Zagubiona owca a problem homoseksualnych chrześcijan

Rozważanie na Wtorek II tygodnia Adwentu, rok B2
 
 

Kim jest zagubiona owca?

Przychodzą na myśl różne sytuacje:

1.człowiek, który odszedł z Kościoła:

a. ideowy agnostyk/ateista;

b. chrześcijanin, który odszedł z powodu dyskryminacji i niemożności udźwignięcia nałożonych ciężarów – zwykle osoba homoseksualna lub trans płciowa;

c. chrześcijanin, który odszedł z powodu nałożenia zbyt dużych ciężarów, poczucia nierealności nauczania, niesprawiedliwości, zgorszenia lub patriarchalnego protekcjonalizmu wewnątrz Kościoła

2. człowiek pozostający w Kościele:

a. duchowny każdego szczebla hierarchii, a także świecki, który kurczowo trzyma się nauczania moralnego dotyczącego etyki seksualnej, prowadzącej wielu ludzi do ucieczki z Kościoła lub cierpienia wewnątrz jego struktur;

b. osoba homoseksualna, małżonek, każdy człowiek – żyjący w Kościele w bezsensownym cierpieniu – nie umiejący podejmować ważnych życiowych wyborów zgodnie ze swoim sumieniem (zwykle nigdy go tego nie uczono);

c. osoba, która nie ma problemów osobistych z nauczaniem Kościoła, ale pozostaje obojętna na fakt, że wielka ilość współwyznawców cierpi z powyższych powodów;

d. osoba protestująca w Kościele, według nakazu sumienia – wielokrotnie przeżywająca poczucie zagubienia i zwątpienia co do słuszności podejmowanych działań.

Rozważania i pytania w oparciu o powyższe punkty:

Ideowy agnostyk lub ateista odchodzi z własnego wyboru. Nie czuje się wypędzany. Myślał, czytał, rozmawiał – odnalazł swoją drogę. Należy ją szanować, sam Bóg ją szanuje. Możemy ufać, że Bóg docenia uczciwość i wybór zgodny z sumieniem. O takich ludzi nie musimy się martwić. Ich morale jest wysokie.

Módlmy się, aby odnaleźli Jezusa jeszcze w tym życiu, a my – abyśmy im w tym nie przeszkadzali. Uczmy się od nich odwagi i uczciwości.

Inna sytuacja to człowiek, który odchodzi z Kościoła, bo czuje się w nim niekochany, dyskryminowany i obarczony ciężarem ponad siły. Jest to typowa sytuacja większość homoseksualnych chrześcijan.

Ten odchodzący zwykle wmawia sobie ateizm. Usiłuje się do takiej wizji świata przystosować. Odczuwa podwójne zranienie – poprzez swoją inność oraz poprzez traktowanie, jakiego doświadczył. Często odczuwa frustrację, gniew, depresję. Szuka swojej nowej grupy przynależności. Łatwiej i częściej popada w moralną rozwiązłość. Bywa jawnie wrogi wobec Kościoła.

Jak w praktyce wyglądają takie raniące sytuacje?

Oto kilka przykładów:

„Nie podałabym ręki takiej osobie”- wypowiedź uczestniczki grupy Oaza odnośnie gejów i lesbijek. Słuchała jej oczywiście homoseksualna koleżanka, nie ujawniająca swojej odmienności.

„Ludzkość należy chronić przed homoseksualizmem, jak lasy tropikalne przed wyginięciem. To ekologiczne podejście” – opinia papieża Benedykta XVI zawarta w kazaniu na Boże Narodzenie 2008.

„Homoseksualiści są roznosicielami HIV, znacznie częściej molestują dzieci, są nieproduktywni i szkodliwi społecznie. Należy ich leczyć, leczenie jest skuteczne” – głosi Paul Cameron, amerykański zwolennik tzw. terapii reparatywnej, zapraszany na wykłady przez kościoły i szkoły katolickie w Polsce.

„Skłonności homoseksualne nie są grzechem, ale czyny –tak! Dlatego osoby homoseksualne powinny się leczyć lub pozostawać w całkowitej abstynencji seksualnej całe życie. Mają dźwigać swój krzyż. Nie dla nich bliski związek z ukochaną osobą” – opinia powszechnie wyrażana np. w Kościele Rzymskokatolickim.

Nauczanie Kościoła odnośnie grzeszności aktów homoseksualnych jest naprawdę okrutne, kiedy nie odróżnia aktów przygodnych od tych przynależnych wiernym i kochającym się parom. Zrównanie ich w ocenie moralnej prowadzi wielu ludzi do poczucia rozpaczy i bezsensu. Do odejścia z Kościoła.

Troska duszpasterzy o zachowanie aktualnych przepisów zwykle wielokrotnie przewyższa troskę o godność osoby homoseksualnej i danie realnej możliwości wzrastania ku dobru.

Jakże rzadko uczy się w Kościele dorastających i dorosłych o obowiązku posługiwania się własnym sumieniem i stałej pracy nad nim. Ludzie są w większości niezdolni do brania osobistej odpowiedzialności za istotne decyzje życiowe. Tłumią głos dobra w swoim wnętrzu, wolą szukać szczegółowych przepisów i paragrafów. Boją się, że gdy ich skrupulatnie nie wypełnią, Bóg ich ukarze.

Zagubione owce to także chrześcijańscy małżonkowie, którzy nie są w stanie wziąć na własne sumienie używania nieporonnych środków antykoncepcyjnych lub zachowań seksualnych, które nie prowadzą do poczęcia, nawet jeśli wymaga tego dobro małżeństwa i całej rodziny. Oni też nieraz odchodzą z Kościoła. Lub trwają w nim głodni duchowo, w poczuciu grzeszności i wyobcowania. Nie przystępują do Komunii św., choć często wewnętrznie nie zgadzają się z aktualnymi przepisami.

Zagubione owce to chrześcijanie od dzieciństwa straszeni grzesznością i zgubnymi skutkami masturbacji. Poziom lęku wyindukowany w młodym wieku blokuje prawidłowy rozwój osobowości, utrudnia otwartość i samodzielność myślenia. Nakaz spowiadania się z każdego zachowania autoerotycznego to wręcz idealny sposób wychowania ludzi patologicznie posłusznych.

Czyż nie są zagubionymi owcami nasi duszpasterze, którzy tak bardzo kochają przepisy, że dawno już przestali widzieć ludzi z ich realnymi potrzebami i problemami? Którzy nie chcą słyszeć o tym, co aktualnie mówi nauka na temat ludzkiej seksualności? Którzy nie chcą się włączyć w debatę, aby w Kościele doszło do zmian w tych kwestiach?

Wszyscy dobrze znamy problem wieloletnich opóźnień w poglądach Kościoła wobec postępu nauk przyrodniczych. Galileusza Kościół przeprosił kilkaset lat po jego śmierci. Czy lesbijki i geje mają czekać kolejne kilkaset lat?

Czy nie są zagubionymi owcami wszyscy chrześcijanie, którzy poprzez bierność wyrażają przyzwolenie na to, z czym nie zgadzają się w swoich Kościołach?

A może to ci protestujący zagubili się na swoich drogach? Nie jest łatwo protestować mądrze i dojrzale… Samotność i wątpliwości mieszają się z poczuciem nadmiernej pewności.

Jest świadomość możliwości pomyłki, a także pokusa powrotu na drogę podążania za stadem i jego ziemskimi pasterzami, wbrew własnemu wewnętrznemu przekonaniu.

Konieczne jest stałe proszenie Jezusa o otwartość i zdolność przyjęcia każdej zmiany poglądów, niezależnie jak dla nas niewygodnej. O autentyczne podążanie za głosem sumienia. O odsunięcie pokusy "bojowej" satysfakcji z powodu wyrażanego sprzeciwu.

Jak Pasterz szuka swoich zagubionych owiec?

Czasem woła bezpośrednio do serc i umysłów.

Czasem wysyła ludzi – inne owce ze stada.

Jeśli to nas wysyła – wsłuchajmy się w Jego słowa i idźmy!

Odnajdźmy uciekinierów i zaprzyjaźnijmy się z nimi. Nie mówmy im o Kościele… Są pełni złych doświadczeń z nim związanych.

Bądźmy przy nich. Okażmy im w życiu tyle miłości, ile potrafimy. Nie bądźmy nachalni ze swoją wiarą i poglądami. Mówmy tylko wtedy, gdy sami dadzą znać, że chcą słuchać. W cichej modlitwie, z pełna ufnością oddajmy ich Jezusowi.

Może kiedyś na tym świecie pomyślą jeszcze, że nie wszyscy chrześcijanie są ich wrogami. Albo w momencie przejścia do nowego życia rozpoznają, że to właśnie On, Jezus dotykał ich przez ręce przyjaciół.

Bądźmy cierpliwi. Znośmy ich trudne zachowania poprzez zrozumienie. Nie było i nie jest im łatwo.

Odkrywajmy z radością i zadziwieniem, że wielu z tych, którzy "uciekli", jest prawdziwie ludźmi czyniącymi pokój! Możemy się wiele od nich nauczyć. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni!

Twórzmy nowy świat, pełen akceptacji. Następnym pokoleniom będzie łatwiej, jeśli obok tradycyjnych rodzin będą widoczne pięknie żyjące rodziny i pary jednopłciowe. Oni są już dziś i czynią wiele dobra. Zawsze będą niewielką mniejszością, a ich obecność nie zagrozi tradycyjnej rodzinie. Wręcz umocni ją ku dobru. Przecież średnio co 30 dziecko jest mniejszościowej orientacji, więc każda rodzina powinna być na nie otwarta.

Niech wszystkie rodziny wspierają się nawzajem – zarówno tradycyjne, jak i niepełne, z osobami niepełnosprawnymi, z parami jednopłciowymi, z osobami transpłciowymi. To jest pełna prawda o ludziach, bogactwo i piękno wzajemnej miłości i solidarności.

Wspierajmy tych, którzy dzięki łasce i miłości do Jezusa nie odeszli z Kościoła. Jest im także bardzo ciężko. Módlmy się wspólnie. Mówmy im, że Jezus kocha ich razem z ich partnerkami i partnerami. Jego miłość jest nieskończenie większa niż ludzkie lęki czy nadmierna troska o precyzyjne wypełnianie prawa.

 

Przyjdź, Panie Jezu!

Czekamy na Ciebie, odnajduj nas zagubionych…

Weź nas na ramiona i nieś do Twojego Królestwa Prawdy i Pokoju.

Bądź uwielbiony!

 

POLECAMY

Znak679.jpg

Tu można kupić grudniowy numer Znaku

WIARA_I_T__CZA.jpg

 Rekolekcje Adwentowe Tezeusza 2010

 

59 Comments

  1. jadwiga

    piekny wpis ale chyba nie do zrealizowania

     Wpis piekny. Przede wszystkim o toletancji. Chciałabym zwrócic uwage jeszcze na jedno – do punktu 1. Jeszcze kto odchodzi z Koscioła? Owszem wierzacy w Boga jak najbardziej, ale ktos kto nie moze znieśc twgo co władza Kościoła wyczynia w stosunku do lustracji, molestowania nieletnich. Taki człowiek odchodzi z Koscioła ale nie odchodzi od Boga. 

    AQ homoseksualizm? No cóz moze i tak by pieknie było gdyby nie postawa niektórych duchownych głoszacych z ambony groxby piekielne i słowa potepienia. I wtedy "owieczki" reagują w taki sam spsób.

    I jeszcze jedno – o ile ja sama nie mam nic przeciwko legalizacji zwiazków partnerskich – to jestem przeciwna wychowywaniu dziecka w takim zwiazku.

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Odchodzi, czy ulega pokusie?……

    @Barbara Kapturkiewicz

    Sz. Pani intencje, w tym rozważania, apele i postulaty mogą wydawać się nie tylko słuszne, wzniosłe i piękne, lecz wcześniej chyba wypada przede wszystkim zapytać i ustalić: – czy zawsze są realne, konieczne i pożądane?……

    Owszem warto i należy "wspierać się", ale przede wszystkim w czynieniu dobra, współtworzeniu dobrobytu (dobrostanu) lub demaskowaniu i przezwyciężaniu istniejącego zła.

    "Tworzyć nowy świat, pełen akceptacji", a może razem (wspólnie i solidarnie) świat zdecydowanie inny tzn. lepszy  – pełen miłości lub przyjaźni, lecz nie w zakłamaniu, a w prawdzie, także powszechnie uznawanej i pożądanej prawości, sprawiedliwości, oraz naturalnej inności, czy szczęśliwości, radości i wszelkiego innego dobra.

    Osoby o odmiennej orientacji seksualnej, czy stanowiące dowolną mniejszość chyba nie mają żyć (bytować) "obok", ani z dala, czy w odosobnieniu, lecz w możliwie ścisłej więzi i bliskości z Bogiem i wspólnotą Kościoła Świętego, czyli innymi wybranymi prawymi osobami, także bliźnimi, czy wielopokoleniową i  "tradycyjną rodziną".

    Ponadto może w ewentualnej dalszej dyskusji warto jednak jednoznacznie ustalić – czy dorosły katolik(-czka) odchodzi, a może raczej zbyt oddala się, od Boga Trójjedynego i wspólnoty Kościoła RK, a potem o wiele szybciej i częściej ulega pokusie złego Ducha, a nawet uporczywie trwa w będzie (grzechu) i innych gorszy, dezorientuje, deprawuje, a ostatecznie rezygnuje świadomie i dobrowolnie z bycia światłym, wiernym, oddanym i posłusznym członkiem wspólnoty Kościoła RK?……

    Szczęść Boże!

    Z poważaniem Z. R.Kamiński

     
    Odpowiedz
  3. jorlanda

    W jaki sposób to pogłębia…?

    … czytam ten tekst i czytam, i niestety za każdym razem mam wrażenie, że ten tekst w ogóle nie pogłębia wiary, przynajmniej mojej. Budzi smutek.

    Być może o to chodziło autorce?

    W jaki sposób to rozważanie tekstu biblijengo ma pogłębić wiarę czytelnika? Czy poprzez sprzeciwianie się nauce Kościoła? Poprzez zmuszenie do deklaracji typu: jestem za homo, jestem przeciw homo?

    Kiepska manipulacja, i bardzo mi się to nie podoba, że rekolekcje wykorzystuje Pani do agitacji.

    Najbardziej zabolało mnie wyrywanie słów Benedykta XVI z kontekstu. Jakoś nie znajduję tam opinii dotyczącej homoseksualności – być może posłużyła się Pani innym tekstem, innym kazaniem świątecznym Papieża na rok 2008. Proszę o wskazanie mi tego tekstu, jeśli będzie Pani tak uprzejma, nie mogę go znaleźć, a zaciekawiło mnie to.

    Polecam przeczytać całość tekstu Orędzia Papieża na rok 2008 zamiast tekstu Pani Betay Kapturkiewicz. Przynajmniej mnie to bardziej buduje w adwencie.

    Pozdrawiam błądzących poza stadem, zapewniając o modlitwie

     
    Odpowiedz
  4. ostatni

    Anioł światłości………

     Zło najczęściej przychodzi pod postacią dobra [anioła światłości] , po to by wprowadzać zamęt i dezorientacię . Jestem jak najbardziej zwolennikiem tolerancji ludzi – bo tego uczy CHrystus i tak jest lepiej ,po prostu miło gdy ludzie sie szanuja.

    Ale jestem też zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu , jeżeli ktoś namawia do tolerowania grzechu i nazywania go dobrem to jest najgorsza postać zła – jest to zło ,które gorszy -czyli czyni ludzi gorszych co w rezultacie oddala człowieka od Boga , 

     

     
    Odpowiedz
  5. rzusto

    Dźwięczny głos

    Mogą Państwo wyrażać swoje niezadowolenie i oburzenie. Głosu Barbary i tak Państwo nie zduszą. Ten tekst jest bardzo żywym i wyraźnym na Tezeuszu i w wielu innych miejscach. Brawo Barbaro – zresztą doskonale wiesz jak wiele osób Ciebie popiera i jest Tobie wdzięczna. 

     
    Odpowiedz
  6. krok-w-chmurach

    Tomaszu

    , dlaczego uważasz, że osoby polemizujace z Autorką chciałby jej głos zagłuszyć? Ona wyraża swoją opinię, inni również to robią. Inna sprawa, że ten tekst sprawia, moim zdaniem, wrażenie ulotki agitacyjnej, a przykłady dyskryminacji, takie jak w tym rozważaniu, nie muszą są chwytem poniżej pasa. Ludzie tolerują i nie tolerują pewnych spraw, ludzi i zachowań. Jednostkowe zachowania nie są argumentem, a Autorka nie przytacza żadnych ankiet etc.

    Jestem tolerancyjna, ale daleko mi do akceptacji rodzin homoseksualnych. Uważam, że geje i lesbijki mają prawo do bycia sobą, ale przyjmując ich punkt widzenia należałoby pozwolić np na adopcję dziecka osobie uzależnionej od alkoholu i uznającej, że ma do tego prawo, bo  bardzo  kocha dzieci. Tu chodzi o wzorce, które moga stac się obciążeniem w dorosłym życia "gejowskiego" dziecka.

    Nie przeszkadza mi to, że wokół mnie, bardzo blisko, żyją homoseksualiści, każdą z tych osób nie tylko toleruję, akceptuję, ale i bardzo lubię. Jednak nie toleruję gejowskich parad równości, w takim kształcie, jak obecny, demosntrowania seksualności jak szczególnej cechy, dla kórej powinni być uprzywilejowani. My hetero nie demonstrujemy uznając prawo do czegoś ze względu na preferencje seksualne, prawda? Nie uważam, by osobom o orientacji homseksualnej coś się tylko z tego powodu należało.

    A przy tak okazji: jesli ktoś czuje sie niekochany we wspólnocie wiary, to być może powinien przyjrzeć się przyczynom tego? I jak miałaby się miłość do homoseksualistów na łonie Kościoła ojawiać? Z tego co wiem ( nie szukając w różnych źródłach), to istnieja miejsca, gdzie gej lub lesbijka mogą prosić o fachową pomoc. 

    I jeszcze coś, ludzi nie lubią się z różnych powodów: rasy, wyglądu, chrakteru, statusu majątkowego…Istotny jest sam fakt nieprzyjaźni, a nie to , że dotyczy on homoseksualisty.

     

     
    Odpowiedz
  7. macdala

    why don”t we just…..

    Przy całej sympatii  do wszystkich wyrażających swoje poglądy  to  zdanie Pani Jolanty Ł "Przynajmniej mnie to bardziej buduje w adwencie"  wybrzmiało wyjątkowo niefortunnie. Dlaczego? Ponieważ pisze Pani z pozycji teologa, z pełną świadomością   zakresu denotacji pojęcia adwent, wiara, homoseksualizm, manipulacja etc. Czy pomimo, niewatpliwie skłaniającej do refleksji, profesji nie znalazła Pani  w tym przemyślanym i ujmującym dojrzałością i samodzielnością myślenia( nieczęsty, czy wręcz niespotykany stan pośród nas braci i sióstr polskiego kk ).tekście nic co zasługiwałoby na miano "pogłębiające wiarę" Naprawdę??Owszem adwent to czas radosnego( nie mylmy z płytką wesołkowatością!) czekania, ale naprawdę  powinno znaleźć się w nim miejsce na refleksję nad własną postawą wobec dobrej nowiny! Tak się składa, że nauczanie Jezusa dotyczyło i umacniało tych, o których autor łukaszowej ewangelii pisze ptochoi–pogardzani i wykluczani, a Jezus z nimi jadał, ich DOTYKAŁ, ich NIE POTĘPIAŁ itd. Droga Pani, skoro On tego nie robił, a nawet wskazywał na  Boga Ojca jako tego, który  nie osądza i nie  potępia to kim są ci wszyscy, którzy podpierają się tak zwaną nauką Kościoła ? Pani Barbara słusznie zauważyła,że "nauka Kościoła" zmieniała się w czasie( proces Galileusza choćby) bo tworzą go OMYLNI ludzie, natomiast nauka Jezusa jest AKTUALNA na tyle, na ile my sami w szczerości sumienia Ją przyjmujemy i Nią "patrzymy" na drugiego!To my ożywiamy literę!  Czy ktoś kto kocha i jest kochany(obojętnie czy hetero czy homo) wyrządza nam(  i jak??) jako wspólnocie krzywdę, czy dodaje miłości do Wspólnej puli ??? Nie zauważyłam w tekście ani manipulacji, ani agitacji ani nadużycia. Zauważyłam refleksję, wrażliwość i  ból, który zreszta podzielam, ilekroć Dobra Nowina służy komuś w niedobrej sprawie.Dobra Nowina to żywe słowo a nie literatura " ku pokrzepieniu…." zrozummy to…..i  naprawdę nie powinniśmy zapewniać o modlitwie wszystkie " zagubione owce" ( no w końcu same się oddaliły od praworządnego stada!! same sobie winne nieprawdaż?)  to co powinniśmy zrobić to posunąć się, oddać im trochę naszej przestrzeni i być RAZEM. Tylko wtedy to ma SENS!  pozdrawiam  

     
    Odpowiedz
  8. krok-w-chmurach

    Co prawda post adresowany do

    Co prawda post adresowany do Joli, ale pozwolę sobie wtrącić się, bo nie odbrałam postu Joli, jako wyrazu potępienia.

    "to co powinniśmy zrobić to posunąć się, oddać im trochę naszej przestrzeni i być RAZEM. Tylko wtedy to ma SENS!" To ładnie brzmi, ale co znaczy : "oddać trochę naszej przestrzeni"? Zmniejszyć wymagania, zlkwidować to , czy tamt Przykazanie (mówię o sensie przykazań, a nie nie o literze) .

    A być RAZEM odbywa się także przez modlitwę za kogoś i przez pełne miłosci napominanie, przez wymaganie.

     

     

     
    Odpowiedz
  9. elik

    Człowieczeństwo Chrystusa i Jego uczniów, oraz wyznawców.

    Sz.Pani i inni tak samo, czy podobnie rozumiejący nauczanie Jezusa Chrystusa i Kościoła RK, a jednocześnie postrzegający zdecydowanie inaczej, a nawet ewidentnie absurdalnie, czy fałszywie, subiektywnie Jego człowieczeństwo, oraz świat i rzeczywistość, w tym miłość i inne relacje osobowe.

    Czy rzeczywiście jest lub może być sprawą i rzeczą obojętną to – jak pojmujemy kluczowe w życiu istot ludzkich słowo "miłość"?……, a tym bardziej akt i afirmację miłości – jak miłujemy Boga Trójjedynego, siebie i innych ludzi?…..

    Osobną kwestią jest to, czy autor(ka) pisząc nie tylko na forum "Tezeusza" ma starać się być człowiekiem wolnym (niezależnym), czyli m.in. prawym, sprawiedliwym, uczciwym, rzetelnym i obiektywnym, a może raczej  czarującym, ujmującym i niby samodzielnym, lecz w rzeczywistości całkowicie uzależnionym, od swoich mocodawców, czy przełożonych?……

    Pisząc na forum warto zawsze pamiętać, że artykułowane myśli, doświadczenia i odczucia są  zwykle uważnie czytane i weryfikowane, przez różne osoby, także wyjątkowo spostrzegawcze, oraz dostatecznie mądre i doświadczone życiowo. 

    Natomiast wg. mnie czytać warto jedynie wybrane lub polecane teksty, ale zawsze bardzo uważnie, w skupieniu i z zrozumieniem, aby ewentualnie dostrzec, zauważyć  jednak  występujące manipulacje i inne nadużycia, bądź błędne interpretacje, czy fałszywe sformułowania, stwierdzenia lub tezy, czy wnioski.  Człowiek nie jest istotą doskonałą, dlatego może mylić się, a nawet usiłując być samodzielnym uporczywie trwać w błędzie, bo ma rozum i wolną wolę.

    Szczęść Boże!

    Pozdrawiam Panią serdecznie  – Zbigniew

     

     
    Odpowiedz
  10. rzusto

    Inko,

    dla Ciebie ten tekst jest agitacyjną ulotką, a dla mnie komentarze do niego zablokowaniem dyskusji nad nim. To tylko pokzauje jak bardzo się różnimy.

    Od kiedy to sprawy wiary należy dokumentować badaniami z ankiet? Ładnie to oddaje w swoim komentarzu macdala. Pewnie wróciłbym do kościoła który reprezentuje więcej takich ludzi. Nie do takiego który zarzuca mi grzech, syczy, szydzi i drwi. Tego pewnie też nie dostrzegasz.

    O paradach wypowiadalem się wiele razy i zwyczajnie powtórzę:

    "Jeśli mowimy o demonstrowaniu seksualności nie róbmy tego wybiórczo i nie oskarżajmy grupy, która chce raz w roku zamanifestować potrzebę własnych praw. I co z tego, że kilkanaście osób z grupy setek pokaże się – powtarzam – raz w roku bez koszulki i w krótkich spodenkach na ulicy. Wiekszość z nas maszeruje na Paradzie właśnie za rękę w zwyczajnym stroju. W Warszawie za to często wiszą wielkie bannery ze skąpo ubranymi kobietami. Prawie każdy portal informacyjny ma newsy promowane zdjęciami kojarzonymi z tematyką seksu heteroseksualnego. Teksty z sms jakie kierowane są do młodzieży w stacjach muzycznych są czystą heteroseksualną pornografią, nie biorąc już pod uwagę teledysków dostępnych dosłownie wszędzie. Wszystko to jest dostępne w sumie 24 godziny na dobę."

    Inko Twoje ostatnie zdanie jest totalnie niezrozumiałe dla mnie. Chyba nie chcesz powiedzieć, że jesteś na tyle tolerancyjna, że nie przeszkadza Tobie wogóle orientacja seksualna danej osoby. Chyba, że ona będzie czarna, żółta, zezowata, łysa, za biedna lub za bogata?

     
    Odpowiedz
  11. macdala

    wolność…….

    Sz. Panie Zbigniewie! Odnosząc się do kwestii powinności autora, który wg Pana powinien wykazywać się "wolnością = niezależnością ", ustawił Pan w opozycji uczciwość, rzetelność, obiektywizm i bycie czarującym, ujmującym. Kiedy pisałam o czarujacym sposobie wyrażania myśli Pani Barbary,Panie Zbigniewie, to chodziło mi o docenienie trafności doboru słów oddajacych doświadczenie.Dla Pana czarujacy to synonim czarowania czyli manipulacji.Dlaczego wyciagnał Pan wniosek, że tekst Pani Barbary, jest  " uzależniony"od rzekomych przełożonych? Teoria spiskowa? Czy  zabierając głos na jakikolwiek temat, też wkradnie się podejrzenie o interesowność? Przecież to krzywdzące, ale o tym "wyjatkowo spostrzegawcza, oraz dostatecznie mądra i doświadczona życiowo osoba" powinna wiedzieć? Na koniec przywołam pański apel o niezalezność i wolność autorów i zapytam czy teksty  "wybrane lub polecone", które Pan Szanowny czyta ktoś dla Pana selekcjonuje, bo chyba w wolności nie chodzi o to zeby na kimś polegać w kwestii wyboru lektur ?Sami musimy dokonać wyboru, a może nie warto właśnie pomijać czegoś co nie ma imprimatur.

    Łączę pozdrowienia

     
    Odpowiedz
  12. jorlanda

    A kto tu coś blokuje?

    @ Tomaszu?

    Mogłabym strzelic jakiegoś klasycznego focha w stylu co niektórych tekstów o podobnej tematyce na tym portalu (nie mojego autorstwa żeby było jasne) – to byłaby faktyczna blokada dyskusji.

    Homoseksualni chrześcijanie oraz propagatorzy związków homoseksualnych uznanych przez Kościół mogą się w Tezeuszu wypłakać i wyrażać swoje niezadowolenie z powodu postaw współbraci w wierze, zatem daj i mi szansę wyrazić moje niezadowolenie z tego, co tu się dzieje. Czuję sie związana z "Tezeuszem" i dlatego boli mnie osobiście to, co mnie boli, że się tak prosto wyrażę. Czy to źle? A może to Ty chciałbyś, abym to ja zamilkła, byłoby Ci wygodniej, i Pani Barbarze również?

    Tak łatwo to nie będzie, przynajmniej póki jeszcze mam wiarę i cierpliwość

    Czy tego chcesz czy nie, razem jedziemy w to samo miejsce i moim obowiązkiem, nie tylko jako Twojej siostry w wierze, ale i teologa, jest wykazać błąd myślenia i wyrażać wątpliwości. Z czystej troski o zbawienie. A które z nas ma rację, okaże się po Tamtej stronie. Chyba że Duch Święty da więcej rozumu i daru rady każdemu z nas i wcześniej zrozumiemy, jak wola Boga i jakie stanowisko ma podtrzymać Kościół w interesujących nas tu kwestiach.

    Pozdrawiam z troską, bez urazy JŁ

     
    Odpowiedz
  13. jorlanda

    Pogardzani i wykluczani

    "Ponieważ pisze Pani z pozycji teologa, z pełną świadomością   zakresu denotacji pojęcia adwent, wiara, homoseksualizm, manipulacja etc. Czy pomimo, niewatpliwie skłaniającej do refleksji, profesji nie znalazła Pani  w tym przemyślanym i ujmującym dojrzałością i samodzielnością myślenia( nieczęsty, czy wręcz niespotykany stan pośród nas braci i sióstr polskiego kk ).tekście nic co zasługiwałoby na miano "pogłębiające wiarę" Naprawdę??"

    Tak @mcdala, naprawdę ten tekst nie nastraja mnie do pogłębiania wiary. I nie zgadzam się z tym, że autorka przedstawia tutaj samodzielne myślenie. To powtarzane od lat frazesy, których wydźwięk nie wnosi nic nowego w refleksję na temat miejsca homoseksualistów w Kościele. Nawet prowokacyjny tytuł, który trochę mnie zaciekawił nie zmienił we mnie nic.

    A co do refleksji nad pogardzanymi i potępionymi. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, że wrzucasz właśnie osoby o orientacji homoseksualnej do tej właśnie grupy "pogardzanych, wykluczanych". Tak może było kiedyś. Teraz aktywny homoseksualizm i lobby, które promuje ten stan ciała i psyche, wzbudza strach, i to uzasadniony.

    To nie litość, pogarda, czy wykluczenie jest tutaj centralnym tematem, ale strach. Strach i obawa przed innością, nienaturalnością i przed tym, że ludzie dowolnie mogą sobie ustalić co jest normą a co nie. Kościół pilnuje pewnych norm, ludzie próbują od wieków Kościół zmuszać do zmiany w zakresie obyczajowości. Ale to temat na dłuższe refleksje.

    Polecam przypomnieć sobie sytuację, kiedy do Jezusa przyprowadzono cudzołożnicę. Osobę pogardzaną, wykluczoną, którą chciano publicznie zabić i tylko zgody na to potrzebowano. Zgody proroka, nauczyciela, dość niewygodnego nauczyciela.

    Co zrobił? Najpierw zawstydził ludzi chcących ją ukarać i zabić (kto bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem). Potem powiedział do niej: i Ja cię nie potępiam. IDŹ I NIE GRZESZ WIĘCEJ.

    Zastanawiające?

    c.d.n.

     
    Odpowiedz
  14. Aronia

    „A co do refleksji nad

    A co do refleksji nad pogardzanymi i potępionymi. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, że wrzucasz właśnie osoby o orientacji homoseksualnej do tej właśnie grupy "pogardzanych, wykluczanych". Tak może było kiedyś. Teraz aktywny homoseksualizm i lobby, które promuje ten stan ciała i psyche, wzbudza strach, i to uzasadniony.”  

    Szanowna Pani, proszę się cieszyć, że Pani orientacja psychoseksualna została już „wypromowana”. Może Pani z dumą zasiąść w pierwszej ławie kościelnej, pisać na poczytnym portalu chrześcijańskim, wziąć bez ogródek za rękę ukochaną osobę i pokazywać palcem, co jest „naturalne”, a co „nienaturalne”. Gratuluje!

    Rzeczywiście, postawiła Pani słuszną diagnozę, przyczyną status quo jest STRACH. To strach zamyka człowieka na człowieka, to strach każe nam podporządkowywać innych swojej wizji świata i Kościoła, to strach zamyka drzwi dialogowi. Proszę się nie bać! To, co „naturalne” w sferze ciała i psyche, to kwestia do rozważań w dziedzinie biologii, medycyny, psychologii i psychiatrii – generalnie nauk przyrodniczych. A ttam zagadnienie homoseksualizmu zostało już opisane. Homoseksualizm nie jest chorobą, jest równoprawną z heteroseksualizmem orientacją psychoseksualną. Ja natomiast, boję się wszystkich tych, którzy, próbują przeciwstawiać dorobek nauki – Biblii, tych, którzy wykorzystują Biblię do manipulowania innymi, tych, którzy depcząc sumienia, pieczętują innych „grzechem”, ludzi bezrefleksyjnych.

     

     
    Odpowiedz
  15. krok-w-chmurach

    Tomaszu, nie zrozumiałeś mnie…

    "Inko Twoje ostatnie zdanie jest totalnie niezrozumiałe dla mnie."

    Pierwsza sprawa, to moje ostatnie zdanie: napisałam, że nie przeszkadza mi orientacja seksualna osoby i nie okresliłam, kiedy by mi przeszkadzała. Czasem kogoś nie lubię, zwykle z powodu jego postępowania. Koniec.

    Napisałam również, że ludzie (brakło -e) potrafią odrzucać innych z powodów, które jako przykład podałam. Nie napisałam, że się z ich poglądami zgadzam.

    Dalej: to, że nasze miasta zalewa fala reklam z roznegliżowanymi kobietami ( czasem mężczyznami) nie jest argumentem za obecnym kształtem parad. Zreszt ą te reklamy nie promują seksualności, lecz się nią posługują.

    Prady równości jakie są wiemy, i  wcale nie jednostki demonstruja swoją seksualność, a reszta grzecznie kroczy trzymając sie za ręce.

    Jesli idzie o badania, o których pisałam: nie myslałam o ankietach, lecz o solidnyc badaniach naukowych. Niestety nietolerancja homoseksualizmu, na który powoływała się Autorka rozważania ma miejsce, lecz sprawą subiektywnej oceny jest jak na razie okreslenie skali zjawiska. Odnoszenie się do wypowiedzi (mam nadzieję, że prawdziej)  jakiejś osoby nie oddaje rzeczywistości. Wszystko zależy od środowiska i konkretnego człowieka.

    Co do miejsca w homoseksualistów w Kościele – myślę, że nikt ich z Kościoła i kościoła nie wyrzuca, inną sprawą są sakramenty, ale to chyba rozumiesz? Tutaj sprawa się ma podobnie jak w przypadku małżeństw po cywilnych rozwodach, lub konkubinatów. To ludzie odchodzą z Kościoła, maja do tego prawo, a argument o niekochaniu? Bez komentarza. Też się czasem czuje niekochana w mojej wspólnocie, czy to obiektywne?

     

     
    Odpowiedz
  16. elik

    Czarująca kobieta.

    Sz.Pani doskonale rozumiem artykułowane Pani myśli, a nawet intencje, lecz dziękuję za chęć wyjaśnienia i doprecyzowania wcześniejszych wypowiedzi.  Oto klasyczny przykład, jak można wyrwane z kontekstu słowa, czy sformułowania, stwierdzenia różnie odczytywać i rozumieć.

    Przecież nie ustawiłem w opozycji słowa, lecz ludzkie postawy, ani nie usiłuję na forum wnioskować, czy oceniać, jaki  jest tekst Pani Barbary?…..to zapewne uczynią inni.

    Natomiast potwierdziłem fakt, że wiele osób, w tym redaktorów, dziennikarzy, czy powszechnie znanych publicystów, felietonistów itp. pisze tetsty wyłącznie w celach komercyjnych, a jednocześnie nie koniecznie zgodne z ich wolą i przekonaniami, czy pogladami, lecz swoich mocodawców, protektorów, czy pracodawców.

    Obecnie pojawia się w sferze publicznej, szczególnie w necie, coraz więcej myśli, tekstów, czy publikacji całkowicie wolnych – niezależnych, a nawet natchnionych Duchem Świętym, będących w opozycji, do powszechnego nurtu i wymogu poprawności politycznej. Tekstów pisanych z pozycji możliwie niezaleznej i wolnej, a zatem zupełnie inaczej i stanowiących znaczaca, ewidentną konkurencję, dla w/w najemników.

    A czarująca kobieta może być nie tylko manipulatorką, lecz również obiektem, przedmiotem, dla mężczyzn zainteresowanych wyłącznie jej wdziękami tj. urokiem, urodą albo przede wszystkim podmiotem, dla mężczyzny zafascynowanego jej innością, czyli kobiecością – osobowością.

    Pania satysfakcjonuje wolnosc, do, czy od……

     
    Odpowiedz
  17. lukaszlaxy

    do umiłowanych

     Swięty Piotr tak nas w swym liscie napomina (1P 3,8-13)

    Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni,współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni.

    Nie oddawajcie złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie. Przeciwnie zaś błogosławcie Do tego bowiem jestescie powołani, abyście odziedziczyli błogosławieństwo.

    Kto bowiem chce miłować życie

    i oglądać dni szczęśliwe

    niech wstrzyma język od złego

    i wargi, aby niemówiły podstępnie.

    Niech zaś odstąpi od zła, a czyni dobro

    niech szuka pokoju i niech podąża za nim.(…)

    Kto wam zaś zaszkodzi, jeżeli gorliwi będziecie w czynieniu dobra?

     

     

     

    Do wszystkich głosów które nawołują, że homoseksualizm jest nienaturalny – niech sięzastanowią, czy gadajęce węze są naturalne 🙂

     

     
    Odpowiedz
  18. jorlanda

    Podstępem Pan nie prowadzi

    Szanowna Pani, proszę się cieszyć, że Pani orientacja psychoseksualna została już „wypromowana”. Może Pani z dumą zasiąść w pierwszej ławie kościelnej, pisać na poczytnym portalu chrześcijańskim, wziąć bez ogródek za rękę ukochaną osobę i pokazywać palcem, co jest „naturalne”, a co „nienaturalne”. Gratuluje!

    Akurat "moja orientacja itd." jak to Pan/Pani? określa nie musi byc promowana. No chyba że w takim kontekście, o jakim mówił Benedykt XVI, co niestety zbyt lakonicznie i fragmentarycznie zaznaczyła Autorka tekstu pood którym się sprzeczamy (bo to nie jest dialog). Ekologia ludzkiej natury wymaga promowania tego, co zdrowe i naturalne, to logiczne w sumie. Gdybym była osobą homoseksualną, podejrzewam, że jako teolog byłabym o wiele sławniejsza i pewnie miałabym bardziej poczytne portale u swych stóp – zabieganoby o moje teksty, nie ze względu na to, co piszę, ale ze względu na to, jaka jest moja orientacja psychoseksualna. Ryzykowne może to stwierdzenie, ale podejrzewam że mam rację. Pan Biedroń i Pan/Pani Grodzka nigdy by nie dostali się tak wysoko, gdyby nie ich promocja przez lobby homoseksualne. Co mają do powiedzenia merytorycznego w Sejmie?

    Na razie nic. I pewna jestem, że to się pogłębi.

    Więc proszę mi nie wciskać tutaj taniego kitu na temat tego kto i co promuje w dzisiejszej rzeczywistości.

    To, co „naturalne” w sferze ciała i psyche, to kwestia do rozważań w dziedzinie biologii, medycyny, psychologii i psychiatrii – generalnie nauk przyrodniczych. A ttam zagadnienie homoseksualizmu zostało już opisane. Homoseksualizm nie jest chorobą, jest równoprawną z heteroseksualizmem orientacją psychoseksualną.

    Powtórzę to co już pisałam nie raz, bo chyba się Pan/Pani nie orientuje, że homoseksualizm wykreślono z listy chorób nie dlatego, że potwierdziły to badania nauk przyrodniczych, ale w wyniku głosowania większości w Bardzo Ważnej Komisji i to głosowania ustawionego na taki dzień, żeby nie było podczas obrad ludzi, którzyby nie zagłosowali w ten sposób. Chyba jeszcze raz muszę to opisać i przypomnieć jak nienaturalne skłonności zostały uznane przez garstkę ludzi za "równoprawną z heteroseksualizmem orientacją".

    Oszustwo i jeszcze raz oszustwo. A ludzie w to brną po czubek głowy. Powalające…

    *

    A co do gadających węży. Był taki jeden w Raju. Gadał. Wyglądało, że jest naturalny i przyjaźnie nastawiony do ludzkości. Okazało się, że zrobił nas w trąbę na wieki. Ale kto by o tym pamiętał.

    Naturalne jest, że Bóg mimo wszystko nas ciągle ratuje z opresji. Tylko dajmy Mu szansę się uratować. Do naszego zbawienia potrzebne jest TYLKO i aż… nawrócenie. Słuchajmy Kościoła. Nawet jak boli.

     
    Odpowiedz
  19. drmouse2

    Pani Jolanto 🙂

    Gdybyśmy zawsze słuchali Kościoła – nawet jak boli – to pewnie do dziś musielibysmy twierdzić że Ziemia jest płaska.

    To dzieki tym, którzy potrafili go nie słuchac – mimo że bolało, az do utraty wolności i niekiedy życia – możemy dzis swobodnie mowić że jednak Ziemia jest okragła.

    Pozdrawiam !

     
    Odpowiedz
  20. macdala

    oj

    Sz.P. skomentuję jedynie ostatni passus,( bo najwidoczniej nawet main stream rozumiemy inaczej) :

    A czarująca kobieta może być nie tylko manipulatorką, lecz również obiektem, przedmiotem, dla mężczyzn zainteresowanych wyłącznie jej wdziękami tj. urokiem, urodą albo przede wszystkim podmiotem, dla mężczyzny zafascynowanego jej innością, czyli kobiecością – osobowością.

    Pania satysfakcjonuje wolnosc, do, czy od……

    To argument relewantny!!  A oto właśnie przykład klasycznej manipulacji: różnica biologiczna oczywiście wg aranżacji Szanownego pana wartościująca! na kobiety, istoty dające się wykorzystać i zmanipulować przez podstępnego( no no !) interesownego,  ale i tego z przewagą intelektualną, mężczyznę!!! No litości………a co do pytania o moją satysfakcję…..to mnie  satysfakcjonuje" transgresywny" ruch…… od …….głupoty, homofobii, antropofobii,neofobii,ksenofobii …………

    a nawet ofidiofobii …..rajskiej;)!( ……był taki jeden wąż .  ….ale Pani Jolu  …to figura metaforyczna   :/…)

     
    Odpowiedz
  21. ostatni

    a co jest naturalne?

     Jeżeli urodzi się dziecko bez rąk – czy jest to naturalne? , albo zrośnięci bliźniacy , czy porażenie mózgowe , albo inne podobne zjawiska – czy to był lub jest plan Boży? czy Bóg zaplanował te anomalia ? . 

    Czy Bóg zaplanował związki jednopłciowe? , 

    Czy Bóg zaplanował morderstwa , złodziejstwo ,kłamstwo itd?

    Czy dlatego że te wszystkie rzeczy się zdażają to oznacza że jest to naturalne?

    Biblia nie określa miłości jako grzech i wszyscy dobrze o tym wiedzą ,ale określa niektóre formy "konsumpcji" miłości jako grzech – wyraźnie , dosadnie i bez wątpliwości. słowa apostoła Pawła są proste i zrozumiałe , nie ma co dyskutować i mataczyć.

    Czy Jezus wskazując nam grzechy obciąża nas?

    Każdy zmaga się z grzechem w życiu na codzień [ każdy kto kocha Boga i chce poprawy} , dlaczego mamy niektóre grzechy wciągnąć na listę normalnych zachowań , a inne nie?

    Ofiara Chrystusa jest właśnie z tego powodu że my nigdy nie zwyciężymy grzechu o własnych siłach .

    Jażeli nie potrafię przestać grzeszyć czy powinienem w końcu zaakceptować takie zachowanie i nazwać je normalnym, lub dobrym?- czy w ten sposób nie lekceważę krzyża Chrystusowego?

    To prawda – życie w grzechu ,którego nie można zwyciężyć jest utrapieniem , ale po to właśnie jest szczera pokuta…… – a jeśli czynię to czego nie chcę, już nie ja to czynię ,ale grzech,który mieszka we mnie…. – list do Rzym.7 roz. od 14stego wersetu polecam dla tych co trapią się grzechem.

    Kościół nie ma prawa zmuszać mnie do takiego związku czy innego, ani też do żadnej innej rzeczy, i tym bardziej potępiać , ale powinnością i obowiązkiem kościoła jest głosić PRAWDĘ – każdy znas zda sprawę przed Bogiem za samego siebie nie za innych , dlatego jeżeli chcesz żyć tak a nie inaczej to żyj sobie [twoja sprawa] , ale nie wymagaj od kościoła by kłamał tylko po to by żyło  ci się lżej.

    Jażeli potepiasz homoseksualistów potepiasz również siebie , jeżeli mówisz że seks osób jednopłciowych jest  w Bożym zamiarze normalny to kłamiesz..

    Kościół jest zbiorowiskiem grzeszników tak jak cały świat ,ale od "świata " różni się tylko tym że ci grzesznicy żałują i pragną żyć wedłóg zamysłu Boga , jeżeli w kościele nazwiemy grzech normą to zniknie pokuta i krzyż Chrystusa stanie się pośmiewiskiem i spektakularnym bezsensem.

    Jeżeli chodzi o naukowców i ich stwierdzenia oraz diagnozy czy odkrycia , wiemy dobrze że nikt nie myli się częściej niż świat nauki – dowodem są książki,które często tracą ważność w ciągu jednego pokolenia i ciagle zmieniające się tezy, a największa bzdura i kłamstwo takie jak ewolucja to właśnie jest dzieło, mądrość i wizytówka nauki.

     

     
    Odpowiedz
  22. ahasver

    Uprzedzenie do homoseksualistów jest równoznaczne z faszyzmem.

    A może homoseksualiści mają inny, nienaturalny kształt czaszki? Są chorzy i skrzywieni tak jak nie-chrześcijanie, prawda? Mają odmienny mózg – inaczej ukształtowany. Papa rzekł przecież, że Bóg zaplanował tylko jedną naturalną rasę białych heteroseksualistów, którzy zaludnią Ziemię i uczynią sobie poddanymi czarne zwierzęta, buddyskich pyszałków wołajacych na pustce i islamskich terrorystów.

    Ein Reich! Ein Fuhrer! Ein Gott! Ein Papam!

    Homoseksualistów w imię Białego Katolickiego Jezusa powinno się poddać terapii – najlepiej chemicznej, aby przekonstruować połączenia neuronalne w mózgu. A jeśli to nie pomoże, to wykastrować – bo przecież kiłę i aidsa będą jako pedofile wśród dzieci roznosić. A jeśli to nie pomoże, to skazać na karę śmierci, tak jakby to chciał chrześcijański zwolennik uśmiercania zbędnych elementów, fuhrer Kaczyński; przecież te homoseksualne pasożyty rozbijają tylko wielodzietne rodziny! Toć to zaprzeczenie mnożenia się białej rasy chrześcijan!

    _____________________________________________________________________________________

    Odcinam się od powyższego myślenia grubą kreską.

    Tego rodzaju retoryka homofobów wynika albo z upośledzenia psychicznego albo z wewnętrznych uprzedzeń, których przyczyną bywa ideologiczna manipulacja. Jak dla mnie wszelkie formy utrzymywania, że homoseksualizm jest chorobą, wynika z ograniczonej percepcji człowieka przez narzucony schemat społeczny. Innymi słowy: Wynika z bezmyślności. Mam kilku przyjaciół homoseksualistów: Dwóch gejów i trzy lesbijki. Jola w którejś z wypowiedzi miała rację: Cały ten krzyk wynika ze strachu

    Moim i nie tylko moim zdaniem ze strachem najlepiej walczyć poznając ludzi, przed którymi ów strach się objawia.

     
    Odpowiedz
  23. bziku

    Trochę z innej beczki.

    Szanowni Państwo,

    Apelowałbym jednak o odrobinę spokoju. Bardzo łatwo przeszli Państwo od problemów z wiarą, z Kościołem, na jakie napotykają ludzie (w tym wypadku LGBTQ) do zwyczajowej przepychanki- czy homoseksualizm jest naturalny czy nie czy jest zdrowy, dobry czy można akceptować i tak dalej. Myślę, że nie o to w tym chodzi. Ostatnio usłyszałem bardzo mądre słowa: "Pozwól Bogu być Bogiem, światu- światem a sobie- sobą." Może to trochę patetyczne, ale chyba prawdziwe. Rozumiem, że Państwo o orientacji hateroseksualnej nie do końca zrozumieją geja czy lesbijkę- sęk w tym, że nie muszą rozumieć, ale wystarczy przyjąć do wiadomości jego/jej istnienie. Rozumiem, że ktoś może mnie nie rozumieć. Przyjmuję, że komuś mój sposób bycia, życia, wyrażania siebie samego może się nie podobać. Ale prosze pozwolić mi być takim, jakim jestem. Bez względu na to, jak bardzo się to Państwu nie podoba.
    Moim zdaniem artykuł jest tylko wypunktowaniem części autentycznych problemów, z jakimi zmagają się osoby innej orientacji niż hetero. Wiem, że jest ich o niebo więcej- każdego dnia. Pytanie tylko- czy my (jako Kościół- wspólnota pielgrzymująca do Boga) dokładamy tych problemów czy ujmujemy? Oczywiście można się zapalić "świętym gniewem" i z wysokości ambony czy katedry teologa zawołać- "Ty grzeszniku!"

    Tylko jakie z tego dobro? 

     
    Odpowiedz
  24. ostatni

    Nie ma sensu.

     Widzę że dyskusja nie ma sensu , Bednarczyk czytaj chociaż do końca wpisy zanim podniecony do czerwoności zbluzgasz  i zniekształcisz czyjś komentarz.. Dla mnie w tym momencie jesteś po prostu bliżej nieokreślonym typem ,który szuka tylko zaczepki , nie wiesz czego chcesz , a potem dziwisz się że kobiety cie unikają.

    Myślę że twoja agresja wynika z tego że jesteś zwykłym Chrysto-fobem tak zaślepiony nienawiścią do wszystkiego i wszystkich że nie potrafisz obiektywnie czytać a co dopiero pisać odpowiedzi.

    I przedewszystkim to Biblia nie akceptuje kopulacji jednopłciowej a nie ja, mi to wisi kto i co oraz zkim robią. 

    Nie uda ci się zrobić ze mnie homofoba ani zniechecić do inaczej kochajacych , ja mam swoje stanowisko w tej sprawie i nie jest to bynajmiej uprzedzenie w żadnej formie.

    moje argumenty przerastają cie i jedyne co potrafisz to rzucić głodny kawałek o homofobach.

    grzech jest grzechem i nie ma tu nic do rzeczy oskażanie czy rzucanie .-ty grzeszniku. jako grzesznik nie jestem lepszy ani trochę od innych z tą róznicąnie że ja żałuje mojej słabej natury i czekam na Jezusa ,kiedy przyjdzie i uwolni mnie od tego słabego i nieudolnego ciała,

    Skargę skieruj do Boga , albo podziękuj twojemu przyjacielowi z piekła – to on nas w końcu tak uszczęśliwił.

    Zanim odpiszesz pomyśl i nie używaj prostackich dawno niemodnych określeń mających na celu sprowadzić rozmowę do bardzo niskiego poziomu. 

     

     
    Odpowiedz
  25. ahasver

    Dialog zakończony.

    @ ostatni: nie polemizuję z twoimi argumentami, a to dlatego, że ani jednego twojego komentarza tutaj nie przeczytałem. Raczej więc nie mógłbym stwierdzić, czy twoje argumenty mnie przerastają, czy nie.

    Koresponduję tutaj z kimś innym, a mianowicie z Jolą, używając przy tym pewnych form ironii, których sposób sformułowania prawdopodobnie ubódł Cię nazbyt mocno, abyś – nie będąc w stanie zdobyć się na podobny styl językowy – próbował odpowiedzieć na sposób inny niż stosowanie zabronionego w dyspucie argumentu ad personam – jeśli znasz tą zasadę w ogóle…

    Odnośnie twojej oceny moich wypowiedzi: Sądzę, że gdybyś sam je czytał w innych kontekstach i raczył rozdzielić krytykę od emocji, które imputujesz mi prawdopodobnie przez wzgląd na próbę ekstrapolacji na innego człowieka swoich własnych emocji, wówczas raczej powściągnąłbyś się przed powyższym komentarzem, świadczącym raczej o własnym poziomie retoryki.

    Nie życzę sobie Twoich następnych odpowiedzi skierowanych pod moim adresem. Dla mnie jesteś kimś anonimowym i przezroczystym, ponieważ nie masz odwagi ujawnić swojego imienia i nazwiska, dodatkowo mówiąc mi po nazwisku jak chłopiec z podwórka.

    Nie będę prowadził już z tobą dialogu, nie będę komentował twoich komentarzy ani blogów, a tym bardziej nie życzę sobie, abyś kierował jakiekolwiek swoje słowa bądź oceny pod moim adresem. Dialog z tobą uważam tutaj za skończony.

    P.S. Podniecony do czerwoności nie byłem i nie jestem. Podniecam się w zupełnie inny sposób i z zupełnie innych powodów.

     

     
    Odpowiedz
  26. Aronia

     Szanowna Pani Jolu,Na

     Szanowna Pani Jolu,

    Na wstępie pragnę zwrócić uwagę, iż nie jestem Panem/Panią ( istotą bezpłciową, albo obu płciową). Proszę łaskawie zwrócić uwagę na ŻEŃSKĄ formę mojego nicka. JESTEM KOBIETĄ.

     

    Mam do Pani kilka pytań.

    Czy zna Pani osobiście geja/ lesbijkę?

     Czy takie osoby znajdują się w Pani otoczeniu lub rodzinie?

    Czy miała Pani okazję bliżej poznać takie osoby, rozmawiać, przyjaźnić się z nimi?

     

    Zagadnienie poznania homoseksualizmu na kanwie wiedzy medycznej i psychologicznej, to nie kwestia „głosowania”, nawet w najznamienitszym gronie. Bo to, że ziemia jest okrągła, lub to, że powstaliśmy na skutek ewolucji, to nie jest kwestia głosowania – lecz POZNANIA.

    Z iloma publikacjami i badaniami na ten temat była Pani łaskawa się zapoznać i czyjego były autorstwa?

    Generalnie, jaki jest Pani dorobek w drodze do poznania „prawdy” na ten temat? 

    Jakie ma Pani kompetencje, aby mówić: „Oszustwo i jeszcze raz oszustwo” ?.

     

    Przykre są Pani słowa …Ranią i to mocno. Mam wrażenie, że powtarza Pani utarte hasła na temat osób homoseksualnych, jak mantrę, niestety rodem z najgorszych nacjonalistycznych źródeł,  brzmiące niczym teoria o konieczności zachowania czystości gatunku.

     

    Pisze Pani – „Słuchajmy Kościoła”! Owszem, słuchajmy, lecz nigdy nie rezygnujmy z osądu własnego sumienia w imię prawdy i uczciwości wobec siebie i innych. Z tego obowiązku, Szanowna Pani, nikt i nic zwolnić mnie nie może.

     

    Z poważaniem,

     Aronia (kobieta)

     

     

     

     
    Odpowiedz
  27. elik

    Jaka argumentacja, wolność i jaki ruch?….

    Sz.Pani.

    Czy sygnalizowane w uprzednim wpisie kwestie dotyczące m.in. wolności – wolnej woli człowieka, traktowania przedmiotowego, bądź podmiotowego osób, także postępujące zmiany w publicystyce i istotne różnice między twórcami i autorami nie zasługują na Pani relawentną argumentację?…..

    Mnie również interesuje i satysfakcjonuje, a nawet fascynuje  wolność czynienia dobra, współ-tworzenia dobrobytu (dobrostanu), także  ruch, lecz nie ten propagandowy, ideowy, fałszywy, pozorny, itp.,  a zapewniający zdrowie i lepsze samopoczucie,  oraz wykonywany, urzeczywistniany w zupełnie innym celu i tylko pożądanym i właściwym kierunku.

    Dla zainteresowanych :  http://coryllus.salon24.pl/371316,dlaczego-publicysci-przegraja-z-blogerami

     
    Odpowiedz
  28. Halina

    Homoseksualizm z perspektywy etyki ewangelickiej

    " Podsumowując możemy stwierdzić, źe etyka stoi przed nierozwiązywalnym problemem..Homoseksualizm wywołuje konflikt między tym co " naturalne" i sytuacją szczególną, chodzi tu bowiem o konflikt pomiędzy indywidualnym popędem, a idealną normą. Nie chodzi tutaj, by osoby homoseksualne dyskryminiwać-jest to moralnie niedopuszczalne-lecz o porządek wartości i jej hierarchię; czy homoseksualne formy życia powinny mieć znaczący wpływ na kulturę. Czy też małżeńskie zwiążki heteroseksualne powinny mieć  kulturowe pierwszeństwo…" ks. prof. Martin Honecker

    http://www.luteranie.pl/ewangelik/2005/2005_3_33.html

     
    Odpowiedz
  29. ostatni

    Zdrowa rodzina

     Zdrowa rodzina -czyli małżeństwo hetero z dziećmi [ lub bez dzieci-są różne okoliczności] , jest podstawową komórką każdego społeczenstwa, rozwój ludzkości nie jest w stanie istnieć bez małżeństw hetero, ,małżeństwa homo nie są potrzebne , a jeżeli istnieją no to trudno , należy je akceptować a nie zachęcać do ich rozwoju . 

    Jestem za pierwszeństwem kulturowym zdrowych małżeństw hetero , a homoseksualne formy życia powinny być akceptowane , a nie uwielbiane.

    Myslę że to całe zamieszanie w koło homo.. jest po prostu kolejnym atakiem przeciw ludzkości , zaczynam rozumieć że akceptacja tych anomalji to za mało , oni chcą byśmy nasze dzieci skłaniali do związków homo ,a w następnym pokoleniu ludzie dojdą do wniosku że związki hetero to homofobiczne przestępstwo , ja już zaczynam bać się spacerów z żoną za ręke, obawiam się że ktoś podejdzie powie do mnie -ty homofobie i da mi w twarz , już tu na forum można zauważyć agresywne ataki na osoby preferujące zdrowy tryb społeczny,które próbują tylko wyrazić swoje zdanie,lub zaargumentować swoją opinię w tej sprawie- tu nikt nie widzi braku tolerancji czy akceptacji . 

    Ja nie mam prawa powiedzieć – że nie akceptuje adopcji dzieci przez pary homo , bo przecież to już jest brak tolerancji i hamstwo, ale jeśli ktoś bez podstawnie nazwie mnie homofobem to jest heroizm i bohaterstwo-po prostu szczyt mądrości,dobroci, wyżyny tolerancji .

    czuje się zaszczuty przez tą agresywną kampanię heterofobów .

     
    Odpowiedz
  30. aaharon

    artur troszkę

    Bardzo mi się podoba wypowiedź Pani Haliny. Krutko albo kródko  zwięźle i na temat.  

    Co mogę dodać od siebie do tej dyskusji to jedynie może taką uwagę że najczęściej krzyczą na homoseksualne związki Ci którzy tłumia w sobie właśnie taką orientację. Tacy ludzie założyli czasami rodziny , mają dzieci i normalne na pozór życie. Tłumią jednak w sobie to kim są naprawdę. Naprzykład ktoś jest kobietą i wszedł w związek partnerski z mężczyzną bo taka tradycja i taka kultura w której żyje. Może sie obawiała taka dajmy na to kobieta  wejść w związek z kobietą  bo na przykład Kościół , bo rodzina się wyprze , bo ojciec albo matka na zawał padną trupem…Zazwyczaj taki ktoś kto się zaprze swojej orientacji i przez to wiele wycierpi , wiele sie wyrzeknie , wprost staje sie kimś kto niemalże rząda tego samego od innych bo skoro mu się udało , bo skoro on musiał to i inni powinnii i dadzą radę jak on…

    ALe ..zawsze jest ale…

    Ale tak już jest na tym świecie że nie wszyscy potrafią tak żyć…tak cierpieć , i tyle poświęcić .

    Bóg dopuścił do tego że się człowiek takim urodził a nie innym . Jaki w tym cel? Co chciał nam przez te inne orientacje w narurze człowieka pokazać? 

    Z poważaniem dla wszystkich tu piszących 

     

    aharon*

    PS. :):):) No to może muzyka przy której pewnie nie raz ktoś w młodości tańczył a ten który śpiewał wtedy mu nie przeszkadzał

    http://www.youtube.com/watch

     

    A poniżej  film w którym pokazane jest obok orientacji hetero  również inna orientacja …

    Polecam ten film poniezej jeśli ktoś jeszcze nie oglądał:  proszę nastawić na czas  1:36 . tam jest co prawda końcówka problemów dlatego warto zobaczyć całość obrazu…

    http://www.youtube.com/watch

     
    Odpowiedz
  31. elik

    Dopust Boży, czy……

    Drogi Aharonie i inni podobnie myślący, mnie tym razem niezbyt podoba się Twój wpis  – wypowiedź na forum, bo to absolutnie nie jest prawdą, że:  zawsze jest ale…..

    Ponadto – to co osobiście doświadczamy i odczuwamy albo obserwujemy i dostrzegamy u innych, bądź w rzeczywistości (świecie) tzw. realu nie zawsze jest  dopustem Bożym, a nawet zwykle nim nie jest.

    Ponieważ człowiek nazbyt często  świadomie i dobrowolnie uporczywie trwa w błędzie i rezygnuje z tego, co jest łaską, bądź darem Boga, a nawet sprzeciwia się, sprzeniewierza Jego woli. Oczywiście mając rozum i wolną wolę, w tym różne skłonności, słabości, także upodobania, a nawet nawyki.

    Natomiast różne, czy inne ludzkie w/w cechy (predyspozycje), w tym przywary, wynaturzenia nie zawsze zasługują na ich tolerowanie, uznanie, a tym bardziej  powszechną aprobatę, czy akceptację, czego uporczywie domagają się również w "Tezeuszu" wybrane osoby.

    Z prostej przyczyny, bo nie są cnotami, zaletami, ani dobre, zbawienne i pożądane, a wręcz mogą być i w wielu przypadkach są społecznie groźne i szkodliwe, bo stanowią ewidentne źródło zła, choć nieraz ukrywane w sposób inteligentny i wyrafinowany , a wówczas nie ma żadnych podstaw, do porozumienia, zgody, czy kompromisu i nie może być ale..….

    Pozdrawiam Ciebie nadal serdecznie  – Zbigniew

     

     
    Odpowiedz
  32. ostatni

    Nie Bóg dopuścił

     Aharonie to człowiek dopuścił zło słuchając porady djabła , Bóg tylko  szanuje wolną wolę człowieka , ostrzegł ludzi i ostrzega , ale to my wybieramy. 

     
    Odpowiedz
  33. Halina

    Lieber Herr Ahaaron:)

    Freud na pewno zgodziłby się z Tobą. To jest jedna z przyczyn homofobii. Oprócz tych, którzy chcą zapomnieć o własnym wewnętrznym konflikcie, zamieniając go w konflikt zewnętrzny, w obozie homofobów jednak większość stanowią ludzie, którzy w dzieciństwie doświadczyli wykluczenia bądź przemocy czy upokorzenia. W dorosłym życiu poszukują " kozła ofiarnego". Mogą nim gardzić, bo to im poprawia samopoczucie tzw. homo pogarda." Krzykacze", to też fanatycy religijni, ale oni mają zawsze rację i z tym należy się pogodzić.

     
    Odpowiedz
  34. jorlanda

    kończąc

    Wąż w raju nie jest tylko figurą metaforyczną. To realna osoba, ktoś kto mąci, kłamie i jest przeciwnikim Boga. Przedstawia się go w różnych postaciach na kartach Biblii, metafora ma na celu ujawnić jego naturę.

    Oszukuje ludzi do dziś wmawiając nam, że kłamstwo jest prawdą. Że patologia jest normą, że brzydkie jest piękne, a ciemne jest jasne.

    Nie jestem homofobem, temat nie jest dla mnie tylko teoretyczny, i nie jest podejmowny przeze mnie tylko i wyłącznie z chęci dowalenia tym homo, jak co niektórzy tutaj sugerują.

    Mam przyjaciół wśród osób skrzywdzonych błędnym rozpoznaniem swej seksualności (czyt. homoseksualizm), to moje osobiste dramaty, przeżywam to mocno. I to właśnie bliższe poznanie ludzi z problemem tego typu przekonuje mnie coraz bardziej, że nie jest to stan naturalny. I też mi trudno czasami zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, zwłaszcza jeśli dodajemy do tych trudności praktykę wiary chrześcijańskiej.

    To nie jest prawda o miłości, homoseksualna miłość jest błędem w zrozumieniu, w odczuciu, w rozpoznaniu siebie i innych. Aby to wyleczyć czy przemóc, czy … no nie wiem co tu wpisać… potrzeba łaski i cudu Boga Żywego. Zatem nie pozstaje mi nic innego jak się modlić w intencji homoseksualnych osób o uzdrowienie.

    Że tak powiem amen, bo w Tezeuszu jest kilka ciekawszych tekstów, które warto opatrzyć komentarzami. tutaj tylko bicie piany i zero wniosków.

    Pozdrawiam JŁ

     
    Odpowiedz
  35. ahasver

    Skoro już nawet teolog mówi, że homoseksualizm jest chorobą, to nie pozostaje nic innego poza odrzuceniem tak pojętej teologii katolickiej jako wstecznej wobec faktów nauki i wbrew rozumowi. Chroń mnie Boże przed tak rozumianym katolicyzmem i nie pozwól, aby homoseksualiści czuli się w towarzystwie takich katolików jako biedne pomioty Szatana, którym należy tylko współczuć i nakłaniać do tego, aby na przeludnionej Ziemi dalej mnożyli się bez opamiętania, bo jak nie, to przecież patologia, choroba i skrzywienie. Chroń mnie Boże przed jedną, jedyną, oczywiście oczywistą racją racji ludzi, którzy jako jedyni posiadają oczywistą oczywistość, a kto nie pasuje do ich społecznego schematu, tego opętali Szatani i ucisnęli homoseksualne węże-osoby czy inne geje-jednorożce.

    Chroń mnie Boże przed ludźmi, dla których od człowieka i jego natury ważniejsze jest siłowe dostosowanie struktury jego mózgu do ideologii, dla których zbiór idei jest ważniejszy od drugiego człowieka i jego miłości, dla których schemat jedynej poprawnej w ich mniemaniu formy miłości jest ważniejszy od realnej miłości dwojga ludzi. Chroń mnie Boże przed niezrozumieniem jak to jest możliwe, że ktoś kocha i postępuje inaczej niż w schemacie przeze mnie realizowanym. Chroń mnie Boże przed dosłownym odczytywaniem swoich Słów, bo wówczas musiałbym odciąć sobie siekierą rękę, wydłubać nożem oko, zabić niewiernego i mówić skinheadowi na ulicy, aby kopnął mnie jeszcze w drugi policzek i złamał szczękę w drugą stronę, po czym na następnej stronie Twego Pisma znalazł bym słowa przeciwstawne…

    Chroń mnie.

    Amen.

     
    Odpowiedz
  36. ahasver

    Oczywiście, że nie istnieje.

    Tak jak nie istnieje od strony ludzi, którzy uważają homoseksualizm za chorobę i którzy nie są w stanie zrozumieć, dlaczego nie każdy chce mieć wielodzietną rodzinę i co niedzielę chodzić do kościoła.

    Tak jak nie istnieje ze strony ludzi, którzy uważają, że samotnicy są pokrzywieni, bo trzeba żyć w stadzie, a w innym wypadku są chorzy i opętani przez Szatana.

    Tak jak nie istniała ze strony instytucji odpowiedzialnej za krucjaty – to dopiero była porażająca retoryka!

     

    Brainwashing – in the name of Jesus:

    http://www.youtube.com/watch?v=LACyLTsH4ac

     

     
    Odpowiedz
  37. aaharon

    Sehr geehrte Dame Halst:)

    Wielkie dzięki za słowa . Dopiero dzis zobaczyłem twój wpis Halinka . Tak . To wszystko prawda co piszesz . Zawsze z wielką uwagą czytam Twoje wpisy bo nie męczą i są celujące w sedno problemu. Czekam na kolejne Twoje kolejne wpisy na blogach i serdecznie pozdrawiam z deszczowej ziemi lubuskiej:)

    aharonart*

     
    Odpowiedz
  38. aaharon

    @Bartoszu

    z ciekawoscią przeczytałem Twój ostatni wpis w tym blogu i obejżałem wspólnie z bratem film który zamiesciłes o dzieciach . Muszę przyznać że jest to film przerażający jak na mój gust. Mam odczucie jak by  ktos prał umysły tym dzieciom. Nie podoba mi się ten sposób ewangelizacji ale to takie moje odczucie i mysle że Ty też masz mieszane uczucia na ten temat . Dzięki wielkie za ten film jest to taki znak czasów …

    pozdrawiamy serdecznie z heavy landu

    🙂

    art*

     
    Odpowiedz
  39. walka

    Walka trwa

    Mówiłem, że "cap i śmierdziel" jest niesamowicie głupi. Czyli ujawnia się, a jak się już ujawni idiota to łatwo mu przyłożyć. Także znowu mam cel do walki i będę "łoił" go jak się da. Nic tak bardziej mnie nie nastraja do walki, gdy widzę znęcanie się nad dziećmi a takie było pokazane w filmiku przez Bartosza. Oczywiście, że to szatan się nad nimi znęcał poprzez tych guru.

    Ok bo znowu będzie walka z Bartoszem, a niech sobie będzie i kto wygra ? – ano pewnie Bartosz, bo ja dostanę na 100 %  "bana" i teraz pytanie "kto tu jest tchórzem" ?, czyli czego boi się śmierdziel szatan ?

    Boi się i niech drży a prawdziwy Jezus i tak i tak mu dokopie.

     

               Gdzie jest prawdziwy Jezus ? – on jest w niebie ale też na ziemi "pod postacią chleba i mieszka w tabernakulum". Jego boi się szatan najwięcej.

    Ok. WALKA TRWA.   Jezus Chrystus jest Panem i zbawicielem, bo zbawił nas poprzez krzyż i swoją mękę.

    Niech więc dupek szatan idzie sobie tam pod krzyż.

     

    pozdrawiam – misjonarz Janusz

     
    Odpowiedz
  40. bziku

    niemisjonarskie zdziwienie

    zadziwiające ile w tekście osoby, która meni się być misjonarzem reigii pokoju, ba…mawet Boga pokoju, ile w tymże tekście jest o wojnie, walce…  Powalcz najpierw z własnymi słabościami, dopiero potem zabieraj się za naprawiania świata- zwłaszcza w taki spsób.

     
    Odpowiedz
  41. walka

    Jezus nie obiecywał swoim

    Jezus nie obiecywał swoim uczniom "świętego spokoju", sam mówił "przyniosłem na ziemię miecz". To oczywiście nie znaczy, że trzeba nagle brać "coś tam" i siekać w koło kogo popadnie, ale oznacza, że trzeba zauważać "wroga" i późnie walczyć. Oczywiście, że wroga należy zauważać w sobie, ale też można to robić na zewnątrz. Jezus w swoim ziemskim życiu nie był cały czas "usposobiony łagodnie", On walczył używając ostrych lub BARDZO OSTRYCH narzędzi. Narzędziami owymi były słowa, dlatego też ich używał gdy zachodziła potrzeba. Dlatego też MOGĘ być niejako "wrogo" nastawiony do pewnych wspólnot i pewnych osób a zwłaszcza tych, które pod "przykrywką dobra" robią zło. Tak niestety cały czas postępują niektórzy ludzie z portalu "Tezeusz". Czemu tak jest ? – myślę, że również temu, iż "Tezeusz" jest GNOSTYCKI.

    Wystarczy przyjrzeć się "logo" Tezeusza – to też swego rodzaju gnoza. Pozostawiam to do przemyślenia.

    pozdrawiam 

     
    Odpowiedz
  42. bziku

    no ba…skoro Ty możesz,

    no ba…skoro Ty możesz, Tobie wolno do tych- "pewnych wspólnot i pewnych ludzi" sie wrogo odnosić to rób co Ci sumienie nakazuje. Ale skoro Tobie wolno żyć w zgodzie z własnym sumieniem, to pozwól proszę innym na to, z czego Ty korzystasz pełnymi garściami. Skoro wolno Tobie, to i wolno mnie.

     
    Odpowiedz
  43. senacinimod

    @Barbara Kapturkiewicz

     "Gdybyśmy zawsze słuchali Kościoła – nawet jak boli – to pewnie do dziś musielibysmy twierdzić że Ziemia jest płaska.

     
    To dzieki tym, którzy potrafili go nie słuchac – mimo że bolało, az do utraty wolności i niekiedy życia – możemy dzis swobodnie mowić że jednak Ziemia jest okragła."
    Żenujący i świadczący chyba tylko o ignorancji komentarz.
    1. Proszę wskazać rzekome orzeczenie Kościoła o płasności Ziemi (absurdem jest zestawienie dziedziny nauk przyrodniczych z kwestiami wiary i moralności, w których to dopiero głos Kościoła jest dla katolików obowiązujący). 
    2. Proszę podać konkretne nazwiska tych "męczenników". [mam nadzieję, że nie pogrąży się Pani przytaczając Galileusza].
     
    Pozdrawiam
    Dawid
     
    Odpowiedz
  44. gregorius

    bliżej prawdy

    Po przeczytaniu tesktu i komentarzy pod nim zdecydowałem się zarejestrować na tym portalu i napisać swoje przemyślenia. Jestem gejem i jestem "wciąż" chrześcijaninem. Piszę wciąż ponieważ wiele razy razy zastanawiałem się nad wyjściem z Kościoła. Dlaczego ?- ktoś może zapytać. Przecież niektórzy z Was piszą że Kościół nie jest wrogo nastawiony do osob homoseksualnych… Niestety z mojej perspektywy i doświadczeń wygląda to całkiem inaczej. Znam wielu gejów którzy odeszli z Kościoła nie dlatego że takie były ich przemyślenia, nie z powodu braku wiary ale dlatego że w Kościole byli ciągle atakowani.
    Oni odeszli i chcę to podkreślić nie z własnej woli. Po prostu mieli już dość ciągłej agresji i poniżania i wyobcowania. Mieli też dość tego że niby są szanowani ale w sumie nie są akceptowani.  Teraz są wrogo do Kosioła nastawieni, co akurat ma swoje źródło w odrzucniu. Uważam że nie oni odrzucili Kościół tylko Kościół odrzucił ich.

    Mimo to ja wciąż trwam w Kosciele i modlę się do Boga o to, abym mógł wytrwać w nim jak najdłużej. Wierzę że kiedyś Kościół zmieni swoje nastawienie do takich osób jak ja. Pewnie nie stanie się to za mojego życia, ale kiedyś na pewno.

    Obecna nauka ma dość potwierdzeń że homoseksualizm jest kwestią biologii, zarówno u człowieka jak i u innych zwierząt. Jest to zjawisko naturalne.  Chętni mogą poszukać publikacji na temat w biomedycznych bazach danych.
    U nas natomiast wciąż uważa się osoby homoseksualne za ludzi nienormalnych, dewiantów, sodomitów, pedofilów, chorych których należy leczyć. Takie słowa można też usłyszeć z ambony lub z ust osób wierzących. Wpadają natomiast do uszu osób bardzo często zastanawiająych się nad swoją dalszą przynależnością do Kościoła. I prosze wierzcie mi – mają wpływ na podejmowanie decyzji o odejściu. Mają też wpływ na to w jaki sposób żyje się osobie takiej osobie. A takie życie w środowisku homofobicznym, jest bardzo trudne. Przykre to jest że takie kłamstwa powtarzają ludzie Kościoła, katolicy, często bardzo wykształceni. Przykre jest to że nie zdają sobie sprawy, z wagi szkód jakie tymi słowami wyrządzają…  

    Teraz trochę o mnie/
    Do tej pory nie dokonałem coming out. Obracam się w środowsku osób o mocno prawicowych poglądach, głębko wierzących. Podobno ludzie uważają mnie za uczynnego, szlachetnego, mądrego, człowieka na którym można polegać. Mam jednak świadomość że gdyby dowiedzieli się o mnie prawdy zmieszali by mnie z błotem i stał bym się dla nich zwyrodnialcem któego należy unikać. Obecne cechy stałyby się dla nich nieistotne. Ich wstręt do osób homoseksualnych jest tak duży, że aż cieżko sobie wyobrazić ich reakcję… Mimo to szanuję ich jako ludzi i na sposób lubię ich pomimo że bardzo cześto w mojej obecności obrzucają inwektywami osoby takie jak ja… Szkoda tylko że nie mogę być sobą. Dla niektórych, możesz być bowiem tylko wstrętnym gejem i już człowieka-chrześcijanina-geja w tobie nie zobaczą.
    A kim ja jestem?
    Jestem gejem ale też synem, bratem, przyjacielem, kolegą, mam swoje problemy takie jak inni ludzie. Czasem choruję na grypę, czasem cierpie na brak pieniędzy. Ubieram się pospolicie i nie mam zwichniętych nadgarstków jak się zwykło uważać. Podobno bardzo męski facet ze mnie…

    Ale najważniejsze jest to że potrafię kochać. Potrafię kochać wiernie i z oddaniem. I nie o seks tu chodzi drodzy Państwo, lecz o prawdziwą miłość! Kocham w taki sposób mojego faceta i dziękuję za niego i za dar miłości Bogu.

    A co mnie boli – to że niewiele osób to rozumie. Geje są szczęśliwi gdy kochają, płaczą gdy są zdradzani lub gdy umiera meżczyzna którego kochali. Czy tak bardzo różnimy się od heteroseksualnych?
    Szkoda że ludzie Kościoła nie zuważają w nas takiej podstawowej kwestii jaką jest właśnie uczucie.
    To ono łączy nas w pary na długie lata a czasami na całe życie i sprawia że stajemu się szczęśliwi.

    Już na zakończenie, bo się strasznie rozpisałem – takiego prawdziwego i trwałego uczucia życzę Wam wszystkim.

    Pozdrawiam
    Grzegorz

     

     
    Odpowiedz
  45. fizyta29

    Ukierunkować miłość

    Czy miłość homoseksualna uzdalnia do małżeństwa? W języku hebrajskim małżeństwo to "nisu’in", co oznacza podniesienie.  Małżeństwo uzdalnia dwoje ludzi do roli ojca i matki. O ile miłość homoseksualna może uzdolnić człowieka do wychodzenie poza miłość własną czyli egoizm, to nie uzdalnia ona, moim zdaniem, do małżeństwa. Dziecko bowiem potrzebuje miłości matczynej i ojcowskiej. 

    "Zagubiona owca" o której mówi Jezus może być także zagubiona w warstwie semantycznej. 

     

     
    Odpowiedz
  46. ahasver

    Miłość nie jest semantyką.

    @Emigrant: Oczywiście jeśli dla któregoś z homoseksualistów ważniejsza jest ideologia niż człowiek, to może postąpić wbrew własnej naturze i wziąć ślub w kościele. Z kobietą. I może zrobić multum dzieci. Bo kościół każe. Bo semantyka społecznego schematu jest wóczas poprawna. Nie ważne, że na ziemi nie ma już zbyt dużo miejsca, że przyroda tego już nie wytrzymuje, że w Somalii dzieci nie umierają, tylko zdychają gorzej niż zwierzęta. Bo kościół każe się plenić. Robimy dzieci. Żeby sąsiedzi źle nie myśleli… Żeby semantyka była weryfikowalna, a nie falsyfikowalna.

    Jeśli ktoś jednak kocha partnera tej samej płci, nie powinien przejmować się semantyką instytucjonalną. Kościół ze swoją pychą absolutyzują własną ideologię, totalizuje semantykę, którą się posługuje, do monstrualnych rozmiarów jedynej poprawnej moralności. A ja i wielu moich homoseksualnych znajomych nie widzą żadnego problemu. Jeden chce żyć po katolicku i realizować schemat, inny nie – i robi to, co czuje. Po prostu zmienia semantykę na inną.  

    Miłość jest ważniejsza od semantyki. Człowiek jest ważniejszy od jakichkolwiek ideologii.

    CZŁOWIEK JEST WAŻNIEJSZY OD BOGA i jego zasad.

    Człowiek i jesgo miłość: Nie ma niczego bardziej ważnego na świecie.

     
    Odpowiedz
  47. Skwantowany

    Własne

    To co bez wątpienia moje to rdzeń wokół którego orbituje, stanowi fundamentalną logikę własnego – doświadczenia oraz ciągła produkcja składników przybierających niestałą formę tożsamości. Własne wyznacza pewien kierunek, ale zawsze jest tym centrum, z którego wypływają poglądy, postawy i kształt życia – z definicji niepowtarzalny. To ostatnie z kolei redukuje znaczenie pewnych modeli życia, które zawsze duszą indywidualne własności ze względu na niedopsaowany tj,. abstrakcyjny typ układu opierający się o projekt życia mający na celu wyłącznie czystą produkcję, realizację ogólnego programu, który z konkretną osoba nie ma nic wspólnego ani nie zwraca uwagi na jej życie (Boga nic nie obchodzi moje życie, ponieważ Boga nie ma jest tylko zbiór idei i słów zawartych w religii – szalenie ogólnych i wynikających z innych pobudek, stąd ich wtłaczanie doprowadza do schizofrenii). Napięcie między normą a indywidualną strukturą jednostki (jej natura), wynika z wadliwości tej pierwszej, skoro nie jest wynikiem poznania tej zawsze niepowtarzalnej osoby, ale ma na celu zaledwie sterowanie na poziomie grupy w celu zachowania przewidywalności a więc jej bezpieczeństwa. Stąd potrzeby jednostki zostają usunięte, przeklina się subiektywne odczucia i pragnienia – chrześcijaństwo, ale i każda nadstruktura podlega takim reakcjom stąd wydawanie z jej perspektywy osądów, jest pewnego rodzaju fałszowaniem rzeczywistości chyba że ma się na celu osiągnięcie obliczalnego wyniku a nie zrozumienie. W sumie zawsze o to chodzi więc to co nieprzystosowalne ulega odrzuceniu. Ktoś kto decyduje o samym sobie, jest grzesznikiem, każdy taki akt to efekt samowoli i w ogóle Bóg wie lepiej, a jeśli tego nie rozumiesz to jesteś na to za głupi – to dobre jedynie dla sadomasochistów. W tym przypadku homoseksualizm jest oceniany tylko ze względu na heteroseksualną normę – która jest nią ze względu na jej powszechność i dominację

    Liczy się to co dla jednostki nie tyle co użyteczne, lecz po prostu to co dla niej ważne, zawsze w odniesieniu do jej indywidualnych cech. Co poza jednostką ma charakter drugorzędny: ideologiczne systemy, religie, Bóg a nawet drugi człowiek. W tym znaczeniu człowiek porusza się po dwóch płaszczyznach – logiki własnej, a więc tożsamości choć także pewnego rodzaju iluzji oraz realnych relacji między członkami społeczeństwa. Liczy się tylko ta pierwsza, druga realność ma znaczenie ze względu na swoje konsekwencje odnośnie osób z zewnątrz. Jeżeli nie są negatywne to dlaczego potępiać to co dla jednostki stanowi jej istotę? Zdaje się że tak postępują katolicy w sprawach, których ich nie dotyczą – homoseksualizm to obraza Boga choć nic mi do tego. Ale nawet i to wynika z lojalności względem doktryny a więc jest umieszczone w przestrzeni subiektywnej, gdyż doktryna czy też pewne ideologia stanowi fundament dla psychicznych struktur – ktoś taki po prostu broni swojego ego, odejście od normy jest dla niej zagrożeniem więc wszystkie inne uznaje za chore tylko dla podtrzymania stałości własnej tożsamości. Nie stoi to na przeszkodzie żeby innym proponować rozdwojenie jaźni. Jednak liczy się to co własne, coś dzięki czemu wiemy kim jesteśmy: logika własnych warunków, bez których człowiek pozostaje tylko kartą do bankomatu ideologii.

     
    Odpowiedz
  48. fizyta29

    Antropologia chrześcijańska

     W antropologii chrześcijańskiej (która notabene z ideologią nie ma nic wspólnego) to Duch daje życie (J 6,63). Jeśli człowiek jest istotą duchową i cielesną zarazem to postępuje wbrew swej naturze nie tylko wtedy gdy niszczy swe ciało ale także wtedy gdy zniekształca swoją duchowość. Grzegorz napisał o miłości homoseksulanej, która przekracza pożądanie cielesne, co może dawać obu stronom takiego związku poczucie, że ich więź jest "wypełnieniem" ponieważ odpowiada na potrzeby tak cielesne jak i duchowe. Grzegorz nie chce, jak to rozumiem, zmieniać znaczenia słowa małżeństwo ponieważ pragnie pozostać w Kościele. Inni, ci którzy już z tym Kościołem nie chcą mieć nic wspólnego, budują nowe znaczenie dla miłości małżeńskiej. 

    Chrześcijanin będzie się raczej zastanawiał dlaczego Duch daje życie a nie na przykład je "sankcjonuje" "wykorzystuje" czy "tłamsi". Dla wszystkich innych, którzy nie narodzili się z Boga, to zdanie nie ma najmniejszego sensu i semantyka nie jest w tym przypadku zdolna nic narzucić. 

     
    Odpowiedz
  49. Skwantowany

    Jak pewną antropologię

    Jak pewną antropologię zaczyna się przekładać na prawo państwowe to już jest tylko partyjny program, ideologia. Bo homoseksualiści najbardziej przeszkadzają hetero i to oni blokują wszelkie prawne zmiany – głównie dla utrzymania w ryzach elementów składających się na ich tożsamość. To ideologia kolektywnego ego, aczkolwiek zmiany przyjdą same jak pewne więzy zostaną osłabione – akceptacja dla osób homoseksualnych rośnie, obecne partie już tak mocna nie sprzeciwiają się tego typu związkom.

    Jak kogoś tak bardzo przekonuje antropologia chrześcijańska (kurde, chyba jedyna na świecie a na pewno słuszna- bo od Boga jest! To rodzi zagrożenia) to niech przy niej zostanie – a póki co to widzę że chrześcijanie (nie wszyscy, na całe szczęście) próbują narzucić taki obraz świata w którym homoseksualizm to czyste zło. Zachowacie te poglądy dla siebie, jeśli na prawdę dla kogoś innego semantyka Boga nie ma znaczenia. Do tego dochodzi emocjonalny szantaż, przekonanie że jest się grzesznym i na dobrej drodze do potępienia. To Dietrich Bonhoeffer uważał że chrześcijaństwo osobom o innych poglądach, potrafi tylko zagwarantować moralny gwałt – albo nasza wizja świata albo idź pan w diabły – zamiast szukać płaszczyzny do porozumienia. To jedyna droga, właśnie dlatego że każdy człowiek zawsze będzie inny.

    Wracając do tej, pożal się Boże, antropologii małżeństwa. Nie ma czegoś takiego jak związek małżeński, jest natomiast związek dwóch osób – ich miłość, ich życie. Reszta to tanie rytuały. Samo małżeństwo jest pojęciem płynnym: związek dwóch osób uformował się w warunkach ciągłego zagrożenia, gdzie tego typu formuła wspólnego życia gwarantowała stabilne życie. Ekonomiczny wzrost a co za tym idzie rozwój bezpieczeństwa, wprowadzał społeczeństwo na nowe tory. Związki się rozluźniały, nie było potrzeby wchodzenia w coś tak trwałego: kobieta może mieć wielu partnerów, nie jest konieczny stabilny pakiet do wychowania dziecka, gdyż kobieta może polegać na sobie. I na odwrót, społeczeństwa ograniczone w zasoby, często same decydują kto ma wyjść za mąż w celu sprawiedliwej dystrybucji limitowanej liczby dóbr. Znowuż gdzie indziej, kobieta ma więcej niż jednego męża bo ma to praktyczny charakter. Ale finansowe bezpieczeństwo prowadzi do zwiększenia puli seksualnych parterów także ze względu na genetyczną dywersyfikację, większe szansę do uzyskania pożądanego materiału do reprodukcji. Stąd mamy też cały zalew singli, co jest produktem ekonomicznej stabilizacji; także samotne kobiet z dzieckiem to teraz norma, a kilkadziesiąt late temu taki model życia był wyklinany. Podobnie było z związkami homoseksualnymi: małżeństwo dawało ekonomiczne korzyści ale skoro było normą dla związków odmiennej płci to i homoseksualizm był zakazany, bo nie przekładał się na społeczną wartość.

    Tak więc nie ma czegoś takiego jak małżeństwo, to efekt socjo-ekonomicznych uwarunkowań za każdym razem zmiennych, co w konsekwencji prowadziło do redefinicji pojęcia rodziny – zakorzenionego wszak na niestałych strukturach. Pojęcie małżeństwa zmienia się na naszych oczach, ponieważ fundamenty związków nie są takie same jak kiedyś. Natomiast religie tego nie widzą, bo mają własne, wieczne, prawdy; ale jak pisał Nietzsche to tylko efekt odgórnego założenia, gdzie człowiek nie jest istota historyczną: nie podlega rozwojowi, został stworzony takim jakim jest a moralne instrukcje mają charakter absolutny. To wynik braku poznania.

     
    Odpowiedz
  50. fizyta29

    Alternatywna antropologia

     Przede wszystkim każdą inną antropologię można w ten sposób zaprzęgnąć do walki o uzurpację państwa. Nie trzeba wielkiej wyobraźni by przewidzieć sytuację, w której państwo odmawia adopcji dziecka rodzinie katolickiej, ponieważ rzecznik obrony praw dziecka występuje na drogę prawną argumentując, że państwowa intytucja nie może decydować o religijnym wychowaniu dziecka. 

    SKwantowany – twierdzisz że nie romawiam, że dopuszczam się "moralnego gwałtu". Pomijając niezręczność tego określenia (chrześcijanie mają jeszcze zagwarantowane prawo wolności sumienia zgodnie z Deklaracją Praw Człowieka i artykułem 18 tejże deklaracji o wolności sumienia), warto by zadać sobie pytanie – na kim ten gwałt? Na Tobie, na Grzegorzu czy może na wysublimowanym prawie do świętego spokoju?

    Antropologia chrześcijańska nie przeżywała większego rozkwitu niż w czasach obecnych. Jan Paweł II przez kilkanaście lat zatrzymywał się nad tematem chrześcijańskiej antropologii w swoich środowych katechezach. Katolicyzm mocno przeorientował także podejście do funkcjowania w innych kulturach o czym można się więcej dowiedzieć sięgnąwszy do odsyłacza poniżej.

    http://www.teofil.dominikanie.pl/wydanie/artykuly/118

    Wracając do tematu głównego to warto jest uświadomić sobie związek miedzy Twoim spojrzeniem na małżeństwo, jako produkt  "socjo-ekonomicznych uwarunkowań" a Twoim spojrzeniem na związki homoseksualne. Czyżby pary homoseksualne łączyły się w pary li tylko ze względów "socjo-ekonomiczych"? A może istnieją jakieś głębsze podstawy antropologiczne takiego zachowania. Podobnie jest w kwestii adopcji dzieci przez pary homoseksulne: jakie "socjo-ekonomiczne" uwarkowania możesz podać bez odwołania się do antropologii?

    Trudno nie dostrzec w Twoim myśleniu  heglowskiego "ducha czasów". Jak się to ma do rzeczywistego poznania i próby zrozumienia potrzeb ludzkich, to już tamat na osobną dyskusję. 

     
    Odpowiedz
  51. Skwantowany

    Miałem na myśli to że

    Miałem na myśli to że małżeństwo kobiety i mężczyzny zawsze było produktem powiązanym z aktualnym kontekstem, warunkami do reprodukcji. A w to nie mogły się wikłać związki tej samej płci: mężczyzna gwarantował finansowe wsparcie i to on pracował na całą resztę. Trochę ciężko w tej sytuacji wyobrazić sobie związek dwóch kobiet, pozbawionych obecnie już rozpowszechnionych praw. Tak więc małżeństwo nie jest historyczną stałą, lecz pojęciem podlegającym przemianom powiązanym uwarunkowaniami tła. Nie warto się do tego przywiązywać, a tzw. tradycja to zaledwie próba zatrzymania zmian, ograniczenie plastycznej rzeczywistości, której natura zawsze polega na przekształcaniu form. Ogranicza pęd do zmian. Małżeństwo jest terminem opartym o historyczny kontekst, nie może więc podlegać także petryfikacji, to droga donikąd. Ale takie pojęcie rozpatrywane jako wieczna stała, o niezmiennej treści, służy niektórym jako punkt orientacyjny integrujący tożsamość jednostki lub grupy: próba złamania tej tradycji, trzymania się tylko jednego znaczenia, oznacza moment dezintegracji osoby lub społeczeństwa. Dlatego niektórzy walczą z jednostkami lub grupami walczącymi o własne prawa, zawsze tymi którzy nie mają zamiary dopasowywać się do ogólnej, apersonalnej normy. Żydzi, ateiści, geje – wszystkich skasujemy po kolei. I to tylko dlatego że są to środowiska potrafiące decydować o sobie, dojrzałe a co za tym idzie autonomiczne. Kościół takim jednostkom nie ma nic do zaoferowania. Moralny gwałt to po prostu szantaż dla tych którzy nie chcą lub nie mogą się przystosować: omijanie dialogu, zamykanie się na innych. Lepiej straszyć piekłem niż prowadzić do integracji nawet kosztem samoograniczeń. Tak powstają sekty.

     

    http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111111/TORUN01/903952209

     

    Szkoda komentować.

     
    Odpowiedz
  52. fizyta29

    Małżeństwo – jak myśleć poza schematami

    Przez kilkanaście wieków to kobiety były strażniczkami małżeństwa. Mężczyźni w tym czasie uganiali się za zdobyczami terytorialnymi bądź bronili swoich włości. Gdyby małżeństwo nie było wpisane w naturę człowieka, nie przetrwałoby próby czasu. Po co kobieta miałaby czekać siedem lat na swojego ukochanego w nadziei że ten wróci z wojaczki i zechce się zadomowić? Co ma do tego sytuacja społeczno-ekonomiczna? Stawiasz sprawę na głowie gdy piszesz  o małżeństwie jako o produkcie z hipermarketu. Zresztą gdyby małżeństwo było produktem to  przy obecnej komercji mielibyśmy do czynienia z jego urynkowieniem. 

    Jestem ciekaw jak na tę Twoją teorię zareagują grupy feministyczne…

    Małżeństwo nie jest, jak to nazywasz, "apersonalną normą" tylko dobrowolnym związkiem mężczyzny i kobiety dotykającym samej głębi ich człowieczeństwa. Próbujesz niepotrzebnie zepchnąć rozmowę o ludzkiej seksualności i potrzebach człowieka na tory walki społecznej: Żydzie i geje kontra Kościół. Jest to stary, marksistowski wytrych intelektualny, który nijak się ma do rzeczywistości w jakiej żyjemy. Kościół od kilkudziesięciu lat prowadzi dialog z Judaizmem nawet wtedy gdy jest to dialog trudny ze względu na skomplikowaną sytuację chrześcijan-Palestyńczyków na terenie Izreala. 

    http://www.youtube.com/watch?v=QqQDyMjCVqU

    Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie o logikę Twojego rozumowania według której małżeństwo jest przeżytkiem ale małżeństwo homoseksualne już tym przeżytkiem nie jest. 

     
    Odpowiedz
  53. Skwantowany

    To nie kwestia teorii tylko

    To nie kwestia teorii tylko praktyki. Tak postępują rózne kultury – przykład wielożeństwa, wystarczy poszukać. Małżenstwo nie jest przeżytkiem – ale pewne formy rozumienia tej formy już tak. A przecież mi chodzi tylko o miłość, bez schematów rodem z religii lub tradycji. Związek, więź a nie rytuał ale niektórzy chą widzieć tylko to nie patrząc co za pewną formułą się kryje – sam pamiętam jak mówionio w katolickich kręgach że geje nie potrafią kochać. To tylko przyjaźń. No cóż, chyba najbardziej zainteresowani więdzą najlepiej. A ja nie mam zamiaru ich pouczać.

     
    Odpowiedz
  54. fizyta29

    Człowiek potrafi kochać

     Nie każda jednak miłość uzdalnia do małżeństwa. Na co dzień widzę jak potrzebna jest dzieciom matka. Szanowna autorka tekstu pod którym toczymy tę dyskusję też pewnie jest matką więc wypada zapytać jak się zapatruje na "macierzyństwo" osób homoseksualnych. Zdolność do kochania dzieci jest w człowieku, ale czy ta miłość nie ma różnych wymiarów w przypadku ojcowstwa i macierzyństwa? 

    Proszę sobie uświadomić że tzw. "pouczanie" Kościoła ma głębsze uzasadnienie antropologiczne niż się wydaje reformatorom takim jak pani Barbara.  

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code