Prawo czy miłość?

Bóg jest na pierwszym miejscu, za Nim wszystko inne. Dla kogoś, kto „nie wydoskonalił się w miłości”, nie ma relacji z Bogiem, nie kocha Go – zbiór przykazań może być męką i nieporozumieniem. Dla kogoś, kto żyje w przyjaźni z Bogiem, przykazania są drogowskazem i ten człowiek będzie się ich trzymać, bo kocha, ufa i wierzy.

Ostatni będą pierwszymi?

Jeszcze innym wydaje się, że mogą to Zycie przeżyć bez Boga, choć i tak często zdarza im się pracować w winnicy Pana. Bóg i jego zaproszenie do pracy oraz obiecana nagroda jest zawsze na wyciągnięcie ręki. To On, sprawiedliwy i miłosierny Bóg, kołacze do drzwi naszych serc w każdy czas.

O potrzebie pokory

Bądźmy przede wszystkim sobą, doskonalmy się, ale nie bójmy się też przyznać, iż ktoś może być w czymś lepszy od nas. Pamiętajmy o swoich grzechach i nie starajmy się ich wybielać poprzez porównanie z innymi, bowiem wcale nie oznacza to, że grzech przestanie być grzechem. Zdobądźmy się na pokorę kobiety kananejskiej i przyznajmy, iż inni mogą być pierwsi przed nami, a nasza postawa także zostanie doceniona.

Bóg dobry i łaskawy

To prawda, że człowiek goni za czymś, czego nie jest w stanie osiągnąć. I ta oczywistość jest w nas obecna – często dostrzegam to w rozmowach z innymi, którzy narzekają na nadmiar obowiązków i zarazem brak czasu – a jednocześnie tak trudno jest ten stan zmienić.

Bojaźń Boża i zaufanie

Nie bójmy się ani siebie, ani drugich. Uczmy się łagodności i wybaczenia, troski o innych. Kształtujmy świadomie siebie i świat. Dzisiejsze Jezusowe opowiadanie o wróblach ma nas przekonać, że jesteśmy w dobrych, ojcowskich rękach Boga, a Jezus jest z nami. I nie zostawia nas samych.

Pocieszyciel

Dzisiejsza Ewangelia mówi o przedziwnej jedności: Jezus jest w Ojcu, ja jestem w Nim i Jezus jest we mnie. Ale tylko wtedy, gdy miłuję Jezusa i z tej decyzji wypływa moja postawa zachowywania przykazań. Gdy to, co objawia Mesjasz, jest dla mnie tak istotne i ważne, że nie słucham świata chcącego sprowadzić mnie na manowce. Gdy będę chcieć iść za Mistrzem nawet nie dla nagrody obiecanej kiedyś, ale dlatego, że to jest On. To jest chyba taka miłość, o którą chodzi.

Zamiast życzeń. Niepewna wiara. Co nas czeka po życiu?

Jestem katolikiem, biorę udział w Triduum Paschalnym, w wielogodzinnych liturgiach Wielkiego Tygodnia, a jednocześnie nie wiem, czym jest naprawdę śmierć i zmartwychwstanie, czym miałaby być moje i innych wieczność i „życie na zawsze”. Ciekawe. Niepokojące. Odkrycie pod pokładami wiary głębokiego agnostycyzmu. Czym bliżej mi do osobistej realnej śmierci i zmierzenia się z ciemnością wieczności, tym moje wiara staje się bardziej milczeniem, pytaniem, ciemnością. Bez odpowiedzi.

Ujrzał i uwierzył

Zatem jeśli człowiek wybiera Boga, to szuka Jego woli, okazuje Mu posłuszeństwo i zaufanie Jego obietnicom. Słucha i przyjmuje do serca Słowa Boga, pokłada w Nim nadzieje. A Święta Wielkiej Nocy przeżywa z radością i pokojem. Oczekuje zmartwychwstałego Chrystusa. Bo On umarł, aby każdy miał życie. Tej prawdy nie można zatrzymać dla siebie. Trzeba ją głosić całemu światu. Tak jak Maria Magdalena. Tak jak uczniowie. Jezus żyje! Alleluja!

Znowu Wielkanoc…

Mamy być wierni jak Ty, mimo że jak Ty boimy się spodziewanej męki. Mówimy – jeśli się da, niech jej nie będzie. Ale jeśli musi być – niech umiemy ją przyjąć, łącznie z załamaniem i zwątpieniem w sens tego, co robimy. Uczysz nas dzielności i godności. Myślę, że właśnie w ten sposób zbawiasz nas – zarówno wierzących w Twoje Bóstwo, jak i niewierzących.

Potrzebuję ciebie bracie, siostro…

Kochani, czas spojrzeć na życie z Bożej perspektywy, żniwiarze zasnęli, a pojedynczy, którzy tym się trudzą często są atakowani przez swoich współwyznawców, dlatego, że burzą oni ich uporządkowany, stabilny egoistyczny świat. Czy jednak warto dryfować do końca życia, czy raczej lepiej zasiąść za sterami i zacząć płynąć tam, gdzie Pan nas prowadzi?