Jezus – liberał czy konserwatysta?

 Na stronie internetowej jednego z polskich tygodników opiniotwórczych pojawił się artykuł, którego autor bardzo pozytywnie pisze o bp G. Rysiu. Przyznam, że byłam zaskoczona taką postawą. Zwłaszcza, że linia tematyczna tygodnika jest niezbyt przychylnie ukierunkowana do Kościoła Katolickiego. Świadczy o tym chociażby fakt, że za ataki skierowane pod adresem Kościoła, które pojawiały się na łamach pisma jego red. naczelny został nominowany do tytułu „Hieny Roku”. Lektura tekstu zaciekawiła mnie tym bardziej, że autor chwali krakowskiego biskupa m. in. za jego otwartą postawę, talent, pasję. Zwraca uwagę na odwagę bpa Rysia do podejmowania trudnych tematów. Jest wręcz zafascynowany charyzmą jaką odznacza się ks. biskup. Tekst jednak nie jest rzetelny. Dziennikarz pisze m. in o tym, że bp G. Ryś jest najmłodszym polskim hierarchą, co oczywiście nie odpowiada prawdzie.

Cały artykuł ma na celu ukazanie, że bp Ryś jest inny, bo: otwiera się na ludzi, zamiast grozić karą piekła – głosi miłosierdzie jest ulubieńcem liberalnych mediów itp. Zdaje się, że autor również klasyfikuje go w grupie liberałów, bo w przeciwieństwie do innych nie buduje twierdzy warownej, wychodzi do ludzi, okazuje pomoc, troskę o drugiego człowieka. Być może tak jest, dlatego czytając tekst zastanawiałam się, czy jeśli księdza który głosi to, czego nauczał Jezus określa się mianem liberała, to czy Jezus też nim był?

„Żeby ewangelizować, trzeba mieć w sobie podstawową otwartość wobec świata i wobec człowieka” – oto stwierdzenie zawarte w jednej z książek bpa Rysia. To właśnie nic innego, jak wzorowanie się na postawie Jezusa. Przecież Chrystus wychodził do ludzi, głosił Ewangelię, był wśród bogatych, celników, faryzeuszy, ale i wśród biednych, uciśnionych i chorych. Nie zamykał się na człowieka, nikogo nie odrzucał – przeciwnie. Był z ludźmi, z ich słabościami, smutkiem i radością. Głosił moc Bożego Miłosierdzia. „Chcę raczej miłosierdzia, niż ofiary” (Mt 12,7) – to Jego nauka. Tym właśnie kieruje się biskup w swej posłudze. „Skandal miłosierdzia” tytuł jego książki i zarazem nauczanie, które jego zdaniem trzeba wykrzyczeć.

Ten krakowski biskup w człowieku dostrzega umiłowane dziecko Boga i pozostaje wierny nauce Chrystusa, głosi potrzebę ewangelizacji prowadzącej do nawrócenia, do otwarcia się na ogrom Bożej Miłości. Obecnie takie hasła wielu postępowych, uważa za coś „obciachowego”, coś co nie odpowiada duchowi czasu, czy obowiązującej modzie. Bp Ryś okazuje wierność Chrystusowi i na  tym opiera swoją posługę.

Jezus z kolei pozostał wierny woli Swego Ojca. Wszystko co przekazał Mu Ojciec – wypełnił (por. Łk 10,22). Zatem głosił On czystą, nieskażoną ludzkim myśleniem naukę Bożą. To by oznaczało, że był konserwatystą. Nie dopasowywał Bożych Przykazań do własnego upodobania, nie ulegał relatywizmowi. Doskonale wyraził to wygłaszając kazanie na Górze. A mimo tego, dla wielu Jemu współczesnych był kimś kto wprowadza nowe zasady. Ci, którzy ustalili porządek i Prawo wg własnych potrzeb i możliwości uznali Go za kogoś kto podważa tradycję, a co za tym idzie wiarę.

Być może tak jest i dziś. Tym, którzy pozostają w swoim ograniczonym myśleniu, którzy nie chcą otworzyć się na innych, a przede wszystkim na Boga, tym którzy żyją wg własnych schematów i nie umieją spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa; właśnie im może wydawać się, że ktoś, kto głębiej patrzy, przeżywa i rozumie naukę Jezusa – ten staje się kimś kto wprowadza inne nauczanie.

 

 

Komentarz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code