,,Założenia”

Wsiadając do samolotu, zakładamy, że dobrze lata.

Idąc do lekarza, zakładamy, że jest mądry, a co najmniej dobrze nas wyleczy.

Idąc do szkoły lub posyłając tam dziecko, zakładamy, że nauczyciele będą kulturalni, oczytani i pełni wiedzy – i zakładamy, że kulturę tę i wiedzę dobrze nam/dziecku sprzedadzą.

Idąc do sklepu, zakładamy – niezależnie jakiego i marki – że sprzedadzą nam dobre (a przynajmniej dość) i świeże jedzenie/inne produkty.

Idąc do ubezpieczyciela, zakładamy, że dostaniemy dobrą, atrakcyjną ofertę.

Biorąc taksówkę, zakładamy, że dojedziemy bardzo szybko lub szybko.

Biorąc szczyptę piasku do ręki, zakładamy, że będzie on przyjemny i czysty.

Kupując specjalnie wielki nóż do kuchni, zakładamy, że będzie on niezwykle funkcjonalny i ostry!

… …

Dobre są te nasze optymistyczne założenia i oczekiwania człowiecze?

 

Komentarze

  1. zk-atolik

    Optymizm, czy ….

     Macieju witam w portalu Tezeusz i źyczę Tobie wielu czytelników nie tylko optymistycznie usposobionych, ale i kulturalnych, pogodnych, uwaźnych etc., a nawet w razie konieczności recenzentów, czy komentatorów dostatecznie wyrozumiałych lub krytycznych.

    Zapewne wiesz, źe u chrześcijan optymizm, a więc optymalny – najlepszy tj. "pozytywny" stosunek do świata, ludzi i źycia jest konsekwencją ich wiary, nadzieji i miłości. Czyli nie jest uwarunkowany ludzkim temperamentem, ani determinowany okolicznościami, czy innymi czynnikami.

     Natomiast ludzkie załoźenia, czy mniemania, opinie, poglądy, oczekiwania, a nawet wyobraźenia, przekonania i przeświadczenia bywają bardzo róźne – co łatwo dostrzec w źyciu codziennym i w necie, takźe na forum Tezeusza.

    Pozdrawiam Ciebie serdecznie – Zbigniew 

     

     

     
    Odpowiedz
  2. maciej-markisz

     Zbigniewie, dziękuję

     Zbigniewie, dziękuję bardzo za ładne powitanie w Tezeuszu. To bardzo miłe.

    Nie znam się na chrześcijaństwie i niewiele wiem. W zasadzie stawiam tu (raczej próbuję) pierwsze kroki. Wychowałem się w rodzinnym ateiźmie i w nawet otoczce delikatnie antykościelnej. Większość życia byłem deistą, ateistą i deistą… I tak to poleciało.

    Obserwując optymizm niektórych sensownych znajomych – katolików, powiem, że nieco ,,zazdroszczę” tego uśmiechu i optymizmu prawdziwych (żarliwych) katolików.

    Dziękuję raz jeszcze za powitanie i dzięki za rozbudowany komentarz.

    Pozdrawiam, Maciej.

     

     

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code