Przeżywanie Piękna

OksanaDzielenie

Widzę piękno jako wyzwanie

Oksana

Czasem myślę, że piękno jest prawie wszędzie. Może to być odczucie ciepła kubka z herbatą gdy dotykasz go ręką, pojednanie cienia i światła w pokoju czy w dniu pochmurnym, dźwięk deszczu czy szelest liścia, zapach skoszonej trawy, oko kwiatu patrzące wprost na ciebie, poważne zaangażowanie wiewiórki lub zajączka przy posiłku.

Czasem widzę krajobraz nie jak własnymi oczami, ale tak jak gdyby był to obraz Monet lub Cassatt, albo zdjęcie artystyczne w albumie. I dziwię się, że taki malutki cud można spotkać na każdym kroku, że może to być miejsce nawet zaniedbane, nieładne na pierwsze rzut oka, a nagle przemówi do ciebie, uderzy czymś (czym? czy warto definiować?) Może to być kolor, może bardzo nikły, tak jak gdyby już przekwitł i pozostało po nim tylko to, co było prawdziwe – może dlatego stare budowle są tak piękne?

Piękno jest wszędzie, nie ma szansy przed nim się schronić, ten świat zasadniczo jest piękny.

Ale nie widzę piękna jako czegoś wyłącznie słodkiego, przyjemnego, sennego i wygodnego. Na odwrót, widzę piękno jako wyzwanie.

Jednym z takich wyzwań jest dla mnie muzyka.

Słuchanie muzyki nieraz wywoływało we mnie wielkie przemiany duchowe: pamiętam jak jednego razu po słuchaniu opery w Columbii poszłam do domu boso… Aby wyjść z siebie, dotknąć Prawdy, uwrażliwić się na nią do końca, zrzucić z siebie niepotrzebne maski-ubrania, też otworzyć się na cierpienie i wziąć krzyż, który wiąże się z taką otwartością i czułością. Czy mogę po tym powiedzieć, że muzyka to tylko rozrywka? Na pewno nie.

Myślę też, że muzyka, szczególnie klasyczna, czyni nasze emocje i sposób zachowania delikatniejszymi, pomaga rozróżniać bardziej subtelne odruchy innego człowieka, wprost mówiąc uczy jak miłować. Na poziomie podświadomości uspokaja, koi, a czasem na odwrót: budzi stare wspomnienia, przyjemne czy bolesne i zachęca do działania. To dla mnie jest wyzwaniem największym muzyki: aby działać, oddawać w świat to, co zbiera się w sercu po słuchaniu muzyki.

Rozmyślając nad pięknem uświadomiłam sobie, iż najwięcej piękna doświadczyłam w cierpieniu i samotności. Nie było to piękno związane z uczuciem przyjemności, raczej na odwrót.

Gdy wszystko zapada się, ucieka od ciebie wszystko, czego pragnęłaś, gdy musisz patrzeć w oczy beznadziei, nawet śmierci, na samym padole duszy coś cię dotyka…

Trudno mi wypowiedzieć w czym właśnie ujawnia się piękno w tej sytuacji. Czy w doświadczaniu kruchości ludzkiej duszy, nietrwałości i niestałości ludzkich upodobań, doświadczaniu prawdy o tym, kim naprawdę jest człowiek? Tak małym a jednocześnie tak wielkim, że w tej chwili potrafi kochać, gniewać się, wybaczać, potrafi wołać do Boga, potrafi zachować się jak istota duchowa, nie ulegając napięciu sytuacji, potrafi zaofiarować coś z siebie.

Powrót

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code