Św. Andrzej, Lenin i oddział specjalny Piłsudskiego

W szkołach, świetlicach i innych placówkach dla młodzieży organizuje się wesołe imprezy andrzejkowe z wróżeniem z wosku i wyścigiem butów. Dlaczego akurat w dzień imienin tego świętego, a raczej dwóch świętych, bo apostoła oraz męczennika Andrzeja Boboli? Ich życie, a szczególnie rodzaj zadanej przez prześladowców śmierci absolutnie nie pasują do wesołych zabaw i wróżb. 

Andrzejki obchodzone przez młodzież w dniu tegoż świętego są echem starych kultów germańskich lub greckich (naukowcy podają dwa źródła) i były odprawiane już  grubo przed epoką Andrzeja Boboli. Pozostawiając na razie poza wiedzą dzieci drastyczne szczegóły śmierci tego świętego (odsyłam do artykułu FRONDY), warto przynajmniej opowiedzieć im o człowieku, który stał się  jednym z patronów polskiej niepodległości. 
Święty Andrzej nie był przykładnym i spokojnym uczniem. Porywczy, nieobliczalny w wypowiedziach i działaniach nie został początkowo przyjęty w 1628 r. do Towarzystwa Jezusowego ale w końcu Jezuici wykorzystali jego zapał i bezkompromisowość kaznodziei na dawnych ziemiach wschodnich, gdzie nawracał prawosławnych na katolicyzm. Tam też został zabity – jak głosi – tradycja i pisma z tamtego okresu – przez Kozaków.
Od tego czasu objawił się dwukrotnie rektorowi uczelni w Pińsku (1702 r) a 1918 wileńskiemu zakonnikowi – w objawieniach mówił o nadejściu wolności dla Polski. FRONDA pisze Władze kościelne pod naciskiem wiernych rozpoczęły akcję na rzecz kanonizacji i sprowadzenia szczątków błogosławionego do niepodległej Polski, które znajdowało się w ogarniętej rewolucją Rosji. Bolszewicy bojąc się kultu bł. Andrzeja rozprzestrzeniającego się również wśród prawosławnych zamierzali na wszelkie sposoby zdyskredytować doczesne szczątki męczennika. Nic z tego nie wyszło, interweniować miał sam… Lenin. Polski męczennik stał się po pewnym czasie tak ważnym symbolem odrodzonej Polski, że Józef Piłsudski planował nawet odbić cenne relikwie za pomocą wysłania specjalnego oddziału Wojska Polskiego za granicę ZSRR. Plan się jednak nie powiódł.
Po licznych perypetiach  szczątki  patrona Polski dotarły do Warszawy w 1938 roku i spoczęły w kryształowym relikwiarzu, który dzieciom możemy pokazać w Warszawie, w kaplicy Jezuitów przy ul. Rakowieckiej. A ironią historii było to, że wkrótce święty znowu miał mnóstwo wezwań. Rok po wielkiej manifestacji wolności,  jaką stało się przewiezienie  trumny ze szczątkami patrona Polski przez  m. in.   Kraków, Poznań, Łódź  aż do Warszawy, wybuchła II Wojna Światowa.
 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code