Piotr rzucił się w morze

Rozważanie na III Niedzielę Wielkanocną, rok C2
 

Zmartwychwstały Chrystus nie objawia się nad brzegiem Morza Tyberiadzkiego w świetle i grzmotach. Zwyczajnie, przygotowuje dla głodnych rybaków rybę i chleb. Szymon Piotr rzuca się wpław, aby szybciej Go spotkać. Praktykujący widzi Boga w pięknym Kościele i często tam Go zostawia.

Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan.

Głodni, zmęczeni rybacy bezskutecznie zarzucają w nocy sieci. Nad ranem na brzegu pojawia się nieznajomy i pyta, czy mają coś do jedzenia. Rybacy odpowiadają przecząco. Nieznajomy proponuje zarzucić sieć jeszcze raz i nagle jest ona tak pełna, że grozi jej rozerwanie.

Rybacy to Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Zrozumieli, że to ich Nauczyciel. Rozpiera ich radość, jak najszybciej chcą dobić do brzegu.

„Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami”.

Na radosne chwile kładzie się cieniem zapowiedź męczeńskiej śmierci Piotra, który jak trzykrotnie zaparł się Jezusa przed ukrzyżowaniem, tak teraz trzykrotnie zapewnia Go o swojej miłości. Spotkanie Zmartwychwstałego nad Morzem Tyberiadzkim jest symbolicznym powtórzeniem Ostatniej Wieczerzy, połączonym z powierzeniem misji Szymonowi Piotrowi. Nauczyciel pojawia się, aby tchnąć w swoich uczniów siłę i odwagę do trudnej drogi.

My, chrześcijanie znamy już całą historię Jezusa i uczniów, przyjmujemy ją co niedzielę jako oczywistość. A przecież historia nie skończyła się na śmierci Piotra i innych apostołów. Nadal misjonarze wyruszają z Dobrą Nowiną, nadal giną chrześcijanie za wiarę, nadal pracują ludzie, którzy z wiary czerpią siłę do tworzenia dobra, nadal mamy szansę okazać miłosierdzie bliskim i obcym.

Kościół jest wspólnotą. Będą o tym przypominać zwłaszcza neokatechumenalne grupy w czasie wizyty papieża Franciszka w Polsce. Członkowie wspólnoty modlą się i wspomagają wzajemnie. Wspólnota zna cierpienia i radości bliźnich. Mam nadzieję, że we wspólnocie można spotykać Jezusa jak apostołowie rybacy.

MKUDRONjezus_nad_morzem.jpg

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. zk-atolik

    Jacy chrześcijanie i ……..

     Sz.Pani – poniewaź chrześcijanie byli/są róźni, takźe ich pasterze, bądź liderzy i wspólnoty, co moźna dostrzec i w Tezeuszu. Ponadto nie wszyscy identycznie znają, a tym bardziej uznają historię Jezusa Chrystusa -Syna Człowieczego, takźe Jego Matki, czy w Kościele rolę i znaczenie uczniów i apostołów, oraz Tradycję Kościoła, w tym sukcesję apostolską – udzielanie mocy Ducha Świętego. To chyba dobrze, wręcz konieczne i wymagane jest na forum jednoznacznie określać, o których chrześcijan chodzi.

    Poniewaź Pan Kazimierz udostępnił nowt tekst pt. Meandry uwolnienia i podobnie, jak Pani nie precyzuje kilku spraw, m.in. – o jakie kliniki chodzi, ani kto mógłby pomóc? …..Natomiast zapewnia, źe w przypadku kobiety mającej ducha niemocy, dzisiaj  spróbowalibyśmy jej pomóc, specjalne kliniki zajmują się takimi przypadkami, być może nawet nastąpiłaby poprawa jej stanu zdrowia. 

    Rodzą się chyba nie tylko u katolika jeszcze inne pytania:

    • Czy w rozwaźanym przypadku naleźy rozróźniać zdolność Jezusa Chrystusa, do czynienia cudów i uwalniania opętanych z niewoli demonicznej, od predyspozycji, zdolności i umiejętności innych, niź Pan Jezus osób tj. lekarzy, czy uzdrowicieli, terapeutów, psycholpgów, specjalistów etc.? 
    • Niemoc ducha to jest zły stan zdrowia, czy raczej opętanie tj. zniewolenie demoniczne lub brak łaski wiary i zdolności, gotowości uznawania Słowa Boźego, takźe wielbienia Pana Boga i odwzajemniania Jego miłości?…… 

    Szczęść Boże!

     

     
     
    Odpowiedz
  2. januszek73

    To inaczej

     Co prawda, może być z tego kłopot, jednak coś napiszę. Kłopot objawi się w stwierdzeniu "ja kadzę P. Zbigniewowi a on mi i to jeszcze nie piszemy na temat", ale w/g mnie warto się czemuś przyglądnąć.

      P. Zbigniewie, każdy ma kłopoty duchowe, ja np. przyznaję się bez bicia, że mam kryzysy i wtedy "zły duch mnie dręczy, męczy i niszczy", jednak jakoś tak bywa, że zawsze to przetrwam, ponieważ nauczyłem się czegoś "olewać jego chytre podstępy i sztuczki". Jednak, on jest stosuje i będzie stosował a w moim przypadku to wręcz się ujawnia. Naprawdę, w życiu już spotykałem osoby, podejrzane o opętanie i ciekawe, że wciaż jakoś na nich się "napatoczam". To są osoby, naprawdę opętane, chociaż zewnętrznie tego nie widać, dopiero, po bliższemu przyjrzeniu, rozeznaję, że "coś jest nie tak". Właściwie nigdy nie wiem, co z tym robić, chociaż, rozwiązanie jest proste – przemyśl sprawę i skontaktuj się z dobrym egzorcystą. No, ale powiedzieć to osobie opętanej ? Oj, to już nie takie proste, z resztą zawsze coś zracjonalizują, lub wyprą się a egzorcysty, takie osoby boją się gorzej niż przysłowiowego ognia. Muszę nauczyć się, jakoś takie osoby dobrze "przekierowywać", chociaż to też nie jest proste – dobry przykład to nasz "tezeuszowy" Bartosz.

      No ale osoby opętane to jedno, o wiele gorsze przypadki to osoby "mocno dręczone przez złego ducha". Ta kategoria osób jest najgorsza, bo z reguły ci, mienią się "dobrymi Chrześcijanami" a nawet tzw. "ewangelizatorami", jednak i u nich występują symptomy dręczenia, które można spuentować słowami "mają w sobie wielki niepokój.", albo "wielki spokój, przedzielany równym niepokojem" (obsesja depresyjno – maniakalna). No i znowu, nie wiem co robić, ale taki typ osób jest najbardziej niebezpieczny, gdyż z reguły dręczy ich zły duch, którego można określi "przebranego za anioła światłości". No i takie osoby, mienią się "świeckimi egzorcystami, lub uwalniaczami", tymczasem, oni wciąż sięją złem i złym duchem. Przeklinają, co się da i jak się da a potem chwalą się na prawo i lewo, iż "wyrzucają złe duchy". No ale oni nie wyrzucają oni "sieją ziarno złego" ,co z czasem wychodzi i co widać ,ale jest trochę za póżno. Mógłbym tutaj dawać przykłady, nawet naoczne (filmiki z yt.), ale nie ma na to miejsca i czasu, jednak uważam, że Ci ludzie tworzą, również w Polsce tak destrukcyjne sekty "że aż strach". Ach nie, dam przykładłów, ale już przytaczałem, niejaki A. Ceroński, to słynny "ewangelizator", który w swoich działalnościach, stosuje sposoby "wołające o pomstę do nieba". Wystarczy wspomnieć, iż robi jakieś swoje ceremonie, tzw. "chrztu", nawet w niekorzystnych warunkach atmosferycznych (zimna, lub lodowata woda), przy tym zanurzając "całego delikwenta w takiej wodzie". O innych procederach nie wspomnę, ale potrafi "przyduszać swoich członków", wmiawiając im, że "wyrzuca złe duchy". Ten facet, to psychopata, o czem zresztą już wspominał, to człek nadający się na leczenie psychiatryczne i nie tylko. Strasznie niebezpieczny a to co robi to istny bandytyzm.

      Takich ewangelizatorów "ci u nas dostatek" i co ciekawe, mnożą się jak grzyby po deszczu. Jeszcze ciekawszy jest fakt, iż takowych "produkuje oficjalny kościół w Polsce a więc K.Z.". Normalnie ich "produkują" a pózniej, owi "sami jęczą, że ci wyprodukowani" to "zwiedzeni".  Nie chce mi się więcej przytaczać dowodów, trzeba by przytaczać przykłady a wtedy ten komentarz, rozrósł by się do sporych rozmiarów. W każdym razie ,proceder jest powszechny a w/g mnie jest grozny. Nie chce mi się wyszukiwać ofiar takiego procederu, ale jest ich coraz więcej. jednak to jest niebezpieczne są ofiary i to takie ofiary, które nie chcą pózniej o tym wspominać. Nie chcą, bo przeżyli traumę a nikt o traumach nie chce wspominać. No i takich ztraumatyzowanych ludzi nam przybywa i jest problem a co z tym robić ? To wymaga szerokiego rozeznania sprawy i jest rozłożone na lata, jednak trzeba się tym zająć, bo owoc owego jest naprawdę gorzki.

     Pozdrawiam, nie tylko p. Zbigniewa :-).

     

     

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  3. zk-atolik

    Świadectwo obciążenia okultystycznego

     Panie Januszu, źeby nie było kłopotu, ani ewentualnych pretensji, ale coś więcej, a nawet ekstra, dla czytelników Tezeusza – osób zainteresowanych opisywanym zagadnieniem moje uzupełnienie.
    Godne polecenia i wg. o. Aleksandra Posackiego wiarygodne świadectwo obciąźenia okultystycznego, w tym ostrzeźenie – choć być moźe poraźające, dla niektórych, ale jednocześnie i bezcenne, bo pouczające.
    Są to pamiętniki pt. NIE KROCZ ZA MNĄ napisane i wydane, dla dobra dusz: 
     
    Ps. Proszę osoby, które doświadczają(-yły) bycia medium, a więc m.in. jasnowidzenia lub czytały tę ksiąźkę o ewentualny tekst, wpis, bądź komentarz. 
     
    Szczęść Boźe! 
     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code