Wszystkie nasze posiadłości

Rozważanie na XXVIII Niedzielę Zwykłą, rok B1
 

Niewielka parafia na peryferiach dużego miasta. Na niedzielne Msze św. przychodzą najczęściej ci sami ludzie, mniej więcej jedna trzecia mieszkańców. Między nimi kilkadziesiąt osób, będących członkami różnych wspólnot chrześcijańskich, wśród nich Mania, Jędrek, Tymon, Luśka i Miłka. Wyróżniają się sposobem bycia, jakością relacji z innymi i zaangażowaniem w życie religijne parafii. Nieco uogólniając, można powiedzieć, że stanowią modelowe przykłady współczesnych chrześcijan. Z pasją, bez znamion pychy czy wyższości nie tylko pomagają innym szukającym własnej drogi wiary, ale i sami dbają o to, żeby się rozwijać, być bliżej Boga. Pytają Jezusa – „Od dawna przestrzegam przykazań, staram się kochać Boga i tę miłość kierować również ku ludziom. Co jeszcze mam zrobić, żeby osiągnąć cel, dla którego zostałem stworzony?” Czy jednak chcieliby usłyszeć Jego odpowiedź: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim”? Każdy z nich posiada przecież wiele posiadłości, do których jest przywiązany.

Mania, sympatyczna „prawie” emerytka. Urodziła się i wychowała w małej wiosce. Dwadzieścia kilka „numerów”, do szkoły 8 km, do kościoła i do lekarza jeszcze dalej, ale ziemia urodzajna, więc gospodarstwa zamożne, ludzie solidni, pracowici i wierzący. I tak też Mania została wychowana: trzeba szanować pracę, być uczciwym i bać się Boga, traktować Go z respektem. Więc Mania żyje, przestrzegając przykazań, „chodzi” do kościoła, należy do róży różańcowej, wspiera parafię. Tylko ze spowiedzią ma problem, bo od tylu już lat boi się Boga. Trudno jej pozbyć się tego strachu, więc na kartce skrupulatnie wypisuje swoje grzechy: przykazanie, przeciw któremu zgrzeszyła, dlaczego, ile razy. I tak co miesiąc, czasem częściej, żeby nie umrzeć w grzechu. Mania mówi, że żaden ksiądz jej nie przekona, że Bóg wybaczyłby jej już w chwili skruchy i oddania się Jego miłosierdziu. Komuś innemu tak, lecz nie jej. Jezus mówi Mańce – „Sprzedaj swój strach, przyjmij moją miłość. Uwolnij swoje serce, aby Mnie pokochać”. Mania nie potrafi. Jeszcze nie, bo na razie bardzo przywiązana jest do swojego strachu.

Luśka i Miłka, bliźniaczki z tytułami naukowymi, jako animatorki należą do jednej wspólnoty religijnej. Zawsze razem: w liceum klasa o tym samym profilu, teraz praca w tej samej instytucji, wcześniej doktoraty zrobione w tej samej dziedzinie. Dwie kobiety żyjące jednym życiem. Mówią ze śmiechem, że nie wiedzą nawet, czy Pan Jezus je rozróżnia. Tymczasem On mówi do każdej z nich z osobna – „Sprzedaj wszystko! Najpierw jednak zobacz do czego jesteś tak bardzo przywiązana, że poświęcasz temu cała swoją uwagę, energię i czas”. I one to widzą, wiedzą zresztą o tym od dawna, że ambicja pomnożona przez dwa stanowi treść ich życia. Już dawno wybrały to, co jest ważne: być kimś, perfekcyjnym uczniem, studentem, szefem; nie popełniać błędów w pracy, we wspólnocie, w relacji z Bogiem. Ambitne plany, nie ma w nich miejsca na niedoskonałych ludzi: mężów, bliskich przyjaciół, na miłość, która z natury jest nieprzewidywalna. Jeszcze jest trochę miejsca dla Boga, lecz ani Luśka nie potrafi sprzedać swojej posiadłości, ani Miłka. Są zasmucone tym, że Jezus chce zabrać im coś tak cennego. Miłka mówi, że nie widzi niczego złego w dążeniu do doskonałości. Luśka zastanawia się, czy nie powinny tego przedyskutować, bo jednak smutny człowiek nie może mieć doskonałego życia. Decyzję podejmą wspólnie.

Tymon. Organista o nieprzeciętnie pięknym głosie. Jak sam o sobie mówi, swoim śpiewem służy Bogu i ludziom. Jest na każdej Mszy św., nie tylko w niedziele i święta, codziennie. Organy i śpiew w kościele to jego pasja. Podoba mu się to, że ludzie z innych parafii przychodzą tutaj na Mszę, aby go posłuchać. Czuje się potrzebny. Doceniony. Wyjątkowy. Jednak Jezus mówiący: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz”, niepokoi go. Te słowa pokazują Tymonowi, że ma „coś”: jego skarb to bycie kimś wyjątkowym i być może niezastąpionym. Z jednej strony nie potrafi wyobrazić sobie życia bez swojego skarbu, ale z drugiej – pragnie, aby nic nie oddzielało Go od Boga. Potrzeba tylko jednego kroku, niełatwego kroku. Tymczasem Tymon odchodzi zasmucony.

Jędrek. Mąż, ojciec dwójki dorosłych dzieci, pięćdziesięciolatek. Gdy zauważył, że przerzedziły mu się włosy, zgolił je zupełnie. To był prezent dla samego siebie na czterdzieste urodziny. Wiadomo, taka łysina ujmuje lat. I rzeczywiście, Jędrek poczuł się młodziej. A dzisiaj, po dziesięciu latach od pamiętnej „czterdziestki” skoncentrowany jest na tzw. dbaniu o siebie. Jogging, niezależnie od pogody jazda na rowerze, tenis, basen i siłownia. Witaminy. Bio warzywa, makarony i jajka od szczęśliwych kur. Masaż pleców na odstresowanie. Wyjazdy do spa i ubrania z cennymi metkami. Wszystko drobiazgowo zaplanowane. I to wszystko zajmuje cały wolny czas Jędrka. Zaczyna go brakować na rozmowę z żoną i synami, na spotkania we wspólnocie. Jędrek już nie pyta Pana Jezusa, czego mu brakuje. Zaczyna rozumieć, że stracił wolność.

Sprzedaj wszystko – co to znaczy? Oddaj samochód i dom, przenieś się do ziemianki? Może byłoby to łatwiejsze, niż oddać swoje przywiązania do bycia kimś, do trzymania się stereotypów, uzależnień?

Heinrich.jpeg

Rozważania Niedzielne

 

14 Comments

  1. zk-atolik

    Przywiązanie do ……

    Przywiązanie do rzeczy, czy spraw doczesnych (egzystencjalnych) jest lub staje się groźne i niebezpieczne, kiedy człowiek – istota stworzona oddala się, od Pana Boga i Kościoła, oraz nie ma dostatecznej świadomości, że może być zbawiona, bo istnieje Stwórca i oferuje jemu jeszcze "coś więcej", niż szatan.

    • Co jeszcze mam zrobić, żeby osiągnąć cel, dla którego zostałem stworzony?

    Wg. Benedyktynów z Nursji wystarczy: "Nic nie przedkładać nad miłość Chrystusa."

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. krok-w-chmurach

     Ale żeby przedkładać

     Ale żeby przedkładać miłość Jezusa nad wszystko inne, trzeba ją chociaż trochę zrozumieć. Poznawanie Boga i jednocześnie coraz wierniejsze podążanie za Jezusem stanowi treść naszego życia. Wiąże się z tym poznawanie siebie i uwalnianie od nieuporządkowanych przywiązań. Wszystko dzieje się jednocześnie, łatwo się pogubić.

    żeby zrozumieć, że "Bóg sam wystarczy" może wystarczyć całego życia. Jednak życie poświęcone próbie zrozumienia tego, jest pasjonujące…

    Pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem 

     
    Odpowiedz
  3. januszek73

    re Panie Zbigniewie.

    Zainspirowało mnie to "

    • Co jeszcze mam zrobić, żeby osiągnąć cel, dla którego zostałem stworzony?

     Pytanie jest ciekawe :-), ale to fundamentalne pytanie :-). Św. Ignacy już na początku swoich Ćwiczeń Duchownych – mówi tak:

     

    "Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją.

    Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.

    Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znów w całej tej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu.

    I dlatego trzeba nam stać się ludźmi obojętnymi [nie robiącymi różnicy] w stosunku do wszystkich rzeczy stworzonych, w tym wszystkim, co podlega wolności naszej wolnej woli, a nie jest jej zakazane [lub nakazane], tak byśmy z naszej strony nie pragnęli więcej zdrowia niż choroby, bogactwa [więcej] niż ubóstwa, zaszczytów [więcej] niż wzgardy, życia długiego [więcej] niż krótkiego, i podobnie we wszystkich innych rzeczach.

    [Natomiast] trzeba pragnąć i wybierać jedynie to, co nam więcej pomaga do celu, dla którego jesteśmy stworzeni.

      W swoim stylu stwierdzę :-), no tak to teoria a jak to ma wyglądać w prakcyce ? Św. Ignacy mówi, iż na początku każdej medytacji i kontemplacji – odmawiać taką oto modlitwę:

    "Spraw Panie aby wszystkie moje: myśli, pragnienia, decyzje i czyny skierowane były w sposób czysty ku większej Twojej chwale".

    No i znowu – teoria :-), ale ja osobiście wciąż powtarzam tę modlitwę, no i co z tego wynika ? Uogólniając – widzę wszędzie działanie Boże :-). Naprawdę tak jest, czasem błachostka to dla mnie przypadek, który nie jest przypadkiem :-). Czasem się zastanawiam, czy z tym nie przesadzam ? Być może, ale nie to jest najtrudniejsze – najtrudniej jest nie wpadać w pułapki własnej pychy i zasadzkom złego ducha. Jednak da się to odróżnić i dam przykład najaktualniejszy. Poszedłem dzisiaj na chwilę osobistej adoracji Najświętszego Sakramentu i po ok. kwadransie, wyszedłem bo miałem sprawę w banku, ale po drodze spotkałem mojego byłego znajomego z pracy. Wszystko było – by wporządku, gdyby nie fakt, że ten pan jest jakoś uwikłany w sprawy duchowe (noszenie tzw. "pierścienia atlantów). Aż się zdziwiłem, ale po moich zmaganiach na rekolekcjach Ignacjańskich, dziwnym trafem spotykałem ludzi uwikłanych w ten "amulet". No cóż, tak się do tego przyzwyczaiłem, iż stwierdziłem, że to norma, ale z czasem się to uspokoiło i nagle "trach". No cóż, a być może, gdy Bóg pokazuje i obdarza mnie łaskami, właśnie wtedy jestem jakoś duchowo atakowany ? Nie odpowiem :-), ale naprawdę wróg nie zasypia.

      No tak, ale to nie jest owe "wychwalanie Pana we wszystkim". No cóż, jednak często tak potrafię się zamyślić wewnętrznie i skupić na Jezusie, iż miewam stany, które są dziwne :-). jednak są on naprawdę osobiste i trudno je opisać :-). Wiem, że naprawdę Bóg się o mnie upomina i troszczy, o czym ciągle wspominam :-), ale naprawdę nie jestem jakimś "nowobogackim człowiekiem sukcesu" :-). Jestem takim sobie skromnym mieszkańcem Podhala, który strasznie lubi myśleć :-), ale też przeżywać. Ooo tak, potrafię niesamowicie przeżywać 🙂 i odczuwać, co jest w/g mnie cenną właściwością :-). Z resztą już Ignacy – zalecał "zauważyć – odczuć – przyjąć lub odrzucić". No i tego się uczę :-), przyjmować i wciąż prosić o łaskę pełnienia Woli Bożej a pomaga mi w tym przytoczona modlitwa :-), którą naprawdę (chociaż czasem zapomnę) staram się odmawiać :-). Noo, lecz czy to ona jest najważniejsza ? Uważam, iż nie, najważniejsza jest moja więź z przyjacielem – Jezusem, a naprawdę mam z nim "intymną więź przyjaźni" 🙂 a co jeszcze z tego wyniknie – to poczekamy zobaczymy :-). Kończąc 🙂 – oto hasło św. Ignacego:

                                                                  Ad maiorem Dei gloriam

    oczywiście – pod sztandarem Jezusa :-).

     
    Odpowiedz
  4. zk-atolik

    Egzystencja kochająca!

    Pani Inko – mówiąc/pisząc o miłości lub przyjaźni, czy innych wzniosłych uczuciach można używać wielkich słów, ale czym one naprawdę są jest zdolny zrozumieć i gotowy uznać ich sens tylko ten, kto bezgranicznie i bezwarunkowo ufa wyłącznie Bogu w Trójcy Jedynemu i już doznał Jego łaski ich przeżywania i doświadczania.

    Postawa miłości człowieka tj. nie przedkładanie czegokolwiek nad miłość Chrystusa jest (sądzę nie tylko wg. mnie) – najbardziej zasadniczym chrześcijańskim odniesieniem wobec świata. Dlatego wszelkie próby modyfikacji, takiej postawy, czy odniesienia wobec świata wydają się kontrowersyjne, wręcz dezinformujące, a nawet gorszące i nieuprawnione.

    Ps. Owszem egzystując w totalnym chaosie współczesnego świata m.in. przerażającej "wieloznaczności" pojęcia miłość – łatwo się pogubić. Jednak Jego miłość i Słowo Boże, oraz droga przykazań pomagają ludziom dobrej woli zreflektować się i odnaleźć, a w razie potrzeby podnieść i nawrócić. 

    Szczęść Boże!        

     
    Odpowiedz
  5. zk-atolik

    Myśleć, kontemplować i ……..

    @Januszek 73 – myślicielu podhalański rzeczywiście w/w pytanie i podobne są inspirujące, a ubogacające i budujące stają się pogłębione refleksje, czy wiarygodne świadectwa i takie konstatacje: 

    "Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją."

    @ALL

    Żyjemy w świecie doczesnym i materialnym, do chwili śmierci. W tym również celu, aby w sytuacji właściwej, dla istot ludzkich dokonać wyboru Boga, lecz nie przez oczywistość widzenia Go, ale dzięki wierze.

    Chwalebnym jest myśleć, kontemplować, oraz doznawać, doświadczać i przeżywać Jego miłość tj. bliskość i obecność. Jednak w życiu codziennym nie jest to łatwe, proste, ani dostatecznie motywujące i inspirujące, dla wszystkich – dlaczego?……

    Znajomość odpowiedzi chyba może pomóc lepiej rozeznać m.in. to, że nie tylko w Tezeuszu jest coraz więcej autorów nie tylko mało zaangażowanych i wiarygodnych, oraz osób czytających teksty bezrefleksyjnie, niż w należnym skupieniu i uważnie.

    A przez to coraz mniej jest udostępnianych tekstów inspirujących, natchnionych, budujących etc. i osób aktywnych tj. uczestniczących w dialogu lub dyskusji, czy polemice.

    Szczęść Boże!

     

     

     
    Odpowiedz
  6. krok-w-chmurach

    Co z tą miłością?

    To słowo budzące kontrowersje z jednej strony, z drugiej nadużywane. Ale też miłość jest słowem, które chcielibyśmy jak najczęściej słyszeć. Czy tkwi w nim wieloznaczność? Moim zdaniem, nie.

    po prostu Bóg stwarzając nas z miłości i do miłości, obdarzył nas równocześnie zdolnością do kochania. Żyjąc w otoczeniu przyrody, pośród ludzi i w relacji ze Stwórcą, kochamy w różny sposób. Inaczej kochamy Boga, inaczej człowieka, jeszcze inaczej przyrodę. Faktem jest, że daleko naszej miłości do archetypu miłości Boga do nas. To zrozumiałe, miłości będziemy uczyć się przez całe życie. Będziemy upadać, ranić siebie i Boga.

    Nie widzę w tym niczego gorszącego dopóki nie przestaniemy tęsknić do miłości, starać się kochać miłością jak najczystszą. Gorszenie się takim stanem rzeczy byłoby faryzejskie. Myślę, że zły duch cieszy się widząc zgorszonego nieporadną miłością faryzeusza.

    Milego wieczoru, z Bogiem 

     
    Odpowiedz
  7. krok-w-chmurach

    Pisze Pan:

    Znajomość odpowiedzi chyba może pomóc lepiej rozeznać m.in. to, że nie tylko w Tezeuszu jest coraz więcej autorów nie tylko mało zaangażowanych i wiarygodnych, oraz osób czytających teksty bezrefleksyjnie, niż w należnym skupieniu i uważnie.

     

     

    Coraz więcej osób pisze o tym, co myśli, czym żyje , daje rady etc. Nie musimy przecież tego czytać. Jeśli idzie o duchowość, możemy sięgać po dawnych mistrzów, świętych i współczesnych przewodników duchowych.

    No i włączyć myślenie. 

     
    Odpowiedz
  8. zk-atolik

    Pojęć jednoznaczność, czy……..

    Wieloznaczność pojęć nie tkwi w słowach, lecz w głowach tych, którzy nie uznają ich jednoznaczności, ani dosłowności i prawdziwości.

    A więc nie dotyczy słowa, ani określenia lub sformułowania, lecz rozumienia ich sensu, czy znaczenia. Dlatego chcąc być jednoznacznym i właściwie rozumianym – chyba należy unikać takich określeń jak:  inaczej kochamy…… albo sformułowań: kochamy w różny sposób

    Ponieważ kochając, czy wierząc lub czyniąc cokolwiek znaczącego inaczej lub w różny sposób – jeszcze nie znaczy, że prawdziwie, dobrze, stosownie, odpowiedzialnie tj. właściwie – zgodnie z wolą Pana Boga, czy człowieka prawego i dobrej woli.

    Ps. Zły najbardziej cieszy się, kiedy człowiek Jemu zaufa i ulega, a nie Panu Bogu

    Polecam: http://osiejuk.salon24.pl/674513,o-okazjach-ktorych-on-nie-przepuszcza-czyli-i-ty-zostaniesz-okultysta

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  9. krok-w-chmurach

     Inaczej czy w różny

     Inaczej czy w różny sposób, to tylko dwa określenia o podobnym znaczeniu. Dla mnie to licentia poetica, nic więcej. I nie mam ze słowem "inny" skojarzeń, nawiasem mówiąc powszechnych dzisiaj. 

    Miłego wieczoru, bez walki na słowa 

     
    Odpowiedz
  10. zk-atolik

    Dialog, dyskusja i polemika, czy….

    Zwykle, także w tym przypadku moją intencją, ani aspiracją nie jest "walka na słowa", lecz po uważnym przeczytaniu tekstu – rozważenie udostępnionych w nim treści i ewentualne odniesienie się, do wybranych wątków, czy dostrzeżonych kontrowersji, uchybień, manipulacji itp.

    Natomiast wg. mnie zachętą, wręcz inspiracją, do nie zawsze właściwych, a więc różnych skojarzeń, a nawet radykalnie odmiennych konkluzji są m.in. takie słowa, jak inni, różni, czy oni lub inne pozornie słuszne.

    A zamiast sformułowań jednoznacznych i zrozumiałych – poprawne politycznie np: pokrętne, bezosobowe, bądź dwuznaczne albo celowe uniki, przemilczenia lub nieuprawnione uogólnienia np: wszyscy…. 

    Ps. Życzę miłego dnia, a wieczorem możliwości słuchania i obserwowania w TV chyba konfrontacji postaw obu Pań – aspirujących, do pełnienia ważnej i odpowiedzialnej nie tylko roli i funkcji, lecz przede wszystkim służby w państwie.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  11. krok-w-chmurach

     Rozumiem doskonale

     Rozumiem doskonale potrzebę komentowania, wyrażania swojego zdania. I bardzo dziękuje, że chce się Panu napisać o swoich odczuciach. Dla mnie to ważne niezależnie od tego, czy ktoś się ze mną zgadza, czy nie. I pewnie dla innych piszących również.

    Pozdrawiam serdecznie, 

     
    Odpowiedz
  12. zk-atolik

    c.d. konwersacji

    Pani Inko – nie wszyscy autorzy, blogerzy są, aż tak wyrozumiali i życzliwi wobec czytelników, a tym bardziej interlokutorów, czy komentatorów, którzy w ich tekstach lub podczas konwersacji, czy dyskusji, bądź polemiki domagają się rzetelności, wiarygodności, wzajemności, czy jednoznaczności i racjonalności w argumentacji.

    Wg. mnie ważna jest jakość prezentowanych na forum tekstów i załączanych, do nich obrazów, YT, czy komentarzy. Natomiast również rozumiem, lecz nie akceptuję w portalach postaw i decyzji wybranych autorów, czyli tzw. dystrybutorów jedynie słusznych treści, kiedy celowo prowokują czytających, a unikają wymiany myśli, czy doświadczeń, opinii, poglądów, a nawet wskutek braku dobrej woli, czy racjonalnych argumentów kasują wpisy, czy blokują konta czytelników.

    Przyczyną pogłębionej refleksji zwykle jest treść tekstu, czy wybrany akapit, a powodem potrzeby komentowania u czytających są najczęściej szczególne fragmenty tekstu, np: kontrowersyjne stwierdzenia, sformułowania, czy tezy lub autora mniemanie, przeświadczenie, opinie, poglądy etc.

    • Jakie są Pani wrażenia z wczorajszej debaty w TV?……

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  13. krok-w-chmurach

    Wczorajszą debatę

    Wczorajszą debatę obejrzałam jedynie w części i bez emocji. Decyzję podjęłam już dawno, a teraz utwierdziłam się w swoim zdaniu. I cieszę się, że "moja" kandydatka wypadła przekonywująco, chociaż mogłaby lepiej . Nie lubię jednak dyskutować na tematy polityczne.

     
    Odpowiedz
  14. zk-atolik

    Co z Polakami?…..

    Dziękuję za odpowiedź, która zapewne nie tylko mnie w pełni satysfakcjonuje.

    Natomiast rozmowa, czy dyskusja, polemika, a tym bardziej debata na forum nt. polityczne, a więc osobiste zaangażowanie nie musi być zajęciem lubianym.

    Wystarczy, że w państwie demokratycznym jest (podobnie, jak uczestnictwo w wyborach) wszystkich dorosłych obywateli prawem i nie tylko wg. mnie znaczącą możliwością i brzemienną w skutkach powinnością.

    Na potwierdzenie w/w moich poglądów i przekonań fragment artykułu Ryszarda Surmacza:

    Polska ma 1000-letnie tradycje i nie ma charakteru peryferyjnego, jakby chciały obecne mocarstwa, lecz odwrotnie – położona jest pomiędzy państwami, które wciąż pretendują do światowych mocarstw. To położenie wymaga szczególnej mądrości, szczególnych umiejętności i odwagi, ale również powszechnego społecznego poparcia. Wybór elit, to obywatelska odpowiedzialność najwyższego stopnia.

    • Dlaczego milionów Polaków słuszne pragnienie sprawiedliwości i praworządności, oraz żądanie od władzy naprawy i zadośćuczynienia doznanych krzywd, strat i upokorzeń – określa się mianem "rewanżu" i "odwetu"?….

    Ps. Brakuje mi w tej wymianie myśli nie tylko nt. polityczne – zaangażowania i aktywności innych osób, a szczególnie p. Andrzeja i Artura – wiarygodnego patrioty i serdecznego przyjaciela.

    Szcześć Boże!

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code