Strata i służba

Rozważanie na Niedzielę Męki Pańskiej, rok C2
 

Powoli wchodzimy w misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. To czas, w którym Jezus najpełniej objawił się jako człowiek i jako Bóg. Bóg, który stracił swoje bóstwo i życie, aby usłużyć każdemu z nas tajemnicą zmartwychwstania. Zapraszam do wspólnej medytacji.

Na początek znajdź sobie 45 minut czasu, jakieś wygodne i spokojne miejsce. Usiądź, otwórz Biblię, przeczytaj uważnie dzisiejszy fragment (Łk 22,14-23,56) i uczyń znak krzyża, możesz zapalić świeczkę. To ważne gesty, potwierdzające to, że chcesz spotkać się z Bogiem w tej modlitwie.

Zamknij oczy i spróbuj poczuć swoje ciało. Poczuj stopy na podłodze, uda, ręce, własne ubranie, wreszcie twarz. Spróbuj tak kilka razy. Wycisz się, wsłuchaj się we własny głęboki oddech. Poświęć na to około 5 minut.

Uświadom sobie obecność Pana. Użyj wyobraźni, zobacz, jak Pan patrzy na ciebie z miłością. Wyobraź sobie wieczernik, ostatnią wieczerzę, modlitwę Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Przypatrz się Jezusowi, Jego twarzy, słowom. Przypatrz się uczniom. Posłuchaj ich, poczuj atmosferę wieczernika i Getesmani.

Poproszę Ojca o odwagę przyjmowania Jego woli dla mojego życia. O odwagę godzenia się na straty w moim życiu.

Zatrzymajmy się i pomedytujmy nad wybranymi fragmentami (to tylko pewna propozycja, można wybrać inne):

„Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przyjmują nazwę dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa. Któż bo­wiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy”.

Jezus przyszedł na świat po to, aby służyć człowiekowi. Bóg, król, który tobie i mnie chce obmyć nogi i poświęcić dla nas swoje życie. Boża logika zbawienia to logika straty i służby. A jak to jest z moją służbą bliźniemu w mojej codzienności? Komu ostatnio umyłem nogi? Czym jest dla mnie podążanie za Jezusem? Czy jest to droga służby Bogu i bliźniemu? Czy raczej droga zysku, interesu, myślenia, że Pan Bóg jest mi coś winien i musi mi coś koniecznie dać, załatwić? Czy chrześcijaństwo jest dla mnie drogą poznania Boga i jego naśladowaniem, czy raczej drogą do pustej doskonałości, próżnej chwały i wielkości? Co czuję, gdy widzę Boga, który myje nogi apostołom? Co czuję, gdy Bóg nie spełnia moich oczekiwań? Uświadomię sobie także moje oczekiwania wobec Boga, moje pragnienia, marzenia i nadzieje. Przyjrzę się sobie, będę szczery przed sobą i Bogiem. Nie będę się osądzał.  

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.

Jezus był w pełni świadomy tego, na co się zgodził, przychodząc na świat. Dokładnie wiedział, z czym się to wiąże, z jakim bólem i cierpieniem. Mimo że znał „koniec historii” i jakie skutki przyniesie Jego śmierć, to bał się i nie chciał spełnić woli Ojca. Przynajmniej przez chwilę; „Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. W tym zdaniu wyraża się pełne oddanie Ojcu i zgoda na stratę.

A czy ja potrafię zgodzić się na stratę? Co w ostatnim czasie straciłem? Co musiałem oddać Bogu? Czy oddałem to z zaufaniem, zawierzeniem, czy miałem żal, pretensje do Boga? Przyjrzę się tej rzeczy/sprawie. Co to było? Osoba, rzecz, sprawa, praca – zobacz to jeszcze raz. Czy widzę konsekwencje tej straty? Czy chcę widzieć? Porozmawiam o niej z Jezusem, poproszę Go, aby mi pokazał sens tej straty. Spróbuję sobie wyobrazić Jezusa w Ogrójcu, gdy mówi: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Co mógł czuć Jezus? Będę rozmawiał z Jezusem o Jego stracie, obawach, wątpliwościach, ale także o zaufaniu i oddaniu. Będę przyglądał się moim uczuciom i myślom. Będę szczery przed sobą i Bogiem, ale nie będę się osądzał.

Rozmowa końcowa z Jezusem jak przyjaciel z przyjacielem. Będę z Nim rozmawiał o tym, co było dla mnie najważniejsze w tej modlitwie. Mogę Mu powiedzieć o moich trudnościach, obawach, lękach. On mnie nie osądza i nie odrzuca. Jest ze mną zawsze i wszędzie.

Na koniec Ojcze nasz

Jezusa_w_ogr-oliw.jpg

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. zk-atolik

    Słuźyć i zyskiwać

    Sadzę, źe w przypadku świadomej, ofiarnej i dobrowolnej słuźby, a tym bardziej postawy i zachowania Jezusa Chrystusa, a nawet wielu chrześcijan tj. Jego wiernych i oddanych naśladowców – absolutnie nie jest stosownym myśleć, ani mówić/pisać o stracie. Poniewaź strata w potocznym rozumieniu bardziej kojarzy się z zdobywaniem czegokolwiek, bądź walką, rywalizacją i zdobyczą, a nie w/w rodzajem słuźby, która jest nie tylko sensem źycia człowieka, lecz i zaszczytem, oraz w perspektywie wieczności nadzywyczajnym zyskiem.
     
    Dlatego jeśli chcemy stawać się, oraz rozwijać właściwie i osiągać coraz wyźszy poziom źycia, czy świadomości, takźe cokolwiek zdobywać, bądź nowego pozyskiwać – musimy utracić lub zaniechać, porzucić coś innego. Kaźda zdobycz, takźe zwycięstwo, czy sukces w źyciu ma swoją cenę, a jest nią właśnie to, co definitywnie, dobrowolnie i świadomie tracimy.
     
    Powszechnie znani ludzie m.in. twórcy, naukowcy, artyści, czy sportowcy tracą mnóstwo czasu na przygotowania, szkolenia, ćwiczenia, treningi etc., aby zdobywać sławę, zwycięźać lub wygrywać z innymi rywalizację.
    To samo dotyczy kaźdego z nas, gdy nie trwonimy otrzymanych talentów, ani uzdolnień, czy ofiarowanego, danego nam czasu i zdrowia, lecz chcemy zawsze ufać Panu Bogu i stawać się – być coraz lepszymi, oraz bezinteresownie i coraz ofiarniej słuźyć bliźnim. 
     
    Szczęść Boźe!
     

     

     
    Odpowiedz
  2. zk-atolik

    Akapit i….

    Uwaźam, źe ten akapit z tekstu Pana Kazimierza: Czasami cieszymy się z narodzin dziecka jak Maria i Józef, aby za chwilę uciekać z nim ze swojego kraju, bo ktoś chce Go zabić." Nie moźe być czytany bezrefleksyjnie, ani przyjmowany bezkrytycznie, przez uwaźnych czytelników, a szczególnie katolików. 

    A to dlatego, źe nadzwyczajne doświadczenia i doznania, w tym nie tylko radość rodziców Jezusa Chrystusa – Syna Człowieczego nie są, ani być nie mogą toźsame, a nawet całkiem zbieźne z tymi, których na całym świecie doświadczają i doznają inni rodzice.

     Ponadto asekuracyjne i poprawne politycznie, a niby tajemnicze owo ktoś – wydaje się nie tylko zabawne, lecz i wymowne. W przypadku osoby dostatecznie zaznajomionej z dostępnymi przede wszystkim w Piśmie Świętym faktami i okolicznościami. A dot. zamiaru zabicia narodzonego Jezusa, ale i wiarygodnych info odnośnie narodowości, takźe postaw, zachowań i przekonań sprawców Jego Golgoty i śmierci.

    Szczęść Boźe!

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code