, , ,

Totalitarne pokusy ateizmu i bałwochwalstwo partyjnego pseudokatolicyzmu

Od pewnego czasu uderzał mnie narastający antyklerykalizm wśród sympatyków KOD-u. Gdy wczoraj odkryłem, że wśród moich znajomych sympatyków KOD-u są totalitarni ateiści, którzy takich ludzi jak ja najchętniej widzieliby w obozach przymusowej reedukacji i w całej Europie zakazaliby religii, powiało grozą. Niby spokojni ludzie, mili, „demokraci”, a mają wizję Europy jako Albanii za czasów Hodźy, jedynego kraju w historii i na świecie, w którym obowiązywał państwowy ateizm i zakazana była każda religia. Poświęcę więc chwilę refleksji porównaniu zjawiska klerykalizmu politycznego takich partii jak PiS i antyklerykalizmu laickiego wśród środowisk opozycyjnych w Polsce.

Klerykalizm polityczny PiS-u polega na instrumentalnym czerpaniu z religii katolickiej mocy o charakterze tożsamościowym i bałwochwalczym w celu zwiększenia swej kontroli nad zwolennikami i ukierunkowania ich agresji wobec przeciwników politycznych, a co za tym idzie, zdobycia i utrzymania władzy. PiS korzysta więc z mocy religijnych, tworząc z nich karykaturę katolicyzmu i religii w ogóle, w postaci tzw. religii smoleńskiej, która na gruncie kultu fałszywych męczenników chce zbudować autorytarny reżim nacjonalistyczno-populistyczny. Ideologią PiS-u jest cyniczny nihilizm władzy, ubrany w kostium ludowego katolicyzmu i nostalgii za PRL.

System wartości liderów PiS-u, obecny w ich czynach i wypowiedziach, ma niewiele wspólnego z katolicyzmem, a często jest zaprzeczeniem etyki chrześcijańskiej i nauki społecznej Kościoła katolickiego. Np. stosunek do uchodźców – barbarzyństwo zbliżone do antysemityzmu nazistów; stosunek do osób o innym światopoglądzie czy orientacji seksualnej – zbliżony do faszyzmu; stosunek do prawdy – kłamstwo, propaganda, manipulacja. Krótko mówiąc, coś całkowicie przeciwnego nauczaniu Jezusa z Nazaretu. Przykłady antychrześcijańskich postaw formacji PiS-u można mnożyć. PiS robi z religii użytek najgorszy z możliwych: używa jej do zdobywania władzy, przemocy instytucjonalnej i kulturowej wobec innych oraz ideologicznej propagandy. Robi nie tylko krzywdę ludziom i społeczeństwu, ale też szerzy fałszywy obraz religii chrześcijańskiej, zniechęcając wielu wiernych i niewierzących do Boga. Instrumentalizując religię, PiS w istocie wyznaje bałwochwalstwo autorytarnej władzy jako faktycznego przedmiotu swego kultu i adoracji oraz źródła zmanipulowanej na użytek polityczny prawdy.

W aktualnej sytuacji politycznej Polski nie dziwi antyklerykalizm części opozycji: to zdrowy odruch wierzących i niewierzących na odtwarzany obecnie sojusz tronu i ołtarza, upolitycznienie samego Kościoła katolickiego i instrumentalizm religii politycznej partii rządzącej. Natomiast inaczej rzecz się ma z radykalnym nurtem antyklerykalnym o wyraźnym zabarwieniu totalitaryzmu ateistycznego, który w każdym przejawie religii, zwłaszcza chrześcijańskiej czy katolickiej dostrzega zło i chce to zło naprawić poprzez narzucenie kulturowe i polityczne ateizmu wszystkim oraz zakazanie religii. Mogą być różne natężenia i odcienie radykalnego antyklerykalizmu, ale jego istota jest ta sama co radykalny klerykalizm: instrumentalizacja religii, (w tym przypadku anty-religii), czyli mocy duchowych do celów politycznych.

Ateizm, który jest możliwą i godna szacunku opcją duchową, staje się totalitaryzmem, gdy chce przemocą skłonić innych do przyjęcia swej niewiary, którą uznaje za jedyną słuszną prawdę o Bogu i człowieku. A jednocześnie ateizm ten, ponieważ dla przeprowadzenia swego projektu potrzebuje władzy politycznej i środków przymusu, atakuje Boga, ludzi wierzących, same religie i Kościoły jako przeciwników politycznych, redukując te rzeczywistości do wymiaru walki o władzę. Radykalny antyklerykalizm o wymiarze ateistycznym jest podobnie jak ideologia władzy autorytarnych ugrupowań populistycznych, takich jak PiS, nihilizmem opartym na przemocy, kłamstwie (nie można ani dowieść istnienia Boga, ani jego nieistnienia), pogardzie do innego człowieka.

Radykalny antyklerykalizm jest cyniczną wolą mocy, ubraną w różnorakie maskujące kostiumy, jak: nowoczesność, demokracja, ponowoczesność, liberalizm, świeckość itp, które – same w sobie pozytywne – wykorzystuje instrumentalnie podobnie jak prawicowi populiści oraz nacjonaliści wykorzystują kostiumy religijne i katolickie.

Ponieważ w swym życiu byłem i ateistą, i agnostykiem, i wierzącym katolikiem, wszystkie opisane pokusy były i są moim udziałem. Z mocami duchowymi należy obchodzić się ostrożnie: służą pozytywnej przemianie człowieka w stronę większej wolności i tajemnicy, dobra i miłości. Pokorni ateiści i agnostycy korzystają z podobnych źródeł jak autentyczni wierzący.

Natomiast złej sprawie służą i złe owoce wydają zarówno ateiści, jak i osoby religijne, które mocy duchowych używają dla zdobycia choćby iluzorycznej władzy nad innym. Niech nie zmylą nas piękne słowa kłamstw religijnych czy świeckich i ateistycznych, gdy dostrzegamy, że ktoś chce narzucić swą wizję świata innym, pomijając oraz niwecząc wolność i godność drugiego człowieka.

***

Jarosław Kaczyński coraz mocniej gra politycznie „kartą katolicką”. Wznieca w Polakach kolejny lęk: większość katolicka jest zagrożona przez siły postkomunistyczne i agenturę obcych sił, która ujawnia się w obozie demokratycznej opozycji. Chce utożsamić „religię smoleńską” z katolicyzmem i wzniecić polityczną nienawiść do nie-katolików, czyli – w jego logice – przeciwników PiS-u. To karkołomna konstrukcja, ale politycznie dość skuteczna.

Nawet umiarkowani katolicy, a jednocześnie przeciwnicy PiS-u, słysząc i widząc, jak kontrmanifestanci w Warszawie krzyczą „Do kościoła” i zakłócają nabożeństwo religijne, mogą doświadczać i doświadczają silnego lęku, i swego rodzaju profanacji. Choć wiedzą o tej manipulacji PiS-u ofiarami katastrofy smoleńskiej i są świadomi polityzacji religii ze strony Kaczyńskiego, poczucie zagrożenia własnej wiary i Kościoła może ich dystansować do opozycji, a paradoksalnie zbliżać do PiS-u jako obrońcy katolicyzmu.

Niestety, nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji: ludzie mają prawo sprzeciwiać się polityzacji tragedii i religii oraz klerykalizacji życia publicznego w Polsce. Mają prawo kontrmanifestować przeciw fałszowi miesięcznic smoleńskich. I politycznie jest to dla opozycji korzystne, przynajmniej doraźnie: już tysiączne siły policyjne muszą strzec „smoleńskiej prawdy”, wynosząc pokojowych demonstrantów z ulicy. Coraz liczniejsze oddziały policji są widomym znakiem przemocy ideologicznej, stosowanej przez PiS wobec społeczeństwa obywatelskiego, symbolem autorytarnego reżimu, który coraz częściej zmuszony jest sięgać po przemoc w obronie swego kłamstwa założycielskiego – mitu ofiary i zdrady.

Natomiast polaryzacja światopoglądowa, którą sztucznie wznieca i prowokuje Kaczyński, może narzucić opozycji narrację rzeczywiście antyreligijną i antykatolicką. Zagrożeni katolicy mogą wówczas zdystansować się od radykalizującej się opozycji o coraz wyraźniejszym sekularyzacyjnym czy wręcz ateistycznym zacięciu. Polski katolicyzm jest wciąż silny – nie Ewangelią, nie etyką, ale dla wielu jako źródło tożsamości jednostkowej i grupowej, tradycja, zwłaszcza w kontekście walki o wolność i niepodległość.

Dlatego w tej sprawie jestem pesymistą. Manifestacje i kontrmanifestacje smoleńskie mogą stać się paradygmatycznym konfliktem ideologicznym w Polsce. Podział polityczny coraz bardziej będzie się radykalizował po linii spolityzowanego katolicyzmu i antykatolicyzmu. Źle to wróży zarówno autentycznemu życiu religijnemu i duchowemu Polaków, jak i Polsce jako tragicznie rozbitej wspólnocie politycznej.

Na koniec: Kaczyński jest personalnie najbardziej odpowiedzialny za to zło, ale nie byłoby ono możliwe, gdyby wśród samych Polaków nie było zapotrzebowania na taki rodzaj przeżywania zarówno religii, jak i polityki. Daje tu znać o sobie powierzchowność duchowa i etyczna, połączona z prymitywizmem ubogich monistycznych tożsamości, które wykluczają inność i pluralizm. I tak dzieję się po obu stronach sporu o Polskę: albo my, albo oni. Można powiedzieć, że Polska marnieje, ale człowiek w Polsce w jeszcze gorszej jest kondycji.

 

Komentarze

  1. Zbigniew

    Polecam wszystkim czytelnikom Tezeusza, w celu głębszej refleksji i choćby uporządkowania kilku podstawowych pojęć – artykuł będący w zdecydowanej opozycji, do kilku zagadnień, stwierdzeń, poglądów i przekonań prezentowanych, przez Pana Andrzeja. A nawet zniesławień, czy fałszerstw i mitów uznawanych, bądź tolerowanych, także rozpowszechnianych nie tylko w sferze publicznej, przede wszystkim przez ateistów, socjalistów, racjonalistów, czy libertynów, politykierów lub tzw. demokratów.
    http://www.pch24.pl/ateizm–czyli-urojona-wizja-czlowieka,13259,i.html
    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. kamer

    Autor dość przekonywująco przedstawia sytuację upolitycznienia polskiego kościoła.Natomiast odsyłacz p.Zbigniewa do artykułu ks.Dziewieckiego to kula w płot,bo argumenty tegoż Dziewieckiego p-ko ateizmowi i za wiarą są trywialne,niepoważne i dla myślącego człowieka nieprzekonywqujące,

     
    Odpowiedz

Odpowiedz na „ZbigniewAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code