Wspólnota jako zadanie

Pokój Wam! – niecodzienne powitanie. Nie byli zgraną grupą uczniów, zazdrośni o pierwszeństwo, wybranie, miłość, tudzież status społeczny i funkcje. I dziś nie bywa inaczej. Pokój Wam. Byliście sobie dalecy, a staniecie się bliscy – taka zapowiedź zdaje się wypływać z pozdrowienia.

Ujrzał i uwierzył

Zatem jeśli człowiek wybiera Boga, to szuka Jego woli, okazuje Mu posłuszeństwo i zaufanie Jego obietnicom. Słucha i przyjmuje do serca Słowa Boga, pokłada w Nim nadzieje. A Święta Wielkiej Nocy przeżywa z radością i pokojem. Oczekuje zmartwychwstałego Chrystusa. Bo On umarł, aby każdy miał życie. Tej prawdy nie można zatrzymać dla siebie. Trzeba ją głosić całemu światu. Tak jak Maria Magdalena. Tak jak uczniowie. Jezus żyje! Alleluja!

Znowu Wielkanoc…

Mamy być wierni jak Ty, mimo że jak Ty boimy się spodziewanej męki. Mówimy – jeśli się da, niech jej nie będzie. Ale jeśli musi być – niech umiemy ją przyjąć, łącznie z załamaniem i zwątpieniem w sens tego, co robimy. Uczysz nas dzielności i godności. Myślę, że właśnie w ten sposób zbawiasz nas – zarówno wierzących w Twoje Bóstwo, jak i niewierzących.

Czy Łazarz chciał wyjść z grobu?

Osobiście nie chciałabym być na miejscu Łazarza. Widziałam starszych ludzi, którzy spokojnie przygotowywali się do odejścia, wracali wspomnieniami do dawnych lat, mówili, że spotkają dawno niewidziane ukochane osoby. Oni chcieli przejść na drugą stronę i nie zastanawiali się nawet nad powrotem.

Czyż i my jesteśmy niewidomi?

Niewidomy przebywa ogromna drogę wiary – odkrywa w Jezusie kolejno człowieka, proroka, Syna Człowieczego; podobny proces w czytaniach z ubiegłej niedzieli był udziałem Samarytanki. Czy nie takie są właśnie etapy naszej fascynacji Jezusem, naszego pójścia za Nim?

Między nami grzesznikami

Wielu z nas, idąc przez życie, pragnie naśladować Jezusa. Ale ta scena pokazuje, że bliżej nam do Samarytanki. Codziennie idziemy do jakichś studni, aby zaspokoić swoje pragnienia i wiemy, że będziemy to robili wciąż na nowo, bo nawet pragnienia raz zaspokojone będą wracały i nie wyobrażamy sobie, że może być inaczej. Na pierwszy rzut oka wygląda to przyzwoicie i malowniczo jak ta przychodząca po wodę do studni Samarytanka, dopóki nie znamy historii jej życia.

Dajmy przemienić się Jezusowi

Sensem chrześcijańskiej egzystencji jest życie w bliskości z Jezusem w Duchu Świętym, z Bogiem Ojcem. Bóg jest Kimś realnym, kto daje się poznać i chce być poznany. Całe nasze życie ma sens o tyle, o ile jest otwartością na spotkanie z Nim. Jak mówi Karl Rahner, człowiek jest wydarzeniem samoudzielającego się, czyli objawiającego się Boga.

U podstaw wszystkiego jest Słowo Boże

Słowo Boże było także drogowskazem i ogromną podporą w trudnych sytuacjach życia świętych. Słowo to towarzyszyło Jezusowi w czasie Jego czterdziestodniowego postu. Jest to dla nas znaczący impuls u progu Wielkiego Postu, by również wsłuchiwać się w zapisane na kartach Pisma Świętego Boże nakazy, bo – tak jak stwierdził Ojciec Święty – u podstaw wszystkiego jest Słowo Boże.

Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość

Dziś, owszem, planuję sobie, ale Bóg jest ponad tym i jak mi się te plany zmieniają, to nie spinam się i zachowuję spokój. Wolność wewnętrzna – świetna rzecz. Chodzić po wodzie nie umiem, choć próbuję (w przenośni oczywiście), jeszcze mi rozum za bardzo przeszkadza, wie swoje i ciężko go przekonać, że to miłość Chrystusa przewyższa wszelką wiedzę. A poznanie przełamuje wiedzę. I kiedy więcej będę znać Jezusa, niż o Nim wiedzieć to może niemożliwe stanie się możliwe…

Trzy razy miłość

Jezus chce, żeby chrześcijanie byli inni niż cały świat – mają być święci i doskonali jak ich Bóg. Co będzie wyróżniało chrześcijan, jeśli tak samo jak poganie będą darzyli miłością tylko tych, którzy są dla nich samych dobrzy? W kochaniu drugiego człowieka wzorem jest Pan Bóg – On kocha każdego niezależnie od tego, kim jest i jaki jest – „Jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.