Porady praktyczne

Jak robić coś z pasją

Spread the love

Jak robić coś z pasją?

Andrzej Miszk SJ

Nierzadko, gdy rozmawiam z ludźmi skarżą się oni, że brak im pasji. I mówią o tym z bólem, bywa że z rezygnacją. I mają rację: bez pasji ludzkie życie jest bez smaku. Dlatego tak bardzo lubimy różne stany, które nawet jeśli przynoszą cierpienie, mają charakter pasji, czyli czegoś co nas porywa, unosi, przemienia. Bywa, że dajemy się unosić nawet złym pasją, które czujemy, że mogą skończyć się dramatem czy katastrofą: źle trafiona miłość, owładnięcie jakąś ideologią, dążenie do czegoś, co rozmija się z naszym powołaniem lub możliwościami. Czynimy to, byle czuć, że coś się dzieje, nawet jeśli miałoby to źle się skończyć. Tak wielkie jest w nas pragnienie pasji.

Dobra pasja scala wszystkie nasze pragnienia i czyny, ba, cały świat nabiera jakiejś wyrazistości i ładu, widzimy wszystko powiązane ze sobą. Jesteśmy pełni zapału, energii, optymizmu, natchnień, radzimy sobie z wieloma trudnościami. Zarażamy naszą pasją innych, czujemy się młodzi i świat “należy do nas”. Można powiedzieć, że jakimś ideałem życia jest właśnie życie całkowicie wypełnione dobrą pasją.

Tutaj powiem jaki jest świat wewnętrzny moich pasji, tzn. co się ze mną dzieje od środka, gdy żyję w dynamice pasji.

Bywają różne okresy życia, również te pozytywne, gdy pasja nie jest doświadczana jako coś porywającego. Na przykład bywa, że przygotowujemy się do czegoś: jakieś studia, trening zawodowy, itd. Musimy wtedy często robić wiele rzeczy, które są wymagane od nas, ale w których czujemy, że nie osiągniemy mistrzostwa i nie budzą w nas one pasji. Te kompetencje są jednak potrzebne i przydają się, jako użyteczne narzędzia i doświadczenia, gdy robimy jakąś rzecz, do której czujemy się powołani, która jest naszą życiową pasją.

Osobiście, gdy wykonuję jakieś zadanie, które uważam za ważne i jest ono częścią mojego życiowego planu, a jednocześnie mogę je twórczo wykonać, wówczas angażuje się w to zadanie totalnie. Jeśli zadanie jest krótkoterminowe i wymagające to wówczas poświęcam całe swoje siły głównie temu: reżyserowałem w ten sposób spektakl Brat naszego Boga K. Wojtyły, robiłem pismo nowicjackie, przygotowywałem się do egzaminu, , uruchamiałem księgarnie, itp. Coś się musiało zacząć i skończyć w konkretnym czasie. Inaczej jest, gdy działanie jest długofalowe: całe studia, pisanie pracy magisterskiej, strona Tezeusz, nauka języka obcego, itp. Tutaj nie wystarcza skondensowany entuzjazm, trzeba inaczej rozkładać siły. Ale liczy się bardzo start: trzeba zbudować dobry fundament, a jednocześnie wejść w pewne dynamiczne, wszechogarniające doświadczenie czegoś, przeniknąć jakiś przedmiot, itd. Wówczas taki intensywny okres dostarcza jakby paradygmatu dla całości długofalowego działania, później można “zwolnić”, ale dorobek merytoryczny i doświadczenie “ogarnięcie całości” pozostaje w nas i możemy je niejako przywołać podczas bardziej stonowanej i rozłożonej energetyczne długofalowej realizacji.

Moje prywatne “reguły” robienia czegoś z pasją:

W tych najbardziej intensywnych okresach, a osobiście staram się, żeby było ich jak najwięcej stosuję kilkanaście prostych reguł. Jest to nieuporządkowany zbiór różnych aspektów mojego doświadczenia “bycia w pasji”.

1. Poświęcam całą swoją energię jednemu zadaniu w całej jego złożoności.

2. Tworzą całościową koncepcję zadania: zapisuję ją, robię jej rozbiór analityczny, terminowy, itd. Poświęcam na stworzenie całej koncepcji dużo czasu, próbując wiele różnych możliwości i ścieżek.

3. Układam ogólny plan działania podzielony na cząstki czasowe: miesiące, tygodnie, dni.

4. Każdego dnia myślę, co jest najważniejsze do zrobienia i na tym skupiam uwagę, w przerwach – dla odpoczynku – realizując drobniejsze rzeczy.

5. Cały czas myślę o projekcie, czytam, rozmawiam, szukam wszędzie inspiracji, dzielę się z innymi jego szczegółami.

6. Zapisuję wszystkie pomysły, również te, które bezpośrednio mogą nie być przydatne.

7. Staram się wyczuć najlepsze chwile dnia, by wtedy zrobić rzeczy, które wymagają największego twórczego wysiłku.

8. Często chodzę na spacery, do parku, kładę się na moment, itp, by uspokoić umysł i poczekać na nowe natchnienie: przychodzi ono zwykle po tych momentach przerwy i wytchnienia.

9. Staram się robić każdą cząstkową rzecz do końca: odkładam wtedy wszystko – posiłek, rekreacje, itp – sprężam się, by skończyć coś. Odpoczywam po ostatniej postawionej kropce.

10. W swych pomysłach nie bazuje na świeżych lekturach, ale raczej na tym, co rodzi się w głębi i jest dobrze przyswojone. Lektury wówczas służą raczej odświeżeniu pamięci. Centralne idee muszą być bardzo “moje”, tak, żeby udźwignęły energetycznie i merytorycznie pomysł.

11. Odkładam na potem wszystkie mniej ważne sprawy, ograniczam swoje kontakty prawie wyłącznie do tych, które służą projektowi.

12. Nieraz analizuje sny, szukając nowych rozwiązań.

13. Wciąż myślę, nad nowymi sposobami rozwiązania dotychczasowych trudności.

14. Mam w głowie zarys jakiejś przyszłej wizji, rozwoju. Ale nie jest to nic gotowego. Jest to na tyle wyraźne, że wiem, dokąd zmierzam, a na tyle otwarte, żeby przyjąć bardzo różne rozstrzygnięcia ostateczne.

15. Jestem w ciągłym, twórczym niepokoju i doświadczam wielu radości. Cieszę się każdym drobnym postępem, a momenty przełomowe celebruję, “pozwalając sobie” na głębokie wzruszenie i większy odpoczynek.

16. Bywa, że zapominam o porze posiłków, ale staram się pamiętać o codziennej przedłużonej modlitwie i Eucharystii. Często też modlę się w trakcie prosząc o różne rzeczy i dziękując.

17. Staram się regularnie odpocząć: idąc na spacer, do kina, spotykając się z przyjaciółmi nie związanymi z tym, co robię, itd.

**********

Mam nadzieję, że może komuś pomogą te nieco chaotyczne zapiski. Jednocześnie zapraszam Was do podzielenia się tym, co Wam najbardziej pomaga, gdy chcecie coś zrobić ważnego. Postaram się też później rozwinąć przynajmniej niektóre z poszczególnych punktów.

Dodaj komentarz

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code