Opinia katolicka musi być słyszalna

TOMASZ ROWIŃSKI

1. Pytania o wybory w Polsce nie są łatwe, ponieważ od ankietowanego wymagają przyjęcia jakiejś określonej postawy. Pierwszą z możliwych określiłbym mianem "politologicznej" to znaczy niezaangażowanej – polegającej na nazwaniu pewnych zjawisk, stworzeniu jakiejś poręcznej hipotezy roboczej dla "momentu politycznego", który się opisuje. Jednak zwykle nic praktycznego nie wynika z tego dla wyborcy, który w przeczytaną analizę z łatwością wpisuje swój ogląd sytuacji i oczekiwania. Ostatecznie to co powie "politolog" nie wprowadza żadnego porządku w świat odbiorcy, szczególnie tego, który swojego oglądu świata nie ma i tkwi w poczuciu zagubienia wśród spraw publicznych.

Wydawać by się mogło, że taki problem może rozwiązać postawa, nazwijmy ją, "filozofa". "Filozof" może nam powiedzieć o zasadach – dobru wspólnym, trosce o państwo etc. Dzięki niemu nie poznajemy suchych reguł polityki demokratycznej i jej domniemanych zasad, ale świat wartości, którymi powinniśmy się kierować. Niestety jeśli przystawimy ucho w tym miejscu wszędzie usłyszymy podobne deklaracje – jedność, wolność, dobrobyt, sprawiedliwość. Bez wejścia w szczegóły żaden wyborca nie uzyska lepszego rozeznania w sytuacji dzięki "filozofowi".

Zarówno "politolog" jak i "filozof" bardzo odpowiadają jednej z największych wad naszej politycznej egzystencji, a mianowicie tendencji do głoszenia apolityczności. Lubimy słuchać obu "typów" ponieważ nie wymagają mierzenia się z żadną konkretną wizją państwa, a pozwalają nam poprzestać na emocjach, które żywimy wobec poszczególnych osobowości sceny politycznej lub ugrupowań. Rozwińmy – apolityczność jest wadą z kilku powodów.

Po pierwsze: apolityczność to faktyczny brak zainteresowania, czy nawet poczucie obrzydzenia sprawami swojego państwa, narodu, a dalej (często bez świadomości – wynikającej z braku zainteresowania) obojętność na los miejsca, w którym się żyje – a także i na własny los.

Po drugie: apolityczność to pewnego rodzaju "pustosłowie" – szukanie pozapolitycznych sposobów na rozwiązanie spraw politycznych. Ktoś kto pozostaje pod wpływem "ducha apolityczności", z łatwością w imię "wysokich wartości", "zasad demokracji", czy "modernizacji" będzie podążał z prądem aktualnych tendencji, np. obecnych w mediach głównego nurtu. Dotyczy to także wielu praktykujących polityków. Wynika to z faktu, że to co "wysokie" nie ma dla nich związku z tym co niskie. Nie znajduje swojego przełożenia.

Po trzecie: apolityczność to często, pewna forma uniku – objaw trudności zmierzenia się z faktem, że poważne potraktowanie przynależności do Kościoła i istnienia prawa naturalnego powinno mieć wpływ na nasze wybory polityczne. W skrajnej postaci to zwykła hipokryzja.

2. Dlatego też swoje stanowisko spróbuję wyrazić z pozycji "obywatela" czyli kogoś, kto przekonania, które wyznaje pragnie wcielać w życie, kto określa swoje stanowisko polityczne i stara się integralnie traktować swoją wiarę chrześcijańską i zaangażowanie polityczne.

Ideologią Platformy Obywatelskiej jest modernizacja kraju budowana wokół projektu Euro 2012, a celem, z często przytaczaną frazą Roberta Krasowskiego, ciepła woda w kranie i podróże autostradami, jako synonimy dobrobytu. Projekty te jednak, co możemy powiedzieć już dziś, na naszych oczach nie powiodły się w zadowalającym sensie. W zadowalającym ani dla rządzących, ani dla rządzonych. Sądzę, że u podstaw tych niepowodzeń leżą głębsze kłopoty naszego państwa, których obecnie rządzący nie zauważają. Nie da się bowiem zbudować silnego państwa, jeśli kształtowanie instytucji zastępuje się językiem public relations niejednokrotnie wietrzejącym szybciej niż bywa wypowiadany. Trzeba pamiętać, że dzisiejsza Polska instytucjonalnie została zbudowana na gruzach PRL i liberalnej ideologii importowanej z Europy, która w znacznym stopniu weszła w sojusz z pozostałościami dykatatury Jaruzelskiego. Polską tradycję państwową i narodową wyrzucono do kosza, a to ta właśnie tradycja uformowała wybitne pokolenia oporu zbrojnego i kulturalnego w wieku XX – łącznie z osobami kardynałów Wojtyły i Wyszyńskiego. O zachowanie cywilizacji chrześcijańskiej w Polsce dopominał się bardzo głośno w 1991 roku Jan Paweł II – jak wiadomo został w znacznej mierze wyśmiany.

Z wadliwego sposobu przywracania Rzeczpospolitej w 1989 roku wynika, że wiele instytucji publicznych w Polsce jest zwyczajnie nieudolnych i równocześnie znieprawionych praktyką ciągnącą się jeszcze z dawnego ustroju Polski Ludowej. Trudno sobie wyobrazić by takie instytucje mogły tworzyć podmiotowy i zintegrowany organizm. Przeszłość nieustannie nam ciąży – dla włodarzy PRL Polska była narzędziem prywatnego i partyjnego interesu. To podejście odziedziczyliśmy do dziś, a jego aktualizację usłyszeliśmy z ust kandydata na prezydenta – Marszałka Bronisława Komorowskiego: "O co chodzi? Państwo przecież jest domeną zdobywców władzy”. To znaczy, że wedle jednego z liderów Platformy Obywatelskiej władza, państwo i los narodu jest sprawą prywatnego posiadania, osobistego powodzenia rządzących i ich chwały. Warto przypomnieć, że słowo Rzeczpospolita znaczy coś innego niż wyobraża sobie Marszałek – oznacza "rzecz wspólną", w której władza ma charakter służby.

Hedonistyczne podejście do funkcji władzy jest przykrywane przez sztab Komorowskiego PR-owymi knotami, które szczególnie powinni zapamiętać sobie wyborcy katoliccy: "Ja zawsze będę za życiem! Dlatego byłem przeciw karze śmierci, przeciw aborcji, a teraz jestem za in vitro!"

Zamiast wchodzenia w tradycję polskiej polityczności, praktyka Komorowskiego zapowiada nam tylko coraz głębsze wchodzenie w grząskie tereny polskiego postkomunizmu, uwłaszczania się na tym, co należy do wszystkich. Słabe instytucje i uformowani przez nie słabi ludzie nie są dobrą prognozą dla Polski.

3. Wiele osób pokładało nadzieję, że postkomunistyczne myślenie uda nam się odrzucić dzięki inicjatywie Prawa i Sprawiedliwości, które, razem z Platformą Obywatelską, przejmowało władzę w Polsce w 2005 roku. Drogę późniejszego rozczarowania ogłoszonymi wtedy projektami znamy dobrze. Chodzi choćby o odrzucenie przez Jarosława Kaczyńskiego propozycji poprawki, która miała umocnić ochronę życia w Polsce. W ten sposób lider partii deklarującej kurs patriotyczny w polskiej polityce, odrzucił to, co w polskiej tradycji (od I Rzeczpospolitej) było naprawdę ważne – budowanie cywilizacji chrześcijańskiej i państwa, które poprzez swoje sprawiedliwe i chroniące godność człowieka konstytucje i ustawy, rozpoznaje Boga. Jeśli ktoś nie wierzy niech spojrzy do preambuły konstytucji, z której jesteśmy dumni wszyscy – Konstytucji 3 maja…

Ostatnie wydarzenia – od katastrofy smoleńskiej – pokazują, że Jarosław Kaczyński także działa w kluczu postkomunistycznej frakcyjności (czy nie frakcyjność zgubiła dawną Rzeczpospolitą i czy nie jej właśnie najbardziej obawiali się amerykańscy Federaliści debatujący o ustroju dla swojego państwa?), a jego deklaracje, mówiące że jest jedynym prawicowym kandydatem należą także do PR-owego pustosłowia. Od 10 kwietnia możemy zaobserwować kształtowanie się specyficznej narracji politycznej wokół kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Śmierć Prezydenta Kaczyńskiego, która była niewątpliwie doświadczeniem całego narodu szybko przerodziła się w narrację polityczną "mistyki trumien" wyrażoną w micie "jednego kandydata prawicy" cementującym środowiska antyplatformerskie. Tą drogą zasugerowano, że cała prawa strona sceny politycznej uległa "resetowi" – rzeczywistych różnic światopoglądowych dziś już nie ma, a każdy kto, poza Kaczyńskim, ogłasza niezależność jest rozłamodawcą (znamiennym efektem tej narracji PiSu było zdanie, które Joanna Lichocka wypowiedziała do Marka Jurka w przeprowadzanym przez nią wywiadzie telewizyjnym: “Nie mogę uwierzyć, że ma Pan inne poglądy niż Jarosław Kaczyński”).

Równocześnie kolejne wywiady i wypowiedzi kandydata Prawa i Sprawiedliwości wskazują na jego upodabnianie się w sferze postulatów politycznych do Bronisława Komorowskiego. Spójrzmy – obojętność na sprawę ochrony życia i cywilizacji chrześcijańskiej (bardzo wymowne wypowiedzi Zofii Romaszewskiej kandydatki PiSu na stanowisko Rzecznika w sprawie legalizacji związków homoseksualnych), poparcie dla traktatu lizbońskiego, poparcie wejścia do strefy euro, nacisk na wątki modernizacyjne, wycofanie się z projektów reformy państwa i jego dekomunizacji (nie tylko w wymiarze ludzkim, ale także instytucjonalno-prawnym). To, co pozostało z idei republikańskiego PiSu z roku 2005 to być może większa dbałość o pamięć historyczną Polaków i odrębność polskiej opinii w stosunkach międzynarodowych (ale już nie na poziomie pryncypiów religijnych, cywilizacyjnych i moralnych, przykładem może być milczenie Kaczyńskiego w sprawie werdyktu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przeciwko obecności krzyży w szkołach, który to werdykt skrytykowało kilka państw unijnych). Nawet jeśli wiele z kampanijnych deklaracji ma charakter strategiczny, to poświęcanie zasadniczych dotychczas postulatów dla wizerunku niszczy wiarygodność. Czy wszystkie dotychczasowe projekty mające reformować Polskę, nie były tylko czysto werbalnym uwodzeniem?

4. Wobec powyższego kandydaci PO-PiS, moim zdaniem, nie są do zaakceptowania dla opinii katolickiej – wyraził to zupełnie niedawno arcybiskup Michalik opowiadając się za kandydaturą Marka Jurka. Owszem, wyraźnie jeden z "dużych" kandydatów jest dla mnie mniej odległy, ale jedynie mniej odległy, a nie – bardziej bliski. Jeśliby chcieć znaleźć kandydata, który spełni wymogi polskiego interesu publicznego, a także zalecanej przez Kościół, ustami papieża, "spójności eucharystycznej" (adhortacja Sacramentum Caritatis) w życiu politycznym, pozostaje właściwie jeden. Pierwsza tura wyborów prezydenckich będzie czasem, by głosować sumieniem. Druga – wyborem mniejszego zła. Nie słuchajmy grających na naszych lękach PR-owców, ani złudnych emocji – wybierajmy tak, aby opinia katolicka mogła być jasnym znakiem na polskiej scenie politycznej.

Tomasz Rowiński – (1981) historyk idei, redaktor kwartalnika "Christianitas”.

 

14 Comments

  1. Edyta

    Zgadzam się. Nie jesteśmy

    Zgadzam się. Nie jesteśmy "Świadkami JEHOWY", żeby unikać kształtownia naszego (katolickiego) społeczeństwa i państwa. Patrząc przez pryzmat ile możemy zrobić a ile robimy, udział w wyborach staje się nie tylko możliwością (tegoż kształtowania) ale i obowiązkiem chrześcijanina.

    Przypatrzmy się ludziom, którzy znaleźli w swoim sercu entuzjazm i wiarę, aby piastować państwowe stanowiska w służbie dla narodu. Oddajmy swój głos w słusznej sprawie.

     
    Odpowiedz
  2. zibik

    Właściwy wybór Prezydenta RP !

    Sz.Państwo !

    Strategia, świadome uczestnictwo i właściwy wybór Prezydenta RP to powinność (obowiązek) katolików i chrześcijan.

    Najpierw trzeba odzyskiwać władzę, a później suwerenność RP ratować, a Państwo poprawiać, doskonalić, rozwijać, wzmacniać etc.

    Po wcześniejszym przeczytaniu i dostrzeżeniu również w "Tezeuszu" tekstu T. Rowińskiego mam wrażenie, że intencją nie tylko autora, lecz także propagatorów i zwolenników jego poglądów jest to, aby kandydat wyjątkowo boleśnie i tragicznie doświadczony, ponadto w jakikolwiek sposób zwiazany z katolicyzmem i chrześcijaństwem nie wygrał rywalizacji w tych wyborach.

    Alternatywą, dla Pana J.Kaczyńskiego i jego zwolenników, wyborców nie jest Civitas Dei, lecz Państwo jeszcze bardziej okradane, zawłaszczane, osłabiane i marginalizowane w UE, a rządy nie liberalne, czy demokratyczne, lecz oligarchiczne i Naród (społeczeństwo) coraz bardziej laicyzowane, atomizowane, deprawowane, manipulowane i wykorzystywane.

    Ps. Coraz więcej obywateli RP już orientuje się, że : " przebrała się miarka więc czas głosować na Jarka."

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  3. Kazimierz

    Edyto

    A ja ani Świadkiem Jehowy nie jestem, ani katolickiego społeczeństwa a tym bardziej państwa budować nie chcę.  Zapewne model państwa, które w zamysle promowałoby wartości chrześcijańskie jest mi bardzo bliski,ale nie znaczy to, że muszę zajmować się polityką i koniecznie wybierać spośród ludzi, którzy mnie nizezbyt interesują. Ja chciałbym aby Królem Polski był zawsze Jezus Chrystus, nie Popiełuszko, Maria, czy panteon "świętych" ale rzeczywisty Król królów i Pan panów.

    I proszę nie sugerować co jest obowiązkiem chrześcijanina, a co nie jest, bo pewnie pani nie wie pisząc takie niezbyt mądre rzeczy (wypowiadając się niefortunnie – napastliwe wobec jakieś grupy wyznaniowej). Proponuję przenieść się do Watykanu, tam jest takie państwo, zresztą autor tego tekstu tez tam odnalazłby się.

     

    KJ

     

     
    Odpowiedz
  4. jadwiga

    nie budujmy

    państwa katolickiego, nie budujmy panstwa jakiejkolwiek religii. Budujmy przede wszystkim panstwo tolerancyjne. Gdzie kazdy znajdzie swoje miejsce.

     
    Odpowiedz
  5. leszek.s

    wybory

    Śmieszą mnie wypowiedzi ludzi podających się za wierzących, którzy jak mantrę powtarzją że nie interesują się polityką i chcą żeby władcą był Jezus. Przecierz to tak dalekie i nebezpieczne uproszczenie! Każdy wierzący powinien być osobą myślącą. A gdy będzie myślał nie przejdzie obojętnie nad losm swojego kraju! Życzę obojętnym nawócenia się. Nie wolno ludzi stawiać przed wyborem polityka  czy Jezus to skandaliczna manipulacja. Każdy Polak ma obowiązek troszczyć się o byt swojego narodu a nie zrobi tego bez oceny bierzącej sytuacji i dokonania słusznego wyboru. Takie uproszczenia padają na tym blogu z ust ludzi szczycących się wyksztalceniam to smutne i przerażające!

     
    Odpowiedz
  6. gal

    W wizji Pana Leszka,

    W wizji Pana Leszka,  Polak, chrześcijanin, osoba wykształcona ma obowiązek udziału w wyborach. Moim zdaniem zależy to od oceny sytuacji politycznej kraju, oceny kandydatów. Jeśli tzw. poważni kandydaci nie są w stanie zaproponować niczego ważnego, nie dostrzegamy w ich programach ani misji, ani dążenia do kreowania faktycznie lepszej rzeczywistości, ba, jeśli im po prostu nie ufamy, to nie widzę powodu by głosować (co właśnie mam zamiar zrobić podobnie jak Pan Kazimierz). Skreślenie wszystkich kandydatów powoduje, że głos jest nie ważny, więc nie ma powodu się fatygować.

     Polecam:

    http://sierp.libertarianizm.pl/?p=234

     
    Odpowiedz
  7. zibik

    Rezygnacja z prawa wyboru to grzech zaniedbania !

    Sz.Państwo !

    To wcale nie jest śmieszne, przyzwoite, odpowiedzialne, ani roztropne, że ktoś dorosły i mający władzę, także aspiracje być katolikiem lub chrześcijaninem tj. wiarygodnym świadkiem Jezusa Chrystusa, oraz autorytetem, mistrzem, wzorem, czy duchownym, nauczycielem, przywódcom, pasterzem we wspólnocie, rodzinie albo wobec innych osób.

    Wykształcony i posługujący się nowoczesnymi środkami komunikacji, czy pozyskiwania koniecznej wiedzy, a zatem mający dostęp do wiarygodnych źródeł informacji. Usiłuje wykorzystywać media i mimo wszystko publicznie agitować, zachęcać innych, aby zrezygnowali z prawa wyboru Prezydenta RP.

    Istnieją przynajmniej dwie możliwości tzn. czyni to cakiem świadomie, z premedytacją lub nie całkiem świadomie. Ponieważ czas nagli, a decyzję ostatecznie trzeba będzie podjąć – wyjaśniam w skrócie mniej zorientowanym, czy zdezorientowanym.

    W przypadku obecnie występującym JK i BK tj. dwóch potencjalnych kandydatów, którzy mają realne szanse uzyskać znaczne poparcie obywateli RP zapewniające im przejście, do drugiej tury wyborów.

    Należy mieć świadomość, że rezygnacja z prawa wyboru, zwykle powodowana lenistwem i głupotą. Zawsze bardziej faworyzuje i satysfakcjonuje, tego nieco, czy zdecydowanie gorszego kandydata i jego elektorat.

    A zatem nie uczestniczenie w wyborach (niska frekwencja), to zawsze woda na młyn, dla kandydatów gorszych, zwykle wiernych i miernych, a nawet wyjątkowo groźnych. Takich, którzy nigdy nie powinni dostąpić zaszczytu bycia Prezydentem RP.  

    Proszę zapamiętać, że rezygnacja z prawa wyboru to grzech zaniedbania (lenistwa) i wyraz głupoty, bo współudział z tymi, którzy źle (głupio) wybierają.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz
  8. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Pisze Pan – "Proszę zapamiętać, że rezygnacja z prawa wyboru to grzech zaniedbania (lenistwa) i wyraz głupoty, bo współudział z tymi, którzy źle (głupio) wybierają."

    Proszę zatem aby Pan udokumentował swoje tezy Biblijnie – skoro Pan uważa, że osoby, które nie wybierają się na wybory prezydenckie, a są wierzące popełniaja jakikolwiek grzech.

    KJ

     
    Odpowiedz
  9. leszek.s

    udokumetować???!!!

    Trudno udukomentować posiadanie zdolności myslenia. To po porostu człowiek posiada lub nie. Wplątywanie w to Biblii jest zbędne. Jeśli potrzeba panu Kazimierzowi kłutni na wersety to niech swe pytania skieruje do Świadków. Zapewne z takiego źródła pan Kazimierz bierze argumanty dlaczego wierzacy mają nie głosować.

     
    Odpowiedz
  10. zibik

    Czym jest zły wybór lub rezygnacja z prawa wyboru?…

    Panie Kazimierzu !

    Nie mam zwyczaju publicznie przekonywać, ani agitować kogokolwiek, a tym bardziej nadużywać Pisma Świętego tam, gdzie winien wystarczyć głos rozsądku, czy inny racjonalny argument.

    Jeśli Pan i inne osoby nie mają wątpliwości, że zły wybór, także rezygnacja z prawa wyboru w państwie demokratycznym to jest wyraz nagannej postawy to nie ma sensu z wami dyskutować, ani polemizować. 

    Natomiast moja postawa, w tym artykułowane myśli tj. komentarze, wpisy i podobne poglądy innych osób są konieczną przeciwwagą w publicznym dyskursie o sprawach istotnych i ważnych np: wobec Pana postawy i poglądów.

    Wyznam szczerze, że sprawia Pan zawód swoją aspołeczną postawą prawdopodobnie wielu czytelnikom "Tezeusza".

    Niektórzy nazywają to intuicją. Ja nazywam to inteligencją – zdolnością kojarzenia faktów i ich uwarunkowań. Inteligencja (intuicja) w połączeniu z doświadczeniem, mądrością i dobrą pamięcią staje się skuteczną bronią wobec poczynań wrogów, także głupców i złoczyńców.

    Z poważaniem Z.R Kamiński

     
    Odpowiedz
  11. Kazimierz

    Leszek

    Zdaje się, że masz mistrzostwo świata w obrażaniu innych na tym portalu.

    Jesli uważasz, że pytanie o uzasadnienie twierdzenia, że ktoś grzeszy biblijnie jest czymś nagannych, to z Bogiem prawdopodobnie masz niewiele wspólnego i nadaremno wysilasz swój czas i energię w tym portalu.

     Zapewne niejeden Świadek Jehowy lepiej poradziłby sobie z odpowiedzią na takie proste pytanie, lecz jakiś Leszek, ukryty za pseudo i kamuflujący się, który nic nie ma do powiedzenia oprócz złośliwych uwag, leczący zapewne na tym portalu swoje chore ego lub lęki z dzieciństwa nie potrafi nawet jednego wersetu zacytować, na obrone swoich racji. Dlaczego – bo takich nie ma.

    Pana Jezusa często faryzeusze oskarżali o różne rzeczy, a On pytał jesli zgrzeszyłem – wykaż to, na podstawie czego? Moralności tego świata? Własnej intuicji? Czy na podstwie pism? Oj, chyba Jezus był Świadkiem Jehowy idąc tokiem rozumowania niejakiego Leszka.

    KJ

     
    Odpowiedz
  12. Kazimierz

    Panie Zbigniewie

    Nie myslę, abym komukolwiek sprawiał zawód, tym że nie mam okreslonych poglądów politycznych.

    Może napisze nieco więcej o tym jak ja postrzegam jutrzejsze wybory. Otóż proszę zauważyć, że kandydaci na prezydenta RP, to polityczni działacze, ludzie, którzy zajmują się polityką na co dzień, którzy mają różnorodne poglądy. Nie jestem w stanie zgłębic ich poglądów ani sprawdzic, czy mówią prawdę ( z czym jest zawsze kiepsko). Mam wiele ważniejszych spraw, nade wszystko słuzenie Bogu i ludziom, prowadzenie rodziny, praca zawodowa, które dla mnie są ważniejsze niż polityka. Rozumiem osoby, które interesują się polityką i chcą mieć wpływ na politykę.

    Niestety ja tego nie mam, dla mnie osobiście pewnością jest, że Pan Bóg sprawuje rządy i tak, czy inaczej poprzez Swojego Ducha Świętego ustanowi tego, którego On uważa za odpowiedniego na ten czas dla Polski Prezydenta. Mogę Mu bezgraniczne ufać, ale nie znam na dziś Jego wyborów, dlatego też trudno mi wybierać kogokolwiek, aby być w zgodzie z Bogiem i własnym sumieniem.

    Prosze powiedzieć, gdyby Pan miał decydować o tym, kto ma być Prezydentem Australii, czy wiedziałby Pan, kogo wybrać? Dla mnie tak odległa jest polityka. Przecież Pański Kościół z założenia też jest apolityczny, podobnie jak mój. Ja w mojej Wspólnocie, ani słowem nie wspomniałem o wyborach, a już tym bardziej o moim stosunku do nich, niech każdy robi co uważa, są wolnymi ludźmi, będą chcieli głosować, niech głosują i nie bardzo mnie interesuje na kogo. To prywatna, osobista sprawa każdego z członków Wspólnoty. Ja tylko jutro przypomnę o fakcie głosowania i to wszystko.

    Prosze uszanować mój brak rozeznania politycznego i nie pisac o mnie, lub osób podobnie nie mających sprecyzowanych poglądów politycznych obraźliwie, Pana "psztyczki" są niepotrzebne, niech Pan głosuje, jak Pan ma takie przekonanie i nie martwi się mną, dla mnie zawsze najlepszym Prezydentem jest Chrystus Pan! A władza od Boga pochodzi i należy ją szanować, jaka by nie była, wierzę również, że większość Polaków wie kogo wybrać i tego dokonają. Oczywiście mam jak każdy człowiek, jakieś swoje sympateie polityczne, ale sa one zbyt płytkie abym miał podejmować takie wybory, a nie lubię robic czegoś, do czego nie mam przekonania i pewności.

    Pozdrawiam KJ

     
    Odpowiedz
  13. leszek.s

    do Kazimierza

    Zamiast wykazywać postawę godną obywatela zachęca pan do sporów na wersety. Postawa "godna" pastora.  Przez takie hasła typu "masz niewiele wspólnego z Bogiem w przeszłości ludzie paleni byli na stosach. Dobrze że przewodzi pan małej grupce nieszczęsników(szkoda mi ich) a nie dużym kościołem bo wywołałby pan wojnę religijną. Wykazywałem już wielokrotnie (nie tylko ja) że pańska postawa jest aspołeczna. Co do leczenia to owszem muszę to robić po pobycie w waszych "Kościołach".   To Jezus pytał a panu nikt takiego prawa nie dał. Za kogo pan się uważa!!!???

    Nie jesteśmy na ty!

     
    Odpowiedz
  14. zibik

    Wyręczanie się Panem Bogiem !

    Cytuję : "Mam wiele ważniejszych spraw, nade wszystko słuzenie Bogu i ludziom, prowadzenie rodziny, praca zawodowa, które dla mnie są ważniejsze niż polityka. Rozumiem osoby, które interesują się polityką i chcą mieć wpływ na politykę. Niestety ja tego nie mam, dla mnie osobiście pewnością jest, że Pan Bóg sprawuje rządy i tak, czy inaczej poprzez Swojego Ducha Świętego ustanowi tego, którego On uważa za odpowiedniego na ten czas dla Polski Prezydenta." 

    Panie Kazimierzu !

    Stwierdzam to z przykrością  – wiele spraw mniej lub bardziej ważnych mamy wszyscy, lecz świadoma rezygnacja z prawa wyboru (powierzonego nam talentu rozumności i wolnej woli), czyli wyręczanie się Panem Bogiem Trójjedynym, w tak istotnej sprawie tj. wyboru Prezydenta RP jest nie tylko tym, co wcześniej pisałem.

    Szczęść Boże !

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code