Trzy dni z życia wzięte z Tatr

 Kiedy w 1985 roku tydzień po naszym ślubie patrzyliśmy z żoną na Wodogrzmoty Mickiewicza, byłem przekonany, że często będziemy chodzić po Tatrach. Nie tylko w tej sprawie okazałem się marnym prorokiem. Dobrze, że jeziora mieliśmy blisko. Ale wróćmy w góry. Przez kilka następnych lat jeździłem sam, bo dzieci były małe, na krótko, na coraz krócej, aż w 1990 r. 31 grudnia przyjechałem po to tylko, by wejść prosto z pociągu na Nosal i wrócić na dworzec kolejowy. Znam kogoś, kto Orlą Perć od Zawratu do Krzyżnego zrobił między pociągami.

O wykradaniu Tatr myślałem chodząc ostatnio po tatrzańskich szlakach. Przyjechaliśmy na dwa noclegi w schronisku na Hali Kondratowej, dlatego, żeby trochę pochodzić, trzeba było wykorzystać każdy dzień. W dniu przyjazdu weszliśmy w Dolinę Strążyska i Ścieżką nad Reglami przez Sarnią Skałę i Halę Kalatówki doszliśmy do schroniska. Całą drogę mieliśmy deszcz, ale nie ulewę, więc aż tak bardzo nie nasiąknęliśmy wodą. Drugiego dnia przeszliśmy Czerwone Wierchy, z Ciemniaka zeszliśmy do Doliny Miętusiej. Idąc nią napisałem fraszkę: Doliną Miętusią wędruje po to, / By słuchać jak szumi Miętusi Potok. Jeszcze na upłazie mieliśmy sesję zdjęciową z kozicą (Sesja zdjęciowa na upłazie kozicy, / Bym ją wspominał, kiedy będę w Brodnicy). Potem szliśmy przez Dolinę Małej Łąki na Przełęcz Kondracką. Giewont zostawiliśmy z boku. Mój przyjaciel był na nim tylko raz. I to mu się chwali. Wszystkich, którzy chodzą z dziećmi po górach, namawiam, by wybierali się na Kopę Kondracką. Na niej można bawić się w berka, położyć, odpocząć. Na Śpiącym Rycerzu to nie do pomyślenia. Ostatniego dnia weszliśmy na Przełęcz pod Kopą Kondracką i przez Kasprowy Wierch, Hale Gąsienicową zeszliśmy do Kuźnic. Po drodze napisałem kolejną fraszkę: Mam prośbę do wszystkich turystów i rodaków: / Podtrzymujmy zwyczaj witania się na szlaku. Pożegnać się z Tatrami poszliśmy do pustelni św. brata Alberta. Weszliśmy do kaplicy na chwilę. Zostaliśmy na mszy świętej, którą odprawił ksiądz, chyba turysta. W czasie eucharystii było słychać siostry albertynki śpiewające nieszpory. Miało być nas troje. Kolega od Orlej Perci (osiem razy na Giewoncie, on by nie przeszedł obok) na początku czerwca miał koronografię. Jest coś, co nazywam gumką Pana Boga. Jeżeli jestem czegoś pewien, na coś liczę, a wychodzi inaczej, to wtedy wyobrażam sobie, że Bóg bierze gumkę myszkę i poprawa moje plany. Teraz może używa i korektora. Rok 2012 jeszcze się nie skończył, więc…

Przed dwudziestu laty byliśmy w Tatrach po raz pierwszy całą rodziną. Syn miał dwa lata. Nosiłem go w nosidłach. Po latach, gdy w czasie rekolekcji w Beskidach nosił małego Jasia, syna pary muzycznej, mówił, że chce w ten sposób odpłacić za swoje pierwsze spotkanie z górami. Młodsza córka przed wyjazdem w góry dochodziła do rogu domu i wołała, że nóżki ją bolą. Na Nosal weszła idąc całą trasę z ciocią za rękę. Po powrocie nie mieliśmy już problemów z jej chodzeniem. Starsza córka płakała, gdy wyjeżdżaliśmy z Zakopanego. Była z nami mama żony. Był to jej jedyny pobyt w górach, więc nie mam prawa narzekać, bo nakradłem Tatr w porównaniu do niej sporo. I pamiętać należy, że nie samymi górami żyje człowiek. Nie przekonywuje mnie myśl o szczególnej obecności Boga w górach. Czytam „Mistykę Tatr” i się wadzę z jej autorem księdzem Romanem E. Rogowskim. Albo Bóg jest wszędzie jednakowo, albo ja czegoś nie rozumiem. Moja wiara po górach i dolinach chodzi. Na Czerwonych Wierchach rozmawialiśmy o różnych sprawach. Był i Bóg w nich obecny. Kolega przez lata chciał zapytać Boga o cierpienie dzieci (ma w rodzinie takie zdarzenia), ale pewnego razu pomyślał, że może usłyszeć: To przez ciebie. I zwątpił. Nie w Boga, a w pytanie. A ja chciałbym jeszcze całą rodziną, może do Doliny Chochołowskiej… Ale gumka nie w moich rękach. Ze schroniska, które od niedawna nosi imię Władysława Krygowskiego (1906 – 1998), znawcy Karpat, zabrałem z sobą jego słowa: Każdy z nas ma jakąś górę i Do gór trzeba dorastać, a nie obniżać góry do siebie.  

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code