Przemienienie Pańskie

Rozważanie na II Niedziela Wielkiego Postu,rok C2
 
 

Transfigurationraffaelo.jpgRafael – Przemienienie Pańskie

Jezus wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić.

Wszystkie ważniejsze wydarzenia podczas misji Jezusa mają miejsce na górze: kazanie na górze, modlitwa na Górze Oliwnej, przemienienie na Górze Tabor, ukrzyżowanie na Górze Golgota…

Góra, szczyt góry, symbolizuje bliskość Boga. Dopiero na szczycie dochodzi do spotkania. Bez wysiłku, bez wspinaczki nie można spotkać Boga. Aby się modlić trzeba oddalić się od wszystkiego, w czym tkwimy na co dzień. Jezus wychodzi na górę. Zostawia w dole wszystko to, co mogłoby przeszkodzić w modlitwie albo uniemożliwić ją. Przed modlitwą dobrze jest wyjść z „siebie”, ze swojego otoczenia, aby nikt nie rozpraszał nas podczas spotkania z Bogiem. Bo modlitwa to spotkanie ze Stwórcą. Dlatego ważne jest aby się do niej właściwie przygotować. Zadbać o spokój i ciszę, o odosobnienie. Dziś mało kto ma pod oknem góry, aby się wspiąć i modlić. Ale wystarczy, że w swoim wnętrzu odsuniemy wszystkie sprawy codzienne, aby na modlitwie spotkać się z Bogiem, osobiście w pełni świadomości i skupienia. Podczas wspinaczki na górę człowiek koncentruje się na tu i teraz. Bo wspinaczka wymaga całej uwagi, nie da się wspinać na górę z myślami błądzącymi gdzieś indziej. Góra domaga się uwagi jest bezlitosna dla nieostrożnych i zamyślonych, potrzebna jest 100% koncentracja. Taka jak u sportowców przed ważnym startem, kiedy koncentrują się nie pozwalając, aby cokolwiek odwróciło ich uwagę od celu.

Myślę, że największa przeszkoda w modlitwie to stawanie do niej bez koncentracji, z rozleniwieniem, znużeniem, z tysiącem spraw w głowie. O ileż lepiej wypadłaby modlitwa, gdybyśmy mogli autentycznie wspiąć się na górę. Podczas wspinaczki zostawiamy w dole za sobą rozproszenia i roztargnienie, i z otwartą głową stajemy na szczycie, aby spotkać się z Bogiem. Wydaje się, że sztuka modlitwy jest trudna i trzeba długo się jej uczyć, aby zbliżyć się do takich efektów, jakie pokazał nam Jezus. On jest mistrzem modlitwy.

Niech przygotowanie do modlitwy będzie jak wspinaczka na górę, podczas której zostawiamy wszystko i na szczycie stajemy skupieni przed Bogiem.

Oczywiście często w mojej modlitwie obecne są rozproszenia i roztargnienia, ale najważniejsze to próbować. Jeżeli podczas kilkunastominutowej modlitwy przez sekundę spotkam się z Bogiem, to korzyść będzie ogromna. Ta sekunda będzie ważniejsza niż parę lat uśpionego życia. Zmaganie z górą podczas wspinaczki, zmaganie z własną słabością można porównać do zmagania ze swoimi rozproszeniami, z myślami, które atakują i krążą, nie pozwalając na skupienie podczas modlitwy. Może to zmaganie z rozproszeniami jest metaforą wspinaczki na górę. Oby udało się wejść na szczyt, szczyt skupienia – sekundę spotkania z Bogiem.

Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. Spotkanie z Bogiem zmienia człowieka, zmienia jego serce. Na górze Przemienienia uczniowie ujrzeli swego Mistrza, jak w boskim majestacie rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem. Dobrze, że było ich trzech. Jednemu mogłoby się wydawać, że śni. Jedna z interpretacji tego fragmentu jest taka, że widok chwały Jezusa ma umocnić uczniów w czasie nadchodzących dramatycznych wydarzeń. Aby nie stracili wiary w Jezusa podczas aresztowania, ukrzyżowania, śmierci. Aby wystarczyło do zmartwychwstania. Nie wiem, czy ta interpretacja trafia w sedno, ale uczniowie trzymają się razem (z jednym wyjątkiem). Nie rozpraszają się wraz z aresztowaniem Jezusa czy ukrzyżowaniem. Spotkanie na górze przemieniło serca uczniów. Utwierdziło w wierze. Może jeszcze nie była to wiara świadoma i mocna jak skała. Ale coś tam głęboko w środku sprawiło, że przeszli przez ten najgorszy moment.

A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.

Kulminacja misji Jezusa – wywyższenie na krzyżu – odbywa się na górze. Ukrzyżowanie – w ten sposób Jezus odejdzie, zakończy wędrówkę po ziemi. Krzyż jest kluczem otwierającym bramy Królestwa Niebieskiego. Od chwili zmartwychwstania rzeczywistość niebieska przenika rzeczywistość ziemską. Na Górze Przemienienia na chwilę uchylają się drzwi do Królestwa Niebieskiego i uczniowie widzą Jezusa odmienionego, prześwietlonego blaskiem, pełnego chwały i majestatu. Rzeczywistość ziemska i niebieska spotykają się, ale jeszcze nie przenikają. Po odejściu Jezusa, które nastąpi w Jerozolimie, obie rzeczywistości zaczną się przenikać. Królestwo Niebieskie, zapowiadane przez Jezusa, stanie się dostępne dla tych, którzy otworzą serce na Jego głos. A Jego głos da siłę tym, którzy żyjąc na ziemi, zaczną żyć dla Królestwa Niebieskiego. Odrzucą „oka za oko i ząb za ząb”, a wprowadzą „miłujcie waszych nieprzyjaciół”. Dla mnie jest to wystarczające wytłumaczenie zachowania nielicznych ludzi, którzy wydają się być „nie z tego świata”. Idą pod górę, zamiast toczyć się w dół. Wykazują dziwne zachowania, tak obce większości z nas. Błogosławieni – ci, o których Jezus mówił w kazaniu na górze. Błogosławieni z Królestwa Niebieskiego są wśród nas.

A z obłoku odezwał się głos: ”To jest mój Syn, Wybrany, Jego słuchajcie”.

Drugi raz Ojciec wskazuje na Jezusa.** Jezus-Syn, Jezus-Słowo. Umiłowany, Wybrany, Jego słuchajcie. I co mają zrobić uczniowie, kiedy słyszą takie słowa? Uszczypnąć się, aby sprawdzić, czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy nie jest złudzeniem? Mojżesz po spotkaniu z Bogiem zszedł z Góry Synaj z białymi włosami – osiwiał. Uczniowie poprzez Jezusa doświadczają spotkania ze Stwórcą. Są tak wytrąceni z równowagi, że nie wiedzą, co powiedzieć. Tylko Piotr mówi coś od rzeczy, że postawi trzy namioty. Przemienienie miało miejsce w okresie Święta Namiotów.*** Piotr jest praktykiem: skoro Mojżesz i Eliasz spotykają się z Rabbim, to trzeba zadbać o namioty. Czasami tak jest, gdy jakieś sprawy, wydarzenia przerastają nas. Nie wiedząc, co powiedzieć, co zrobić, chwytamy się prostych czynności, prostych słów. Takie działanie ma formę terapeutyczną, pozwala wyjść z osłupienia, przytłoczenia, pozwala przetrwać.

gora_tabor.jpg

Góra Tabor

*Zdjęcie fragmentu obrazu Rafaela „Przemienienie Pańskie” pochodzi ze strony – pl.wikipedia.org/wiki

** Pierwszy raz nad Jordanem podczas chrztu – „A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». ”

*** „Jezus z Nazaretu. Od chrztu w Jordanie do Przemienienia.” – Benedykt XVI. Święto Namiotów – Sukkot należy do świąt radosnych i upamiętnia mieszkanie w szałasach i namiotach podczas wyjścia z niewoli egipskiej i wędrówki do Ziemi Obiecanej

****Zdjęcie Góry Tabor ze strony – http://www.kamilianie.eu/index.php?k=10&p=56

Rozważanie niedzielne

Warto przeczytać:

Andrzej Miszk, Dajmy przemienić się Jezusowi

Andrzej Miszk, Gdy Bóg jest blisko

 

Komentarze

  1. krok-w-chmurach

    „Myślę, że największa

    "Myślę, że największa przeszkoda w modlitwie to stawanie do niej bez koncentracji, z rozleniwieniem, znużeniem, z tysiącem spraw w głowie. O ileż lepiej wypadłaby modlitwa,…"

    Moim zdaniem największą przeszkodą w modlitewnym spotkaniu z Bogiem jest niestawanie do niej. Z różnych przyczyn; braku zapału, rozleniwienia, rozproszenia itd. Nie wydaje mi się, że można wartościować modlitwę, kazdy z nas przechodzi w życiu okresy, kiedy modlitwa jest pełna żaru, zapału i takie, gdy wydaje się ona niepotrzebna, niedoskonała lub wręcz przez swoją suchość obrażająca Boga. a jednak kazda modlitwa się "liczy". Bóg na nasze szczęście patrzy na nas ze swojej perspektywy. I widzi w ukryciu. A kiedy modlitwa sprawia nam trudność modli się w nas Duch Święty.

    Modlitwa nie musi wypadać lepiej, czy gorzej. On ma mieć miejsce. A jeśli są w niej nasze zmartwienia, bóle, radości, to trudno. Przynosimy Bogu to, czym żyjemy. To, kim jesteśmy.

     
    Odpowiedz
  2. Kazimierz

    Beato

    Przepraszam, że się czepiam, ale….

    "Nie wiem, czy ta interpretacja trafia w sedno, ale uczniowie trzymają się razem (z jednym wyjątkiem). Nie rozpraszają się wraz z aresztowaniem Jezusa czy ukrzyżowaniem. Spotkanie na górze przemieniło serca uczniów."

    Zapewne takie zjawiska poruszyły serca uczniów, a nawet je zmieniły, jednak oni nie bardzo trzymali się razem. Po aresztowaniu Jezusa oni się rozproszyli jednak. Pod krzyżem był tylko Jan, reszta ze strachu uciekła. Piotr wrócił do swojego zajęcia, łowienia ryb wraz z braćmi, Jezus na nowo jakby musiał go powołać. Zapewne Boże objawienie daje siłę do tego aby być blisko Boga, ale oni wtedy jeszcze nie otrzymali Ducha Świętego tak jak we Wieczerniku.

    Zauważyć należy, że nawet po wniebowzięciu Pana, byli przestraszeni i ukrywali się, pomimo, tego, że Pan im się objawiał i był z nimi. To byli tacy sami ludzie jak my, słabi, czasami tchórzliwi. Ale sytuacja diametralnie zmieniła się, gdy Bóg wypełnił obietnicę i zesłał swojego Parakletos do ich serc, umysów, duszy, wówczas narodził się Kościół! 

    I my potrzebujemy napełniania Duchem Świętym, aby być świadectwem Chrystusowym.

    Oprócz tego tekst piękny, refleksyjny i głęboki.

    Pozdrawiam serdecznie Kazik Juszczak

     
    Odpowiedz
  3. bogdanowicz

    trzymają sie razem

    zapewne można różnie definiować owo trzymanie się razem, mam tutaj na myśli, że oprócz Judasza nikt nie odszedł definitywnie. Można założyć, że choć nie trzymali się "za ręce" (: przez cały czas to byli "w kontakcie", pojawienie się Jezusa ponownie zbiera ich razem. Żaden nie macha ręką, że sorry ale ja tu mam ogórki do opielenia, tylko wszyscy śpieszą zobaczyć Mistrza. Dramat ukrzyżowania i śmierci nie kończy historii z apostołami. Jasne, że pod krzyżem stawia się jeden – Jan. Reszta się boi i jest to typowe, średniostatystyczne zachowanie. Dzięki za komentarz. Pozdrawiam

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code