Tylko ocal mnie ode mnie samego…

Panie, weź nareszcie życie moje w swoje ręce i zrób z nim co zechcesz. Oddaję się Twojej miłości, nie odrzucając ani rzeczy trudnych, ani tych przyjemnych, które przygotowałeś dla mnie. Wystarczy mi Twoja chwała. Wszystko, cokolwiek zaplanowałeś – jest dobre. Wszystko jest m i ł o ś c i ą. Jeżeli pozwolisz, że ludzie będą mnie chwalili, nie będę się niepokoił, Jeżeli pozwolisz, że mnie zwymyślają – będę się niepokoił jeszcze mniej, nawet się ucieszę. Jeśli ześlesz mi pracę – obejmę ją z radością i stanie sie dla mnie odpoczynkiem, ponieważ jest Twoją wolą. A jeśli ześlesz mi odpoczynek – będę odpoczywał w Tobie. Tylko ocal mnie ode mnie samego. Oddal mnie od mojej własnej, trującej potrzeby zmieniania wszystkiego wokół, od niemądrego działania, od poruszania się dla samego ruchu, przeinaczania wszystkiego, co Ty zrządziłeś. Pozwól mi spocząć w Twojej woli i milczeć. Wtedy światło Twojej szczęśliwości ogrzeje we mnie życie. Jej płomień będzie się palił w moim sercu i świecił na Twoją chwałę. Po to właśnie żyję. Amen. (Modlitwa oddania Tomasza Mertona) On sam przychodzi, by was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie. ( z Księgi Izajasza) Te oto słowa prowadziły nas w trzeci już tydzień Adwentu. Za chwilę usłyszymy: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna”, ta, która nie ma męża, więc skądże to Jej się stanie…? Dzisiejsze czytania również o narodzinach i to takich, które nie miały prawa się wydarzyć, jednak Boża logika działa inaczej niż ludzka. Niedzielne czytania jak i Ewangelia mówią o tym, jak Bóg uzdrawia, leczy, dodaje sił, a dzisiejsze, choć mówią o cudzie narodzin, najpierw Samsona, potem Jana zwanego Chrzcicielem, to jednak pokazują także Zachariasza, któremu odebrano mowę oraz Samsona, którego siła ukryta jest w nakazanym stylu życia. Jak wiemy z kart Starego Testamentu, straci on tę siłę, zabrany mu zostanie wzrok, następnie umrze. Również i Jan zginie z rąk Heroda. Gdy czytam Ewangelię o zwiastowaniu Zachariasza, to widzę siebie w momentach, w których ktoś mówił mi, że jeżeli zrobię tak i tak, to będzie dobrze, to spotka mnie coś, co stanie się błogosławieństwem. Oczywiście nie mówię tu o rozmowach z księżmi czy osobami głęboko wierzącymi, choć również, ale wiele razy miałam sytuację, w której ktoś nawet niewierzący przyniósł mi „proroctwo”, któremu ja nie dałam wiary lub zwyczajnie je wyśmiałam. Kiedy myślę o tym po czasie, to pewnie lepiej byłoby, gdyby i mnie Bóg pozbawił możliwości mówienia. Tak się jednak nie stało… PANIE, WYZWÓL MNIE ODE MNIE SAMEGO! Słowo Boże w wielu miejscach mówi, że lżej będą mieli w dniu sądu ci, którzy nie widzieli, nie słyszeli… My jednak słyszmy, widzimy, a jednak brak w nas wiary. Kojarzysz w swoim życiu takie spotkanie, które mógłbyś nazwać spotkaniem z Gabrielem? Poszukaj w swoich wspomnieniach, emocjach taki czas, gdy ktoś powiedział Ci o Twoim życiu i się nie pomylił… PANIE, WYZWOL MNIE ODE MNIE SAMEGO! Pamiętasz, co zrobiłeś z tą informacją, jaki ona miała wpływ na Ciebie? Widzę Zachariasza modlącego się w świątyni, a potem widzę Go przed nią, niemówiącego, przemienionego, pewnie przerażonego tym, co usłyszał i co ma się stać… Widzę Zachariasza z darem niemówienia. Czasami wolałabym nie mówić, bo zapominam o mocy słowa, które kształtuje nasze postawy, przenika nas, gdy je wypowiadamy. Słowo, gdy kierujemy je do innych, może powalić i może wzmocnić, może być drogą do znalezienia prawdy o sobie, innych, ale może też być kłamstwem i naszym grobem, tak jak słowa i obietnice Dalili, które oczarowały serce Samsona. PEWNIE I ONI CHCIELI WTEDY, BY BÓG WYZWOLIŁ ICH OD NICH SAMYCH. Dziewięć miesięcy oczekiwania na narodziny Jana. Pewnie na początku nadal niedowierzanie, potem rosnący brzuch Elżbiety, poruszające się dziecko w jej łonie, odwiedziny brzemiennej Marii. Nic nie wiemy o narodzinach Jana, jego dorastaniu. Zapewne zdobył gruntowną wiedzę, gdyż znał proroków. Wiemy, co działo się potem, ale zapewne tego nie doczekali już jego rodzice. Pewnie wiele było w tym oczekiwania, nadziei, niespełnionych ambicji, własnych fantazji na temat tego, kim okaże się Jan. PANIE, WYZWÓL MNIE ODE MNIE SAMEGO! Życie Jana, życie Samsona, ale także przede wszystkim życie Jezusa wciąż oczyszcza mnie z oceniania po pozorach. Zapewne nikt nie spodziewał się, że z łona Elżbiety narodzi się jeszcze jakieś dziecko. Oto ona mówi, że Pan zdjął z niej hańbę. Biblia jest pełna takich cudownych poczęć, niezwykłych narodzin, ale też trudnych losów tych, o których czytamy. Historie te na nowo przekonują, że nie ma przypadkowych narodzin, choć czasem mówi się o „wpadce”, „nieplanowanej ciąży” itp. Zawsze to nowo poczęte życie przemienia istnienia, które się z nim stykają. Czasem wywołuje strach, traumę, niechęć, lęk o jutro. Jednak też niejednokrotnie staje się błogosławieństwem. Trzeba nam się NARODZIĆ NA NOWO! Narodzić tak, by być błogosławieństwem i oczyszczeniem z hańby dla tych, którzy nas spotykają. Dla wielu kontakt z nami zapewne nim nie jest, a wręcz odwrotnie, bywa ciężarem, powoduje niechęć i złość. TRZEBA NAM SIĘ NARODZIĆ NA NOWO! Potrzebujemy, aby Jezus narodził się w nas na nowo, a może tak naprawdę pierwszy raz… I oby było mu tam o wiele wygodniej, bezpieczniej, mniej samotnie niż w żłobie, w ogrodzie oliwnym czy na Golgocie. PANIE, DZIŚ PROSZĘ CIEBIE ZA NAS, UCZESTNICZACYCH W TYCH TEZEUSZOWYCH REKOLEKCJACH: DAJ NAM NARODZIĆ SIĘ NA NOWO! POMÓŻ NAM NAJPIERW UWIERZYĆ W TO, ŻE TO WŁAŚNIE DO MNIE PRZYCHODZISZ, NIE DAJ MI WYMAWIAC SIĘ, ŻE NIE JESTEM GOTOW, ŻE TO NA PEWNO NIE CHODZI O MNIE, ŻE SIĘ POMYLIŁEŚ ALBO ŻE POTRZEBUJĘ JESZCZE TROCHĘ CZASU. OTWÓRZ MOJE OCZY I USZY, BYM DOJRZAŁ TWOJE KROKI, BYM USŁYSZAŁ TWOJE WEZWANIE. STAŃ SIĘ MOIM SCHRONIENIEM, JAK ŁONO MATKI JEST NIM DLA DZIECKA. POMÓZ MI JEDNAK NARODZIĆ SIĘ, BY ZACZĄĆ ŻYĆ JAK WOLNY CZŁOWIEK. OCZYSC MNIE Z MOICH ZNIEWOLEŃ, KTÓRE WCIĄŻ NIE POZWALAJĄ MI NA TO, BYM UMIAŁ ŻYĆ SAMODZIELNIE, BYM ODCIĄŁ WSZYSTKIE PĘPOWINY, KTÓRE MNIE TRZYMAJĄ, KRĘPUJĄ. PRZETNIJ JE, PANIE I POZWÓL WYDAĆ KRZYK, I ODETCHNĄĆ PEŁNĄ PIERSIĄ. OTO STOJĘ TU DZIŚ PRZED TOBĄ, PROSZĄC O ŻYCIE, O MOJE ŻYCIE. PROSZĘ, BYŚ JE PRZEMIENIŁ, OŻYWIŁ, NADAŁ MU NOWE HORYZONTY. NAUCZ MNIE, JAK ROZWIJAĆ TO, CO WE MNIE ZŁOŻYŁEŚ, JAK WYKORZYSTAĆ TO, CO POTRAFIĘ DLA DOBRA INNYCH. OTO STOJĘ TU DZIŚ PRZED TOBĄ 19 GRUDNIA 2013 ROKU I PROSZĘ CIĘ O ŻYCIE, BYŚ JE PRZEMIENIŁ, BO JEDYNIE TY WIESZ, W CZYM TAK NAPRAWDĘ NIEDOMAGAM, TYLKO TY WIESZ, GDZIE SĄ ŹRÓDŁA MOICH GRZECHÓW, SŁABOŚCI, TYLKO TY ZNASZ MÓJ BÓL I MOJE ŻYCIE TAK DO KOŃCA I PRAWDZIWIE. OTWÓRZ MOJE OCZY, OTWÓRZ MOJE USZY, OTWÓRZ MOJE USTA, OTWÓRZ MOJE DŁONIE…, TAK JAK KIEDYŚ OTWARTO TWOJE, BYM JUŻ NIGDY NIE ZAPOMNIAŁ, ŻE UKOCHAŁEŚ MNIE ODWIECZNĄ MIŁOŚCIĄ, KTÓRA WYRYŁA SIĘ NA OBU TWOICH DŁONIACH. WIERZĘ W TO, CO MÓWIŁEŚ DO JANA: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi. WIERZĘ W TO, ŻE MOŻESZ MNIE PRZEMIENIĆ, WIERZĘ W TO, ŻE ZNÓW DAJESZ MI KOLEJNĄ SZANSĘ. TAK, WŁAŚNIE TERAZ ZACZYNAM OD NOWA. KROCZ ZE MNĄ PO TEJ DRODZE. AMEN

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code