Wtorek - 15 marca 2005

Jezus chce byśmy byli teo-logami

15 MARCA 2005

Wtorek V tygodnia Wielkiego Postu

Modlić się, czytając

Czytania na dzisiaj

Jezus chce, byśmy byli teo-logami

Andrzej Miszk

Dwa kluczowe napięcia, a zarazem wielkie dogmatyczne tajemnice chrześcijańskiej wiary trzeba kontemplować w ich ostrym paradoksie: tajemnicę trynitarnej jedności boskich Osób oraz tajemnicę jednoczesnej pełni człowieczeństwa i pełni boskości Jezusa Chrystusa. Jeśli nie udałoby nam się uchronić w sobie wiary w pełnię człowieczeństwa Jezusa to również nasze przeżywanie własnego człowieczeństwa byłoby ułomne i zredukowane: nie potrafilibyśmy do głębi doświadczyć tej wstrząsającej prawdy, że oto sam Bóg przyjął takie samo ciało jako nasze, naszą ludzką psychikę, uczuciowość i myślenie. Jeśli natomiast, by zabezpieczyć prawdę o Jezusowym człowieczeństwie zrelatywizowalibyśmy Jego boskość, czynilibyśmy z Syna Bożego jakiegoś genialnego człowieka, ale nie kogoś, kto mógłby być rzeczywiście naszym Bogiem-Zbawicielem.

Rzekł więc do nich Jezus: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył.” (J 8, 28)

W dzisiejszych słowach Jezusa doświadczamy dramatycznego napięcia: oto Syn Boży próbuje przekonać współczesnych Mu ludzi, że jest Wysłańcem Najwyższego. Trudno się dziwić ówczesnym żydom, że nie mogli pojąć o co chodzi profetycznemu cieśli z Nazaretu. Ich wyobrażenia Mesjasza było zupełnie inne: raczej jako ziemskiego Wyzwoliciela, a taki stopień bliskości Jezusa z Jahve, sugerujący jakby udział w boskości Najwyższego, był zupełnie nie do przyjęcia dla żydów.

Janowa Ewangelia przedstawia dzieje Jezusa w świetle Jego chwalebnego zmartwychwstania. Jezus Janowej Ewangelii dysponuje wiedzą, jakiej – w świetle współczesnych badań egzegetycznych – nie mógł posiadać Jezus z Nazaretu przed swym zmartwychwstaniem. Jezus miał głęboką intuicję swego Bożego synostwa, ale ze wzlędu na swe człowieczeństwo nie dysponował absolutną pełnią boskiej i trynitarnej samowiedzy. Stąd, gdy Jezus mówi: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył” jest to wyraz bardziej Janowego doświadczenia i rozumienia w wierze Chrystusa zmartwychwstałego niż przed paschalnej samowiedzy Jezusa z Nazaretu, który nie mógł wiedzieć wszystkiego o swej boskości. Gdyby Jezus wiedział wszystko o swej boskości nie mógłby jednocześnie być prawdziwym człowiekiem, Jego człowieczeństwo byłoby pozorne, na pokaz. Dlaczego to dla nas takie ważne? Kluczem do bycia chrześcijaninem jest poznanie Jezusa Chrystusa, tak aby pokochać Go w pełni. Jeśli nasze wyobrażenie Jezusa jest fałszywe, fałszywe staje się nas również nasze przeżywanie osobistej wiary.

Dwa kluczowe napięcia, a zarazem wielkie dogmatyczne tajemnice chrześcijańskiej wiary trzeba kontemplować w ich ostrym paradoksie: tajemnicę trynitarnej jedności boskich Osób oraz tajemnicę jednoczesnej pełni człowieczeństwa i pełni boskości Jezusa Chrystusa. Dzisiejszy fragment Ewangelii dramatycznie dotyka obu tych tajemnic. Jeśli nie udałoby nam się uchronić w sobie wiary w pełnię człowieczeństwa Jezusa to również nasze przeżywanie własnego człowieczeństwa byłoby ułomne i zredukowane: nie potrafilibyśmy do głębi doświadczyć tej wstrząsającej prawdy, że oto sam Bóg przyjął takie samo ciało jako nasze, naszą ludzką psychikę, uczuciowość i myślenie. Tak, nasza ludzka cielesność ma w sobie wystarczającą „pojemność”, by pomieścić Absolut! Jeśli natomiast, by zabezpieczyć prawdę o Jezusowym człowieczeństwie relatywizowalibyśmy Jego boskość, czynilibyśmy z Syna Bożego jakiegoś genialnego człowieka, ale nie kogoś, kto mógłby być rzeczywiście naszym Bogiem-Zbawicielem.

Dlatego tak ważne jest odważne wejście w teologiczną refleksję o tych kluczowych dogmatycznych tajemnicach Chrystusa i Boga Trójjedynego, które obecne są w swym zalążku w Ewangeliach. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa prości ludzie kłócili się o te sprawy: Kim był rzeczywiście Jezus z Nazaretu, o jego boskość i człowieczeństwo, Jego relacje do Ojca, itp. To nie są sprawy tylko dla teologów. Dla naszego życia w Trójcy Świętej, dla naszgo upodabniania się do Jezusa Chrystusa jest niewystarczające wyobrażanie sobie Trójcy jako trzech różnych Bogów, a Chrystusowego wezwania do poznania prawdy o Jego relacji z Ojcem jako prostego wezwania do nawrócenia. Jeśli Jezusowi tak dramatycznie zależy na objawieniu nam prawdy o Bogu Trójednym nie czyni tylko, by dać zajęcie teologom. Czyni to dla wszystkich wierzących, by wprowadzić nas w pełnię trynitarnej tajemnicy Boga. Wysiłek naszego kontemplacyjnego zrozumienia tajemnicy Syna Człowieczego i Boga Trójedynego otwiera nas pełniej na łaskę Miłości. Dopiero wówczas możemy doświadczyć swego życia jako odblasku Boga Trójedynego będącego w nieustannym dialogu miłości. Dopiero gdy na co dzień obcujemy z Jezusem jako prawdziwym człowiek i prawdziwym Bogiem jednocześnie, może nami do głębi wstrząsnąca tajemnica naszego ciała, małżeństwa, rodzicielstwa, powołania zakonnego i kapłańskiego. Nasze naśladowanie Jezusa dotyczy zarówno Jego człowieczeństwa jak i Jego boskości, które odkrywamy w sobie. Podobnie naśladujemy Jezusa w Jego relacji do Ojca i Ducha Świętego. To w naszym sercu i życiu toczy się miłosny dialog Trójcy Świętej. To jest tak bardzo blisko! Jesteśmy uczestnikami tego dialogu w odniesieniu do Boga, siebie i ludzi.

Pokochajmy Jezusa Chrystusa w paradoksie Jego prawdy. Jak On zmagajmy się w sobie i w innych o otwartość na te wielkie Bosko-ludzkie tajemnice. Niech stają się one naszym codziennym pokarmem, byśmy już na ziemi nieomal w pełni odbijali blask Trójejedyngo Boga i byli Jego świadkiem pośród ludzi. Jezus z dziesiejszej Janowej Ewangeli chce byśmy byli teo-logami, czyli ludźmi kontemplującymi Boga w całej Jego prawdzie. Jezus pragnie naszego nawrócenia nie do jakiegokolwiek Boga, ale właśnie do Boga prawdziwego, który choć przekracza nasze zrozumienie, chce byśmy Go poznali takim jakim zna Go Syn, czyli takim jakim „Ja Jestem”. I daje nam przez Ducha Świętego potrzebną łaskę kontemplatywnego wejścia w tajemnicę swego bosko-ludzko-trynitarnego życia. Jeśli prawdą jest, ze człowiek jest ikoną Boga, to właśnie i tylko takiego Boga. Niech dramatyczne zmaganie Jezusa, byśmy poznali Boga prawdziwego stanie się zmaganiem Jego świadków w XXI wieku. Ostatecznie jest to zmaganie o coraz pełniejsze otwarcie na miłość w naszym życiu i całego świata.

Jeśli pragniesz poświęcić chwilę czasu na modlitwę nad Słowem Bożym i proponowaną refleksją
Kliknij tutaj

Chcesz dowiedzieć się czegoś o autorze powyższego tekstu
Kliknij tutaj

Masz pytanie lub uwagę do autora rozważania? Napisz email na adres:
redakcja@tezeusz.pl

Jeśli chcesz skomentować to rozważanie lub podzielić się własnym doświadczeniem zajrzyj na naszeForum Rekolekcyjne

Dodaj komentarz

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code