Jarzma noszone wspólnie

 
Rozważanie na Środę II tygodnia Adwentu, rok A2

tezeusz_adwent_2013.jpg

Skoro człowiek jest drogą do Boga, a my mamy brać na siebie Jego jarzmo, to wniosek jest jeden: Jedni drugich brzemiona noście (Gal 6.2)

Czy wtedy mimo ciężaru odczujemy jego lekkość i słodycz? Każdy z nas musi sam odpowiedzieć na to pytanie.

Przykłady z mojego życia:

Moja dorosła córka miała wypadek. Otchłań oczekiwania przez kilka godzin na wiadomość, czy żyje. Jezu, ufam Tobie… Żyje. Miesiące – już lata – leczenia, poszukiwań, ograniczonej sprawności, niepewnej przyszłości. Ile rezygnacji, zmian życiowych planów, fizycznego bólu. Brzemię całej rodziny. A przy tym ile wdzięczności za dar ocalenia, ile dumy z cierpliwości i dojrzałości dziecka, które studiuje i dzielnie znosi czas próby. Czujemy wszyscy, ile znaczy miłość i możliwość wspierania się nawzajem. Wyrażamy to w codziennym życiu.

Wiara i Tęcza. Ile brzemion nosimy w tej grupie razem… Wyrzucenie z domu za homoseksualność, pobicie przez rodziców. Dręczenie w szkole. Wyrzucenie ze wspólnoty religijnej. Rozpacz rozdarcia między pragnieniem bliskości z drugim człowiekiem a obecnym nauczaniem Kościoła. Urazy związane z próbami „leczenia” – rozbite rodziny po zawarciu małżeństw wbrew własnej naturze, a często za radą księży. Depresje i próby samobójcze. Brak dojrzałości do pięknego związku z osobą tej samej płci. Tragedie ludzi transpłciowych, którzy z braku pieniędzy lub zrozumienia otoczenia nie mogą dokonać korekty swojego fizycznego kalectwa. Niepełnosprawność, choroby, bezrobocie. Ech… zabrzmiało naprawdę pesymistycznie…

Teraz o słodyczy i lekkości wspólnie noszonych ciężarów: stworzyliśmy grupę wzajemnego wsparcia i przyjaźni. Któż zrozumie nas lepiej, niż my siebie nawzajem? Dzięki byciu w grupie tylu z nas doświadczyło Bożej miłości. Jest ona we wspólnych rozmowach, modlitwach, rekolekcjach. We wzajemnej pomocy w trudnych sytuacjach – ofiarowaniu domu, czasu, pieniędzy, życzliwości. Przeżywamy radość spotkania kolegów, przyjaciół, życiowych partnerów. Wspaniałych, pełnych mądrości i odwagi duszpasterzy. Heteroseksualnych przyjaciół. Nie jesteśmy już sami. W grupie dowiadujemy się, że Kościół ma z nami problem. Że musimy kierować się własnym sumieniem, które jest osądem rozumu i rozwijać je najlepiej, jak potrafimy. Wielu z nas dojrzewa do miłości swoich marzeń, wreszcie mając motywację do pracy nad sobą. Wielu z nas odnalazło potrzebę działania, aby świadczyć publicznie, że nie jesteśmy zagrożeniem ludzkości – strasznym potworem o imieniu Gender.

Jezus. On wziął nasze brzemię w całości. Łącznie ze zwątpieniem w cel swojej ziemskiej misji, z poczuciem utraty wiary i z poczuciem absolutnego osamotnienia. Wyraził to, wołając z krzyża „Ojcze, czemuś mnie opuścił?” To znaczy być człowiekiem w pełni! Dopuścić prawdziwe uczucia, które dotyczą nas wszystkich – wierzących i niewierzących. Swoją ostatnią myślą i oddechem Jezus dokonał heroicznego aktu zaufania – utraciwszy wszystko, rzucił się jak w przepaść w ramiona Ojca, nie wiedząc, co będzie dalej… „Ojcze, w Twoje ręce oddaję ducha mego…”

Jak my możemy ponieść Jego brzemię? Wracamy do początku tego rozważania: Jedni drugich brzemiona noście. Bo On jest w każdym człowieku, a człowiek jest drogą do Boga.

Piosenka Wiary i Tęczy:

Panie nasz 

Boże nasz

Daj nam Twą miłością żyć I rozdawać dalej ją

Tam gdzie ludziom serca schną

 

Panie spraw

By ogród kwitł

A w nim każdy wzrastać mógł

I wysławiać Imię Twe

O to dziś prosimy Cię

 

Tęczą barw

Raduj świat

Różność źródłem siły uczyń

Wiarę w serca ludzi wlej

Wszystkich nas w opiece miej

Rekolekcje Adwentowe Tezeusza 2013

B_Kapt_.jpg

Rozważania Rekolekcyjne

 

10 Comments

  1. radosny

    To dobrze, ale……..

       Jak zwykle napiszę kontrowersyjnie :-). No więc to dobrze, że powstają jakieś wspólnoty, które jakoś przygarniają osoby homesexualne, to dobrze, że mogą one jakoś wzrastać duchowo w takich, świetnie, że mogą się ondaleźć i że nikt ich tam nie niszczy. Jednak jest pewne ale, no nie można ukrywać grzechu, lub grzechów, nie można wmawiać, że "nic się nie dzieje gdy takie osoby mieszkają razem, lub co gorsza, obcują ze sobą". No nie można wybielać grzechu, nie można się oszukiwać, bo grzech jest grzechem i grzech niszczy. Ponadto w takich wspólnotach pewnie istnieje niebezpieczeństwo nawiązywanie nowych "związków jednopłciowych". Nie jestem jakimś przeciwnikim pewnych kontaktów między tymi samymi płciami, przecież to normalne, że nawet facet z facetem a tym bardziej kobieta z kobietą czasem się przytulą a kobiety nawet wtedy uwielbiają  się pocałować. Jednak spontaniczny, rzadki kontakt jednopłciowy to nie to samo co: pederastia lub lezbijstwo. Przepraszam, ale grzech trzeba nazywać po imieniu i jest nim: pederastia i lezbijstwo i nie można wybielać tych grzechów, bo w ten sposób zagłusza się sumienie i człowie niszczy siebie.

       Ok. teraz o czymś innym, bo sam byłem kiedyś można nazwać "celem" pewnego chłopaka o skłonnościach "homo". O ile jego schlebianie mi (różne – również pod względem cielesnym), jakoś mnie dowartośćiowywało, bo miałem niskie poczucie swojej wartości, to już pewne podteksty sexualne mogły mnie zdenerwować. Natomiast, już do "szewskiej pasji" doprowadzały mnie można nazwać "ukryte molestowania". Tak sobie myśle, że za takie coś to normalnie szczęka, albo "słowne sponiewieranie". No tak, bo jak nie można inaczej (trudno byłoby udowodnić to w sądzie, bo chłopak był prawnikiem), no to trzeba się jakoś bronić. No i co ?, załóżmy, że przychodze do wspólnoty i nagle ktoś "klepie mnie tu i ówdzie", no to za takie coś "prosty w szczękę i to bez wyrzutów sumienia". Przepraszam, ale innego wyjścia nie widzę, bo przed złem trzeba jakoś się bronić. No i co ?, oj powiecie przemoc ?, a to "ukryte molestowanie" to nie przemoc ? Ludzie LGBT, narzekają na "wykluczenie społeczne", i czują się dyskryminowani, czasem nie dyskryminują, mnie lub bardziej wyraźnie innych ? Albo inaczej, może dyskryminują, tylko o tym nie mówią ? No być może ?, bo zło prędzej czy później wychodzi na jaw, zło z czasem "wrzeszczy i ryczy".

     

    p.s. Zakochajcie się, ale nie w ludziach, zakochajcie się w Jezusie – to facet :-). Ja np. kocham go do szaleństwa, a nie jestem "homo" :-).

     
    Odpowiedz
  2. hokuspokus

    Co dobrze?

     Przepraszam Radosny, ale Twój komentarz jest cokolwiek wkurzajacy. Dziewczyna pisze o chorym dziecku, o próbach samobójczych innych ludzi, a Ty wyskakujesz ze swoim "radosnym" komentarzem, w którym największym problemem jest to, ze jakiś kumpel-prawnik klepał Cię po tyłku! Molestowanie jest molestowaniem – czy robi to mężczyzna czy kobieta. Jeśli tak Ci z tym źle zawsze mozna sprobowac poszukac lepszego prawnika, choć rozumiem, ze byloby to trudne. Nie trudno też zauważyć, że gdyby otwarcie mówić o tych sprawach, to nie miałbyś problemu, żeby z taką sprawą z marszu iść do sądu. Szczerze też nie wiem może normalnie nalezaloby taką szczerość docenić piszesz, że te umizgi Cię dowartościowywały (do czasu aż pojawiło się klepanie po d…), bo samemu Tobie brakowało poczucia wartości. No chyba sam widzisz, że dajesz tym asumpt do tego, żeby napisać Ci – zajmij się dowartościowywaniem siebie a nie "dowartościowywaniem" innych! A ostatnie zdanie jest skądinąd bardzo fajne, ale… Ale parafrazując Twoje słowa grzech nazwijmy grzechem. 

    Pozdrowienia! 

     

     

     
    Odpowiedz
  3. radosny

    Nie chodzi o to.

      Nie chodzi o to "klepanie" (chociaż oczywiście jest to istota – apros – w cale nie tylko po tyłku), ale o "ukryte molestowanie" a więc robi się to tak aby nikt nie zauważył i robi się to całkiem skutecznie. Tak samo można niszczyć siebie w różnych wsólnotach lub "pseudowspólnotach".  Ja umiem czytać ze zrozumieniem i widzę, że również w tekście pisanym przemyca się coś. Uważam, że autor (ka), właśnie tak przemyca "pederastię i lesbijstwo" a to jest grzech. Nie pociąg do drugiej osoby jest grzechem, grzechem jest pederastia i lesbijstwo a więc wiadomo o co chodzi  – stosunek sexualny nieprawomocny a nawet "próba jego". Kościół katolicki uważa za grzech ciężki już samo zamieszkiwanie osób wolnych ze sobą bez ślubu i takim samym grzechem jest zamieszkiwanie osób tej samej płci z wiadomymi poddekstami. Jednak to ukryć jest łatwo, przecież wiemy, jak to wygląda w akademikach i nie tylko. Natomiast "depresje i próby samobójcze" to objaw zaburzeń osobowościowych lub choroby a to się leczy. Jednak ciężko jest leczyć grzech, to może jedynie Bóg, jednak trzeba sobie uświadomić grzech. Pytanie – (dla mnie podstawowe)  – w takich wspólnotach mówi się o grzechu  i uświadamia go ? Czy mówi się, że istnieje grzech nieczystości z osobą, osobami tej samej płci ? Śmiem twierdzić, że unika się tego, jak ognia, co z resztą widać we wpisie bloga – nie ma ani jednego zdania, że jest grzech i jest grzech nieczystości. No i co ?, to jak to w końcu jest ?, a może te zaburzenia osobowości są wynikiem nie wyznanych i nie odpuszczonych grzechów ? Ok. to powiem szczerze i pytam a osoby "hetero", które są prześladowane z powodu swojej czystości, lub inaczej właśnie z powodu swojej słabości ( nieczystości), powinny mieć takie same problemy, jak osoby "homo" ? Teraz szczerze, no sam mam jakiś tam problem z czystością, ale to nie jest problem, problem jest z tym, że "nie do końca powierzam to Bogu", ale ogólnie to powierzam regularnie co miesiąc spowiadając się z nieczystości. To jest istotna kwestia, bo dlatego, iż tak robię, nie mam zaburzeń osobowości, pomimo różnych problemów osobistych. Nigdy nie miałem myśli samobójczych a z innymi problemami radzę sobie. Dzieje się tak, bo powierzam to wszystko Jezusowi Miłosiernemu i tak też będzie w obecny piątek . Jezus miłosierny nigdy mnie nie odrzucił ,ale wymaga ode mnie. No właśnie, trzeba od siebie wymagać, co kosztuje mnóstwo energii.

      Inna sprawa to owe "schlebianie". Schlebianie grzechów jest grzechem. Co innego jest mówić "upadłem przez swoją słabość" a co innego "nic się nie stało". Stało się !!! i jest problem a co z tym robić ?, oj ja na to mam jeden sposób , jestem zakochany w tym poniżej :-), eee żartuję, nie jestem "zakochany w farbie", jestem zakochany w Jezusie :-).

    pozdrawiam.

     
    Odpowiedz
  4. zefir

    Wsparcie ważne, lecz niedocenione

    Tylko ludzie, którzy przeżyli rodzinne piekło, wiedzą jak ważne jest wsparcie od ludzi dobrej woli. Niestety wielu katolików przyjmuje postawę ignorancji wobec takich wydarzeń jak wyrzucenie homoseksualnego syna lub córki z domu, pobicie itp. To są momenty niezwykle trudne, nierzadko kończące się tragicznie. Trudno jest pojąć człowiekowi, który tego nie przeżył skalę tego dramatu. W takich przypadkach, gdy człowiek spotyka się z odrzuceniem w domu rodzinnym ogromne znaczenie ma wsparcie przyjaciół. I w takich momentach nie jest ważne, czy są hetero, homo czy transseksualni. To zupełnie przestaje mieć znaczenie. Liczy się wtedy tylko człowiek. 

    Pana radosnego natomiast chciałbym zapytać, ilu gejom lub lesbijkom udzielił Pan schronienia we własnym domu, gdy po wyjściu z szafy zostali zmuszeni do opuszczenia domów rodzinnych przez własnych rodziców i doznali przemocy z ich strony? Jeśli Pan takiej pomocy udzielił to na ile miesięcy? Czy wsparł Pan te osoby finansowo? Pomógł w znalezieniu pracy i stanięciu na nogi w ich trudnej, często patowej sytuacji. Albo czy w ogóle, zrobił Pan rzecz najprostrzą: zwyczajnie pomodlił się w ich intencji w kościele? Być może nie zrobił Pan ani jednej z tych rzeczy. Ale to właśnie robili wielokrotnie ludzie z grupy Wiara i Tęcza i chociaż nie jestem członkiem tej Grupy to mam wiedzę na ten temat. I to jest działalność prawdziwie chrześcijańska i konkretne wypełnianie uczynków miłosierdzia czyli dzieł miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliżniemu w potrzebach jego ciała i duszy.

     

     

     

     
    Odpowiedz
  5. hokuspokus

    W Brazylii była taka sytuacja z parą, w której narzeczony był w połowie sparaliżowany. Sprawa doszła do biskupa, który ślubu zakazal, poniewaz malzonkowie in spe nie mogliby się rozmnozyć. W tym kontekście akt płciowy bez różnicy czy heteroseksualny czy homoseksualny przed ślubem i dodatkowo nie sluzacy rozmnozeniu się faktycznie jest grzechem. Wg tej definicji prokreacja jest nadrzędną ludzką funkcją a zatem zbliża się on tym samym do zwierzęcia, które zbiera się w pary w celu kopulacji i rozpłodu a nie miłości i wzajemnego wsparcia.

     

     
    Odpowiedz
  6. hokuspokus

    To jest kolejna rzecz, o której się nie mówi po imieniu. Jezeli jedno z narzeczonych jest bezplodne, wówczas po ślubie malzeństwo nie da potomstwa a więc ślub udzielony być nie może. Również ukrywanie takiej wiedzy jest grzechem, to tak jeszcze a propos. Mało się o tym mówi. Nie jest to popularna wiedza, bo częściej mówi się o gejach i lesbijkach. Nie tylko nieczystość przedślubna, przebywanie roznych płci pod jednym dachem i osób tej samej płci pod jednym dachem jest grzechem. 

     

     
    Odpowiedz
  7. radosny

    Parę spraw.

    No, ktoś mnie chce „prowokować”. Szczerze – nie pomogłem, bo nawet nie miałem takiej okazji, a „modlenie się to zupełnie inna kwestia”. Jednak mam pytania ? – a na pewno ta grupa „pomaga bezinteresownie” ?, na pewno tak robi ?, a słyszeliście o czymś takim jak: „bombardowanie miłością” ?, ja nie tylko słyszałem ale i widziałem i wiem kogo to dotyczy i wiem jakie to ma długotrwałe skutki, nawet mogę poszukać świadectw osób poranionych przez takie grupy. Dotyczy to ludzi poranionych a przyciąganych przez sekty i nowe ruchy religijne. Z pewnością jakaś grupa wyznaniowa lub religijna nie jest panaceum na problemy takich ludzi (chociaż może wspomagać). Ja w swoich wpisach chcę tylko zaznaczyć, że istnieje grzech i grzech należy nazywać po imieniu, a nie zamiatać go pod dywan. Jeżeli grupa nie mówi wprost, tylko ukrywa swoje cele to jest to grupa destrukcyjna, uzależniająca od siebie a nie pomagająca (chociaż subiektywnie tak to wygląda). Ok. bo to temat strasznie rozległy i dotyczy wielu aspektów: pomoc psychologiczna, materialna i duchowa i jest bardzo rozległa (wymaga mnóstwa nakładu pracy i finansów), dlatego nie będę rozwijał go, no bo cóż z tego, że komuś pomożemy a nie „nakarmimy” ?, jak mówił Jezus. Jednak pomimo wszystko widzę, że nawet w tej dyskusji unika się problemu grzechu, a to jest istotna kwestia i w teorii prosta do rozwiązania, wystarczy znaleźć mądrego kapłana, który problem rozpozna i będzie wiedział co z tym robić.

    Teraz o czymś innym, bo widzę, że ktoś nie zna problemu, problemów. No więc przeszkodą małżeńską nie jest niepłodność, przeszkodą małżeńską jest impotencja a jest to zasadnicza różnica. Chociaż i tutaj jest inna kwestia, bo łatwo zauważyć impotencję mężczyzn a impotencja kobiet jest bardziej subtelna, przecież wiadomo, że kobieta impotentka jest zdolna do „pożycia małżeńskiego”. No tak jest ale istnieje pytanie, czy jest zdolna do pożycia dłuższego ? Nie rozwijam tematu, zresztą nie znam go dokładnie, ale wiem, że ok. 40 % kobiet z czasem stają się oziębłe. Oczywiście, dlaczego tak jest, to jest szeroki temat, ale warty zastanowienia. Ksiądz, który nie rozumie różnicy między niepłodnością a niemożnością aktów małżeńskich, nie jest zbyt mądry, lub doinformowany. Z resztą jest jeszcze inna sprawa, tzw. impotencja wtórna, która jest „wyleczalna”, i w sumie też nie może być przeszkodą, bo ( nie jest łatwo ją zauważyć).
    Heee, przy tym temacie jest bardzo ciekawa sprawa , z resztą nierozumiana :-). Tj. pociąg sexualny i związane z nią napięcie sexualne. Napięcie sexualne nie jest grzechem i mówi o czymś ważnym – o zdrowiu psychosexualnym :-). No tak ,ale ludzie tego nie rozumieją i dążą do szybkiego „rozładowania” owego napięcia a z tego rodzą się problemy. No właśnie, to jest ciekawa sprawa – mieć „pociąg”, czy nie mieć ? No pewnie, że mieć, ale mieć zdrowym „pociąg” :), och ale to wymaga pracy nad sobą. No właśnie, sam w sobie to człowiek, wszystko może tylko „schrzanić”.

     
    Odpowiedz
  8. zefir

    @ radosny

    Proszę nie szukać prowokacji tam gdzie jej nie ma. Zadałem Panu konkretne pytania, na które mógł Pan konkretnie odpowiedzieć i zrobił to pan.  Mam nadzieję, że dzięki temu spojrzał Pan na te kwestie z innej, nieznanej Panu perspektywy. 

    Jeśli zaś chodzi o zarzuty sekciarstwa czy ranienia ludzi w Wiara i Teczą to są z palca wyssane. Zbytnia podejrzliwość może prowadzić na manowce – proszę to mieć na uwadze. Myślę, że najlepszym wyjściem byłoby poznanie osób z tej grupy w realnym świecie, a nie tylko w przestrzeni internetowej Tezeusza. Może dzięki temu mógłby Pan sobie pogląd wyrobić i wyzbyć się uprzedzeń. 

    Pozdrawiam 🙂

     
    Odpowiedz
  9. radosny

    No właśnie, też pytam.

      Ja też zadałem konkretne pytanie – czy w grupie mówi się o grzechu, grzechach i czy mówi się, co należy z tym robić ? To jest konkret a jeszcze większym konkretem jest mowa o sakramencie pokuty i pojednania. Jeżeli nie mówi się, tylko "wybiela" to w/g mnie istnieje duże prawdopodobieństwo zamydlania sumień ludzi w grupie. No i z teogo wynikają konkretne konsekwencje. Jeżeli, tylko "schlebia się" dla poprawy samopoczucia, to również istnieje problem a co z tym robić ?, no trudna sprawa.

     
    Odpowiedz
  10. drmouse2

    odpowiadam Radosnemu

     Witaj Radosny !

    Tak, mowimy że uważamy oparte na miłości i odpowiedzialności związki jednopłciowe i związki ludzi transpłciowych za dobro. Mówimy że chcemy akceptacji dla takich związków w kościołach i w społeczeństwie. Wszystko jest jawne i napisane na naszej stronie http://www.wiara-tecza.pl/

    Nie ma pokrętności i mydlenia oczu. Ta grupa i strona są dla ludzi którzy tak czują i rozumieją zgodnie ze swoim sumieniem.

    Przypominam, że papież Jan Paweł II po 300 latach przepraszał Gallileusza za błedy Kościoła… Tak więc nawet gdy masz inne zdanie, zastanów się czy ślepe posłuszeństwo jest zawsze najlepszym wyjściem.

    pozdrawiam,

    Artur

     

     

     

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code