Tezeusz – bohater tragiczny czy zagubiony wędrowiec? A może po prostu archetyp duchowej drogi człowieka?

Wielokrotnie zastanawiałem się nad sensem mitu Tezeusza, zaś nazwa tutejszego Portalu zmotywowała mnie, aby przypomnieć sobie główne wątki tej barwnej opowieści, podkreślając hasła, które w szczególny sposób domagają się rozszyfrowania. Nie jestem znawcą mitologii, więc będę wdzięczny każdemu, kto razem ze mną weźmie udział w tej wędrówce po świecie starożytnych wyobrażeń i skojarzeń, poprawiając mnie lub uzupełniając we właściwym odczytaniu symboliki. Kim właściwie był ów bohater, rzucony jako dziecko na prowincję, w obawie przed zazdrością żądnych tronu kuzynów?… Gdy mały Tezeusz został opuszczony przez ojca, doszło do spotkania z Heraklesem, który nie tylko obdarzył go życzliwością, ale przepowiedział mu wielką przyszłość – można powiedzieć: zaprosił go do świata herosów. Co to może oznaczać? Oderwanie od ojca (w szerokim znaczeniu słowa „ojciec”) przechodził każdy z nas – każdy też staje przed swym „Heraklesem”, inicjatorem duchowego życia. Ale żeby wyruszyć w daleką drogę, mały chłopiec musiał podnieść głaz, którym jego ojciec przed odejściem przycisnął miecz i sandały przeznaczone dla syna. Czy podniesienie głazu można przyrównać do pierwszej walki duchowej? A może to odkrycie swego głębokiego „ja”?…

Gdy chłopiec wyruszył do ojca, Egeusza, po drodze musiał pokonać trzech zbójców: Skirona, który zrzucał przechodniów ze skały (personifikacja pokuszenia – popchnięcia ku upadkowi?), Sinnisa, rozdzierającego każdego na dwie połowy (symbol wewnętrznego rozdarcia?) i Prokrutesa, który podstępnie zapraszał do domu w gości, a po ułożeniu do snu, przycinał lub naciągał gościa do rozmiaru łóżka (ten dziwaczny motyw aż się prosi o interpretację!). Przyszło mi od razu na myśl porównanie z bezwzględną ideologizacją, która najpierw zaprasza i kusi, a następnie dopasowuje do swoich sztywnych ram, nie uwzględniając prawdy o człowieku… Przybywając do Aten, Tezeusz rozprawił się z bykiem (symbol zwierzęcej siły i pożądania?). I wtedy właśnie przybyli z Krety po haracz posłańcy od króla Minosa: Ateny miały im dać po siedem dziewcząt i chłopców dla pół-byka Minotaura, królewskiego syna uwięzionego w labiryncie. Tezeusz postanowił zabić bestię – otrzymał od ojca okręt z czarnym żaglem (który miał zamienić na czerwony, gdy bitwa będzie zwycięska). Nić Ariadny, córki Minosa, ocaliła Tezeusza przed zbłądzeniem w labiryncie. Co oznacza nić? Czy chodzi o możliwość powrotu z każdej sytuacji? (ale czy wtedy nie mamy do czynienia z asekuranctwem?). A może nić stanowi symbol duchowej łączności, dziś powiedzielibyśmy: wstawiennictwa?… Tezeusz zakochuje się w Ariadnie z wzajemnością, ale zaraz potem napotykamy u niego zagadkową decyzję – zabierając ją w rejs, pozostawia samą na wyspie, gdzie zrozpaczona Ariadna spotyka Dionizosa, którego bierze za męża. Jak to rozszyfrować? Może Dionizos jest wyrazem zmysłowości Ariadny, jej cielesnego ukierunkowania, które obce jest Tezeuszowi? A może to sam Tezeusz wystawia swą wybrankę na okrutny los pożądania?

Wracając do Aten, Tezeusz zapomina zmienić żagiel, co doprowadza zrozpaczonego ojca do samobójstwa. Jak łatwo niszczymy coś w innych, gdy manifestujemy na zewnątrz coś sprzecznego z tym, co nosimy w sercu (syn). I jak łatwo niszczymy coś w sobie, gdy osądzamy sytuację po zewnętrznych pozorach (ojciec). Tezeusz jednoczy plemiona wokół Aten, jednocześnie zrzekając się władzy królewskiej i ustanawiając ustrój republikański (bolesne doświadczenie własnego błędu rodzi pokorę i wrażliwość na innych). Po różnych innych przygodach zamorskich Tezeusz poślubia kolejną córkę Minosa – Fedrę. Jednak chyba nie wzbudza w niej miłości, gdyż podczas dłuższej nieobecności męża, Fedra zaleca się do swego pasierba – Hipolita (syna Tezeusza, zrodzonego z wcześniej poślubionej Amazonki). Kiedy jednak ten odrzuca jej zaloty, macocha oskarża go przed mężem, który dając jej wiarę, skazuje syna na banicję. Hipolit traci życie w nieszczęśliwym wypadku zaraz po opuszczeniu domu rodzinnego. Cała ta tragiczna opowieść daje do myślenia nad poczuciem odrzucenia (tu ze strony Fedry), jakie następuje po wcześniejszym odrzuceniu innej (tutaj – Ariadny). Zło rodzi zło, krzywda – krzywdę… Po wielu innych przygodach godnych herosa (m. in. walka z Amazonkami, potem z Centaurami, na koniec ze Spartanami po uprowadzeniu Heleny), Tezeusz ginie w sposób najbardziej prozaiczny z możliwych – poślizgnąwszy się nad przepaścią. Śmierć wydaje się zupełnie bezsensowna, a całe życie w jej świetle – jałowe i niepotrzebne. To chyba doświadczenie każdego wobec goryczy nadchodzącej śmierci. Jednak sens wyłania się dopiero po śmierci Tezeusza – jego zwłoki przewiezione zostają z obczyzny do Aten, a grób staje się azylem dla niewolników i biedaków. Tezeusz nieustannie walczył – równie często wygrywał, co popełniał kardynalne błędy, wskutek czego całe jego życie jawi się jak wielki labirynt. Jednak tęsknota Greków sprawiła, że zawiłe ścieżki Tezeuszowego losu stały się niczym ocalająca nić Ariadny. Nić, która na wieki wpleciona została w barwny gobelin mitu dającego tak wiele do myślenia…

 

***

 

Komentarze

  1. beszad

    Między ciałem a duchem

    Przed chwilą otrzymałem od znajomych z Wrześni ciekawe materiały z konferencji dotyczącej ciała i ducha. W ich kontekście ponownie stanąłem przed trzema zabójcami, których Tezeusz musiał pokonać. Tym razem skojarzyły mi się ich postacie z naszym odniesieniem do ciała: pierwszy popycha w przepaść (oddanie się panowaniu zmysłów), drugi każdego człowieka rozdziera na dwie połowy (destruktywna polaryzacja między duchem a ciałem), wreszcie trzeci naciąga lub skraca ciało do długości łóżka (uwzględnianie wyłącznie potrzeb duchowych, bezwzględność wobec własnego ciała)…

     
    Odpowiedz
  2. wykeljol

    Interpretacja feministyczna

     

     

    Cz. pierwsza.

    Gdy mały Tezeusz został opuszczony przez ojca, doszło do spotkania z Heraklesem, który nie tylko obdarzył go życzliwością, ale przepowiedział mu wielką przyszłość – można powiedzieć: zaprosił go do świata herosów. Co to może oznaczać? Oderwanie od ojca (w szerokim znaczeniu słowa „ojciec”) przechodził każdy z nas – każdy też staje przed swym „Heraklesem”, inicjatorem duchowego życia. Ale żeby wyruszyć w daleką drogę, mały chłopiec musiał podnieść głaz, którym jego ojciec przed odejściem przycisnął miecz i sandały przeznaczone dla syna. Czy podniesienie głazu można przyrównać do pierwszej walki duchowej? A może to odkrycie swego głębokiego „ja”?…

    Tezeusz(zapowiedziany przez wyrocznię) został zaledwie poczęty przez Ajgeusa, gdy tenże odjechał do Aten. Matką jego była Ajtra, córka mądrego króla Trojzeny, Pitteusa, do którego udał się Ajgeus, by wytłumaczył mu niezrozumiałą przepowiednię jaka usłyszał w Delfach.(Ajgeus poszedł do wyroczni delfickiej, by bogowie oznajmili mu, kiedy i jak urodzi mu się długo wyczekiwany syn by mógł stawić czoło 50 synom jego brata.) Ajgeus nie zrozumiał wyroczni, ale Pitteus zrozumiał ja od razu. Wiedział, że syn króla Aten urodzi się z pierwszej niewiasty, z którą ten będzie obcował. Upił więc Ajgeusa i podsunął swoją córkę, Ajtrę by krew dwóch królów złączyła się w potomku. Tej samej nocy Posejdon zażądał ofiary od Ajtry, którą miała złożyć na samotniej wyspie. Tam też ją posiadł. Stąd syn jej miał mieć w sobie(jak każdy heros) krew człowieka i boga.

    Ajgeus domyślał się tylko, że Ajtra jest brzemienna i urodzi oczekiwanego syna- nie doczekał jednak jego narodzin, lecz wyjechał, zostawiając sandały i miecz pod głazem. Tezeusz miał przyjechać do Aten, gdy będzie potrafił udźwignąć ów głaz-wówczas bowiem będzie silny na tyle, by przeciwstawić się 50 kuzynom…

    Dziecko chowało się zdrowo, aż któregoś dnia dwór jego dziadka odwiedził Herakles. Tezeusz wówczas miał lat siedem. Herakles zrzucił lwią skórę, by odpocząć. Wszystkie dzieci, rówieśnicy zabaw Tezeusza myśląc, że to prawdziwy lew uciekły z krzykiem. Tylko Tezeusz- również przekonany, że to żywy drapieżnik- chwycił za topór, żeby go zabić.

    Jak zwykle w greckim micie mamy do czynienia z przeznaczeniem-ananke- od poczęcia , a nawet przed poczęciem bohatera. Wiadomo, że pozbawionemu synów Ajgeusowi urodzi się heros.

    Kobieta jest tu jakby narzędziem, „przechowalnią nasienia” zarówno ludzkiego jak i boskiego, by mogła wydać na świat zapowiedzianego syna. O jej złączeniu z Tezeuszem decyduje ojciec, nie ona. I też nie ze względu na nią, lecz na przyszła chwałę rodu przez związek krwi.

    Biedna Ajtra. Nie zaznała żadnej miłości od żadnego z nich- ani od Ajgista, ani od Posejdona, ani nawet od własnego ojca. Czy chłopiec, którego pojawienie się na świecie tak było zapoczątkowane mógł potem mieć normalne relacje uczuciowe z kobietami? Od poczęcia był naznaczony w tej kwestii negatywnie. Kobieta jest tylko narzędziem -to była pierwsza lekcja.

    Nie mógł „odejść” od ojca, gdyż to ojciec zniknął, zanim się narodził. Być może zniknął także i dlatego, aby nie wiązano pochodzenia Tezeusza tylko z nim, śmiertelnikiem. Tajemne narodzenie BEZ ojca, wskazywało na interwencję bogów. Ojcem zastępczym był jego dziadek, który de facto zadecydował świadomie o jego przyjściu na świat. Lecz o ich wzajemnych relacjach niewiele wiadomo.

    Herakles pojawiający się w pałacu i związany z tym akt niezwykłej odwagi Tezeusza jest znów „znakiem” : oto mały heros rośnie na zamku, a jego pochodzenie, podobnie jak Heraklesa jest podwójne, ludzko- boskie. Czy dla małego Tezeusza wynikało cokolwiek z tego kontaktu- nic, prócz uświadomienia sobie własnej odwagi i siły. Herakles nie próbował zastępować mu ojca, a jeśli był mistrzem, to dzięki swej sławie, a nie dzięki obecności. Odwaga chłopca mogła dać do myślenia wielkiemu herosowi, że rośnie godny współbrat.

    Do tej pory nie wydaje się, aby Tezeusz cokolwiek robił świadomie. Po prostu mit zdaje relacje z tego, jak w niezwykle poczętym dziecku dojrzewa i wzrasta jego własny los.

    Podniesienie głazu bez wysiłku – to oznaka pełnej dojrzałości tej siły, którą Tezeusz osiągnął w wieku zaledwie lat 16-stu. Nie sądzę, by ten akt powiedział mu coś nowego o nim samym. Był dopełnieniem dzieciństwa i wejściem w dojrzałość, której miarą była nadludzka siła. Sandały i miecz były znakiem, po którym ojciec miał go rozpoznać.

    To oczywiście pierwsza warstwa mitu. Jeśli mamy go odczytywać nie tylko w płaszczyźnie greckiej kultury i „słownika” ściśle grecko -mitycznego , można oczywiście domyślać się tu wysiłku, jaki towarzyszy młodzieńcowi w odkrywaniu własnych korzeni- z jednej strony, co wymaga uniesienia ciężkiej , wręcz kamiennej zasłony, jaką nałożył na te początki jego nieobecny ojciec(ileż takich dzieci teraz jest na świecie). Matka zobligowana milczeniem, prowadzi go do tego głazu, dopiero gdy uznaje, że syn podoła zadaniu. To znaczy, że udźwignie prawdę o swoim początku, swoim pochodzeniu, o tym, jak został poczęty. Ojcowskie pamiątki otwierają przed nim drogę do rodzica, jednocześnie zmuszając do opuszczenia matki.

    Tu znów zwróćmy uwagę na los kobiety. Wychowywała przez 16 lat chłopca, którego poczęcie wymusiło na niej trzech mężczyzn (w tym Posejdon), nie interesując się do tej pory jego dolą. Ona była jego bliskością i ochroną. A teraz, prowadząc do do skały, pod którą znajduje się prawda o poczęciu i ślad prowadzący do ojca- musi się z nim pożegnać na zawsze. Jej rola na tym się kończy. Jaką naukę wyniósł Tezeusz z tej lekcji o relacji męsko-damskiej? …smutną.

    Rzecz jasna można i tak to odczytać, że syn MUSI oderwać się od matki, by stać się w pełni mężczyzną, gdy tylko jest do tego zdolny. Może nawet i takie jest tu przesłania(kulturowe), że ojciec może zainteresować się męskim potomkiem, gdy ten zdolny jest do „noszenia miecza”, a więc wejścia w dojrzały męski świat”. Nie sądzę, by to przesłanie miało charakter powszechności. Myślę, że właśnie jest silnie uwarunkowane kulturowo.

    Cdn.

     

     

     
    Odpowiedz
  3. beszad

    Kobiecość, wola i ślepy los…

    Najpierw chciałem serdecznie podziękować Joli za te bardzo ważne uzupełnienia i sprostowania do mojego tekstu (wreszcie dałem okazję, byśmy się w jakimś temacie mogli nie zgadzać!) 😉 Korzystałem z Parandowskiego, okazuje się jednak, że Kubiak jest bardziej wnikliwy w szczegółach – być może tez obszerniej potrafi rozwinąć kontekst historyczny (a czytanie mitów bez tego tła, przyznaję, bywa brzemienne w mylnych interpretacjach). Ciekawe wydało mi się poruszone przez Jolę zagadnienie dotyczące roli kobiety i matki w greckiej kulturze. Akurat niedawno zajmowaliśmy się tym tematem w kontekście pomijania kobiet w służbie kapłańskiej, co zaowocowało w krótki tekst na moim innym blogu: http://www.beszad.blog.onet.pl  W przypadku losów Tezeusza ten wątek wydaje się faktycznie wart uwagi.

    Czy miecz i sandały przygotowane były dla Tezeusza tylko po to, aby ojciec mógł po tych przedmiotach rozpoznać syna? Z pewnością, jeśli mitologia to podaje w ten sposób, była w tym taka intencja, lecz obstawałbym tu przy ukrytym znaczeniu kamienia. W końcu ojciec mógł po prostu dać te rzeczy matce, aby w stosownej chwili przekazała je synowi. Ale cięzar kamienia spełnia tu jakąś ważna rolę – nie koniecznie musi to być wspomniana wcześniej próba, może chodzi po prostu o podjęcie samodzielnego wysiłku?

    Ciekawie przedstawia się również sam aspekt poczęcia Tezeusza – zawiłe losy, jakie tu nakreśliłaś(Parandowski o tym nie wspominał), dają wiele do myślenia nad pojmowaniem przez Greków przeznaczenia. Kiedyś już ks. Tischner eksponował ten problem w opozycji do chrześcijaństwa – ślepy los, uprzedmiatawiający człowieka w świecie greckich mitów wobec podmiotowego traktowania człowieka przez Boga Starego i Nowego Testamentu… Bardzo ciekawi mnie dalsza część komentarza, którą obiecują literki "cdn" 🙂 Z pewnością jeszcze wrócę do tej cześci pierwszej, niemniej już teraz z niecierpliwością czekam następnej. No i z nie mniejszą ciekawością czekam na choćby krótkie myśli innych Tezeuszowiczów! 🙂

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code