Jednocząca moc Ducha

Poniższe fragmenty wypowiedzi Andrzeja Miszka pochodzą z jego różnych wcześniejszych tekstów, zamieszczanych w portalu Tezeusz. Wraz z Autorem zapraszamy do pogłębionej refleksji z okazji Zesłania Ducha Świętego. Veni Sancte Spiritus!

Redakcja portalu Tezeusz

 

*

Całe dwa tysiące lat od narodzin Jezusa to rozwój rozumienia we wspólnocie Kościoła, kim jest Jezus, kim jest Ojciec i kim jest Duch Święty. Wielkie spory trynitarne, spory o naturę boską i ludzką Jezusa Chrystusa, spory o Maryję trwają do dzisiaj i one właśnie doprowadzają nas do całej prawdy o Bogu, który objawił się najpełniej w Jezusie Chrystusie. W takim kontekście asystencja Ducha Świętego dotyczy każdego chrześcijanina, ale jeszcze bardziej dotyczy Kościoła jako wspólnoty, która umożliwia w ogóle kształtowanie się prawdziwej wizji Boga Trójjedynego. 

Duch Święty, który jest odwieczny, ujawnił się jednocześnie w sposób szczególny Kościołowi jako owoc śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Aktualizacja działania Ducha Świętego w Kościele i w życiu indywidualnym chrześcijan miała miejsce, gdy Jezus w swojej widzialnej postaci odszedł z ludzkiej historii. Duch Święty jest śladem i niewidzialnym następcą Jezusa widzialnego, a później Jezusa zmartwychwstałego, który był inny niż Jezus historyczny. Między objawieniem się Ducha Świętego a zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem Jezusa istnieje tajemnicza więź. Tego dotyczą słowa: „z mojego weźmie i wam objawi” – z mojej ofiary paschalnej, z mojej śmierci, z mojego zmartwychwstania weźmie i będzie mówił zarówno to, co moje, jak to, co Ojca. Mówienie nie tylko od siebie oznacza tutaj organiczną trynitarną więź między każdą z osób Trójcy. Każda z tych osób ma odrębną indywidualność, a jednocześnie to, co mówi i objawia nam, jest objawieniem całego Boga Trójjedynego. 

O rozwoju rozumienia Boga Trójjedynego jako pierwszy w nowożytnych czasach pisał kardynał John Henry Newman w książce „O rozwoju doktryny chrześcijańskiej”. Pokazał on, jak ta doktryna zmienia się i jak dochodzą nowe elementy, które są jednocześnie ze sobą powiązane. Według niego zmienianie się doktryny w historii, w czasie, w samorozumieniu Kościoła nie świadczy o tym, że mamy do czynienia z prawdą względną, ale że mamy do czynienia z prawdą absolutną, która zapośrednicza się nam i daje poprzez kulturę, a my w swej wolności jako Kościół kontemplujemy i coraz bardziej pogłębiamy tę prawdę. 

Oczywiście kościelna prawda o Bogu staje się naszym indywidualnym udziałem również dzięki asystencji Ducha Świętego. Warto podkreślić, że nie kontaktujemy się z Bogiem tylko indywidualnie, ale dzieje się to w ramach wspólnoty Kościoła, w ramach wielkiej prawdy o Bogu, jaka kształtowała się przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa i wcześniej u narodu wybranego. Tylko w ramach takiej prawdy i takiej asystencji Ducha Świętego ma sens mówienie o osobistej relacji do Ducha Świętego, który prowadzi nas na indywidualnej drodze, daje nam natchnienia, pokazuje nasze powołanie, odwołuje się do naszej wolności, zachęca nas do wsłuchiwania się w Boga w wydarzeniach naszego życia tak, abyśmy chcieli realizować jakiś Boży plan wobec naszego życia. 

Andrzej Miszk, Dokąd prowadzi nas Duch Prawdy?

*

W Ewangelii św. Łukasza (Łk 12, 8 – 12) Jezus mówi nam o roli Ducha Świętego w życiu Jego uczniów. Duch Święty ujawnia się tutaj w trzech aspektach: jako Duch wierności, Duch zbawczej prawdy, Duch męstwa. 

W pierwszym fragmencie Duch Święty nie zostaje wymieniony z nazwy, ale na podstawie całości perykopy możemy zakładać, że właśnie On jest gwarantem wierności wobec Jezusa. Przyznawanie się do Jezusa, do Boga, do Kościoła nie zawsze bywa łatwe. Są konteksty, miejsca, sytuacje, gdy z różnych powodów trudno nam przyznać się do Jezusa. Gdy na przykład zamierzamy zrobić coś złego, a nie chcemy mieć poczucia grzechu, potrzebujemy większego komfortu, to słowami albo czynami mówimy innym: „Ja nie jestem aż taki wierzący”. Bywa, że przyznanie się do Jezusa może nas postawić w sytuacji śmieszności, wstydu, zwłaszcza gdy przedstawiciele Kościoła kompromitują się, popełniają jakieś zło i wówczas muszę zaświadczyć o swojej wierności wobec Jezusa, ale też wobec Jego Kościoła. 

Ten moment przyznania się bądź nieprzyznania się do Jezusa jest symetryczny. Jezus mówi: „Jeżeli nie przyznacie się do Mnie, to Ja nie przyznam się do was”. Jeżeli będziemy udawali, że Boga nie ma i stanie się to naszym nawykiem czy to z powodu lęku, czy wstydu, czy z lenistwa, to wówczas droga do życia wiecznego w miłości z Jezusem może zostać dla nas zamknięta. Jezus ostrzega przed tym każdego z nas. 

Duch Święty jako trzecia osoba Trójcy jest pewną zasadą wewnętrzną w sercu każdego człowieka. To Duch prawdy i dlatego zaprzeczenie jest tutaj głębsze. Możemy pomylić się co do Jezusa, ale nie ma możliwości pomylenia się co do Ducha prawdy w nas samych czy w rzeczywistości. Trzeba by się wyprzeć tego Ducha Prawdy, a więc samej istoty duchowego ładu w człowieku i w świecie. Grzeszymy wobec Ducha świętego, jeżeli zło nazywamy dobrem, a dobro złem, jeżeli to, co boskie nazywamy diabelskim, jeżeli Bogu przypisujemy kłamstwo, jeżeli prawdę nazywamy fałszem, a fałsz prawdą – jeżeli odwracamy takie fundamentalne pojęcia i kategorie, które są podstawą naszych relacji do siebie, do Boga, do ludzi. Jezus zakłada, że człowiek nie może bez wolnej woli zaprzeczać pewnej samooczywistości dobra i prawdy. 

Grzech wobec Ducha Świętego jest niewybaczalny, ponieważ zamieniając prawdę w kłamstwo, miłość w nienawiść, dobro w zło, zamykamy sobie radykalnie dostęp do zbawienia, z wolnej woli wybieramy samopotępienie. Jeżeli taka postawa skrystalizuje się w śmierci, to wówczas ta fundamentalna pomyłka, wynikająca z naszej wolnej woli, staje się grzechem, który zamyka nas na wieczność wobec Bożej miłości. 

Duch Święty jest również Duchem męstwa, dawania mężnego świadectwa w chwili próby. Być może w Polsce czy w Europie nie ma męczeńskich prób, ale w krajach azjatyckich czy afrykańskich chrześcijanie są ciągle poddawani represjom przez władze państwowe bądź inne grupy religijne, dochodzi do pogromów, aktywni chrześcijanie siedzą w więzieniach, w Korei Północnej kara śmierci spotyka za ewangelizację, w Arabii Saudyjskiej samo posiadanie Biblii zasługuje na karę, są robione czystki etniczne o charakterze religijnym. Jeszcze niedawno w Polsce w czasach komunistycznych chrześcijanie byli zabijani i męczeni przez bezbożnych esbeków, czego symbolem jest ks. Jerzy Popiełuszko. 

Męczeństwo jako ekstremum jest zawsze możliwe, ale Jezusowi chodzi o coś innego. Otóż w momencie nawet zwyczajnej próby opowiedzenia się za Jezusem lub przeciwko Niemu w szkole w pracy, w kontaktach z przyjaciółmi, w życiu publicznym Duch Święty jest w nas ze wzmożoną mocą, udziela nam swojej mocy i dzięki temu jesteśmy zdolni do heroicznych czynów. Zwykli ludzie, działając mocą Ducha Świętego, są zdolni do męczeństwa, do przekroczenia granic zwykłej miary ludzkiej odwagi. To jest bardzo ważna obietnica, żebyśmy się nie lękali. W chwili próby Duch Święty jest i będzie zawsze z nami. 

Andrzej Miszk, Duch wierności, prawdy i męstwa

*

Gdybyśmy kochali tylko tę część rzeczywistości, która nam się podoba, nie byłaby to miłość, do której zaprasza nas Jezus. Jezus pragnie, żebyśmy, tak jak On, pokochali całą rzeczywistość, również w jej aspekcie zła i bólu. Czyli konkretnie: żebyśmy umieli i chcieli miłować drugiego człowieka, choćby nas skrzywdził lub zrobił coś złego innym i żebyśmy miłowali Boga pomimo tego, że stworzył świat, w którym były i są możliwe zbrodnie inkwizycji, niewolnictwa, nazizmu i komunizmu. Żebyśmy miłowali Boga również wówczas, gdy stworzył nas ułomnym, niewidomym, kaleką, w patologicznej rodzinie, w slumsach, bez perspektyw, miłowali Boga, gdy jak Hiob utracimy żonę, dzieci, zdrowie, majątek, pozycję społeczną.

Ponieważ uporanie się z przyjęciem prawdy, która boli, jest zwykle ponad nasze naturalne siły, Jezus obiecuje prosić Ojca, by przysłał nam Pocieszyciela – Ducha Prawdy. Duch Prawdy, jeśli się na Niego otwieramy, oczyszcza nasze serca, umysł i ciało, byśmy nie lękali się prawdy o rzeczywistości i przyjmowali ją z pokorą. Można powiedzieć, że główną rolą Ducha Prawdy jest wyprowadzać nas z Jaskini Platona, stanu naturalnej złudy samooczywistości tego, co widzimy.

Ceną, jaką płacimy za wierność nauce Ducha Prawdy, jest odważne wyjście naprzeciw śmierci, które nie jest ponurą rezygnacją i zgoda na zło ani nie jest cynizmem. Duch Prawdy, ponieważ przybywa spoza świata tu i teraz, wnosi w nasze poznanie prawdę o tym, że prawda o pełnej rzeczywistości udostępnia się nam w tym życiu jedynie wówczas, gdy odważymy się przekroczyć jego granicę, czyli śmierć. Zapowiadany i objawiony nam Duch Prawdy, jest przecież owocem śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dlatego, w każdym akcie rozpoznania prawdy o rzeczywistości, dzięki asystencji Ducha Prawdy, doczesny obraz rzeczywistości relatywizuje się jako nietrwały i tymczasowy: właśnie śmiertelny. (…)

Obecność Ducha Prawdy wśród chrześcijan oraz ludzi innych wyznań i światopoglądów rozpoznajemy między innymi po pokorze i odwadze, z jaką ktoś głosi prawdę i dzieli się z nią z innymi. Pokora jest wiernością prawdzie, świadomością własnych ograniczeń w jej rozpoznaniu i pluralistycznym bogactwem jej złożonych uobecnień, otwartością na Tajemnicę przenikającą i przekraczającą choćby najmniejszą prawdę. To właśnie pokora umożliwia twórczą syntezę rzetelnego wsłuchiwania się w rozpoznawanym w Duchu Prawdy autorytetom osobowym i instytucjonalnym – choćby religijnym – a jednocześnie samodzielność własnych poszukiwań oraz wierność wobec osobistych odkryć prawdy i drogi życia. Odwaga pozwala iść do końca w swoich poszukiwaniach prawdy i głosić ją nawet za cenę życia. Umożliwia też ryzyko poszukiwań i błędów, bo są one zwykle konieczną ceną twórczego i samodzielnego odkrywania prawdy.

W Kościele katolickim pokora wobec prawdy oznacza też rzetelne wsłuchiwanie się w głos kościelnego Magisterium, Tradycji, prawa kościelnego, nauczania i autorytetu kościelnych przełożonych. Zasadniczo uważa się, że Kościół jako pewna kolektywna mądrość, dzięki asystencji Ducha Świętego, pomimo wielu dotychczasowych błędów w poznawaniu i komunikowaniu prawdy dysponuje większą pewnością prawdy niż pojedynczy wierni, a tym bardziej osoby spoza wspólnoty katolickiej. Dlatego też oficjalne nauczanie Kościoła katolickiego ma być dla wiernych bezpieczniejszą normą poznania prawdy objawionej w dziedzinie wiary i moralności, niż osobiste sumienie poszczególnych katolików. I myślę, że tak jest w istocie na obszarze zasadniczej dogmatyki katolickiej i fundamentalnych norm etycznych.

Natomiast istnieje też duży obszar koniecznych i możliwych twórczych poszukiwań katolików: wiele tematów z teologii, duchowości, filozofii, strategie duszpasterskie i ekumeniczne, wiele zagadnień etycznych (np. antykoncepcja), czy eklezjalnych (celibat, święcenia kobiet, sposób wyboru biskupów itp.). W tych i wielu innych dziedzinach trzeba umożliwić maksymalną swobodę poszukiwań i nie ograniczać ich bez koniecznej przyczyny. (…)

Źródłem owocności naszego życia i misji ewangelizacyjnej jest żywa więź miłości z Bogiem. Istotnym i organicznym wymiarem miłości Boga i bliźniego jest życie w prawdzie, która ostatecznie okazuje się Duchem Prawdy, Pocieszycielem i Obrońcą przed mocami złego. Duch Prawdy oczyszcza nasze serca i umożliwia karmienie się rzeczywistością również wówczas, gdy nas ona boli czy jej się lękamy: w cierpieniu, chorobie, grzechu, złu, śmierci, bezsensie. Duch Prawdy umożliwia miłość i czynią ją coraz pełniejszą, jeśli otwieramy się w pokornej zgodzie na śmierć i Boga, który jest Tajemnicą przekraczającą nasze doczesne tu i teraz. Pokora i roztropna odwaga są znakiem, że otwieramy się na Ducha Prawdy, znakiem Jego życia w nas. Natomiast monopolistyczna pycha i ubezwłasnowolniający serwilizm wydają się być wielkimi przeszkodami na drodze życia w Prawdzie i Miłości.

Andrzej Miszk, Prawda w służbie miłości

 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code