Pasterz i owca

Rozważanie na IV Niedziela Wielkanocna, rok C2
 

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną. Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J10,27-30).

Metafora pasterza i podążających za Nim owiec jest nam znana, zrozumiała i wydaje się nie budzić wątpliwości. Życie chrześcijanina nie jest bezsensowną wędrówką przez czas. Uznajemy, że wszyscy są przez Boga prowadzeni do zbawienia, a poddając się temu prowadzeniu, wiedzą, kto jest przewodnikiem. To oznaczałoby, że wszyscy znają głos swojego pasterza. I zwykle jesteśmy o tym przekonani. Myśląc o nas jako wspólnocie wiernych i o sobie samych jako jej członkach, mamy świadomość przynależności do Bożej owczarni.

Tymczasem gdy zapytamy siebie o nasze indywidualne, każdego z osobna, bycie owcą, to odpowiedź jest trudniejsza. Czy rzeczywiście ja, Inka, jestem owcą w stadzie Jezusa? Na czym polega moje chodzenie za Jezusem? Co świadczy o tym, że jestem owcą znającą głos pasterza? Okazuje się, że gdy chodzi o ocenę osobistej relacji z Jezusem, odpowiedź wymaga chwili refleksji, czasami nawet dłuższego zastanowienia się. I wymaga zadania sobie wielu pytań o niełatwych odpowiedziach.

Podstawowe pytanie: Czy słucham głosu pasterza? Bo jeśli słucham, to zapamiętuję Jego głos, to nie zagłuszy go zgiełk świata, to potrafię rozpoznać fałszywych proroków pośród innych i nie pociągną mnie oni za sobą. Już w Starym w Testamencie Bóg wielokrotnie nawołuje do słuchania: Słuchaj, Izraelu… (Pwt6,4). Nastawcie uszu i słuchajcie głosu mego… (Iz 28, 23). I słucha Abraham, słucha Mojżesz, słucha Saul i wielu, wielu innych, aż do dzisiaj. Wiara rodzi się ze słuchania. A ja? Słucham?

Rezultatem wsłuchiwania się w słowa Jezusa jest doświadczanie obecności Boga w naszej codzienności. Święty mistrz zauważania Boga „we wszystkich rzeczach”. Św. Ignacy z Loyola zostawił nam doskonałe narzędzia odkrywania Bożego działania w każdym wydarzeniu, w każdej relacji, jaką nawiązujemy, w każdym doświadczeniu radości, miłości, smutku, złości, gniewu czy zazdrości. Dzięki Ćwiczeniom duchownym św. Ignacego Loyoli oraz Ignacjańskiemu rachunkowi sumienia my także uczymy się rozpoznawania głosu pasterza, bycia owcą coraz pełniej mu oddaną.

Głos pasterza daje owcy poczucie bezpieczeństwa. Świadczy o Jego ciągłej obecności. To pasterz, na którym można polegać. On nie tylko prowadzi stado, które dał Mu Ojciec, ale oddaje życie za owce znajdujące się w niebezpieczeństwie. Każda z nich otoczona jest Jego szczególną troską. Jakie znaczenie ma dla mnie uzmysłowienie sobie, że jestem dla Boga kimś cennym, rozpoznawanym, niepowtarzalnym? Co czuję, wiedząc, że w każdej sekundzie mojego życia jestem pod Jego opieką, że podniesie mnie, gdy upadnę i odnajdzie, gdy zaginę?

„Podczas modlitwy w domu, gdy siedziałem na kanapie, wszedł mężczyzna z chwałą na twarzy w odzieniu pasterza, przepasany białą skórą i z torbą na ramieniu i laską w ręku. Pozdrowił mnie i ja go też pozdrowiłem nawzajem.

Powiedziałem do niego: „Kim jesteś? /…/

Powiedział on do mnie: "Nie poznajesz mnie?"

"Nie" – powiedziałem.

"Ja" – powiedział on – "jestem pasterzem, który ma z tobą przebywać". (1)

 

On ze mną przebywa. Czy buduję na tym moje życie? 

1 ) Hermas, Pasterz (25-1,3). Jest to chrześcijański tekst datowany na początek drugiego stulecia, najprawdopodobniej pomiędzy 130-155.

good-shepherd-vatican-museum.jpg

Rozważania Niedzielne

 

Komentarz

  1. zk-atolik

    Słuchać…..

     Poniewaź w świecie, takźe codziennej naszej rzeczywistości współistnieje nie tylko Pasterz i owca, lecz równieź źyją, bytują inne istoty ludzkie, a wśród nich m.in. osoby powołane, bądź aspirujące, do roli pasterza, oraz ich podopieczni tj. zwykle mniej lub bardziej pokorne owce i uparte barany, a w pobliźu stada znajdują się i krąźą wilki.

    Dlatego proponuję rozwaźanie rozszerzyć, aby moźna było rzetelniej i jak najlepiej wspólnie starać się odnieść, do wyartykułowanych myśli, czy spraw i odpowiedzieć nie tylko na podstawowe pytanie: Czy słucham głosu Pasterza?…. , lecz i na inne, a sformułowane i zadane czytelnikom, przez autorkę tj.: 

    • Jakie znaczenie ma dla mnie uzmysłowienie sobie, źe jestem dla Boga kimś cennym, rozpoznawanym, niepowtarzalnym?…….
    • Co czuję, wiedząc, źe w kaźde sekundzie mojego źycia jestem pod Jego opieką, źe podniesie mnie, gdy upadnę i odnajdzie, gdy zaginę?……

    Wyznaję, źe oceniając siebie, czy obserwując zachowanie wiernych – nie tylko w Kościele podczas czytania Ewangelii, oraz głoszenia Słowa Boźego – mam dość często wątpliwość – czy wystarczy słuchać głosu Pasterza lub osoby powołanej i duchownej tj. natchnionej Duchem Świętym?…… A o ile tak, to rodzi się kolejne: – jak naleźy słuchać?……., a moźe w źyciu, oraz podczas słuchania wystarczy być Jemu wiernym, oddanym, uległym, wdzięcznym i posłusznym tj. przede wszystkim pokornym.

     

    Szczęść Boźe!                             

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code