Prawo czy miłość?

books_thorah.jpg

Dzisiejsze czytania

Dlaczego w prawie żydowskim (1) było tak wiele nakazów, zakazów, przykazań – ponad 600?

Powody mogły być dwa.

Po pierwsze:

Mogło to wynikać z pragnienia doskonałości, próby precyzyjnego ustalenia, co pobożny Żyd powinien robić, aby żyć w przyjaźni ze Stwórcą. Tylko kłopot polega na tym, że jak za dokładnie chcemy coś nazwać, opisać, to pojawia się całe mnóstwo wątpliwości. Życie nie płynie raz ustalonym korytem, co chwilę wymyka się na boki.

Potrzeba wiedzy, jak w danej sytuacji życiowej postąpić, aby nie przekroczyć prawa Bożego, skłaniała do szukania odpowiedzi u uczonych w Piśmie, a ci dopisywali kolejne recepty, zalecenia, wykluczenia, stopniowania. Do dekalogu i przepisów przekazanych przez Mojżesza wprowadzono tradycję, którą każdy Żyd był zobowiązany zachowywać. Zrobił się z tego niezły gąszcz. Jezus podsumował to tak: ”Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.” (2)

Taka lawina przepisów sprawiała, że nie było nikogo funkcjonującego normalnie w życiu, kto umiałby je zachować, postępować zgodnie z nimi. Nawet Jezus miał z nimi kłopot. Zamiast postępować labiryntem żydowskiej tradycji, śpieszył z miłością, aby pomagać ludziom – co było do pewnego momentu głównym zarzutem wnoszonym przez faryzeuszy wobec Niego.

Podobno, jak twierdzi św. Augustyn, jest tylko jedna zasada: kochaj i rób co chcesz. Czyli przykazania są dla tych, co nie wydoskonalili się w miłości. Nie potrafią kochać tak, aby „czuć bluesa” – być zestrojonym z Bogiem. Jeżeli miłość jest nadrzędną zasadą, to wszystkie inne zostaną zachowane. „Bóg jest miłością, kto trwa w miłości trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, ten nie wydoskonalił się w miłości” (3).

Co oznacza ten fragment? W moim życiu nie powinno być niczego, co przesłaniałoby mi Boga. Nie powinno być: osób, rzeczy, stanów, czynności, które wpychałyby się pomiędzy mnie a Boga. Bóg jest na pierwszym miejscu, za Nim wszystko inne.

Dla kogoś, kto „nie wydoskonalił się w miłości”, nie ma relacji z Bogiem, nie kocha Go – zbiór przykazań może być męką i nieporozumieniem. Dla kogoś, kto żyje w przyjaźni z Bogiem, przykazania są drogowskazem i ten człowiek będzie się ich trzymać, bo kocha, ufa i wierzy.

Po drugie:

Człowiekiem skołowanym, zdezorientowanym łatwiej kierować. Im więcej przekroczeń, tym więcej ofiar przebłagalnych. Paradoksalnie ta lawina mogła człowieka wykrzywiać, więc skupiał się na literze, a nie na duchu. Dbał o zewnętrzną stronę – o pozory, nie o wnętrze – czyste serce. Problem polega na braku miłości: „Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swoim daleko jest ode Mnie.” (4) Jak zachowuję reguły, rytuał, to choćby w sercu była obojętność, jestem w porządku – jest to wykrzywienie relacji z Bogiem.

Jezus podkreśla, że nie przyszedł znieść ani jednej kreski, ani jednej joty z prawa, tylko je wypełnić. Różnica w interpretacji prawa i trzymanie się tradycji niekoniecznie wypływającej z troski o drugiego człowieka – wynikały z zagubienia drogi do swojego serca, do czystości serca. Ci, którzy nakładali ciężary nie do uniesienia na swoich bliźnich, to mogli być ludzie żyjący z potrzebą wywyższania się nad innych. Biegli w Piśmie, wyćwiczeni w zawijasach prawa, o zapuszczonym sercu. Jezus podaje prostą receptę na tą przypadłość: „Największy z was niech będzie waszym sługą” (5). Jeżeli ten ktoś ważny pochylał się z miłością nad innym człowiekiem, to znaczy, że niedaleko był od królestwa niebieskiego. A jeżeli patrzył z wyższością na nieczystych i podziwiał własną doskonałość – królestwo niebieskie było bardzo daleko.

„Prawo wypełnia się w życiu i działalności Jezusa z Nazaretu, zaś nowe serce zostaje dane człowiekowi za pośrednictwem Jego Ducha. Jezus bowiem nie odrzuca Prawa, ale doprowadza do jego wypełnienia: Prawo i Prorocy mieszczą się w złotej regule wzajemnej miłości. W Jezusie Prawo staje się ostatecznie „ewangelią”, dobrą nowiną o Bożym panowaniu nad światem, które sprowadza wszelkie istnienie na nowo do jego korzeni i do pierwotnych perspektyw. Jest to Nowe Prawo, „Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie” (Rz 8, 2), a jego podstawowym wyrazem, na wzór Chrystusa oddającego życie za przyjaciół swoich, jest dar z siebie z miłości do braci: „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci” (1 J 3, 14). Jest to prawo wolności, radości i szczęścia” (6).

Czyste serce.

To wnętrze, o które każe przede wszystkim troszczyć się Jezus. „Panie moje serce się nie wynosi, oczy moje nie patrzą z góry, nie ubiegam się o rzeczy wielkie ani o zbyt cudowne. I oto jestem spokojny” (7).

Przeciwieństwem hipokryzji i obłudy jest postawa czystego serca. Serca wolnego od zła. Człowiek nie jest zdolny sam z siebie uwolnić się od zła, grzechu. Taką moc daje Bóg. Ci, którzy są blisko Jezusa, stają się czyści Jego czystością, doskonali Jego doskonałością. Myślę, że warto tęsknić za czystym sercem, wolnym od podstępu, obłudy, zakłamania. Przed Bogiem większe uznanie znajduje niedoskonały celnik (czyli złodziej), niż doskonały faryzeusz („porządny obywatel”).

Różnica pomiędzy nimi jest jedna: Pierwszy uczciwie przyznaje się do swoich grzechów, nie rozgląda na boki aby znaleźć kogoś jeszcze bardziej upadłego i poprawić sobie samopoczucie. Drugi zachowuje wszystkie pozory i płaci wszystkie dziesięciny, formalnie wypełnia prawo, ale w środku, w sercu jest robaczywy. Nie potrzebuje Boga do podźwignięcia się z ludzkiej niemocy. On już jest doskonały, idealny.

I bynajmniej nie chodzi tu o to, że lepiej być złodziejem, niż „porządnym obywatelem”. Lecz jeżeli w moim sercu stopień zakłamania byłby tak wielki, że Bóg potrzebny byłby jedynie jako tło dla mojej nieskazitelności, to chyba lepiej być takim skruszonym złodziejem, chcącym się poprawić, niż „porządnym człowiekiem”, skrywającym w sercu pokłady samozakłamania.

Problem w tym, że wszystko toczy się w dwóch wymiarach: doczesności i wieczności. Jeszcze większy problem w tym, że tego drugiego wymiaru nie widać, nie można go dotknąć. A są tacy, co wyczuwają ten wymiar jakimś szóstym zmysłem i mówią, że jest. I kolejny problem – każdy sam musi podjąć decyzję: wierzę czy nie wierzę, wchodzę w to czy nie…

talmud.jpg

Przypisy:

1. Halacha – http://pl.wikipedia.org/wiki/Halacha

2. Mt 23, 4

3. Przepięknie opowiada o miłości św. Jan w Pierwszym Liście (1 J 4, 7-21) – to jeden z moich ulubionych fragmentów Biblii.

4. Iz 29,13

5. Mt 32, 11

6. Encyklika „Evangelium vitae” – 49, Jan Paweł II.

7. Ps. 131, 1.2-3

Zdjęcia pochodzą ze stron:

1. http://blog.monikanowik.pl/?p=916

2. http://infogrodzisk.pl/historia/zabytki/171-talmud-odnaleziony-w-grodziskiej-piekarni

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code