Marksiści wszystkich wyznań, łączcie się!

 

Tak jest, jestem marksistą. Polubiłem Marxa. Podoba mi się, że bez taryfy ulgowej opisuje on liczne negatywne zjawiska kapitalizmu i współczesnej gospodarki. Jego analizy i oceny są trafne i wnikliwe. To on właśnie potwierdza, że działalność gospodarcza, wyłączona spod norm moralnych nieuchronnie prowadzi do powiększania się i tak już niewiarygodnie olbrzymiej przepaści między krajami biednym i bogatymi. Liczby opisujące ten stan rzeczy są porażające. Więcej niż połowa światowych zasobów finansowych jest w rękach tylko dwóch procent ludzkości. Najbogatszy jeden procent ludzkości dysponuje ponad czterdziestoma procentami majątku świata. Na całą biedniejszą połowę ludzkości przypada zaledwie jeden nędzny procent światowych zasobów. Stosuje się nieznane wcześniej formy wyzysku krajów ubogich, Już nie tylko wyciąga się z nich za pół darmo cenne surowce ale uprawia się rozbójniczy handel długami najbiedniejszych państw, które mają trudności z ich płaceniem. Stosuje się międzynarodowy szantaż bankowy i … lichwę. Marx wskazuje przykłady niemalże przestępczych działań korporacji i koncernów, w tym przykłady oszustw i pospolitego złodziejstwa . Pisze również o wielu przypadkach fikcji tak zwanej humanitarnej pomocy dla krajów biednych, która często niweczona jest przez korupcję elit tych państw i przemienia się w darowiznę, jaką ubodzy krajów bogatych składają bogaczom krajów biednych aby ci mogli się pławić w jeszcze większym luksusie. Zauważa, że nawet w społeczeństwach dobrobytu, biedy jest coraz więcej a biednym jest coraz dalej do bogatych. Podaje przykłady niegodziwej delokalizacji („szarańcza pożerająca subwencje”). A więc lokowanie gdzieś działalności gospodarczej tylko po to by cieszyć się przez jakiś czas szczególnie korzystnymi warunkami, lub w celu wyzysku taniej siły roboczej, uzyskania subwencji, dotacji, zwolnień podatkowych, etc – a następnie zwijanie interesu i pozostawianie po sobie wystrychniętych na dudka tysięcy robotników i kooperantów. Marx, opisuje więc jasno i jednoznacznie absurdy i niesprawiedliwość jaka wynika z postawienia kapitału ponad prawem moralnym.

No, ale zaraz …, zaraz … Przecież to wszystko, co wyżej napisałem to jest obraz współczesnego świata. Przecież to nie jest świat dziewiętnastowieczny w którym żył Karol Marks. Czy mi się zatem coś nie … pooomieszało? (jak być może z nadzieją pomyśli p. H.). No, nie. Nic a nic mi się nie pomieszało. Nikt nie mówił, że chodzi mi o Karola Marksa. Tego znanego wszystkim (w pewnym wieku) z pierwszomajowych pochodów, towarzysza Engelsa, Lenina i Stalina. Ten oczywiście zmarł w Londynie w roku 1883. Był jak wiadomo protestantem, później ateistą. Był niewątpliwie wybitną postacią i w pewnym sensie wizjonerem, który niezwykle trafnie przewidział i opisał zło kapitalizmu opartego na chciwości ludzi i tworzonych przez nich organizacji gospodarczych, handlowych i finansowych. Przewidział powszechną wymianę handlową i powstające w jej następstwie zależności pomiędzy państwami i narodami. To prawda.

Ale mi chodzi o „mojego” Marxa. O Reinhardta Marxa, Niemca. Żyjącego, sześć-dziesięciojedno-letniego kardynała katolickiego, wybitnego specjalistę i znawcę katolickiej nauki społecznej, od kwietnia 2013 roku, członka grupy ośmiu kardynałów doradców, którzy służą Ojcu Świętemu radą w zarządzaniu Kościołem, autora książek i artykułów. To ze względu na niego wnoszę, wymienione w tytule, marksistowskie zawołanie. Mam nadzieję, że mi wybaczy.

To właśnie Reinhardt Marx w swojej niezmiernie interesującej książce „ Kapitał. Mowa w obronie człowieka” (Wyd. Homo Dei 2009, Kraków) z której pochodzą informacje zamieszczone na wstępie, daje celną charakterystykę współczesnego kapitalizmu, tego z początku XXI wieku, w którym i my Polacy dzisiaj żyjemy. Autor świadomie nawiązuje do KAPITAŁU, dziewiętnastowiecznego dzieła swojego sławnego rodaka o takim samym nazwisku. Na tym nawiązaniu opiera plan swojej książki. Niejako polemizuje w niej z Karolem Marksem. Wykazuje, że dokonana przez niego krytyka kapitalizmu oraz pomysł rewolucyjnego przekształcenia gospodarki i w ogóle całego społeczeństwa – sprowadzały się do propozycji, żeby diabła zastąpić Belzebubem. Wykazuje, że kapitału nie można stawiać ponad prawem moralnym, że ekonomia jest dla człowieka a nie człowiek dla ekonomi, człowiek jest ośrodkiem i celem życia gospodarczo-społecznego a ekonomia potrzebuje etyki dla swojego poprawnego funkcjonowania, i to nie jakiejkolwiek etyki, ale etyki przyjaznej osobie. Również osobie ubogiej, niezaradnej, trwale chorej, naznaczonej umysłowym upośledzeniem. Autor dowodzi, że tak zwane twarde prawa ekonomii przestają prawidłowo działać w nieludzkim świecie, oraz głosi możliwość prowadzenia działalności ekonomicznej – również tej wielkiej – w sposób moralny i przyjazny ludziom.

Jak to wygląda w NASZEJ OJCZYŹNIE?

 

 

Komentarze

  1. elik

    Z kim i jak?

    Janie chyba nie brakuje, nawet na forum Tezeusza takich, co najchętniej, czy wyłącznie zajmują się ukazywaniem, czy opisywaniem powszechnie znanej rzeczywistości. Z tym, że jedni usiłują czynić to w miarę rzetelnie, a inni np.: zgodnie z wytycznymi, czy dyrektywami UE tj. jedynie słusznie i poprawnie politycznie.

    Dlatego bardziej użyteczną wydaje się nie propozycja zastąpienia diabła Belzebubem, lecz jednoznaczna i praktyczna odpowiedź (rada) – z kim i jak skutecznie przemieniać, doskonalić lub efektywnie naprawiać istniejącą rzeczywistość nie tylko w RP?…..

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. jantadeusz

    No tak, Zbigniewie

    To jest pytanie wstępne: " z kim?".  Jak już się znajdzie odpowiedź na to pytanie, to kwestia: "jak?" –  staje się prostsza.  Jednakże na pytanie "z kim?", każdy musi sobie odpowiedzieć sam, wewnątrz swojego sumienia. Ważne, żeby to była odpowiedź uczciwa, oparta na rzetelnej, obiektywnej ocenie rzeczywistości, wolna od samooszukiwania się, od manipulowania faktami, wiedzą i ocenami.

    Pozdrawiam serdecznie.

     
    Odpowiedz
  3. Halina

    Jan

    Czy mi się zatem coś nie … pooomieszało? (jak być może z nadzieją pomyśli p. H.)

    Brzydka uciecha z cudzego nieszczescia? Nie panie Janie, nie naleze do tych osob. To tylko dla szydercow nie ma nic przyjemniejszego niz owe nadzieje. Forum dyskusyjne, jak sama nazwa wskazuje-sluzy do dyskusji czyli wymiany pogladow i wiadomo, ze kazdy moze miec nieco inne. I ma prawo myslec inaczej i powinien starac sie wlasne zdanie rzeczowo uzasadniac. Jednak coraz czesciej fora internetowe sa wylegarnia destrukcyjnych emocji, zlosliwosci, sluza do leczenia kompleksow  , reklamy, propagandy, zalatwiania wlasnych interesow. etc .Podobno kazde dobro, ktore wychodzi od nas, po jakims czasie przychodzi rowniez do nas. Wiem cos o tym.

    Nasze pozytywne nastawienie, dobre przyklady zyczliwosci i male uczynki poprawiają samopoczucie. Choc podobno nikt jak Polak nie potrafi cieszczyc sie z cudzych niepowodzen. Ja to uwazam za mit. Wydaje mi sie, ze w wiekszosci  jestesmy bardzo zyczliwym narodem, a w kazdym razie nie mniej zyczliwym niz inne.. To taka poezja, prozy zycia. Rzeczy chronione sa przez systemy alarmowe, czlowieka-chroni milosc.

    pozdrawiam

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code