Urodzinowe życzenia dla Jezusa

Kochany Jezu,

Dziś Twoje urodziny. Tak przynajmniej ustalili uczeni tego świata. Nie mam pewności czy wyszło im to zbyt dokładnie, bo inni policzyli trochę inaczej… Na przykład nasi bracia prawosławni obchodzą je w innym terminie.

Ogromny ruch i zamieszanie w te Twoje urodziny. Wszyscy biegają, robią zakupy, sprzątają. Ubierają choinki. Reklama i handel szaleją. Ludzie są wrażliwsi niż zwykle. Jedni czują się jeszcze bardziej samotni, inni jeszcze bardziej oblężeni przez liczne rodziny i znajomych.

Nazwali te Twoje urodziny „Świętem rodziny”. Biskupi Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z tej okazji dają do zrozumienia że dobra rodzina to tylko jeden wzorek. Inne podobno nie mają racji bytu i przez samo istnienie są zagrożeniem dla tych jedynie poprawnych. Smutne to…

Kochany Jezu, lubię niektóre modlitwy i kolędy. Szczególnie „Bóg się rodzi” Franciszka Karpińskiego. „Wzgardzony – okryty chwałą” – nie ma chyba lepszych słów na  podsumowanie Twojego życia i przesłania.

Myślę nieraz że nawet najpiękniejsze teksty modlitw nie zastąpią żywej rozmowy. Przecież Ty żyjesz… Gdy w Komunii św przychodzisz do mnie fizycznie, stale brakuje mi Twojej prawdziwej, po ludzku rozumianej obecności. Należymy do gatunku naczelnych J Dotyk i bliskość są dla nas tak ważne ! A przecież mimo to czuję że jesteś. Może to wytwór mojego umysłu… Mimo to ufam Tobie.

Wracając z dyżuru zatrzymałem się rano na parkingu, aby napisać do Ciebie tych kilka słów urodzinowych życzeń. Aby pobyć chwilę tylko z Tobą w tym świątecznym zabieganiu…

Jezu, z okazji urodzin życzę Ci spełnienia Twoich marzeń. Mówiłeś że marzysz abyśmy się kochali nawzajem. Abyśmy tęskniąc za Tobą widzieli Ciebie w drugim człowieku. Zarówno w tym który nas rozumie, jak i w tym z którym tak trudno się dogadać… Nawet w tym, który chciałby nas zabić. Trudne są Twoje pragnienia. Ale gdy będziemy trzymać się blisko Ciebie, wiele będzie się udawało. Tyle już się nagromadziło takiego dobra… To prawdziwe duchowe złoto, kolorowe paczuszki pod choinką J

Jezu, dziękuję. Chętnie siedziałbym nadal z Tobą  we dwóch w samochodzie na tym pustym parkingu. Pora już wracać do tych, którzy mnie potrzebują. Czyli do Ciebie który w nich przebywasz…

Do zobaczenia sam na sam jakoś niedługo…

 

29 Comments

  1. beszad

     Arturze, przejmujące to

     Arturze, przejmujące to Twoje wyznanie – tym bardziej, że takie osobiste i nikogo nie osądzające, ale pełne ciepła i ufności. Przyznam, że sam niewiele rozumiem i czuję się pogubiony w tym temacie dotyczącym płciowości. Osobiście nie mam z tym problemów, bo moja tożsamość jest jednoznaczna – ale może tym trudniej mi jest zrozumieć innych. I właśnie dlatego potrzebne są takie świadectwa, jak to Twoje. Coś do mnie dociera – i choć jeszcze nie wiem, jakie kształty to "coś" ostatecznie przybierze, zaczynam w tym kierunku czuć pewną empatię – a to już chyba wiele. Ufam, że tak osobista i szczera modlitwa nie może nigdy pozostać bez odpowiedzi.

     
    Odpowiedz
  2. elik

    Różne trendy, zagrożenia i modele rodziny.

    Nazwali te Twoje urodziny „Świętem rodziny”. Biskupi Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce z tej okazji dają do zrozumienia że dobra rodzina to tylko jeden wzorek. Inne podobno nie mają racji bytu i przez samo istnienie są zagrożeniem dla tych jedynie poprawnych. Smutne to…

    Dziękuję szczególnie za ten w/w akapit, który stał się inspiracją, do mojego wpisu.

    W Stanach Zjednoczonych, wskutek recesji, po raz pierwszy od czasu Wielkiego Kryzysu nastąpił boom na rodziny wielopokoleniowe. Warunki ekonomiczne tj. własność prywatna, w tym obszerne, funkcjonalne i wygodne domy umożliwiają wspólne mieszkanie, a recesja wymusiła powrót, do wspólnego życia kilku generacji, które w ten sposób ograniczają wzrastające codzienne wydatki i miesięczne opłaty. Trend ten rozpoczął się jeszcze przed kryzysem, ale wraz z nim rozkwitł i zbliżył do siebie pokolenia. Podobnie jest również w Hiszpanii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii.  A jak jest w RP i innych krajach Europy Wschodniej?…….

    Jednak wskutek emancypacji, egalitaryzmu, czy indywidualizmu (egoizmu) powstały w świecie Zachodnim również nowe modele rodziny: model egalitarny, czyli równouprawnienia ról; dwu-zarabiający, w którym obie strony partycypują w kosztach utrzymania rodziny, oraz model dwóch karier, w którym kobieta i mężczyzna pełnią funkcje kierownicze, a to ma wpływ na funkcjonowanie rodziny, także występuje w wielu krajach rozpad, a nawet zmierzch instytucji rodziny na rzecz samotnego wychowywania dziecka.

    Razem jednak lepiej, dlatego rodzina wielopokoleniowa wciąż ma szansę przetrwać, nawet rozwijać i umacniać w konfrontacji z takimi zjawiskami, jak kult indywidualizmu, młodości, czy genderyzm i age-izm (dyskryminacja osób starszych), ale forma tych rodzinnych relacji, kontaktów wskutek nieustannie dokonywanych przemian w świecie, zapewne będzie ulegać dalszej modyfikacji.

    Jednak dla wielu współczesnych rodzin nadal b. ważne są więzi rodzinne, oraz różne formy wsparcia, jakiego udzielają sobie wzajemnie członkowie rodziny, np.: opieka na nieletnimi, osobami chorymi, niepełnosprawnymi, czy starszymi członkami rodziny.

    Zamiast utyskiwać na poczynania katolików, czy biskupów w Kościele RK, może zadbajmy bardziej o jakość relacji osobowych nie tylko w rodzinie, a w zamian otrzymamy nową i lepszą jakość życia. Wielopokoleniowy rodzinny tygiel to wg. mnie najlepszy rodzaj wychowania i formacji młodego pokolenia, oraz potężna dawka stabilizacji, także wiarygodne źródło poznawania prawdy, oraz dziejów narodu i miejsce poczucia własnej wartości, tożsamości.

    Reasumując właściwie i dobrze funkcjonująca rodzina – dom rodzinny jest miejscem unikalnym tj. najlepszym środowiskiem współistnienia wielu pokoleń, oraz najsilniejszą grupą wsparcia, dla osób bliskich, a szczególnie bliźnich.

    Komu obecnie w RP b. zależy, aby utrudniać pozyskiwanie (budowanie) własnych domów rodzinnych, oraz skutecznie osłabiać więź, a nawet niszczyć wspólnotę rodziny wielopokoleniowej?…..

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  3. beszad

     Elik – jestem dwiema

     Elik – jestem dwiema rękami za odbudową wielopokoleniowego modelu rodziny. Sam w takiej miałem szczęście wzrastać i wiem, jak wielkie poczucie bezpieczeństwa się z tym wiąże. Ale nie tylko –  równiez właściwa hierarchia wartości, bo w takiej rodzinie kariera zawodowa schodzi na plan dalszy, łatwiej też o dystans do wszelkich problemów, czy dopasowanie się do odpowiednich ról społecznych. Wielopokoleniowość uczy tolerancji, bo stwarza wiele bieżących, aczkolwiek łagodnych, sytuacji konfliktowych, które człowiek uczy się przezwyciężać. A jeszcze w takiej rodzinie nie jest straszny wszelki krach emerytalny w ZUSie, bo przecież kociołek i dach nad głową i tak jest wspólny! 😉 Pozdrawiam wszystkich – tych wielo- i tych jednopokoleniowych. 🙂

     
    Odpowiedz
  4. elik

    Pochlebstwo nie jest pięknem, ani dobrem i prawdą

    Panie Tomaszu zasdniczym miejscem doświadczania piękna jest codzienność, lecz to, co jest piękne winno być dobre i prawdziwe, aby mogło stać się autentyczne i wiarygodne, a nawet święte, doskonałe i ponadczasowe. W dziejach, tradycji Kościoła nie brakuje miejsc, ani wybitnych twórców, mistrzów i ich dzieł, które są naprawdę przepiękne i zachwycają, bo są dobre i prawdziwe (autentyczne), wręcz doskonale, genialne. 

    Natomiast w tekście autora nie trudno dostrzec zło tj. m.in. tendencyjność, a zatem brak dobrej woli, obiektywizmu i wymaganej rzetelności (prawdziwości), choćby w uprzednio przeze mnie  cytowanym fragmencie.

    Dlatego Pana wpis jest jedynie pospolitym pochlebstwem, a zawarta w nim ocena, a tym bardziej zachwyt nad owym „pięknem” wg. mnie są wielce wymowne, lecz nie całkiem uprawnione, a co najmniej wielce przesłodzone.

    Pozdrawiam serdecznie – Zbigniew

     

     
    Odpowiedz
  5. elik

    Losy polskich rodzin

    Beszadzie to b. dobrze, że również opowiadasz się publicznie za odbudową i chyba obroną zagrożonego w RP statusu wielopokoleniowej rodziny. Twoje doświadczenie i szczęście wzrastania, w tak przyjaznym środowisku jest widoczne, nawet w tekstach artykułownych na forum "Tezeusza".

    Moja i wielu innych Polaków wielopokoleniowa rodzina została w znacznym stopniu rozbita, a nawet unicestwiona w okresie II WŚ. Dlatego szczególnie razem z innymi podobnie doświadczonymi cenię to, co straciłem, ale mam dostateczną świadomość, czym ona jest i jaką przedstawia wartość.

    Szczęść Boże!

    Pozdrawiam Ciebie i innych również serdecznie – Zbigniew

     
    Odpowiedz
  6. drmouse2

    do Elika

     Eliku – Panie Zbigniewie,

    Natomiast w tekście autora nie trudno dostrzec zło tj. m.in. tendencyjność, a zatem brak dobrej woli, obiektywizmu i wymaganej rzetelności (prawdziwości), choćby w uprzednio przeze mnie  cytowanym fragmencie

    Rozumiem doskonale że mój tekst moze się Panu nie podobać bo żaden ze mnie pisarz tylko amator. Ale kimże Pan jest aby zarzucać mi złą wolę ?Tego już nie rozumiem. Ja nie ośmieliłbym się jej Panu zarzucać, choć pisze Pan doprawdy dziwnie. Wolę dopatrywać się różnych innych przyczyn których nie będę tu snuł, ale nie złej woli !!!

    Odnośnie rodziny wielopokoleniowej – właśnie w takiej żyję i takiej służę. Rodzice w wieku 88 lat, sprawność ograniczona. Mąż, ja, troje dzieci, obecnie dwoje z ograniczoną sprawnością. Zięć. Córka znajomych studiująca, mieszka u nas jak u rodziny.

    Ale ja ujawniłem się jako osoba transpłciowa i rodzina nie stała się przez to słabsza ani gorsza tylko mocniejsza i bardziej kochająca. 

    W domu przebywa i nieraz nocuje sporo osób homoseksualnych, także par – głównie z Wiary i Tęczy. Rodzice znają ich, chętnie rozmawiają. Mając te 88 lat nie mogą zrozumieć dlaczego polski rząd odrzuca ustawę o związkach partnerskich. Mówią "to straszne, nie o taką Polskę walczyliśmy". Nie rozumieją dlaczego Kościół dyskryminuje osoby homoseksualne. 

    Dzieci mają swoich homoseksualnych przyjaciół i cieszą się na ich śluby w przyszłości.

    Tak więc Eliku, także rodzina wielopokoleniowa, wierząca i rzymskokatolicka  może być otwarta dla wszystkich. Bo nie da się być szczęśliwym odmawiając szczęścia innym. Tego prawa ludzkiego sumienia nie może zastąpić nawet nauczanie Kościoła.

    Pozdrawiam,

    Artur

     
    Odpowiedz
  7. Jadzia

    rodzina wielopokoleniowa nie zawsze jest idealna

     No cóz rodzina wielopokoleniowa nie zawsze jest czymś wymarzonym. Ja się w takiej wychowałam i…niestety było to dla mnie koszmarem a największym moim marzeniem było wydostac sie z niej i miec własny dom. To zreszta było jedną z ważych przyczyn mojego wyjścia za mąż. Dziwne prawda? Ale to niestety tak było. Aby odejsć z mojego domu. Rodzina taty duża wielopokoleniowa, mamy równiez. Byc może dla nich było to szczęście – dla mnie jednak koszmar. Nigdy jako dziecko nie mogłam sie poskarżyc, wypłakac, bo zawsze była to moja wina i wszyscy trzymali się razem. Jakakolwiek krzywda by mnie spotkała, to  starsi mieli rację, mnie nikt nawet nie zechciał wysłuchać. Rodzina meża tez była wielopokoleniowa, niestety, moze lepiej było  niz w mojej, ale równiez nieciekawie. Dopiero gdy mielismy własne mieszkanie, wlasną małą rodzinkę nastapił pozytywny przełom w moim życiu. I wiezi rodzinne sie zaciesniły i wszystko jakos było od tej pory OK. Tyle, że nie pod wspólnym dachem. 

    Zaznaczam, że nigdy nie dotyczyło to spraw płciowosci, takiej czy innej orientacji, w mojej rodzinie nic takiego nie było – mama po Akademii Sztuk Pięknych miała mnóstwo kolegów i koleżanek homo i nigdy nie stanowiło to dla nikogo problemu, dla mnie równiez nie. Nigdy zreszta nie interesowało mnie kto z kim sypia i w jaki sposób, kto jest z kim para. To zreszta jest tylko nargines spraw zwiazanych z człowiekiem.

    Nigdy bym nie wróciła do rodziny wielopokoleniowej. No cóż każdy ma jakieś doświadczenia. Moje sa takie jakie są.

     
    Odpowiedz
  8. elik

    Replika i propozycja

    Panie Arturze zamiast niezbyt udolnie wyjaśniać i usprawiedliwiać się, proponuję b. dokładnie zapoznać się z treścią ostatniego Listu pasterskiego Episkopatu Polski, czy choćby z tym cytatem:

    Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie dostrzega niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci. To nie fakt istnienia dwóch płci jest źródłem dyskryminacji, ale brak duchowego odniesienia, ludzki egoizm i pycha, które trzeba stale przezwyciężać.

    Kościół w żaden sposób nie zgadza się na poniżanie osób o skłonnościach homoseksualnych, ale równocześnie z naciskiem podkreśla, że aktywność homoseksualna jest głęboko nieuporządkowana oraz że nie można społecznie zrównywać małżeństwa będącego wspólnotą mężczyzny i kobiety ze związkiem homoseksualnym.

    Rzecz w tym, że w prezentowanych i omawianych sprawach stanowisko Papieży i Kościoła RK, także Episkopatu Polski, oraz wielu katolików i innych chrześcijan jest diametralnie inne, niż twórców i zwolenników nowej ideologii tj. genderyzmu, również Pana prezentowane na forum Tezeusza.

    Abstrahując z jakich powodów Pan to czyni, proszę jednak uznać to, że wzór pięknej, dobrej (doskonałej) i prawdziwej (autentycznej) rodziny był i nadal jest jeden, a jest nim Święta Rodzina, której owocem jest Syn Boży – Jezus Chrystus.

    Ps. Owszem można być otwartym, dla wszystkich, lecz trzeba mieć świadomość, że może ona być wykorzystana, przez ludzi złej woli i powodem poważnych problemów. Polecam zamiast owej otwartości – serdeczność, czy życzliwość, dla wszystkich, a ograniczone zaufanie, dla wybranych.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  9. zefir

    Panie Zbigniewie,

    Wyjątkowo rzadko zgadzamy się z sobą w naszych poglądach i stanowiskach, jednak z tym co Pan napisał w poprzednim komentarzu jest sporo prawdy. Nie uważam jednak za słuszne wiązać kryzys rodziny z równouprawnieniem płci, ale właśnie z przemianami sytemu gospodarczego. Przypominam Panu, że w ciągu ostanich lat z Polski wyjechało ponad 2 mln ludzi. Wyjechali ojcowie i matki, żeby zarabiać na chleb dla swoich dzieci i rodziców w podeszłym wieku. Wyjechało też przede wszystkim bardzo dużo ludzi młodych, którzy w ojczyźnie nie mieli żadnych perpsektyw. Widzę to szczególnie w mojej miejscowości. Taka masowa emigracja musiała się siłą rzeczy przyczynić do rozpadu więzi rodzinnych.

    Ja też do niedawna żyłem w rodzinie wielopokoleniowej. Pod koniec życia zamieszkała z nami moja 90-letnia ciocia – bezdzietna, wdowa. Mogła liczyć na pomoc moją i mojej rodziny. Uważam, że wielopokoleniowe rodziny są dobrem, ale rzeczywitość jest taka, że nie dla wszystkich ludzi. I nie ma się co na tę rzeczywistość obrażać, ani jej zwalczać. Ani ja, ani Pan nie mamy recepty na dobre życie dla wszystkich ludzi. Ludzie są różni, różne są rodziny. Dobre mogą być także te składające się z dwóch osób jeśli opierają się na dobrych podstawach.

    Tak więc w moim przekonaniu i myślę, że tu się obaj zgodzimy, zagrożeniami dla rodziny są: indywidualizm niszczący rodzinę, który przejawia się w ciągłym zaspokajaniu potrzeb własnego "ja", całkowite poświęcenie się karierze, wieczne życie jako singiel, w izolacji od rodziny, pozostawienie ludzi potrzebujących pomocy samych sobie. Natomiast brak akceptacji homoseksualności w rodzinie także jest powodem rozpadu więzi rodzinnych, czego najlepszym przykładem jest mój przypadek…

    Jeśli już o związkach i małżeństwach homoseksualnych mówimy, to także się tutaj wypowiem. Prawdą jest, że w sferze symbolicznej zrównanie małżeństwa homoseksualnego i heteroseksualnego może osłabić instytucję małżeństwa. Ale nie jest prawdą, że wszyscy teologowie – także ci z Kościoła Katolickiego są zgodni, że osoby homoseksualne nie mają prawa do życia w związkach. Jak najbardziej są opinie, że jest to możliwe i właściwe, ale takie związki musiałaby być błogosławione i niezrównywane z małżeństwem. Taka możliwość jest realna zwłaszcza, jeśli miałyby to być związki białe – czyli, bez stosunków seksualnych. Kościół w Polsce od wielu ostrzega, że wprowadzenie związków partnerskich osłabi małżeństwo. I ma tutaj trochę racji, bo związki te będą adresowane do osób heteroseksualnych także, a będą gwarantować dużo mniejszą wartość i ochronę niż gwarantuje małżeństwo oraz chyba mniej obowiązków wobec partnera. Z drugiej strony w Polsce od wielu lat obserwuje się zwiększąjącą się liczbę rozwodów i kościelnych unieważnień małżeństwa, bardzo duża liczba Polaków żyje na kocią łapę i ma w tych związkach dzieci. Dzieje się to, chociaż nie ma w Polsce związków homoseksualnych. Z drugiej strony zadziwiająca się sytuacja np. we Francji, która mimo małżeństw homoseksualnych a wcześniej związków ma dużo większy przyrost naturalny niż Polska. Zadziwia mnie też zjawisko rozrodczości Polaków w Anglii, bo przewyższa znacznie rozrodzczość młodych Polaków w naszej ojczyźnie.

    Tak więc podsumowując, na kryzys rodziny składają się różne czynniki ale upatrywnie go homoseksulistach nie jest uczciwe i jest w gruncie rzeczy szkodliwe, bo przesuwa z pola widzenia faktyczne problemy. Postaram się napisać na ten temat notkę na blogu.

    p.s. bardzo mi się nie podoba, że zarówno Kościół jak badacze i zwolennicy teorii Gender wykorzystują gejów w swoich rozgrywkach. Jeszcze dwa lata temu nie wiedziałem nawet, że  coś takiego jak Gender istnieje. Pytałem moich znajomych miesiąc temu i też nie wiedzieli co to takiego jest to Gender. Mam wrażenie, że to jakaś forma manipulacji.

     
    Odpowiedz
  10. elik

    Co osłabia, zrywa więzi osobowe?…..

    Sz.Panie Zefirze chyba nie trudno dostrzec, że treść moich wpisów jest wolna, od indoktrynacji, agitacji, manipulacji, czy propagandy tj. informacji fałszywych, bądź o zabarwieniu lewackim, ideologicznym itp. Dlatego moje poglądy, przekonania i stanowisko nie mogą być w wielu przypadkach zgodne z tymi, którzy w swojej łaskawości dostrzegają w moich wpisach jedynie „sporo prawdy”. Ponadto zamiast odnosić się, do istoty omawianych spraw stosują notorycznie tzw. uniki albo usiłują zmieniać przedmiot rozmowy lub przypominać interlokutorowi, także czytelnikom to, co jest powszechnie znane lub oczywiste.

    Natomiast zasadniczą przyczyną osłabiania, a nawet zerwania więzi osobowych między człowiekiem, a Bogiem, także więzi rodzinnych, czy wspólnotowych, bądź narodowych.

    Absolutnie nie jest to, co nie tylko Pan uważa i eksponuje tzw. przemiany systemu gospodarczego, czy transformacja ustrojowa lub inne lewackie wymysły, lecz powszechny brak pokory i posłuszeństwa wobec woli Boga, przede wszystkim u ludzi stanowiących struktury władzy w państwie i ich sojuszników, zwolenników.

    To nieprawda, że nie ma recepty na dobre (właściwe) życie, dla wszystkich ludzi. Jest nią właśnie owa pokora i posłuszeństwo wobec woli Tego, który nas stworzył mężczyzną lub kobietą, powołał do życia, obdarzył łaską wiary, rozumem, wolną wolą i pierwszy bezgranicznie, bezwarunkowo umiłował.

    Ps. Zanim zdecyduje Pan cokolwiek więcej napisać – proszę przestać dziwić się i więcej dowiedzieć: – dlaczego akceptacja i rozpowszechnianie gender-yzmu jest potencjalnym zagrożeniem, dla człowieka i rodziny, a w innych krajach jest coraz więcej rodzin wielopokoleniowych i zdecydowanie większy przyrost naturalny, niż w RP?….. nawet w necie jest wystarczająca ilość wiarygodnych informacji.

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  11. Halina

    Panie Arturze

    Tego już nie rozumiem. Ja nie ośmieliłbym się jej Panu zarzucać, choć pisze Pan doprawdy dziwnie. Wolę dopatrywać się różnych innych przyczyn których nie będę tu snuł, ale nie złej woli !!!

    Tak nieco " po mesku" do pana napisze. Snucie i dopatrywanie sie przyczyn takiej  czy innej formy  ludzkiego pisania, to bardzo zly przyklad  diagnozy. Inaczej pisze ksiadz, psycholog, dziennikarz  czy lekarz. Moze trzeba ludziom przyblizyc temat- co nauka ma do powiedzenia w tej tak delikatnej , osobistej sferze zycia czlowieka, a nie podchwytywac slowa , ktore nikt do pana ani o panu nie pisal. Czuje sie pan osoba poszkodowana, dyskryminowana? Tak sie czuje wiele osob, w tym rowniez dzieci. Tego akurat nie musimy sobie chyba wyjasniac .I nie jest to zapewne dla nikogo pocieszeniem.  Poza tym- biologia w  naukach medycznych to podstawa-nie Gender.
    pozdrawiam

     

    http://www.sprawnik.pl/aktualnosci,10223,11971,jaka-jest-dyskryminacja-w-polsce-badanie

     
    Odpowiedz
  12. eskulap

    @Artur

    >>Rodzice ….. Mając te 88 lat nie mogą zrozumieć dlaczego polski rząd odrzuca ustawę o związkach partnerskich. Mówią "to straszne, nie o taką Polskę walczyliśmy". Nie rozumieją dlaczego Kościół dyskryminuje osoby homoseksualne.

    Arturze,

    akceptacja homoseksualizmu jest znacznie łatwiesza niż transpłciowości, a nawet z nim są kłopoty.
    Ale to wcale nie jest taka prosta sprawa.
    Twoi Rodzice znają sytuację, są z nia oswojeni, nie czują lęku.

    Większości ludzi ich rozum, doświadczenie społeczne podpowiada – akceptować.
    Jednak niemożność i brak akceptacji leży w nieświadomości, w której rodzi się lęk a z niego za chwilę wrogość.

    Skąd bierze się ten lęk?
    Wg mnie stąd, że transpłciowość, jak każde nieznane i kompletnie obce psychiczne zjawisko budzi lęk.

    Rozważmy to np między Tobą a mną – na takim przykładzie.

    Ja jestem 100% psychicznym mężczyzną.
    A to oznacza, że w spotkaniu z Tobą, jeśli poruszymy tematy płciowości, abym ja mógł Ciebie zrozumieć, muszę przebić się – przełamać pewne świadome i nieświadome granice mojej logiki, ról, które budowałem od narodzenia.

    To co dla Ciebie, być może jest fenomenalne np postrzeganie siebie jako mężczyzny, a za chwilę jako kobiety, a potem znów jako mężczyzny. Dla mnie jest kompletnie niedostępne.

    Zatem o ile nie zostanę przez Ciebie łagodnie wprowadzony w twoje postrzeganie i poznanie
    to zasadniczo nie mam żadnych możliwości zrozumienia oraz emocjonalnego odczucia, empatii z Tobą.

    Na poziomie ról społecznych, tolerancji, mogę sobie nakazywać – "Akceptuję" – ale to guzik znaczy.
    Zaakceptować, naprawdę to zrozumieć, a zrozumieć to odczuć.

    Natomiast odczuć traspłciowość, tak z marszu – bo ktoś Ci tak każe, oznacza:

    – stracić tożsamość,

    – albo udawać że się rozumie – czyli utracić szczerość relacji i autentyzm.

    Obie sytuacje (szczególnie ta pierwsza) powodują napięcie i lęk.
    Oto skąd bierze się wrogość. Z tego, że człowiek w spotkaniu z problemem czuje, że traci mapę, grunt i granice.

    Po co o tym piszę?

    Ano po to aby pokazać Ci co mozesz zrobić.
    Tak jak oswoiłeś swoich rodziców, oswój spoleczeństwo.
    Ta modlitwa którą napisałeś tego nie robi, ona jest myśleniem życzeniowym :
    "Panie Jezu ja chcę akceptacji" , "Panie Jezu, jestem tak jak Ty ofiarą, bo nie jestem rozumiany"

    Jeśli chcesz akceptacji to daj sie poznać – jak Jezus przez słowa i zaakceptować.
    Czyli zrozum w jaki sposób pojęcie transpłciowości "atakuje" podświadomość jednopłociowych.

    Wówczas możesz napisać o swoich doświadczeniach w taki spósob, który będzie przyswajalny, czyli:
    a) wyraźnie powiesz – moje doświadczenie nie kłóci sie ani nie wymaga byś je podzielał – nie grozi Ci
    b) mozesz je zatem bezpiecznie odczuć bo wygląda ono tak i tak

    Jak? – tego właśnie nie potrafię napisać?
    Ale nawet z poznawczego punktu widzenia jest ciekawe co to znaczy zacząć czuć sie mężczyzną??

    Ty po prostu masz większą wiedzę na temat płciowości podziel się nią.

    Podobnie ludzie z ghett i więzień, kiedy chcieli zmiany nastawienia opisywali swoje ghetta właśnie od ludzkiej, zrozumiałej strony.

    Mam nadzieję ze to co napisałem nie rani.

    pozdrawiam,
    Eskulap
     

     
    Odpowiedz
  13. eskulap

    @Jadzia

    Jadziu,

    wyciąganie przez Zbigniewa "wielopokoleniowości rodzin" akurat w tym wątku jest typową manipulacją poprzez wprowadzanie tematu zastępczego.

    Rzecz w tym by  zmierzać do sakramentalnej rydzykowej konkluzji Zbigniewa czyli propagandy jaką nieustatnie indoktrynuje : "powszechny brak pokory i posłuszeństwa wobec woli Boga, przede wszystkim u ludzi stanowiących struktury władzy w państwie i ich sojuszników, zwolenników".

    Jest to, jak już nie raz wspomniałem, dewastwowanie dialogu na forum (tym razem subtelne i delikatne, innym razem faryzeizm z grubej rury)

    pozdrawiam,

    Eskulap

     

     
    Odpowiedz
  14. rzusto

    Panie Zbigniewie,
    Zycze Panu

    Panie Zbigniewie,
    Zycze Panu w Nowym Roku wiecej spokoju, bo wyczuwam, ze jest on Panu potrzebny. Niech znajdzie Pan wiecej czasu dla siebie a nie traci go na pouczanie innych. Otwartosci na dobro i piekno zycze rowniez. Nawet jesli nie bedzie ono tak klasyczne jak sobie Pan je precyzuje.

     
    Odpowiedz
  15. drmouse2

    Do Pani Haliny

    Pani Halino, dziękuję za komentarz. O tej mojej złej woli napisał pan Zbigniew, więc tak mu odpisałem, bo się do niej nie poczuwam. To według mnie nie ma nic wspólnego z poczuciem dyskryminacji. Chęć kierowania się dobrą wolą nie zależy przecież od tożsamości czy orientacji.

    Zwykle nie zastaniawiam się czy czuję się jakoś specjalnie dyskryminowany, gdyż jestem stale zajęty i brak na to czasu. Natomiast widzę jak poważnie są nieraz dyskryminowani moje koleżanki i koledzy z Wiary i Tęczy, często próbujemy wspólnie zaradzić wielu problemom z tego wynikającym.

    Nie czytam na codzień naukowych materiałów o transpłciowości. Pracuję w innej dziedzinie medycyny i jak już wspomniałem, resztę czasu zajmuje mi praca społeczna w Wierze i Tęczy oraz sprawy rodziny.

    Może to mój błąd że tu piszę, bo w zasadzie jak wstawiam jakiś tekst to po prostu chciałbym się nim podzielić, a tu wiele osób jest nastawionych na długie dyskusje…

    Dziękuję, bo przedstawiła Pani swoje oczekiwania a to daje mi do myślenia.

    Pozdrawiam,

    Artur

     

     

     
    Odpowiedz
  16. drmouse2

    Do Pana Eskulapa

    Bardzo dziękuję Panu za ciekawy i ważny komentarz !

    Nie miałem intencji w moim tekście skarżyć się na swoją sytuację. Raczej mialem na myśli koleżanki i kolegów z Wiary i Tęczy oraz wiele innych tęczowych rodzin,  dyskredytowanych przez duchownych mojego Kościoła rzymskokatolickiego- jak na przykład  w liście biskupów z ostatniej niedzieli.

    Pan odebrał to jako moje użalanie się nad sobą. To daje mi do myślenia, czy jest wogóle sens dzielić się takimi osobistymi modlitwami. Możliwe że lepiej tego nie robić.

    Chciałby Pan wiedzieć coś bliżej jak to jest być transplciowym. To proste. Czuję się mężczyzną tak jak Pan, jedynie muszę sobie jakoś radzić z faktem że mam ciało w sensie cech płciowych kalekie. Tutaj podaję link do tekstu, w którym sporo wyjaśniłem: http://gejkatolik.wordpress.com/2013/09/24/artur/

    W żadnym wypadku nie oczekuję od Pana ani od nikogo innego zrozumienia na siłę mojej sytuacji.

    Zdaję sobie sprawę, że jest to dla wielu ludzi zbyt trudne. To ja muszę sobie z tym radzić. Jestem jednak przekonany, że nie jest to przeszkodą, abyśmy pisali i rozmawiali o wielu innych sprawach, gdyż świat jest szeroki i bardzo ciekawy 🙂

    Pozdrawiam,

    Artur

     

     
    Odpowiedz
  17. eskulap

    @Artur

    Panie Arturze,

    Pan idzie na skróty 🙂

    Wyobraża sobie Pan – proszę się wczuć – jak bardzo czymś innym jest dla mnie odpisywać kobiecie, a czymś kompletnie innym dawac odpowiedź (nawet w tym samym kontekście) mężczyźnie. Nie czujesz tego chłopie?

    ————————————————————-

    Szanowna Pani Barbaro,

    jest to dla mnie trudna i skomplikowana sytuacja, ponieważ zupełnie inaczej nauczony jestem odpowiadać kobiecie a inaczej mężczyźnie (nawet) na podobne tematy. Tym właśnie zajmują sie badania "gender". Nad tym nie można przejść jednym prostym zdaniem. To jest wpisane w naszą naturę i poprzez kulturę w nasze zachowania, zakodowane głęboko,  jest to ważne i istotne, myślę, że może to Pani odczuć i zrozumieć

    ————————————————————–

    pozdrawiam,

    Eskulap

     
    Odpowiedz
  18. eskulap

    @Artur

    Przeczytałem wywiad pod linkiem który podałeś.

    Cóż mogę powiedzieć …..?

    Dostrzegam jak piętnowanie, ocenianie, pouczanie zarówno ze strony kościoła jak i społeczenstwa jest dla Ciebie bolesne. Ono tylko dodaje, wtórnego już wszak, bólu do cierpienia, które immanentnie wynika z "pomyłki" o jakiej mówisz, a którą jednocześnie traktujesz, co jest heroiczne, jako trudny dar:

    "Czy Pan Bóg może się mylić? Nie wiem. Ale ufam Mu, że zrobił to dla jakiegoś ważnego powodu. Że dał mi szczególny trudny dar, powodujący cierpienie i rozdarcie ale też możliwość odkrywania wielu rzeczy które przydają się zarówno mnie jak i ludziom w moim otoczeniu."

    Nic więcej nie mogę i nie powinienem dodawać,

    pozdrawiam,

    Eskulap

     

     
    Odpowiedz
  19. rzusto

    Hug 🙂

    Drogi Arturze,

    pamietam Twoje wsparcie, kiedy sam dosc emocjonalnie publikowalem sie na Tezeuszu. Sam od dawna wiesz, ze Tezeusz mimo swojej instytucjonalnej tolerancyjnosci, a moze wlasnie dzieki niej glownie 🙂 nie jest miejscem latwym.

    Zachecalbym Ciebie do szczerosci i otwartosci jaka prezentujesz. To bardzo pomaga mi zrozumiec swiat Twoj i wielu moich znajomych, ale rowniez moj wlasny. Pewnie znow wybrzmie to naiwnie ale che przeslac Tobie duzego przytulanca. Zaslugujesz na niego za swoj wpis.

    Mam nadzieje ze kiedys uda nam sie spotkac na kawe i ta nasza wirtualna znajmosc przypieczetujemy realna rozmowa.

     
    Odpowiedz
  20. Jadzia

    Eskulap – na poważnie

    jest to dla mnie trudna i skomplikowana sytuacja, ponieważ zupełnie inaczej nauczony jestem odpowiadać kobiecie a inaczej mężczyźnie (nawet) na podobne tematy. Tym właśnie zajmują sie badania "gender". Nad tym nie można przejść jednym prostym zdaniem.  

    Co prawda tekst jest nie do mnie skierowany, ale zaintrygował. Nigdy nie przyszło mi do glowy, aby na jakikolwiek temat inaczej odpowiadać kobiecie a inaczej meżczyźnie. No może w wypadku flirtu to rzeczywiście tego typu sytuacja moze miec miejsce, ale tu na Tezeuszu raczej nie flirtujemy ze sobą:) i dyskusje są poważne. Nie rozumiem, czyżby to znaczyło, ze kobieta jest przysłowiową glupią blondynką i na tym poziomie trzeba odpowiedzieć, a z mezczyzną mozna porozmawiac na wyższym poziomie?

    Zupełbie nie rozumiem takich róznic w normalnej  rozmowie. 

     
    Odpowiedz
  21. eskulap

    @Jadzia

    Witaj Jadziu,

    >>"Nigdy nie przyszło mi do glowy, aby na jakikolwiek temat inaczej odpowiadać kobiecie a inaczej meżczyźnie."

    bo nigdy dobrze i dokładnie nie przyjrzałaś się, w tym aspeckie, sobie.

    Owszem, na poziomie merytorycznym, masz rację – udzielasz tych samych informacji mężczyznom i kobietom, gdyż inaczej musiałabyś kłamać. Jednak cała otoczka emocjonalna jest zupełnie inna, tkwimy w niej tak mocno i głęboko, że nie dostrzegamy. Podobnie jak są ludzie którzy twierdzą, że "na nich reklama nie działa" :). A właśnie na nich oddziaływuje mocniej niż na tych, którzy jej wpływu są świadomi. Podobnie jest z gender czyli płciowością.

    >>"Nie rozumiem, czyżby to znaczyło, ze kobieta jest przysłowiową glupią blondynką i na tym poziomie trzeba odpowiedzieć, a z mezczyzną mozna porozmawiac na wyższym poziomie?"

    Proszę, nie obrażaj się, lecz spróbuj np dostrzec, że tej wypowiedzi posługujesz się typową argumentacją i retoryką feministek.

    Otóż takim "wytrychem"( który powyżej zacytowałem) sprowadzasz różnicę między kobietą a mężczyzną do kwestii intelektu. (Rozumiem że to twoja "lokalna" uwaga na marginesie, jednak mężczyzna by się takim argumentem nie posłużył).

    Też jako mężczyzna odpowiem, że: "argument intelektualny" jest bzdurny i mocno nadużywany. O czym nikt nie poświadczy Ci lepiej niż właśnie Artur. Bo gdyby płciowość była li tylko kwestią intelektu wówczas Artur nie miałby najmniejszych problemów, jego logika zawsze jest taka sama. 

    Płciowość wyraża się nie tylko w komunikacji (w co może nie wierzysz, ale to fakt naukowy), lecz zawiera się w całej sferze ról społecznych i zachowań, ale przede wszystkim emocji i nieświadomości.

     

    Treść "gender" jako nauki umyka zarówno wielu "wojującym genderem"  działaczom feminizmu i środowisk LGBT jak i kompletnie niedostrzegana jest przez "wojujących z genderem" wielu działaczy Episkopatu czy kościoła.

    Obie te grupy prześcigają się w wysiłku antagonizowania społeczeństwa znajdującego się pośrodku.

    Obie grupy demonizują się nawzajem, podkreślają i wydobywają z siebie nawzajem to co najgorsze, straszą tym społeczeństwo, pragną i szukają walki i podziału a nie zrozumienia i wspólnoty.

    Jednak zarówno w kościele jak i środowiskach LGBT istnieje tolerancja, miłość, wrażliwość, wysiłek i cierpienie. Są księża kochający ludzi w cierpieniu, idący do nich z ewangeliczną pociechą. Są także geje, lesbijki i feministki które mówią o realnym piętnie i odrzuceniu, a którzy oczekują akceptacji nie tylko w sferze publicznej ale w kościele, od którego nie tylko chcą wziąć ale też dać miłość.

    I wielka nadzieja w tym co robi Franciszek.

    pozdrawiam,

    Eskulap 

     
    Odpowiedz
  22. drmouse2

    Podziękowania

     Bardzo dziękuję… Szczególnie Tobie Eskulapie za tyle dobrej woli, czasu na czytanie i okazanego mi zrozumienia….  Szczególnie Tobie Tomku za braterskie słowa – też liczę że uda się nam spotkać na kawę i rozmowę 🙂  Dzięki Wam mam dużo więcej siły i dziękuję też wszystkim którzy tu dyskutowali, niezależnie od poglądów. Będę dzielił się z Wami gdy uznam że mam coś do napisania. Nie będę utyskiwał na trudy dyskusji, będę się cierpliwie uczył dialogu… Dziękuję Małgorzacie i Andrzejowi że założyli Tezeusza 🙂

    Niech Jezus prowadzi Was i błogosławi w Nowym Roku 2014,

    Artur

     

     
    Odpowiedz
  23. eskulap

    @Artur

    Artur,

    Ty nie utyskujesz!

    Człowiek ma prawo, a w pewnych okolicznościach nawet moralny obowiązek mówić publicznie o swoich problemach i cierpieniu.

    Jest w psychologii taka rankingowa skala traum. Zaczyna się chyba od rozwodu, który jako strata jest najcięższy, potem idzie śmierć członka rodziny, potem nieuleczalna choroba, zaburzenia psychiczne, traumy wypadków, utrata pracy itd itd

    Jest to oczywiście uśredniona skala obciążeń psychicznych spowodowanych traumatycznymi wydarzeniami. Oprócz tego wszyscy niesiemy cały czas jakiś stres (karne punkty bólu) w tle szarej codzienności. Oczywiście każdy ma różną odporność na stres, więc skala mówi o średniej, bo ludzie inaczej reagują na różne nieszczęścia.

    Wspominam o tym dlatego, że w tej skali nie ma żadnej puntacji stresu dla problemów z tożsamością płciową.

    Ten brak ukazuje nie tylko jak rzadki to problem, ale przede wszystkim, że jest to zjawisko, które nie spotyka się ze zrozumieniem. (z trzech zasadniczych powodów: rzadkość, trudne do wyobrażenia, omijane jako zaburzajace granice i budzące lęk).

    To, że Ty mówisz o swoich uczuciach (tak jak w wywiadzie pod linkiem, który podałeś) jest jasne, ale nadal trudno wyobrażalne.

    Być może należy posłużyć sie taką metaforą dla mężczyzn:

    Wybraź sobie, że wstajesz rano i ktoś nakazuje Ci włożyć kobiece ciuszki, pomalować się, wziąć torebkę i iść do pracy. Ponieważ jesteś zmuszony robisz to. Idziesz a tam wszyscy, twoi koledzy, i koleżanki, ludzie z którymi jesteś od lat zwracają sie do Ciebie nagle jak do kobiety. Myślisz sobie "dobry żart, ale ja im pokażę że przeciez to ja – znany im mężczyzna". Jednak oni nie dają sie przekonać, im silniej to robisz to oprócz tego, że nadal pozostajesz dla nich kobietą, dodatkowo jeszcze uważają Cię za szaloną, niektórzy nawet niebezpieczną. Myślisz sobie: "ok , ale wieczorem się to skończy". Lecz rzecz nie kończy się wieczorem, ani po miesiacu. Chodzisz, krzyczysz, a ludzie się tylko odsuwają. Po jakimś czasie wiesz, że nie są Ci wrodzy, ale nie potwierdzą twojej tożsamości bo widzą to INACZEJ. Nie wiesz więc kim jesteś, bo twoje doświadczenie siebie nie jest zgodne z tym czego doświadczają inni. W kwestii najbardziej podstawowej – Ja! Możesz wierzyć, że Bóg, który odebrał Ci takie oparcie, współczuje Ci. A tu nagle wyskakuje biskup, dziennikarz, koleżanka i mówi: "Bóg? Bóg się tym brzydzi". I tym podobne raniące opinie …. No nie jest łatwo. Być w więzieniu, ktore nazywa się społeczeństwo, kultura, obyczaj(prawo cywilne?) i przede wszystkim własne ciało.

    Nie wiem czy to jest tak jak opisałem, na pewno o wiele bardziej dramatycznie, boleśnie.

    Lecz moze taka wizja do kogoś nieprzekonanego przemówi. 

    I dodam jeszcze (co na pewno wiesz z własnego doświadczenia) że rodziny (niezależnie od wykształcenia, miasta czy wsi) w których jest osoba transpłciowa darzą ją zwykle ciepłym zrozumieniem. Tak to jest 🙂

    pozdrawiam,

    Eskulap 

     
    Odpowiedz
  24. Jadzia

    Eskulapie, nie rozumiem

     Płciowość wyraża się nie tylko w komunikacji (w co może nie wierzysz, ale to fakt naukowy), lecz zawiera się w całej sferze ról społecznych i zachowań, ale przede wszystkim emocji i nieświadomości.

     

    Eskulapie tutaj jest internet. I Tezeusz.Wykluczamy jakiekolwiek rozmowy flirtopodobne. Nie ma intonacji glosu, mimiki twarzy czy mowy ciala.

    Jakie emocje i nieświadomość?

    przyklad. Widzisz na niebie piekna kometę czy gwiazdę. Kobiecie powiesz, jak romantycznie, jak pięknie i zacytujesz wiersz, a idac z męzczyzna powiesz "wiesz ladnie to wygląda ale to "chol….wo" to może szpiegowski dron, warto by to zestrzelic, ale lepiej zmywajmy się"

    Czy o to Ci chodzi?

    aaa na mnie reklama nie dziala. Zresztą nie mam telewizora. A w komputerze w przeglądarce wylaczyłam reklamy. Bo przeszkadzaja.

     
    Odpowiedz
  25. eskulap

    @Jadzia

    >>Eskulapie tutaj jest internet. I Tezeusz.Wykluczamy jakiekolwiek rozmowy flirtopodobne.

    Pierwsze słyszę 🙂

    Pani Małgorzato, (zwracam się do Szefowej) 

    to po roku się dowiaduje, że Tezeusz nie ma ani flirtu ani flirtobodobych w misji? 🙁

    Niczego takiego nie było w regulaminie

    >>Jakie emocje i nieświadomość?

    Kokieteryjne, kobiece i zabawne.

    >>aaa na mnie reklama nie dziala.

    🙂 Nie śmiałbym nawet przypuszczać że może.

    pozdrawiam,

    Eskulap

     
    Odpowiedz
  26. Malgorzata

    O flirtowaniu w Tezeuszu

     Eskulapie!

    Tezusz nie jest oczywiście portalem randkowym, ale flirtowanie nie jest też zakazane w regulaminie .

    Nawiasem mówiąc na przestrzeni prawie dziesięcioletniej historii Tezeusza zauważyliśmy z Andrzejem taką prawidłowość, że gdy on bardziej się uaktywnia, więcej piszą w Tezeuszu panie, a gdy ja – więcej mamy panów autorów i komentatorów…

    To zresztą niezwykle interesujące sprawy, które poruszasz w komentarzu pisanym do Jadzi 1 stycznia. Podpisuję się pod Twoim postulatem samoobserwacji. Sama zresztą mam teraz znakomite poletko doświadczalne, pracując z osobami w podobnym wieku i wykonującymi podobne zadania, ale będącymi różnej plci. Nie ma lepszych ani gorszych ze względu na płeć – są po prostu inne relacje…

    To jest samo życie, nie analiza genderowa czy feministyczna, bo gender ani feminizm to nie moja działka. Są na tym forum na pewno lepsze specjalistki ilepsi specjaliści w tej dziedzinie, więc zachęcam do wypowiedzi – choć może niekoniecznie pod tym tekstem, który przez szacunek dla autora (i dla Adresata urodzinowych życzeń) bardziej zasługuje na empatię niż na wiwisekcję.

     

     
    Odpowiedz
  27. Halina

    pan Artur

    Dziękuję, bo przedstawiła Pani swoje oczekiwania a to daje mi do myślenia.

    Napisalam, ze lepiej moze nie udziwniac swoich wypowiedzi ad personam, tylko ludziom nie zapoznanym z transplciowoscia, kto jak kto, ale pan pewnie moglby  przyblizyc ten temat. I nie byloby moze tego calego zamieszania i pogubienia … To  byla tylko moja propozycja, oczekiwan od pana nie mam zadnych. A link o dyskryminacji nie byl zamieszczony przypadkowo… I niech pan za duzo nad tym krotkim komentarzem nie rozmysla 🙂

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz
  28. beszad

    Zróżnicowanie odniesień i problem empatii

    Zgadzam się z Eskulapem w zakresie zróznicowania ekspresji wyrazanej pod adresem kobiety i męzczyzny. I wcale nie chodzi tu o różnice wynikające ze skonności do flirtowania. Po prostu istnieje pewna powłoka tożsamości, której nie sposób ot tak z siebie zrzucić, czy też udawać, ze ktoś inny jej nie posiada…  Ale też podpisuję się pod tymi słowami Małgorzaty: "zachęcam do wypowiedzi – choć może niekoniecznie pod tym tekstem, który przez szacunek dla autora (i dla Adresata urodzinowych życzeń) bardziej zasługuje na empatię niż na wiwisekcję." Często tracimy to rozróżnienie, co jest wypowiedzią prowokującą do podjęcia ostrzejszej dyskusji, a co jedynie stanowi ekspresję własnego, bardzo osobistego "ja", które wypowiadane jest tylko dla możliwości bycia sobą – i w ten sposób wypowiedziane, wymaga raczej empatii niż oceny. Tu takze stajemy przed mozliwością samoobserwacji… 🙂 Pozdrawiam wszystkich.

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code