Świadectwa

O Ukrainie

Moja Ukraina

Oksana Bihun

Kiedy byłam w Gdyni, Andrzej zapytał mnie jak rozwijam swoją odpowiedzialność za ojczyznę. Właśnie, w żaden sposób. Po prostu egoistycznie postanowiłam uratować swoje życie, wyznaje to. Uciekłam od życia wśród wrogiego otoczenia, właśnie tak tam sie czuje, całkiem sama, bez żadnego wsparcia, oczekując presji emocjonalnej i psychologicznej od każdego, nawet od osób którzy wiem jak najszczerzej życzą mi szczęścia, a jednak potrafią mnie zagnać w kąt.

Jestem Oksana, matematyk, Ukrainka ze Lwowa, która skończyła tam Uniwersytet, a zapoznała się bliżej z Pauliną, Piotrem, Andrzejem w czasie swoich częstych odwiedzin Krakowa, gdzie współpracowała z AGH. Obecnie studiuje w Stanach, zaczęłam pisać doktorat od nowa.

Właśnie, już tyle razy myślałam o tym że warto by napisać coś na Nasza Stronę.
I wydaje się, że mam z tym problem, który wiąże się jak najbardziej z moimi doświadczeniami w Ukrainie. Więc, za rada Andrzeja, podaje cześć maila do niego z niektórymi poprawkami, tak jak jest, w prawdzie, z tym co najbardziej boli…

Już próbowałam pisać pewne rzeczy, ale po kilku zdaniach uświadamiam sobie, że to co najbardziej chciała bym napisać, to jakiej krzywdy zaznaje człowiek w Ukraińskim społeczeństwie, i największa z nich to jest nieprawdziwe uformowanie człowieka i jego sumienia, od dziecka. Uświadamiam sobie, że mam wielka i głęboka obrazę na swoją Ojczyznę, że tak samo jak mój dom, to były dla mnie miejsca gdzie przeżyłam dużo niesprawiedliwości. Nie mogę tego więcej ukrywać, teraz kiedy byłam w Ukrainie ponownie przekonałam sie ze to jest miejsce w którym wszystko pracuje na moje zniszczenie, przede wszystkim psychologiczne i moralne, i to zniszczenie pochodzi też od instytucji które są dla mnie święte, od członków Kościoła… Wiem ze może tu być tez nadmierna koncentracja na negatywnych rzeczach, i tez na sobie. Ale tej obrazy nie mogę zaprzeczać, ona istnieje i jedyny sposób na nią to wybaczyć… Ale nie wystarczy powiedzieć ‚wybaczam’, trzeba zdławić w sobie opór, i nie wiem jak.

Ta obraza powstrzymywała mnie od pisania na stronę, bo wydaje mi się że przez to jestem b. zgorzkniała na wszelkie wysiłki życia współczesnego, w jakiejś mierze straciłam wiarę że ode mnie tak naprawdę coś zależy. Na Uniwersytecie uczestniczyłam w wieczorach poetycznych, w akcjach patriotycznych, i zdobycie Ukraina niepodległości to było dla mnie wielkim przeżyciem, chociaż miałam tylko 11 lat. Jeszcze przed tym z tata robiliśmy spotkania w szkole na tematy historyczne, a niewola Ukrainy bolała i boli mnie głęboko w sercu, wiec nie jest mi obojętna moja Ojczyzna.

Ale to co dzieje sie tam teraz wygląda na wielka maszynę zła i krzywdy. Teraz we Lwowie jest więcej rosyjskiego niż za komunistów, na wyborach zawsze zwyciężają nie te za których ja osobiście głosuje, chociaż gdyby zwyciężyli ci osoby, nie wiem czy było by inaczej… Jest tez wielki problem Ukrainy wschodniej i zachodniej.

Ale najbardziej zgorszonych, która widzę w Ukrainie na każdym kroku. Przecież nie jesteśmy w niewoli, a układa sie wrażenie, że nikt nie chce aby było lepiej, każda patologię podtrzymuje sie jako tradycje (np. długie i częste święta z najmniejszego powodu, niedbałość w pracy, zwłaszcza jeżeli to jest instytucja państwowa, zwyrodniale zasady moralne, którzy stawia ponad wszystko podtrzymywanie pewnych tradycji i opinii innych… w s z y s t k o zostało zamienione na jakaś perwersje, tak gdyby wyciągnięto z każdej rzeczy jej prawdziwy sens(studiowanie, praca, małżeństwo, ojcostwo i macierzyństwo, nawet religijność)). Najprzykrzejsze, że w większości wypadków uważa się że tak właśnie powinno być.

Kiedy byłam w Gdyni, Andrzej zapytał mnie jak rozwijam swoja odpowiedzialność za ojczyznę. Właśnie, w żaden sposób. Po prostu egoistycznie postanowiłam uratować swoje życie, wyznaje to. Uciekłam od życia wśród wrogiego otoczenia, właśnie tak tam sie czuje, całkiem sama, bez żadnego wsparcia, oczekując presji emocjonalnej i psychologicznej od każdego, nawet od osób którzy wiem jak najszczerzej życzą mi szczęścia, a jednak potrafią mnie zagnać w kąt.

Ten fragment maila do Andrzeja jest b. osobisty, ale zaryzykowałam włączyć go do postu, ponieważ moim zdaniem dużo młodych osób w Ukrainie, zwłaszcza tych, którzy podejmują decyzje pracy czy studiów za granica, przeżywają coś bardzo podobnego.

Lejtmotywem tych przeżyć mogla by być wrogość państwa w stosunku do jednostki osobowej i do Prawdy (studiowanie, praca, małżeństwo, ojcostwo i macierzyństwo, nawet religijność), która ujawnia sie w schemacie pracy instytucyj państwowych i w funkcjonowaniu społeczeństwa. Faktycznie, państwo Ukraina tak naprawdę jest wrogim do swego obywatela, co wyczuwa sie na każdym poziomie, aż do drobiazgów. To jest paradoks, bo instytucja państwa powstała w obronie swego obywatela, dla dobra narodu.

Więc skrytykowałam wiele rzeczy, które mi sie nie podobają w Ukraińskim społeczeństwie. A co chciała bym sprzeciwstawić temu?

Czym jest prawdziwy patriotyzm?

Zazwyczaj patriotyzm zaczyna się od studiowania historii Ukrainy, uświadomienia sobie krzywdy, jaką zaznał Ukraiński naród po niewolenia od różnych państw, stojąc na środku Europy, od zachwycenia sie heroiczna walka poszczególnych osób i całych pokoleń za niepodległość Ukrainy. Poezja, śpiewy, sztuka… Cudownie. Ale potem ten patriotyzm powinien dorastać w bardziej dojrzałe formy, jak uświadomienie odpowiedzialności za dzisiejszy stan społeczeństwa i wzięcie tej odpowiedzialności. I pod tym rozumiem takie najważniejsze rzeczy:

a) Staniecie w prawdzie o historii Ukrainy i panującej sytuacji na dzisiaj, to znaczy możne wyznanie nie tylko pozytywnych, ale i negatywnych rzeczy, jak na przykład zniszczenie moralne spadkowe po Związku Radzieckim, zamiana osobistej odpowiedzialności na zbiorowa, to znaczy całkowita utrata odpowiedzialności, wyznanie istniejącego podziału między wschodnia a zachodnia Ukraina jako rany w samym sercu narodu Ukraińskiego, i cofniecie sie z nienawiści między sobą, a także z nienawiści do narodów od których w przeszłości zaznano choćby jakiej krzywdy. I to staniecie w prawdzie nie może przyjść inaczej niż od stanięcia w prawdzie jeżeli nie każdego, to chociażby części ludzi, prawdzie o sobie samym.

b) Codzienna sumienna praca w swoim zawodzie, szukanie w prawdzie tego co powinno sie zrobić. Na przykład, na wydziale Matematyki Stosowanej patriotyzm, moim zdaniem, polega na zadbaniu aby studenci dostali prawdziwe i głębokie wykształcenie w swojej dziedzinie, aby pisali swoje prace magisterskie cały rok, aby po trzech latach wykształcenia ogólnego wciąż słuchali lekcji, którzy pogłębiają ich wiedzę, aby artykuły, które publikują się w czasopiśmie wydziału były wartościowymi, aby wykładowcy nadal pracowali jako naukowcy, aby promotory prac doktoranckich dbali o swoich doktorantach.

c) Wywyższenie cenności jednostki osobowej, jej życia, cierpień, uczuć i odpowiedzialności, która została całkiem zniwelowana w czasie Związku Radzieckiego. To jest to w czym najwięcej mógł by pomoc Kościół, duszpasterstwem młodzieży i ogólnym nastawieniem hiearchiji duchowej. (To mógł by być temat osobnego postu).

I jeszcze małe rozmyślenie:

Solidarność człowieczeństwa odbywa sie w sercu człowieka. W moim sercu jednak są Stany, Polska i Ukraina. I dopóki serce ludzi którzy mieszkają w Ukrainie nie potrafi zmieścić granic między państwami i kulturami, dopóki nie wybaczy i nie toleruje swego bliźniego, najpierw Ukraińca, a potem przedstawiciela jakiejkolwiek innej nacji, Ukraina nie osiągnie ani swego powołania we wspólnocie międzynarodowej, ani lokalnego dobrobytu.

Uogólniając rzeczy tu napisane, powiedziała bym że to powinien byłby być powrót do prawdy: o sobie samym, o historii, o sytuacji w społeczeństwie i w Kościele,
o tym co każda rzecz znaczy w oczach Boga.

Oksana Bihun


The Marriage with the Reality
Columbia, Missouri, USA, June 2007

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code