Jan Paweł II

Jan Paweł II o liberalizmie i kapitalizmie

Spread the love

Jan Paweł II o liberalizmie i kapitalizmie

Opracował Dariusz Piórkowski SJ

Czy istnieje coś takiego jak liberalizm chrześcijański? Na pierwszy rzut oka trzeba by odpowiedzieć, że nie. Ale jeśli poczyni się pewne rozróżnienia, okaże się, że Kościół promuje bardzo “liberalną” koncepcję człowieka i systemu gospodarczego. Wieloznaczność liberalizmu odzwierciedla bowiem różne rozumienie wolności człowieka.

Dlatego Jan Paweł II w swym nauczaniu wyraźnie rozróżnia przynajmniej dwa rodzaje liberalizmu:

liberalizm wywodzący się z dziedzictwa Oświecenia, gdzie wolność to praktycznie rzecz biorąc daleko posunięta autonomia jednostki, wyjście poza wszelkie ograniczenia, oderwanie od obiektywnego porządku, co często kojarzy się z laicyzmem czy swobodą obyczajową

“Czytając encyklikę w kontekście całego bogatego nauczania Papieża Leona XIII zauważamy, że ukazuje ona w istocie rzeczy konsekwencje w dziedzinie gospodarczo-społecznej błędu mającego szerszy zasięg. Błąd ten — jak już powiedzieliśmy — kryje się w koncepcji ludzkiej wolności oderwanej od posłuszeństwa prawdzie, a zatem również od obowiązku poszanowania praw innych ludzi. Treścią wolności staje się wówczas miłość samego siebie posunięta aż do wzgardzenia Bogiem i bliźnim, miłość, która prowadzi do bezgranicznej afirmacji własnej korzyści i nie daje się ograniczyć żadnymi nakazami sprawiedliwości” ( “Centesimus Annus”, 17).

Zdaniem Papieża ten typ liberalizmu jest próbą złudnego “wyzwolenia” siebie samego przez radykalne zwrócenie się ku sobie. Chodzi w nim o miłość własną, która nie liczy się z Bogiem i innymi.

– Ojciec Święty pisze także o liberalizmie ekonomicznym , za którym de facto stoi również uznanie dla względnej autonomii człowieka, rozwoju jego wolności i wezwanie do osobistej odpowiedzialności. Jan Paweł II uważa bowiem, że wolność jest także wolnością “do czegoś”. Można by tutaj przytoczyć Monteskiusza, która także twierdził, że “wolność to dobro, które daje dostęp do innych dóbr”. I ta afirmacja ludzkiej wolności, która może się zrealizować w sprzyjających warunkach takich jak: własność prywatna, wolny rynek, wspieranie inicjatywy jest popierana przez Jana Pawła II. Innymi słowy, jeśli liberalizm ekonomiczny nie sprzęga się z liberalizmem laickim, odrzucającym Boga i umniejszającym godność człowieka, to jest to system nie tylko dopuszczany przez Kościół, ale też promowany. Trzeba więc budować taki ustrój, który sprzyja integralnemu rozwojowi wolności osoby ludzkiej. A ten rozwój obejmuje nie tylko ekonomię, lecz także moralność, religię, ducha, cielesność.
“Rozwoju nie należy ponadto pojmować w znaczeniu wyłącznie gospodarczym, ale w sensie integralnie ludzkim. Jego celem nie jest tylko zrównanie poziomu życia wszystkich narodów z poziomem, który dziś osiągnęły kraje najbogatsze, ale tworzenie solidarną pracą życia bardziej godnego, konkretne przyczynianie się do umocnienia godności i rozwoju uzdolnień twórczych każdej poszczególnej osoby, jej zdolności do odpowiedzi na własne powołanie, a więc na zawarte w nim Boże wezwanie. Szczytem rozwoju jest zatem możliwość korzystania z prawa-obowiązku szukania Boga, poznawania Go i życia zgodnie z tym poznaniem”(“Centesimus annus, 29).

„Wróćmy teraz do początkowego pytania: czy można powiedzieć, że klęska komunizmu oznacza zwycięstwo kapitalizmu jako systemu społecznego i że ku niemu winny zmierzać kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej? Czy to jest model, który należy proponować krajom Trzeciego Świata, szukającym właściwej drogi rozwoju gospodarczego i politycznego?

Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco, choć może trafniejsze byłoby tu wyrażenie „ekonomia przedsiębiorczości”, „ekonomia rynku” czy po prostu „wolna ekonomia”. Ale jeśli przez „kapitalizm” rozumie się system, w którym wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego, wprzęgającego ją w służbę integralnej wolności ludzkiej i traktującego jako szczególny wymiar tejże wolności, która ma przede wszystkim charakter etyczny i religijny, to wówczas odpowiedź jest zdecydowanie przecząca”.

Widać więc, że Ojciec Święty dostrzega także ograniczenia liberalizmu ekonomicznego i kapitalizmu. Ten system gospodarczy dąży do zapewnienia maksimum możliwości i środków dla jednostki. Chce ograniczyć uprawnienia państwa. Przyspiesza wzrost gospodarczy, ale jednak stwarza pewne niebezpieczeństwo dla jednostek nieprzystosowanych w społeczeństwie. Z tego powodu Jan Paweł II nie zadekretowuje żadnego systemu gospodarczego. Wskazuje jedynie na jego niezbędne fundamenty w świetle Ewangelii.

„Kościół nie proponuje żadnych modeli. Realne i naprawdę skuteczne modele mogą się zrodzić jedynie w ramach różnych historycznych sytuacji, dzięki wysiłkowi tych wszystkich, którzy w sposób odpowiedzialny podejmują konkretne problemy we wszystkich ich aspektach społecznych, gospodarczych, politycznych i kulturalnych, zazębiających się ze sobą. Temu wysiłkowi Kościół ofiarowuje, jako niezbędną ideę przewodnią, swoją naukę społeczną, która — jak już zostało powiedziane — uznaje pozytywny charakter rynku i przedsiębiorstwa, ale jednocześnie wskazuje, że muszą być one nastawione na dobro wspólne. Uznaje też, że ludzie pracy mają prawo zabiegać o pełne poszanowanie ich godności oraz o szerszy zakres udziału w życiu przedsiębiorstwa, tak, by nawet pracując razem z innymi i pod kierunkiem innych, mogli w pewnym sensie „pracować na swoim”, używając swej inteligencji i wolności”.

“W świetle „rzeczy nowych” dnia dzisiejszego został odczytany związek pomiędzy własnością indywidualną albo prywatną a powszechnym przeznaczeniem dóbr. Człowiek urzeczywistnia siebie samego poprzez swoją inteligencję i swoją wolność, i dokonując tego, traktuje jako przedmiot i narzędzie rzeczy tego świata i sobie je przywłaszcza. W działaniu tym tkwi podstawa prawa do inicjatywy i do własności indywidualnej. Poprzez swoją pracę człowiek angażuje się nie tylko dla samego siebie, ale także dla drugich i z drugimi: każdy współdziałając uczestniczy w pracy i dobru drugiego. Człowiek pracuje dla zaspokojenia potrzeb swojej rodziny i wspólnoty, do której należy, Narodu i w końcu całej ludzkości. Uczestniczy ponadto w pracy innych pracowników tego samego przedsiębiorstwa, a także w pracy dostawców i konsumpcji klientów włączonych w łańcuch solidarności, który stopniowo rośnie. Własność środków produkcji tak w przemyśle, jak i w rolnictwie, jest słuszna wtedy, gdy służy użytecznej pracy; przestaje natomiast być uprawniona, gdy nie jest produktywna, lub kiedy służy przeszkadzaniu pracy innych, lub uzyskiwaniu dochodu, którego źródłem jest nie globalny rozwój pracy i społecznego majątku, lecz wyzysk, niegodziwe wykorzystywanie, spekulacja i rozbicie solidarności świata pracy. Własność taka nie ma żadnego usprawiedliwienia i w obliczu Boga i ludzi jest nadużyciem.

Obowiązek zarabiania na chleb w pocie czoła zakłada równocześnie prawo do tego. Społeczeństwo, które byłoby tego prawa systematycznie pozbawiane, w którym środki polityki gospodarczej nie pozwalałyby pracownikom osiągać zadowalającego poziomu zatrudnienia, nie może znaleźć odpowiedniego uzasadnienia etycznego, ani też dojść do pokoju społecznego. Tak jak osoba ludzka w pełni się realizuje w bezinteresownym darze z siebie, tak też własność znajduje moralne usprawiedliwienie w tworzeniu, w odpowiedni sposób i w stosownym czasie, możliwości pracy i ludzkiego rozwoju dla wszystkich” (“Centesimus annus, 43).

W encyklice “Solicitudo rei socialis” definiuje chrześcijańską koncepcję solidarności, która bynajmniej nie polega na rozdawnictwie i postawie roszczeniowej. Wszyscy mają dawać swój wkład w budowę dobra wspólnego, bogaci i biedni, chociaż każdy według swojej miary i możliwości. Z punktu widzenia nauki chrześcijańskiej przerosty państwa opiekuńczego mogą prowadzić do nadmiernej pasywności słabszy grup społecznych i w ten sposób osłabiać całe społeczeństwo. Nauka społeczna Kościoła pozostawia nas więc bez szczegółowych praktycznych rozstrzygnięć, w jaki sposób z jednej strony zaradzać biedzie przez zmianę struktur gospodarki, wspieranie inicjatywy, zmniejszanie etatyzmu i tendencji socjalistycznych w państwie,  a z drugiej strony jak nie pomijać przy tym osoby mniej zaradne, z różnych powodów potrzebujące pomocy społecznej.

„Praktykowanie solidarności wewnątrz każdego społeczeństwa posiada wartość wtedy, gdy jego członkowie uznają się wzajemnie za osoby. Ci, którzy posiadają większe znaczenie dysponując większymi zasobami dóbr i usług, winni poczuwać się do odpowiedzialności za słabszych i być gotowi do dzielenia z nimi tego, co posiadają. Słabsi ze swej strony, postępując w tym samym duchu solidarności, nie powinni przyjmować postawy czysto biernej lub niszczącej tkankę społeczną, ale dopominając się o swoje słuszne prawa, winni również dawać swój należny wkład w dobro wspólne. Grupy pośrednie zaś nie powinny egoistycznie popierać własnych interesów, ale szanować interesy drugich” ( “Sollicitudo rei socialis”, 39).

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code