Refleksja

Dylematy wychództwa polskiego

z perspektywy wejścia Polski do Unii Europejskiej

Czyli jakie nauki można wyprowadzić z historycznych doświadczeń?

Wanda Musialik

Tekst ukazał się po raz pierwszy w: Polska krajem Unii Europejskiej problemy transformacji systemowej i regionalnej, Bytom 2003, s. 262-272.

Zgodnie z opinią prognostyków emigracja ma stać się pierwszym widocznym skutkiem włączenia Polski do Unii Europejskiej. Zmienność historii ziem współczesnej Polski pozwoliła jej mieszkańcom w przeszłości odczuć przyczyny i następstwa czasowego, bądź też ostatecznego szukania „nowego miejsca na ziemi”. Ojcowiznę opuszczano z powodów ekonomicznych, bądź politycznych, albo też łącząc oba powody.

Fluktuacja procesu zależy od szeregu czynników, m.in. przyrostu naturalnego, zniszczeń wojennych, odkryć geograficznych. Na Śląsku czynnikiem decydującym o tym zjawisku stał się kryzys gospodarczy związany z rozszerzeniem konkurencji dla wyrobów sudeckich tkaczy śląskich. Ich eksport stanowił o dostatku osiemnastowiecznych mieszkańców regionu.
Proces przyśpieszyła też polityka integracyjna Prus prowadząca do zerwania dotychczasowych więzi handlowych inkorporowanych przez nie obszarów. Spowodowało to zanik efektywności niektórych zajęć. Bezrobocie, brak życiowych perspektyw stał się problemem prowadzącym do degradacji części regionu. Dodatkowo problem „zbędnych rąk” wywołało uwolnienie od poddaństwa mieszkańców wsi śląskich, które było elementem tzw. „pruskiej drogi do kapitalizmu” [1].

Na zmianę koniunktury nie oczekiwano bezczynnie, a wysiłek przezwyciężenia stagnacji podejmowali przedstawiciele wszystkich uczestników kryzysu (rządu, właścicieli kapitału, pracowników najemnych). Każdy na miarę swych aspiracji szukał rozwiązań, które uwzględniały konieczność przegrupowania osób z obszarów pozbawionych możliwości dostarczenia im środków ekonomicznych na tereny, gdzie takowe istniały.
Od uczestników procesu działanie to wymagało podjęcia ryzyka oderwania od tradycyjnych sposobów egzystencji.
Inicjatywę taką umożliwiała migracja w obrębie państwa pruskiego do nowo powstających miast znajdujących się w obrębie ośrodków przemysłowych, które agregowały postęp techniczny w procesie wydobycia i przerobu kopalin (Górny Śląsk, Westfalia, Zagłębie Ruhry), bądź też surowców włókienniczych na przyległy polski obszar zaboru rosyjskiego (Łódź). W regionach tych powstawały skupiska ludności śląskiej i nie tylko, gdyż do rozwijających się ośrodków przemysłowych emigrowały osoby pochodzące z ziem zaboru austriackiego i rosyjskiego.

Cykliczność piętrzenia się prac w rolnych w folwarkach przyciągała tam też sezonowo robotników. Nawet utarło się powiedzenie wyjazdu „na saksy”, oznaczające emigracje sezonowe [2].

Skala emigracji zarobkowej ludności polskojęzycznej była na tyle wielka, że władze pruskie uznały ją za czynnik zagrażający piorytetowi prowadzonej przez nie polityki germanizacyjnej ziem inkorporowanych do państwa niemieckiego. Zmianie proporcji między niemieckimi obywatelami państwa, a ludnością słowiańską służyły także tzw. rugi pruskie z 1885 r. W ich wyniku z terenu Prus usunięto około 30 tys. Polaków i Żydów, nie posiadających obywatelstwa pruskiego, poddanych rosyjskich i austriackich. Postępowanie Komisji Kolonizacyjne, pruskich ustaw osadniczych i wywłaszczeniowych [3] – w nieco odmiennych charakterze obejmujące także pozostałe obszary zaborów, a także inne europejskie obszary wiejskie – przyśpieszały proces rozsadzenia patriarchalnego układu stratyfikacji społecznej [4].

Działania sprzyjały upowszechnieniu praktyki szukania zajęcia w ośrodkach przemysłowych, leżących na zachód od granic terenów rozbiorowych.
Proceder ten trwał niezależnie od sytuacji politycznej, narastając po polskich zrywach narodowych. Wówczas to Niemcy i inne państwa Europy Zachodniej stawały się miejscem czasowego lub trwałego pobytu nowego typu przybyszy, przyjeżdżających z przyczyn politycznych. Motyw ich emigracji, będący wyrazem sprzeciwu wobec prób odebrania odrębności narodowej, rozszerzał płaszczyzny problemów za które czuli się odpowiedzialni. Nie ograniczali się do wydatkowania energii na „urządzenie się” w nowej rzeczywistości, a rozważali możliwości zachowania wartości, które stały się powodem ich emigracji.

Po 1945 r. „na Zachodzie” bez perspektyw powrotu do kraju została fala uchodźców wojennych.

Lata rządów socjalistycznych w Polsce przysparzały Europie emigrantów nielegalnych. Opuszczanie stron rodzinnych wywoływały konsekwencje dla samych emigrantów, a także dla tych, których opuszczali. Skala doświadczeń miała wymiar indywidualny, ale też prowadziła emigrantów do rozważeń na temat ogólnych skutków ich obecności z dala od Ojcowizny. Zwrócenie uwagi na postawy członków emigracji wraz z próbą wskazania elementów mogących być wyznacznikiem problemów współczesnego wychodźstwa polskiego stało się celem niniejszej pracy.

W dziejach polskiej emigracji spotykamy się z dwoma typami emigrantów: bezterminowymi i czasowymi.
Przykładami tych pierwszych były osoby decydujące się na wyjazd za ocean, przodkowie dzisiejszych mieszkańców amerykańskich osad w Teksasie, np. Panna Maria czy leżących koło Kurytyby w Brazylii. Do wyjazdu zachęcił ich perspektywa otrzymania na własność ziemi, podobno bezpańskiej. Nikt nie liczył się wówczas z prawami ludności tubylczej. Dlatego przybysze – byli nimi nie tylko Polacy – pozostawali nieświadomi czyim kosztem następuje ich awans społeczny. Wyrywali się ze skrajnej biedy. Z pozycji osób dyskryminowanych w układach społecznych, przesuwają się o stopień wyżej w jego hierarchii.
Nieprzystosowanie wieśniaków z ziem polskich do nowych warunków prowokowało innych emigracyjnych biedaków amerykańskich do uczynienia ze swych rywali przedmiotu niewybrednych żartów „Polish jokes” [5]. Przykład to na brak idylli w nowych warunkach.
Dodatkowo polskim emigrantom nie udawało się oderwać od swych narodowych przeciwników. A nawet wzrastał dzielący ich dystans, gdyż to niemieckie korporacje organizowały wyjazd do Brazylii. Na południowoamerykańskim kontynencie ich przedstawiciele przydzielali tereny osadnicze. Krajanów swych lokowali jako organizatorów miejskich infrastruktur, zaś Polaków przeznaczano rolę karczowników brazylijskiej dżungli. Często pozostawiano osadników bez należytej opieki, narażonych na niedożywienie, choroby; trudy codziennych zmagań nierzadko rozwiewały nadzieję szybkiej poprawy swoich warunków życiowych.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że oczekiwania większości XIX wiecznych polskich emigrantów rzeczywiście zostały zaspokojone. Zmienił się ich status społeczny: z bezrolnych stali się właścicielami gospodarstw, albo też z chłopów – robotnikami; na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych przeważnie przetwórstwa mięsnego, w Europie – fabrycznymi lub zatrudnionymi w zakładach wydobycia i przetwórstwa kopalin.
Zmieniła się też pozycja ich żon i córek; potrzeba pozyskania środków do życia, nakazała wyzyskać umiejętności niezamężnych córek w roli służby domowej [6]. Pozycję polskich emigrantów wyznaczał brak z ich strony kwalifikacji do podjęcia zajęć wymagających specjalistycznego wykształcenia. Zresztą nie mieli możliwości w kraju takowe umiejętności uzyskać, gdyż szkolnictwo powszechne czy zawodowe było w powijakach w ich rodzinnych stronach [7].

Na emigracje miejsce jakie zdołali wychodźcy osiągnąć było wyższe tam, gdzie od zrębów tworzyli lokalną społeczność.
W sytuacji gdzie ona już istniała zagospodarowywali enklawy zajęć nie podejmowanych przez przedstawicieli innych emigranckich narodowości. Te same przyczyny sprawiały integrowanie się członków pierwszych pokoleń grup narodowych raczej między sobą niż z mieszkańcami państw do których przyjeżdżali.
Właściwie na emigracji jej przedstawiciele stawali się gorliwymi przedstawicielami swojej narodowości. Wyjeżdżali często z poczuciem przynależności do regionu, wsi, miasteczka tzw. „małej ojczyzny”; zaś za granicą zaczęli pielęgnować pamięć o postępowaniu w dniach odświętnych, przejawach pobożności ludowej. Kultywowanie zachowań typowych dla stron rodzinnych stanowiło bazę dla poczucia wartości w grupie spychanej na margines społeczeństwa. Dlatego dochodziło do mitologizowali wspomnień o Polsce i gotowości ponoszenia ofiar na jej rzecz [8].

Nie należy pomijać też tych, którzy zdecydowali się na powrót do ojczyzny.
Zgodnie z szacunkami – do I wojny światowej zza oceanu wróciła 30% emigrantów [9]
Konsultacje z lat 20-tych XX w. konsulów polskich wskazują, że istniała np. we Francji też spora grupa osób gotowych do reemigracji tylko pozbawionych oszczędności, koniecznych do powrotu i ponownego zagospodarowania się w kraju.
W granice II RP wracały osoby, które na emigracji zdołały podnieść kwalifikacje co pozwoliło im uniezależnić się od pracy najemnej, prowadziły chałupnicza działalność rzemieślniczą łączoną praktyka kupiecką lub zakładały spółki akcyjne.

W usamodzielnieniu pomagały inicjatywy bardziej zamożnych rodaków (np. Wincentego Lutosławskiego [10] ), gotowych nawet poświęcić własne zasoby majątkowe dla realizacji akceptowanej koncepcji rozwoju narodu.
Uświadomienie celu mobilizowało do postępowania z perspektywa wykraczająca poza jedno pokolenie. Ich postępowanie zmierzało do poszerzenia założeń członków emigracji zarobkowych o cele narodowe. Spostrzeżenie to weryfikuje opinie o spełnieniu nadziei wiązanych z emigracją zarobkową.

Współcześnie stopień rozwinięcia społeczeństw wyklucza perspektywę występowania emigrantów w roli „odkrywców zagospodarowujących niezdobyte tereny”. Wątpliwe, aby mogli liczyć na udogodnienia państw docelowych.
Ich polityka imigracyjna od dawna stosuje ograniczenia.
„Otwarcie granic” państw Unii Europejskiej oznaczać może tylko rozszerzenie terenu indywidualnych poszukiwań zajęcia osób, „stanięcia” przez nie do konkurencji z miejscowymi kandydatami do zatrudnienia.
Przeciwnie niż w okresie ostatniej emigracji wojennej, czasu „;ucieczki przed komunizmem” czy okresu stanu wojennego; wychodźcy z Polski nie mogą liczyć na uprzywilejowany status emigranta politycznego i płynących z tego tytułu udogodnień adaptacji do nowych warunków.
Trudno też aby znaleźli zatrudnienie i uzasadnienie celowości pobytu zagranicą w działaniach skierowanych przeciw ustrojowi państwa swojego pochodzenia.
W przeszłości udział w przygotowaniu zmiany sytuacji w kraju był alternatywą dla nie zawsze dostatniej materialnie rzeczywistości emigracyjnej.
Idea przeprowadzenia zmian na ziemiach polskich absorbowała zaangażowanie emigrantów najbardziej skłonnych do idealistycznych postaw, działań na rzecz innych.
Niemal od pierwszych miesięcy emigracji poinsurekcyjnej powstają organizacje zakładające odwrócenie sytuacji uzależnienia ziem polskich od zaborców. Cele te przyświecały np. Towarzystwu Demokratycznemu, Młodej Polsce.

Chociaż praktyka pokazała, że inicjatywy niepodległościowe XIX-wiecznych związków nie miały szansy powodzenia, to długomyślność tej koncepcji, przy rewizji jej początkowych założeń, doprowadziła społeczeństwo polskie do odzyskania niepodległości.
Emigracja inicjowała pracę nad przezwyciężeniem wad narodowych, a upowszechnienie cech sprzyjających powstaniu wspólnoty umiejącej współdziałać w pracy na rzecz ukształtowania odrębności narodowej [11].
Określony cel pobudzał do solidarności.
Mało kto wie, że poemat Adam Mickiewicz „Pan Tadeusz” ukazał się jako pozycja charytatywna na rzecz wdów, sierot i emigrantów pozbawionych środków do życia [12] .
Wyobcowanie w nowych warunkach pozwalało rozwinąć się talentom opartym na nostalgii do stron rodzinnych. Dotyczy to nie tylko emigrantów sprzed dwóch stuleci (Adam Mickiewicz, Cyprian K. Norwid, Juliusz Słowacki, Fryderyk Chopin), ale i z nam współczesnych (Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert).
Zastanowić się należy czy w dogodniejszych warunkach ich talent przyniósł by wyniki, które przyniosły sławę nie tylko im samym, ale też Polsce.
Albo tez postawić pytanie na ile istnienie prądu niepodległościowego (radia „Wolna Europa”, „Głos Ameryki”) ukierunkowało zaangażowanie polskich emigrantów politycznych.
Trudno jednak określić jaka część np. z 1,5 mln emigracji wojennej przeszła do porządku dziennego nad przyczyna swego wychodźstwa i weszła w krąg emigracji zarobkowej.
Nieuchronność tej ewolucji w latach 50-tych dostrzegać zaczęli przedstawiciele londyńskiej emigracji wojennej.
W ich kręgu znalazły się osoby, które już przed wojna, a potem w jej trakcie starały się stworzyć organizacyjne podstawy inicjatyw zmierzających do utrzymania odrębności narodowych wśród wielonarodowej rzeszy przymusowych wychodźców wyzutych z ojczystego miejsca na ziemi.
Odtwarzano nie tylko duszpasterstwo polskojęzyczne [13], a nawet organizacje wychowujące pod względem religijnym (sodalicje mariańskie [14], Związek Harcerstwa Polskiego na Obczyźnie [15]), zakładano szkoły lub starano się o zajęcia dodatkowe [16], a także tworzono czasopisma i periodyki [17].
Działania te mogły jedynie ochronić przed utratą odrębności narodowej tych którzy podjęli ten wysiłek.
Jak wielu zmierzało do zlania się z otoczeniem? Trudno powiedzieć. I
lu może dokonywało wyboru pośredniego, tworząc w kręgu rodzinnym „ostoję tradycji”; kiedy wnętrze budynku przekształcano w chłopską chatę, zakładano zapaski, gotowano tradycyjne potrawy, a także snuto wizje zmian dotyczących społeczeństwa mieszkającego nad Wisłą [16], a wobec „obcych” nie podkreślano swej nostalgii.
Zachowującym tradycję zależało też na zdobyciu pozycji w otoczeniu miejsca pobytu. Z notatek kulturalnych w ich pismach można stwierdzić, ze cenili sobie przejawy szacunku uzyskanego przez zdobywanie nagród, doktoratów, miejsc pracy w państwowych placówkach kulturalnych.

Współcześni wychodźcy będą musieli odpowiedzieć na pytanie czy chcą zostać Polakami, czy tylko Europejczykami ; co uznają za konieczne, albo tylko użyteczne? I do takiego wyboru powinni przygotować się przed wyjazdem.
Uświadomienie sobie tego problemu może uchronić nową emigrację przed frustracją marginalizacji nie tylko w życiu zawodowym.

Współczesne badania emigracyjnej grupy inteligencji z lat 80-tych do Niemiec pozwala stwierdzić, że okres ich adaptacji do miejscowych warunków i wznowienia działalności twórczej trwa około 10 lat.

Wiele o początkach swojej emigracyjnej kariery powiedzieliby zapewne organizatorzy Zrzeszenia Federalnego Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech, grupującego polskie i polonijne organizacji i stowarzyszeń inżynieryjno-technicznych z terenu Republiki Federalnej Niemiec.
Na czele tej organizacji stoi Cezary Wojciechowski ze Zgierza, rocznik 49, absolwent Wydziału Elektrycznego Politechniki Łódzkiej (1968-1971), Wydziału Elektroniki Politechniki Częstochowskiej (1972-1974).
Później uczestnik licznych praktyk i staży za granicą – General Electric Ashland – Boston (1976-USA) Tokyo World University (Uniwersytet Światowy) (1978-Japonia). Od 1981 roku w Niemczech Zachodnich, gdzie kontynuował naukę na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu w Trier (1983-1984) oraz RWTH (Rheinisch-Westfälische Technische Hochschule; Reńsko-Westfalska Wyższa Szkoła Techniczna) w Aachen (studia ekonomiczne dla inżynierów, podyplomowe w specjalizacji Operations Research i Menadżerkim (1984-1988). Aktywność i pasja pozwoliły mu nie tylko znaleźć pracę, ale stać się przedsiębiorcą nie tylko na skale niemiecką. Podjął inicjatywę utworzenia Akademii Integracji Europejskiej, a także został współzałożycielem Przedstawicielstwa Towarzystwa Konsultantów Polskich w Unii Europejskiej. Od 2000 roku właściciel i dyrektor własnych firm A.R.T. Photonics GmbH and Corp., Advanced Research and Technology in Photonics w Berlinie i w Orlando (Floryda, USA )[19].

Osiągnięty przez Cezarego Wojciechowskiego status dla wielu osób myślących o emigracji jest dziś wielkim marzeniem.

Dla zainteresowanych podjęciem pracy lub odbyciem stażu w krajach Unii Europejskiej lub instytucjach wspólnotowych wydawane są już pierwsze poradniki, tj. autorstwa Łukasza Dzienisza i Justyny Sobieskiej pt. „Praca i staże w Unii Europejskiej” (Studio Emka, Czerwiec 2003). Przewodnik zawiera informacje, jak i gdzie szukać pracy lub stażu oraz jakie formalności należy spełnić przy ubieganiu się o legalną prace w poszczególnych krajach piętnastki obecnie i po wejściu Polski do UE w maju 2004 r.

Znalezienie pracy zagranicą rozwiązuje tylko niektóre problemy. Zasadniczo może stać się powodem narastania innych. O jednych wspomina list pasterski arcybiskupa ks. Alfonsa Nossola.

Zauważenie przez środowisko duchowne kwestie rozbicia rodzin, syndromu wychowywania potomstwa przez osoby trzecie (dziadków) lub przy braku jednego z rodziców świadczy o narastaniu zjawiska, w którym wiele rodzin śląskich funkcjonuje już od kilku pokoleń. Zagadnienia uwzględnione przez hierarchę nie wyczerpują wszystkich kwestii. Wyjazdy osób wchodzących w wiek produkcyjny lub w pełni jego trwania stawia przed problemem straty przedmiotu zaangażowania osoby współdzielące problemy emigranta zarobkowego. Wcześniej niż tradycyjnie rozdzielone zostają struktury współzależności rodzin dwupokoleniowych.

Rodzice jeszcze przed odejściem w stan spoczynku zawodowego stawiani są przed problemem celu swego życia, gdyż w większości przypadków „czuwanie” nad losem potomstwa uważają za piorytet swego życia.
Z nimi też wiążą nadzieję na „dożycie”.
W przypadku emigracji młodego członka rodziny, starsi tracą stabilność tej perspektywy. Tu powstaje problem, który wymaga rozwiązania nie tylko w perspektywie stworzenia sieci domów „;złotej jesieni”.
Od lat 60-tych demografowie zauważają proces starzenia się społeczeństwa polskiego, który wydaje się nieuchronny w obliczu rozszerzenia tendencji do wychodźstwa. Pozostaje otwarta kwestia przygotowania się do funkcjonowania starzejącego się społeczeństwa, zniwelowania trendu do wycofywania się jego przedstawicieli z aktywności społecznej, zmianie modelu ich oczekiwań skierowanych bardziej na wymagania stawiane wobec innych.
Także , choć twierdzenie to wygląda na sprzeczność wobec poprzedniej tezy, przeciwdziałanie powstaniu antagonizmu starzy-młodzi, a wykorzystania względnej niezależności finansowej osób w wieku emerytalnym i jej braku przez osoby młodsze.
„Rynek potrzeb ludzi długowiecznych” może być rozwiązaniem dla osób zdecydowanych na czasową emigrację lub ewentualnością dla chcących spędzić ostatnie lata w ojczyźnie.
Pozostaje też grupa, która rozczarowanych wychodźstwem. Ich powrót przynosi nie tylko rozgoryczenie, ale doświadczenia z okresu pobytu zagranica, też pewny kapitał materialny i intelektualny, który – jak przeszłość tego stała się dowodem [20] – stanowi czynnik dynamizujący lokalne społeczności.


[1] M. Kutyma, Przyczyny wychodźstwa ze Śląska Opolskiego na przykładzie wsi Siołkowice w powiecie opolskim. W: Konferencja popularnonaukowa „100 lat Polonii Brazylijskiej” Opole 23-24 października 1969, Opole [b.r.w.], [Powielony tekst nr 6]; A. Bues, Historia Niemiec XVI-XVIII wieku, Warszawa 1998, s. 108, 169.

[2] D. Płaszałowicz, Teoretyczne koncepcje procesów migracyjnych, Przegląd Polonijny; 2002 nr 4, s. 17.

[3] L. Trzeciakowski, Polityka państw zaborczych. W: Dzieje Polski. Red. J. Topolski, Warszawa 1981, s. 553.

[4] J. Leskiewiczowa, Okres międzypowstaniowy. W: Zarys Historii Polski. Red. J. Tazbir, Warszawa 1979, s. 435.

[5] Pieniądze zobowiązują. Z Janem Krzysztofem Bieleckim, o gospodarce, polityce i kupieckiej moralności rozmawiają Andrzej Franaszek i Jacek Ślusarczyk, „Tygodnik Powszechny” nr 22 z 1 VI 2003, s. 12.

[6] Płaszałowicz, Teoretyczne koncepcje procesów …, s. 12.

[7] J. Kwiatek, Obowiązek szkolny na Górnym Śląsku w latach 1873-1918, „tudia Śląskie” t. 34: 1978, s. 87; Kronika szkoły ludowej w Drutarni. Opr. W. Musialik „Śląsk Opolski” 1998 nr 2, s. 27; 33; K. Mozor, Szkolnictwo katolickie w Cieszyńskim Wikariacie Generalnym 1770-1925, Kraków 2002

[8] A. Walaszek, Politycy, agenci i chłopi polscy w Kanadzie (przed rokiem 1914), „Przegląd Polonijny” 2002 nr 4, s. 45-46.

[9] A. Walaszek, Polish and Italian Mogrant Workes in Europe and America between the 1870s and the 1920s. ; z godnie ze sprawozdaniem P. Wróblewski, Międzynarodowa konferencja „Recasting European and canadian History: national consciousness, migration, multicultural lives” Brema 18-21.5.2000, „;Przegląd Polonijny” 2002 nr 2, s. 74.

[10] Por. W. Musialik, Stanisław Janicki, „Śląski słownik biograficzny”, t. 1, red . M. Fazan, F. Serafin, Katowice 1999, s. 135-139.

[11] T. Bielecki, W szkole Dmowskiego, Londyn 1968; E. Paruzel, Ideał wychowawczy Narodowej Demokracji i próby jego realizacji na przełomie XIX i XX w., Toruń 1993.

[12] K. Ślusarek, 1796-1914.W: Kronika Polski. Red. A. Nowak, Warszawa 2000, s. 436.

[13] Od 1932 r. istniało powołane do Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej (chrystusowcy). Duszpasterstwo polskojęzyczne prowadzili też Polacy będący członkami wielonarodowościowych zgromadzeń zakonnych mających swoje placówki na terenach zamieszkałych przez Polaków (np. jezuici ; Towarystwo Jezusowe, salwatorianie -). F. Berlik TChr, Historia Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźcow 1932-1939, Poznań 1987; A. Kiełbasa SDS, Salwatorianie z ziem polskich w latach 1881; 1903, Papieski Fakultet Teologiczny, Rozprawy Naukowe [Nr] 12, Wrocław 1998, t. 1.

[14] J. Cudziński TJ, Program pracy Sodalicji Mariańskich Szkolnych, „Sodalis Marianus” 1961 nr 12, s. 22.

[15] F. W. Bednarski O.P., Wychowanie młodzieży dorastającej. Słowo wstępne ks. kard. K. Wojtyła, wyd. 1, Rzym 1976, s. 272; wyd. 2, Niepokalanów 2000.

[16] Np. o młodzieży polskiej z francuskich środowisk robotniczych pisano, że „warunki w domach rodzinnych nie pozwalają na kształcenie dzieci w szkołach średnich; idą wcześnie do pracy; nauka języka polskiego, geografii i historii prowadzona jest w szkołach poza zwykłym programem szkolnym, daje podstawy do znajomości języka w piśmie i w słowie”. L. Rudowski, Młodzież Polska we Francji, „Sodalis Marianus” R. VIII: 1954 nr 2, s. 6-7.

[17] Na ich łamach przeprowadzano osąd przeszłości, ale też odnotowania zmagania o kształt emigracji i wizje działaczy społecznych. Zob. R. Habielski, Życie społeczne i kulturalne emigracji. Druga Wielka Emigracja 1945-1990, Warszawa, 1999; A. Adamczyk, Bogusław Miedzyński (1891-1972). Biografia polityczna, Toruń 2001, s. 284-324.

[18] Przykładowa sytuację taką opisuje mieszkanka Bask Lane Danuta Mostwin w eseju pt. „Niezłomni”poprzedzającym Wstęp monografii biograficznej poświęconej osobie Stanisława Gierata. D. Mostwin, Niezłomni. W: P. Kardela, Stanisław Gierat (1903-1977). Działalność społeczna-polityczna, Szczecin 2000, s. 14-23.

[19] Informacje ze zbiorów dr Marii Karczyńskiej.

[20] Praszałowska, Teoretyczne koncepcje procesów…, s. 18.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code