Jezus vs Duch Święty

 

 

Inspiracją do mojego wpisu jest artykuł, który w całości można przeczytać w poniższym linku, zgadzam się z autorem o. Remigiuszem prawie we wszystkim co tam napisał, prawie ponieważ znajduje się tam jedna niefortunna myśl, która w jakiś sposób dotknęła mnie osobiście, myśl ta dodatkowo może wprowadzać zamęt w pojęcie działania Ducha Świętego. Pod linkiem wkleiłem kopię tego fragmentu, postanowiłem odnieść się do tej myśli ponieważ jest ona coraz częściej rozpowszechniana i przyjmowana w kościele.

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/r-problemy-i-pytania-mainmenu-69/dotyczpce-charyzmatainmenu-71/333-czy-to-naprawd-qspoczynek-w-duchuq

Autor: o. Remigiusz Recław SJ

Jak już mówiłem, w Łodzi raczej nie spotkamy się ze spoczynkiem. Ale z zespołem Mocni w Duchu prowadzimy bardzo dużo rekolekcji w parafiach całej Polski i zagranicą, więc co jakiś czas spotykam się tam z tym zjawiskiem. Najczęściej dochodzi do niego podczas bardzo ważnych momentów, które koncentrują naszą uwagę na Jezusie, np. podczas przeistoczenia albo błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Za każdym razem, gdy w takich sytuacjach widziałem spoczynek – wprowadzał on zamieszanie i odrywał uwagę od Jezusa, a koncentrował na osobie, która upadła. Nagle ludzie przestają patrzeć na Jezusa, a zajmują się osobą, która wyłożyła się jak długa. W takiej sytuacji powstaje we mnie pytanie: – Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą? A może robi to ktoś inny?

 

          Jakiś czas temu opisałem świadectwo takiego właśnie spoczynku, nigdy wcześniej nie widziałem tego w KRK dlatego nie spodziewałem się że mogę doświadczyć podobnych rzeczy właśnie w tym kościele, więcej, raczej uciekałem od tego typu praktyk, nie negowałem ich, ale uważałem i uważam że można się bez nich obejść, są potrzebne, ale nie niezbędne. Ludzie mają tendencje popadania w przesadę, także chrześcijanie. Wspólnoty opanowane chęcią doświadczania czegoś wyjątkowego zaczynają traktować charyzmaty jako cel swojego istnienia i jest to zgubne, dlatego zgadzam się z o. Remigiuszem. Jednak nie możemy zapominać że Duch Święty działa i Jego działanie często bywa właśnie dziwne.

        Teraz odpowiem na zadane w cytacie pytanie „ Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą? A może robi to ktoś inny? „ Pamiętam dokładnie ten dzień gdy właśnie podczas słów -” …to jest Ciało moje..” zjechałem pod ławkę, zrobiło się zamieszanie i faktycznie nastąpiło wtedy rozproszenie uwagi, ludzie zachowali się właściwie i próbowali mi udzielić pomocy ( szkoda jednak że nie mogłem tak poleżeć w spokoju), pytanie brzmi – dlaczego tak się stało? Opisuję własne doświadczenie więc nie muszę tu nic przypuszczać czy za kogoś ręczyć, wiem że to zdarzenie przyszło na mnie całkowicie niespodziewanie, czyli nie było zaplanowane, celem zorganizowania czuwania w kościele także nie były spoczynki itp., (jedna z dziewczyn od uwielbienia „udzielała mi pomocy” i długo nie mogła przyjąć do wiadomości tego co się stało ) to było zaskoczenie dla mnie tak samo jak dla większości uczestników a w szczególności dla księdza, który po Mszy Św. Powiedział – „ bym głodny nie przychodził do kościoła i się nie przewracał.”

      Dlaczego tak się stało? Czy zakpił ze mnie Bóg? czy może diabeł cisnął mną o glebę? Z mojego punktu widzenia już to opisałem w „ Świadectwo Eucharystii” dlatego nie chcę się powtarzać, ale o. Remigiusz sprowokował mnie bym odpowiedział sobie na pytanie – Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą? A może robi to ktoś inny?zadam i ja pytanie – „ Panie Jezu, czy Ty odwracałeś uwagę od Boga JHWH gdy chodziłeś po ziemi?” , kiedy czytam ewangelie prawie za każdym razem gdy Jezus pojawia się w synagodze kończy się to zadymą, awanturą, podziałem, kłótnią itp. dlaczego Jezus wchodził do synagogi i siał zamęt? Co było ważniejsze ? Przeprowadzenie nabożeństwa w pełnym skupieniu i powadze czy uzdrowienie chorego, ocalenie duszy ? Dlaczego Duch Święty wchodzi do kościoła i burzy porządek, tworzy zamieszanie? W jaki sposób Bóg dotarłby do człowieka gdyby jego działanie nie zwracało uwagi? Czy w końcu to pytanie nie jest głupie? – Panie Jezu, czy to Ty odrywasz uwagę ludzi skupionych na Tobie, aby zajmowali się człowiekiem, a nie Tobą?” co Jezus może sobie myśleć gdy słyszy takie pytanie? Pewnie tak sobie myśli – „ co za ludzie! modlą się dwie godziny o mojego Ducha, a gdy On przychodzi to się dziwią…” Tego wieczora dużo ludzi odczuwało działanie Ducha Św., ale tylko jeden padł, czy stało się tak dlatego że „ ostatni” jest kimś szczególnym?, a może jest godny uwagi bardziej niż Jezus? A może po prostu był jedyny w tym gronie, który miał tak mało wiary że Bóg musiał załatwić to właśnie w taki sposób, może jako jedyny w tym momencie potrzebował lekarstwa w takiej postaci? Czy Jezus odwrócił jakąś uwagę od czegoś? Tak, odwrócił, ja zjechałem pod ławkę a Bóg powiedział – zobaczcie! właśnie uzdrowiłem jedynego niedowiarka w waszym gronie, musiałem go dotknąć by w końcu uwierzył, wy wielbiliście mnie po cichu, nie mieliście wątpliwości że tu Jestem, a on zadręczony był pytaniem czy jest w dobrym miejscu, czy Jezus może być w tym kawałku „wafla”? Czy miałem pozwolić by kolejny raz odszedł wątpiąc?, czy miałem zostawić jego chromą duszę w takim stanie?, żeby nie zakłócić waszej koncentracji, czy nie jestem Bogiem miłosiernym?

            Jedni widzą w tym tylko odwrócenie uwagi od Jezusa (czyli działanie diabła) inni dostrzegają Ducha Świętego i wielbią za to Boga, czy nie jest to podobna sytuacja do tych z ewangelii, gdy jedni uważali że Jezus bluźni Bogu uzdrawiając w szabat a drudzy widzieli w nim samego Boga. A jakie oskarżenie padało w stronę Jezusa gdy uzdrawiał?

A może to diabeł uczynił?, może to on cisnął mnie pod ławkę?, – bym zapomniał o dawnych urazach, bym spędzał więcej czasu na modlitwie, bym bardziej tęsknił za Jezusem, bym zrozumiał że tak wiele pracy przede mną – nad sobą. By moja wiara Bogu umocniła się- czy to diabeł zrobił? , stanowczo odpowiadam -NIE, ale jeżeli diabeł robił cokolwiek w tej sprawie to właśnie wszystko bym w tym dniu nie był na tym miejscu.

Pamiętamy pewną historię z dziejów Apostolskich gdy zbór modlił się o uwięzionego Piotra, a gdy Piotr zapukał do bramy – dziwili się. Po co więc zwracać się do Boga skoro nie chcemy by on wkraczał w nasz „poukładany” świat?

      Wciąż jednak nie ma odpowiedzi na pytanie o odwracanie uwagi, odpowiadam: Jezus nie odwracał uwagi od Boga JHWH, Jezus zwracał uwagę na siebie, mówił – „…zobaczcie wypełniła się obietnica, oto jestem tu posłany do was..”, tak samo dziś mówi do nas Duch Święty, On nie odwraca uwagi od Jezusa, On zwraca uwagę na siebie i mówi – „ obietnica się wypełniła, oto jestem posłany do was”. Naszym towarzyszem na drodze do wieczności jest właśnie Duch Św. Jest On obiecanym pocieszycielem. Jeżeli chce On uzdrawiać przez spoczynki to widocznie jest to potrzebne, może dzieje się to najczęściej podczas przeistoczenia dlatego byśmy zrozumieli że obecność Jego jest rzeczywista, żywa, że może On dotykać wręcz fizycznie.

Nie możemy ograniczać działania Ducha Świętego do naszych wyobrażeń, śmiać się z tych, którzy w jakiś inny niż „standard” sposób doświadczyli Jego działania, nie powinniśmy zniechęcać do otwartości na to działanie, jeżeli w gronie o. Remigiusza nie zdarzają się spoczynki to pewnie dlatego że ludzie powodowani odpowiednią nauką nie przyjmują takiego działania, a Duch Św. nie działa na siłę, bez zgody. Pomimo tej jednej myśli (wpadki z mojego punktu widzenia) uważam tak jak o. Remigiusz że celem spotkań chrześcijan nie powinny być charyzmaty, ale gdy Bóg chce demonstrować swoją obecność to powinniśmy być na to przygotowani, do tego jednak potrzebna jest zawsze i we wszystkim równowaga oparta o zdrową naukę, przyjmowaną w pokorze.  

 

9 Comments

  1. elik

    Charyzmat

    @ALL – Charyzmat działa jak magnes. Wykrystalizowane "cechy Boże" w konkretnym człowieku przyciągają innych, którzy w głębi serca rozpoznają, że też pragną żyć właśnie tak.

    Inspiratorem tego pragnienia, daru i "przyciągania" jest zawsze Duch Święty. Przecież według klasycznej definicji, każdy charyzmat to dar Ducha darmo dany dla dobra Kościoła.

    Kto w Jego Kościele, a być może również z grona współtwórców "Tezeusza" – otrzymał dzięki Duchowi Świętemu i charyzmatowi innej osoby – owo pragnienie życia właśnie tak, aby być wiarygodnym świadkiem Chrystusa i również mieć osobisty udział w pomnażaniu dobra Jego Kościoła?….

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  2. siloam

    Błędy teologiczne

    Twoja odpowiedź jest pełna błędów teologicznych i nieścisłości. Po pierwsze Pan Jezus uzdrawiał (a uzdrowieni nie potrzebują pomocy medycznej a wręcz przeciwnie!), a nie powodował spoczynki. W Ewangeliach nie ma ani jednej sytuacji podobnej do spoczynku jaki ma miejsce w grupach Odnowy.

    Po drugie Pan Jezus nie odwracał uwagi od Boga JHWH bo sam jest Bogiem JHWH. Dobitnie podkreślone to zostało w Ewangelii wg. św, Jana kiedy mówi, że "zanim Abraham stał się JA JESTEM". Warto różwnież podkreślić, że w Świątyni Jerozolimskiej, Bóg nie zmaieszkiwał rzeczywiście i substancjalnie tak jak jest obecny w Eucharystii. Pan Jezus jest obecny w taki sposób właśnie tam, a nie w spoczynku, który może być co najwyżej Jego działaniem. Eucharystia posiada z tego względu bezwarunkowe pierwszeństwo, które nie powinno być zakłócane czymkolwiek.

     
    Odpowiedz
  3. ostatni

    panie Marku

     Po drugie Pan Jezus nie odwracał uwagi od Boga JHWH bo sam jest Bogiem JHWH.” 

    Panie Marku, pańska odpowiedź w tej części jest dla mnie nie zrozumiała, ale wynika to chyba z tego że nie czytał pan uważnie tekstu lub go nie zrozumiał. właśnie o tym napisałem, jak Jezus może odwracać uwagę od Boga, kiedy to On sam jest Bogiem. tak samo jak Duch Św. może odwracać uwagę od Jezusa?

    „ Po pierwsze Pan Jezus uzdrawiał (a uzdrowieni nie potrzebują pomocy medycznej a wręcz przeciwnie!), a nie powodował spoczynki. „ udzielanie pomocy o, której pisałem była spowodowana przez nieświadomość tego co się stało a nie z konieczności, otrzymałem spoczynek podczas, którego doznałem uzdrowienia pewnych dziedzin życia, pisząc o tej pomocy i reakcji księdza chciałem zwrócić uwagę że nikt tego nie planował ani nie oczekiwał, nikt, ale to się stało i było to działanie Ducha Świętego, (reakcja ludzi była właściwa, mogłem przecież mieć zawał czy coś w tym stylu, tylko gdy dałem znać że wszystko jest ok. powinni byli dać mi spokój a nie trzymać nogi w górze), przyrównałem to do sytuacji z synagogi, gdzie Chrystus „złamał” obowiązujący porządek „nabożeństwa” uzdrawiając w sabat. Faryzeusze byli oburzeni Jego działaniem, stwierdzili że mógł to zrobić w każdy inny dzień i dodatkowo oskarżyli Go o współpracę z diabłem. Przypomina to dokładnie sytuację o, której pan napisał, że moment przeistoczenia jest najważniejszy ( ważniejszy od uzdrowienia, które się dokonało) i że Bóg by go nie zakłócał swoim działaniem co w konsekwencji oznacza że zrobiła to przeciwna Bogu siła duchowa by odwrócić uwagę od Jezusa.

    Uważam że Duch Święty działa jak chce i kiedy chce i nie powinno to nikogo gorszyć, może w ewangeliach Jezus nie czynił spoczynków, ale po zesłaniu Ducha Świętego mogło się to zdarzać, w dziejach Apostolskich uczniów oskarżono że są pijani, najprawdopodobniej przewracali się, myślę że otrzymywali spoczynki. Św. Jan podczas objawienia też „padł jak martwy”- w sachwyceniu – przed Jezusem oczywiście.

    Dla Jezusa zawsze był jest i będzie ważniejszy człowiek niż ustalone przez ludzi porządki, schodzimy się do kościoła by spotkać się z żywym Bogiem, ustalony porządek powinien nam w tym pomagać a nie przeszkadzać. Często ta nasza sztywna religijność sprawia że nie rozpoznajemy obecności Jezusa, tak jak przywódcy Izraela jej nie poznali. Też wolałbym otrzymać to uzdrowienie podczas osobistej modlitwy, ale Bóg zdecydował że to ma być właśnie w tym momencie i zapewniam pana że dzięki temu co najmniej jedna osoba będzie bardziej zwracać uwagę na Jezusa podczas Eucharystii. Myślę że Duch Św. przez to działanie zwrócił moją uwagę na prawdziwą obecność Jezusa w tym chlebie.

    Nigdy nie będziemy w stanie zamknąć Boga w sztywne ramy naszych wyobrażeń, Bóg zawsze wychodzi poza te ramy – On się w nich po prostu nie mieści.

    Pozdrawiam.

     

     
    Odpowiedz
  4. ostatni

    aaharon…

     coś wtym jest, może ja też  przestanę Go szukać to się w końcu znajdziemy. albo myślę – że go szukam, a w rezultacie chowam się……

     
    Odpowiedz
  5. aaharonart

    Ostatni

    🙂 No rzeczywiście . Coś w tym jest . Tak jakoś mi się napisało. Pomyślałem sobie o tym jak było w raju .

    – Adamie gdzie jesteś ? –  wołał Bóg i pewnie dziś też szuka wołając ludzi . Ale to tylko takie moje marginesowe spostrzeżenie …

    Czasami człowiek wytęża się i ciągle biega za Bogiem , szuka go i nie znajduje. Czasami mu się udaje znaleźć jakiś ślad po Bogu ale czasami całe życie szuka i nic nie znajduje prócz religijnych bajek  o Bogu . Wybacz proszę moją prostotę wypowiedzi ale tak jakoś to widzę . Może warto uwierzyć w to że Bóg nas szuka bardziej niż my Go.

    nie wiem ale coś w tym jest

    a*

     
    Odpowiedz
  6. nowlm

    Ja miałam spoczynek. Byłam jedyną osobą z mojej rodziny która tam była i miała spoczynek. Choć nie dowierzałam jak można tak udawać, czary mary nie, ja taka osoba wykształcona wszyscy. Wierzyłam w Boga nawet zaczęłam bardziej go poszukiwać czytać Biblię. Ale to, to było dla mnie strasznie nie do przyjęcia jak takie cyrki mogą się dziać. No i podszedł do nas ksiądz, pierw do mojej siostry pomodlił się nad nią i przeszedł do kolejnej pomodlił się i podszedł do mnie. No i tu się zaczyna ” Ja na pewno nie upadnę”- z góry założyłam stanęłam mocno na ziemi nogi tak od siebie ok 20 centymetrow żeby nie upaść no jak ja jak nie ja. Ksiądz na mnie położył dłonie i nagle jak by ktoś zabrał mi ciało od pasa w dół. To i tak mało ja łapię tą sutannę czerwoną ksiądz mnie czuję jak kładzie na ziemię i ciągle mam otwarte oczy patrzę się na niebo słońce przebija przez obłoki jak nieraz na pocztówkach widzimy takich chrześcijańskich z tymi promykami. I to jest moja wersja. A teraz wersja mojej siostry ksiądz położył na mnie ręce momentalnie upadłam na ziemię ksiądz położył mi głowę żebym się nie uderzyła nic jego nie łapałam miałam zamknięte oczy chwilę i byłam spokojna. Ja miałam spoczynek tak mi się wydaje niespokojny nie wiem czy to dobrze czy nie ale strasznie się go bałam w momencie gdy on był no bo przecież takich jak ja to na pewno nie spotyka. A jednak tak spotyka i wbrew mojej silnej woli upartości mnie też to spotkało. Choć wiem że to raczej nie ten zły do mnie przyszedł tylko ten dobry bo od tamtej pory potrafię w brew wszystkim i wszystkiemu głośno powiedzieć nie obrażajcie mojej religii i mojego Boga. I mam jakoś taką wewnętrzną chęć podzielenia się tym z wami

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code