Po śladach do źródła

Czytania na dziś

Gdy widzę grymas smutku na twarzy drugiego człowieka, pytam – co się stało? Pytam go o źródło. Chcę znać początek, żeby lepiej rozumieć to, co stało się później. Pytam o przeszłość by nie błądzić w teraźniejszości.

Potęga Boga i wyznanie Piotra – „Ty jesteś Mesjasz…” – to obrazy, które maluje niedzielna Liturgia Słowa. Słyszymy o mocnym fundamencie, na którym został osadzony Kościół. Ten sam, do którego jedni należą, inni odchodzą, jeszcze inni są obok. Fundament tej przedziwnej budowli jest mocny nie ze względu na materiał, ale na budowniczego, którym jest sam Bóg. Pytając o źródło wydarzeń, które dokonują się na moich oczach, muszę zdobyć się na wysiłek dotarcia do pierwszej przyczyny, tego tchnienia, które było zanim był (stał się) człowiek i jego dzieła.
Poniżej kilka refleksji – próba zarysowania pełnego metafor obrazu Boga Stwórcy, tajemniczego budowniczego wciąż umacniającego budowlę, której „nawet bramy piekielne nie przemogą” (por. Mt 16, 18).

Budowniczy świata

W Liście do Rzymian padają słowa: Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? (Rz 11, 34). Nie bez powodu człowiek co jakiś czas słyszy powtarzające się jak refren słowa, by nie próbować równać się z Bogiem. Skoro jest wyraźne napomnienie (czy to połączone z pochwałą Stwórcy czy też z pouczeniem), zawsze ma to jakiś cel.

Zatem wydaje się, że jest w człowieku tendencja do ambitnego konkurowania z Bogiem – kto więcej i lepiej pozna, kto więcej przewidzi… Bywa, że wiedziemy dziecinne spory o pierwszeństwo wszechmocy. Wspomniany fragment Listu św. Pawła odsyła czytelnika do Starego Testamentu. Tam, w Księdze Izajasza (Iż 40, 13) czytamy o tych nieśmiałych bojach stworzenia ze Stwórcą. W poetycki, pełen metafor sposób, Izajasz pyta – Kto w roli doradcy dawał Mu wskazania? Do kogo On się zwracał po radę i światło (por. Iż 40, 13). Prorok łagodnie zawstydza czytelnika. Ukazuje, że po dziś dzień chcemy czasem dawać dyrektywy Temu, Który stworzył gwiazdy i wszystkie je woła po imieniu (por. Iż 40, 26). A Bóg jest cierpliwy i – jak pisał Romano Guardini – „ciągle na nowo zaczyna dzieło świata z chaosu wolności ludzkiej”. Co wyłania się z tego porządkowanego przez Boga chaosu naszych serc i myśli? Rysuje się mapa indywidualnej drogi człowieka. Jeśli będzie się po niej stąpać ostrożnie, można wyczuć pod stopami ślady wielu ludzi, którzy szli przed nami. I niech nas nie przeraża podobieństwo dróg – to tylko podobieństwo źródła.

Moc stworzonych – chodzić po śladach

Mija się z prawdą ten kto twierdzi, że człowiek jest jedynie marionetką w rękach potężnego Stwórcy. Jego potęga objawia się w opiece nad człowiekiem, nie zaś w kodowaniu z góry ustalonego każdego kroku, decyzji. Bóg dał człowiekowi moc tworzenia. Ta moc może przyczynić się do sukcesu i do klęski. Klęska jest wtedy, gdy równamy się z Bogiem. Sukces – kiedy idziemy po Jego śladach. Kiedy idziemy po śladach? Ostatnio uczestniczyłam w Eucharystii, podczas której młodzi ludzie złożyli przysięgę małżeńską. Iść po śladach Boga to np. stanąć z kimś twarzą w twarz i powiedzieć mu o miłości, wierności i uczciwości. To żyć w taki sposób, by przez nas nikt nie odszedł od Boga.

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code