Kochaj, módl się i wybaczaj

 
Rozważanie na Czwartek V Tygodnia Wielkiego Postu, C1
 

Wystarczy wejść na pierwszy lepszy portal i poczytać komentarze, by dowiedzieć się, jak bardzo lubimy potępiać. Nie szukamy usprawiedliwień, wyjaśnień, argumentów. Potępiamy. Wyrodna matka. Zły ojciec. Pazerna babcia. Głupi polityk. To jest pożywka dla wielu – anonimowe, pełne nienawiści potępianie tych, którzy mieli mniej szczęścia, mniej umiejętności, mniej wiary i silnej woli.

Mieli mniej szczęścia, bo nie posiadali rodziców, którzy nauczyliby ich kochać Boga i ludzi. Nikt o świcie nie prowadził ich na roraty z wykonanym wcześniej w domu lampionem, nie modlił się z nimi, nie czytał Pisma Świętego. Być może pogubili ścieżki do Boga albo nigdy na nich nie byli. Być może nie mieli radosnych Wigilii i uroczystych Wielkanocy, a do komunii poszli, bo tak wypadało. Zabrakło w ich życiu świadectwa i miłości.

Mieli mniej umiejętności i dali się zwieść – bo chcieli szybko zyskać, posiadać, nie wysilać się. Bo są leniwi z natury i jedynym ich pomysłem na życie była nieuczciwość. Bo zapomnieli o jasnych regułach i prostych zasadach. Bo nie mieli obok siebie człowieka, który mógłby im wskazać drogę. Bo omijali Boga, unikali Go, obawiali się tego, co może Bóg zrobić z ich życiem i czego wymagać.

Mieli mniej wiary. Mniej silnej woli. Powinęła im się noga. Coś ich zmiażdżyło na tyle, że nie umieli się podnieść.

Czytając w gazetach o „tych złych” zastanawiam się, dlaczego my – czytelnicy, widzowie skupieni przed telewizorami – tak szybko zachowujemy się, jakbyśmy owych opisywanych, pokazywanych, „oskarżanych” znali od zawsze. Wymieniamy się informacjami dotyczącymi ich życia, szczegółami, anegdotami, jakbyśmy w dzieciństwie grali z nimi w gumę przed blokiem i wspólnie chodzili do pubu na piwo w młodości. Wiemy o nich wszystko, snujemy domysły na temat ich motywacji, mówimy o nich po imieniu.

Czy ktoś po przeczytaniu artykułu lub po obejrzeniu wiadomości modli się za tych ludzi? Czy w kościołach odprawia się msze za tych zdeprawowanych, odsiadujących kary w więzieniach? Nigdy nie słyszałam takich intencji. Sama też nigdy takiej nie zamówiłam.

Biblijna scena, gdy tłum, który miał zamiar ukamienować cudzołożnicę, rozchodzi się, jest jedną z bardziej znaczących w Ewangelii. Ludzie, którzy chwilę wcześniej chcieli dokonać linczu, odchodzą bez słowa. Milczą. Robią szybki rachunek sumienia. Po prostych, surowych słowach Chrystusa nie mają odwagi rzucić kamieniem.

A jak to wygląda dzisiaj? Nie dość, że nie wahamy się podnieść kamienia i go rzucić, to jeszcze długo, długo po wszystkim omawiamy sprawę, wspominamy ją, siejemy, rozmieniamy na drobne czyjąś nieprawość, jakby była dla nas prawdziwą, życiodajną strawą. Bo my jesteśmy lepsi – mamy pracę, wychowujemy dzieci, chodzimy do kościoła. Możemy wysoko nosić głowę i patrzeć na innych z góry.

Zdarza się też tak – i to jest przerażające we współczesnym chrześcijaństwie – że czasami nie rzucamy kamienia, ale odchodzimy milcząc, nie oglądając się, czy ofiara obok siebie ma kogoś, czy ma nadzieję i oparcie, czy została sama – z pustką i bólem. Nie lubimy bezpośrednio babrać się w czyichś problemach. Z daleka – można radzić, oceniać, komentować. Większości z nas jednak nie chce się działać i interweniować.

Dzisiejsza Ewangelia, rozmowa Jezusa z Żydami, uświadamia, że czasami nie jesteśmy w stanie zrozumieć Jego słów i Jego przesłania. On mówi, a my nie umiemy tego pojąć, przesiąknięci gromadzoną latami wiedzą, stereotypami i przekonaniami. Wiele musimy pokonać w sobie, by przyjąć jasne i klarowne przesłanie Boga, by kochać i wybaczać.

Ostatnie tygodnie (w kontekście wyboru papieża) pokazały, jak bardzo potrzebujemy powrotu do korzeni, jak łakniemy prostych gestów i serdeczności. Może te pragnienia wewnętrznie nas przemienią i pozwolą nam sercem odczytywać wszystko, co mówi do nas Bóg.

„I ja ciebie nie potępiam” – głosi Chrystus, a my oddychamy z ulgą, bo to daje nam nadzieję. W ten czas Wielkiego Postu, a także w Wielkanoc – podzielmy się nią z innymi.

Ew_J_8_51-59.jpg

Rekolekcje Wielkopostne 2013

Rozważania Niedzielne

 

Komentarze

  1. elik

    Rzeczywiste przyczyny….

    Pani Magdaleno wg. mnie to, co obecnie staje się lub jest naganne i karygodne, a zwykle dostrzegane, doświadczane i odczuwane, przez ludzi spostrzegawczych, wraźliwych, oraz prawych i dobrej woli.

    Absolutnie nie jest kwestią "lubości", a przede wszystkim skłonności, oraz wyrazem głupoty, pospolitości albo następstwem neopogaństwa i uporczywej grzeszności tj. zbytniej uległości wobec pokus złego ducha, czy oferty świata.  

    Ponadto ukazywany stan rzeczy dotyczy chyba jedynie marginesu tj. wybranych osób, a nie ogółu, czy większości.  Natomiast podłość, nikczemność, oraz niskie instynkty typu: zawiść, pogarda, drwina, mściwość, czy zazdrość itp. – wynikają z uprzedzenia i wrogości wobec ludzi m.in. bardziej prawych, sprawiedliwych i dobrej woli, a chyba nie są zwykle okazywane względem osób mających czegokolwiek "mniej", a szczególnie deficyt miłości i jej owoców.

    Natomiast naganność postawy i zachowania, czyli złe bytowanie, wręcz wegetacja są skutkiem, następstwem braku elementarnego wychowania, takźe bezboźności, oraz powszechnej demoralizacji, deprawcji m.in. za pomocą takich mediów, jak TV, czy internet.

    Ps. To nie pragnienia przemieniają ludzkie serca, lecz Jego miłość, oraz nasza wiara, rozum i wola. 

    Szcześć Boźe!

     
    Odpowiedz
  2. Jadzia

    problem jest inny

    Mianowicie przez lata komuny karmiono nas propaganda sukcesu, jak to jest dobrze wszędzie i nic złego sie nie dzieje. osoby wyciagajace brutalną prawdę byli albo zwalniani z pracy albo w inny sposób napietnowani. Solidarność walczyła o wolnosc słowa o wolne media. i tym stał się teraz internet gdzie na forum można powiedzieć swoje zdanie. a ze nie jest milutko? no cóż milutko było przez ileśtam lat komuny. Nie chcemy aby wróciła cenzura a tym bardziej komuna. Ludzie maja prawo wiedziec co jest złe i wypowiedzieć swoje zdanie. To nie jest "rzut kamieniem" tylko stwierdzenie słowne faktu. złego faktu. a do tego mamy prawo. Jezus mówiac :" kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" raczej odżegnywal sie od wymierzania  natychmiastowej kary. Nie twierdził wcale, ze jawnogrzesznica jest niewinna.

     

     Nie lubimy bezpośrednio babrać się w czyichś problemach. Z daleka – można radzić, oceniać, komentować. Większości z nas jednak nie chce się działać i interweniować.

     

    Dlatego, ze często zdarza sie tak, że gdy chcemy pomoc – ludzie wypieraja sie jakby mieli problemy twierdząc, że to nasz wymysł. i wtedy dopiero my zaczynamy mieć problem.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code