie jest w życiu najważniejsze. Albo też dlatego, że wiara to nie tylko nasza prywatna sprawa i paradoksalnie możemy doznać przemiany wówczas czy zostać wysłuchani, gdy nasza troska skieruje się najpierw ku innym.

Zapytajmy jeszcze, jak zrozumieć słowa Jezusa: „Człowieku, odpuszczają Ci się twoje grzechy”? Z jednej strony może chodzić o tego konkretnego człowieka. Być może został przyniesiony do Jezusa niejako wbrew sobie. Może nie wierzył już, że kiedykolwiek stanie na własnych nogach? Może się opierał i tylko determinacja jego ziomków zaprowadziła go do Chrystusa? Wprawdzie po całym wydarzeniu wraca do domu, wielbiąc Boga, ale czy jest to skutek jego wcześniejszej wiary, która teraz jeszcze bardziej się uzewnętrzniła, a może jednak uwielbienie Boga to owoc przebaczenia, uwolnienia od niewiary i mocy grzechu? Trudno to tutaj jednoznacznie rozstrzygnąć.

Dlatego słowa Jezusa odnoszą się raczej do każdego człowieka. Dowodzi tego pośrednio obecność faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy tylko wyczekiwali na właściwy moment, aby udowodnić, że Jezus jest uzurpatorem i bluźniercą, by w ten sposób zamaskować swoje własne zaślepienie. Największe grzechy wypływają z braku wiary, z nieufności i podejrzliwości wobec Boga. Niewiara jest tak silna, że paraliżuje właściwy ogląd rzeczywistości, przyćmiewa wzrok na ewidentne fakty i próbuje im zaprzeczać. Cała bieda człowieka tutaj ma najgłębsze źródła. A nieraz wydaje się człowiekowi, że jeśli zostanie uwolniony od jakichś słabości czy chorób, które mu ciążą, to właściwie wszystko już będzie w porządku. To, co nam uwiera i jest trudne do zniesienia bardziej się nam narzuca. Jezus dotyka tego, czego często nie widzimy. Na tym polega Jego Dobra Nowina, że otwiera nam oczy na to, czego nie potrafimy już sami dostrzec. I dlatego nas uwalnia i wyzwala.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją

Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu

Kliknij tutaj

Poprzednie rozważanie

Rozważanie z zeszłego roku: Błogosławieni sparaliżowani na duchu

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code