Jak rozumiemy ofiarę za grzech?

 
Rozważanie na Środę V Tygodnia Wielkiego Postu, C1
 

Znajdujemy się już u kresu czasu pasyjnego, w którym w sposób szczególny rozważaliśmy Boże Słowo o zbawiennej męce i śmierci naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Niektórzy z nas postanawiali przeznaczyć okres Wielkiego Postu szczególnie na modlitwę i refleksję nad swoim życiem, a może nawet rozpoczęli pracę nad sobą, która miała nas zbliżyć do Boga. Tekst, który na dzisiaj wybrałem, tj. na środę po 5. niedzieli pasyjnej (Niedzieli Judica), a który podaje agenda Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, to fragment listu ap. Pawła do Hebrajczyków, wyjęty z 10 rozdziału, z wersetów od 10 do 18.

W czasach starotestamentalnych, kapłani byli obowiązani do codziennego sprawowania swojej służby i składania wiele razy tych samych ofiar. (por. w. 11) Możemy o tym przeczytać w II Księdze Mojżeszowej (cytat za Nową Biblią Gdańską) “A oto co będziesz składał na ofiarnicy: Codziennie i ustawicznie […]” (II Mojż. 29,38a). Ofiary codzienne były składane ze zwierząt, na przebłaganie za grzech człowieka. Śmierć zwierzęcia jednak nie równoważy śmierci spotykającej człowieka wskutek grzechu. Świadczy o tym fragment z Hbr 10,4 “Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów i kozłów mogła gładzić grzechy”. Dlatego Chrystus – Bóg, ale jednocześnie człowiek – umierając na krzyżu za wszystkich ludzi, ustawił “szalę”, na której grzech i zadośćuczynienie za grzech pozostawały w pozycji równowagi. Fizyczna śmierć człowieka (Jezusa) zrównała śmierć duchową przez grzech. Chrystus “[…] dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości […]” (Tt 2,14a), dlatego “Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem …” (Rz 5,1a) i “[…]będziemy przez Niego zachowani od gniewu. [Bożego]” (Rz 5,9b). To właśnie Jezus złożył raz na zawsze jedyną, doskonałą i zakończoną ofiarę za grzechy (por. Hbr 10,12).

Dlatego też luteranie odrzucają dogmat o ofiarności mszy, uznając go za niebiblijny. Warto w tym miejscu przytoczyć fragment 1 pkt artykułu XXIV Apologii Konfesji Augsburskiej “[…]trzeba to ponownie powiedzieć, że my mszy nie znosimy, lecz ją z religijną czcią zatrzymujemy i jej bronimy.” oraz punkt 22: “W rzeczywistości zaś była tylko jedna jedyna na świecie ofiara przebłagalna, mianowicie śmierć Chrystusowa, jak uczy List do Hebrajczyków…”.

W wersecie 14 kryje się ważna obietnica uczynienia doskonałymi (w oczach Boga) tych, którzy są uświęceni, czyli tych, którzy uwierzyli. Dochodzimy tutaj do sedna zbawienia, a mianowicie zbawienia z łaski przez wiarę. Obszernie traktuje o tym ap. Paweł w liście do Rzymian. Mowa o fragmentach Rz 3,20.22-24.26, w których zawarta jest cała teologia, wyciągnięta później przez ojców reformacji, m.in. ks. Marcina Lutra. Główne założenia teologii krzyża to usprawiedliwienie darmo z łaski Bożej przez wiarę niezależnie od uczynków. Człowiek musi mieć świadomość, że urodził się w grzechu (por. Rz 3,23), a odkupienie znajduje się w Jezusie Chrystusie. Mówi o tym zasada protestantyzmu “sola fide et sola gratia” – tylko wiara i tylko łaska. Zgodnie z wersetem 18, z naszego fragmentu listu do Hebrajczyków niemożliwe jest składanie ofiary za grzech teraz, po ofierze Chrystusa. Dlatego luteranie nie wierzą w odpusty ani w msze ofiarowane za zbawienie dla zmarłych. Należy pamiętać, że z człowieka naturalnie pochodzi tylko zło, jest ono owocem naszej zepsutej natury ludzkiej. To, co dobre w nas, pochodzi prosto od Boga. Jak więc możemy ofiarować Bogu dobro, które przecież od Niego się bierze?

Życzę wam, drodzy Bracia i Siostry, aby te Święta Wielkanocne, radosne święta zmartwychwstania naszego Pana, przyniosły wam pokrzepienie i obudziły was do nowego życia wraz ze Zmartwychwstałym.

“Pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie”. (Flp 4,7)

krzyz______________0.jpg

Rekolekcje Wielkopostne 2013

Rozważania Niedzielne

 

11 Comments

  1. eskulap

    Witaj Wojtku,podoba mi się

    Witaj Wojtku,

    podoba mi się twoja notka i rozważania – oszczędne, spójne, logiczne i budujące!

    Chciałem jedynie dodać że pojęcie "ofiary" może mieć bardzo szeroki sens, dużo dużo szerszy niż ten prosty staro-testamentalny o którym wspominasz. Niż ten Ozeaszowy "Potrzebuję raczej miłosierdzia niż ofiary".

    "Ofiara" to coś co zakłada cierpienie, ale bez miłosierdzia jest tylko – jak mówi św Paweł – wystawieniem ciała na spalenie. Przykład Chrystusa nadaje naszej ofierze sens, zaprasza by była to ofiara miłosierdzia. Ks Tischner mówił że "należy się zamienić z Chrystusem krzyżami", wziąć Jego a dać swój.

    ciepło pozdrawiam,

    Eskulap

     

     
    Odpowiedz
  2. aaharonart

    OFIARA MSZY ŚWIĘTEJ W KOŚCIELE KATOLICKIM

    Nie bardzo rozumiem Wojtku.  

    Piszesz że cytuję :

    Dlatego też luteranie odrzucają dogmat o ofiarności mszy, uznając go za niebiblijny. Czy to znaczy że w Chrześcijaństwie np Kościół katolicki  wyznaje  jakiś dogmat o ofiarności mszy który jest niebiblijny? 

    O ile wiem to Katolicy również uznają że “W rzeczywistości zaś była tylko jedna jedyna na świecie ofiara przebłagalna, mianowicie śmierć Chrystusowa, jak uczy List do Hebrajczyków…”.Może by to ktoś wyjaśnił …

    Piszesz że : Zgodnie z wersetem 18, z naszego fragmentu listu do Hebrajczyków niemożliwe jest składanie ofiary za grzech teraz, po ofierze Chrystusa. Dlatego luteranie nie wierzą w odpusty ani w msze ofiarowane za zbawienie dla zmarłych.

     Co to znaczy składanie ofiar za grzech. Czy jest różnica między grzechem a grzechami?

    Czy to znaczy że w Kościele Katolickim składa sie jakieś ofiary za grzech czy za grzechy ? Czy czyni się to  nie mając na uwadze tej jedynej ofiray którą złożył Chrystus? Co złego jest w ofiarowaniu mszy za zmarłych? Czy podczas mszy w Kościele Katolickim nie jest uobecniana ta jedyna ofiara którą złożył Chrystus? Podczas Mszy świętej w Kościele Katolickim nie krzyżuje się jak dobrze wiem na nowo Chrystusa,  ale "przywołuje"  jego raz na zawsze złożoną ofiarę która wciąż jest ważna w oczach Boga. Podczas Mszy Chrystus nie zstępuje  na krzyż po raz kolejny by się dać ukrzyżować ale uobecnia się w czasie rzeczywistym ,  w którym do niego przychodzi człowiek grzeszny.  Ta ofiara która złożył Mesjasz Jezus jest wciąż niejako przywoływana słowami Kapłana podczas Mszy świętej w Kościele Katolickim . Nie jest to jakieś ponowne krzyżowanie jak chcą  wmówić Katoliką Protestanci ale przeniesienie człowieka rzeczywiście pod Krzyż który stał na górze Golgoty. Nie zabija się ponownie Chrystusa jak baranki  w czasach mojego praojca Lewiego albo wołu czy też gołębi … 

    W kościele Katolickim można  podczas Mszy świętej doświadczać tego niemalże rzeczywiście bo jest to jakby przeniesienie nas w czasie do chwili która się wydarza  bo się wydarzyła . Ofiara w Kościele Katolickim nie jest oddzielnym jakimś misterium od tego co sie wydarzyło na Krzyżu tysiące lat temu . Tu nie ma granic czasu . Zostajemy przeniesieni pod krzyż zawsze wtedy gdy grzeszymy a przecież grzeszymy niemalże codziennie. Niemalże codziennie więc potrzebujemy odpuszczenia grzechów swoich. To nie znaczy że ponownie bierzemy młotki i gwoździe by ukrzyżować Pana Jezusa by za nas umierał . Jest to raczej wyjście pod tą jedną ofiarę która wciąż niesie w sobie moc ukrzyżowania w nas grzechów ale nie grzechu bo grzech został ukrzyżowany w Chrystusie a grzechy krzyżujemy w sobie a raczej obmywamy w jego krwi . Krew zaś to symbol życia Chrystusowego nie jakiegoś tam życia którego już nie ma ale życia które wciaż jest nam dane z góry poprzez ducha świętego chojnie wylewanego na grzesznika gdy do Pana sie udaje na Mszę świetą . 

     Grzechy wciąż  bądź co bądź wciąż się w nas pojawiaja i wymagają obmywania przez krew – życie chrystusowe które uobecnia sie podczas wieczerzy pańskiej  . Oczywiście rozumiem że raz na zawsze umarliśmy w Chrystusie na krzyżu jednak jak dobrze wiemy z praktycznego chodzenia po ziemi że grzechy w nas są wciąż żywe dopuki zycie w Chrystusowej krwi nie przeniknie nas do końca. Trzeba myślę odróżnić grzech od Grzechów . Chrystus umarł i niejako uwolnił ludzi od grzechu – piętna jakim jest grzech pierworodny . I to jest fakt  do którego powraca się na Katolickiej mszy świętej. Sa jednak jeszcze nasze grzechy z którymi się nosimy w naszym życiu. Nasze złe uczynki które niemalże codziennie się pojawiają i wymagają obmywania w tym jedynym zdroju jakim jest ta jedyna ofiara przywoływana podczas Mszy . Tak naprawdę nie różnimy się wcale jeśli chodzi o podejście do ofiary Krzyżowej za grzech ale różnimy sie w podejściu do emblematu krwi .  Każdy z nas potrzebuje oczyszczenia i uobecnienia tego co się dzieje aż do skończenia świata. Bo krzyż wciąż sie dzieje . Wciąż ma to samo działanie . Gdyby skończyła się działalność ofiarowywania się Chrystusa podczas wieczerzy Pańskiej to świat by się juz skończył . Nie miał by bowiem Bóg na kogo czekać za stołem…Podczas wieczerzy Pańskiej w Kosciele Katolickim możemy bowiem spotkać właśnie tego naszego Pana , wciąż żywego , wciąż obecnego, wciaż ofirowującego nam swoją krew – życie . On wciaż jest żywy i obecny pośród nas mimo że odszedł do Nieba. Możemy go spotkać właśnie za stołem w kościele Katolickim w osobie wyświęconych Kapłanów . Być może dlatego kobieta nigdy nie będzie mogła być księdzem bo tam w osobie Kapłana możemy spotkać Chrystusa. Ale to juz jest  temat na inny czas.

    Żyd Katolicki 

    aharon zawsze Katolik .

    PS. Ja cię nawet rozumiem Wojciechu i to że chcesz podzielić sie życiem Kościoła Ewangelickiego .

    Ja chciałem się podzielić tym co kiedyś bardzo przeżywałem gdy mogłem chodzić do Kościoła . Dziś jest mi bardzo trudno znaleźć się godnym by tam choć palec od stopy swej postawić …

     

     
    Odpowiedz
  3. beszad

    Wielowymiarowe i ponadczasowe znaczenie OFIARY

    Bardzo klarownie wyłożyłeś tu, Wojtku, stanowisko luterańskie w tej kwestii – i przyznam, że pod wieloma względami jest mi ono bliskie (choć jestem katolikiem) – nie tylko dlatego, że przez lata mieszkałem pośród ewangelickich kościołów (zanim wyprowadziłem się ze Śląska), ale również z uwagi na pewną ascezę w podejściu do intelektualnych i rytualnych aspektów życia duchowego. Ascezę, która zawsze fascynowała mnie autentycznością i jakimś bezpośrednim nawiązaniem do Źródła.

    Bardzo istotną uwagę poczynił tu jednak Eskulap, wskazując na szeroki zakres pojmowania "ofiary". Nawet w potocznym języku mamy przecież ofiarę czysto materialną, ofiarujemy sie za kogoś coś zrobić, możemy też ofiarować się w jakiejś sprawie, albo ponosić ofiarę w kategoriach solidaryzowania się z kimś (czy wręcz współcierpienia z nim). I właśnie w tym ostatnim kontekście wchodzimy w tajemnicę jednoczenia się z Chrystusem w jednej Ofierze podczas Mszy (choć nie tylko – bo to powinno się oczywiście rozciągać na całe nasze życie). I chyba to właśnie miał na mysli Aharon, zadając retoryczne pytanie: "Czy podczas mszy nie jest uobecniana ta jedyna ofiara którą złożył Chrystus?"

    Czym zatem jest dla mnie Ofiara Eucharystii? Jest przede wszystkim spotkaniem – ale nie takim zwykłym, wspólnym zetknięciem się z kimś. Tutaj dotykam żywych ran Chrystusa, wychodząc jakby poza czas (mojego życia i całej historii). Rozumiem Cię doskonale, Wojciechu, gdy piszesz o niezastępowalności ofiary naszego Pana – zwłaszcza w odniesieniu do zbyt zewnętrznie, czasem wręcz "handlowo" pojmowanych odpustów. Uważam, że sytuacja taka wznieciła słuszny bunt u Marcina Lutra. Ale tym bardziej warto dziś, abyśmy po pięciu wiekach wszyscy w jednym duchu na nowo rozważyli mistyczny sens Ofiary. Czy cierpiąc za kogoś, albo też uczestnicząc swą myślą w cierpieniach naszego Pana, nie wpuszczam Go tym samym do swego serca? Czy nie odbywa się wówczas we mnie jakaś ofiara – oczywiście pozbawiona MOJEJ zasługi, a jedynie stawiająca krzyż naszego Pana poza jednym tylko punktem historii?

     
    Odpowiedz
  4. aaharonart

    Jeszcze przyszło mi do głowy

     Przyszło do mnie jeszcze takie skojarzenie gdy tak myślałem nad tymi wieczerzami w Kościołach Chrześcijańskich . Otoż spostrzegłem że w Katolicyzmie podczas Mszy świetej jest żywa rzeczywistość tego co się stało kiedyś. Jest tam taki stół i takie "miejsce" jak wieczernik – W chrześcijańskiej teologii Wieczernik staje się miejscem transformacji judaistycznego święta Paschy w chrześcijańskie obrzędy eucharystyczne, co w interpretacji części wyznań oznacza narodzenie Kościoła jako wspólnoty. Żydzi w dniu święta Paschy spożywali ciało baranka ofiarnego, natomiast w wieczerniku i na krzyżu Jezus sam stał się barankiem, ofiarując swoje ciało i krew za zbawienie świata. Otóż  podczas mszy w kościele Katolickim dotyka się rzeczywistości podczas odprawianej mszy. Natomiast u tych którzy nie wierzą w przemienienie się chleba i krwi – Transsubstancjacja (od łac. transsubstantiatio), przeistoczenie, dochodzi jedynie do teatralnego przedstawienia tego jakże ważnego wydarzenia w życiu każdego Żyda. Wspominam Żydowskie podejście do paschy tylko dlatego by ukazać że czas i miejsce w jakim Żydzi odbywali swoją "pamiątke" był czasem świętym . Każdy Żyd spotykał się tam bowiem z czymś co było wyjątkowe mimo że  jedynie dla chrześcijan ,  obrazem rzeyczy przyszłych,  a mimo to to wydarzenie paschalne – wieczernik , było dla nich miejscem szczególnym .

    Podczas mszy świetej dotykamy czegoś o wiele bardziej rzeczywistego. Dotykamy samego Boga w Chrystusie. Msza święta w Kościele Katolickim jest bowiem nie tyle teatrem jak to chcą  miec u siebie co niektóre kościoły Protestanckie , co rzeczywistym misterium męki Pańskiej,  która się dokonała i urzeczywistnia w każdym czasie  . Jest wielka różnica między teatrem a rzeczywistością . Podczas mszy świętej w Kościele Katolickim odbywa się bowiem nie Teatr co rzyczywistość . Pragnę zwrócić uwagę na róznicę jaka  jest gdy idziemy do teatru a w  nim odbywa sie jakaś sztuka podczas której na scenie grają aktorzy przywołujacy wieczerze Pańską bądz sam akt urzyrzowania . Uczestnicząc w teatrze – sztuce , aktor odgrywa rolę czegoś co tak naprawdę się nie dzieje . To tylko przeciez sztuka. Nawet jeśli taki spektakl jest oparty na faktach to jednak jest to tylko spektakl . Chodzi więc o to że w Kościele Katolickim taki spektakl się nie odbywa. Tam nie chodzi o pamiątkę albo odgrywanie  jakiegoś wydarzenia o ukrzyżowaniu i męce Pańskiej z przed lat,  ale o rzeczywiste uczestniczenie w misterium tej Męki i ofiarowaniu Ciała i krwi . Nie wiem czy dobrze to ukazałem i czy to widać ? Staram się cholibcia jak mogę :):):

    Chodzi o to że jak się idzie do niektórych chrześcijan  na wieczerze to  podczas tej ich wieczerzy oni  się zarzekają że tam nie ma przeistoczenia i rzeczywistej obecności Pana Jezusa w chlebie i winie . Oni w to nie wierzą . Czyli tam możemy powiedzieć dochodzi jedynie do teatralnego przedstawienia wydarzeń które wydarzyły się około 2000 lat temu. Natomiast w Kościele Katolickim wierzy sie że dochodzi do spotakania z tym samym Panem który zotał ukrzyżowany i przychodzi do nas pod postaciami chleba i wina  które symbolizują jego rzeczywistą obecność podczas wieczerzy –  Mszy świętej . Tu w Kościele katolickim nie mamy doczynienia z teatrem albowiem myśl Katolicka o wieczerzy pańskiej tak to ujmuje i w to wierzy , że Pan Jezus do  ludzi przychodzi w wieczerniku i podczas przemienienia – transsubstancji…

    Taka jest różnica między teatrem a rzeczywistością .

     

    mam nadzieje że to widać. Nie chcę przez to powiedzieć że teatr co niektórych chrześcijan  jest mniej wart czy coś takiego …och nie …chodzi mi raczej o to by zobaczyć różnicę miedzy Katolickim podejściem do Wieczerzy Pańskiej a innymi  którzy  pozbawili  się uobecnienia  tej rzeczywistości jaką jest obecność Chrystusa podczas każdej Paschy – spotkania wiernych przywołujacych tamto wydarzenie z przed lat .

     

     
    Odpowiedz
  5. Halina

    O Wieczerzy Pańskiej zwanej Komunią, Pamiątką..

     Chodzi o to że jak się idzie do niektórych chrześcijan  na wieczerze to  podczas tej ich wieczerzy oni  się zarzekają że tam nie ma przeistoczenia i rzeczywistej obecności Pana Jezusa w chlebie i winie . Oni w to nie wierzą . Czyli tam możemy powiedzieć dochodzi jedynie do teatralnego przedstawienia wydarzeń które wydarzyły się około 2000 lat temu. Natomiast w Kościele Katolickim wierzy sie że dochodzi do spotakania z tym samym Panem który zotał ukrzyżowany i przychodzi do nas pod postaciami chleba i wina  które symbolizują jego rzeczywistą obecność podczas wieczerzy –  Mszy świętej .

    Jeżeli chodzi o Wieczerzę Pańską, zwaną też komunią świętą, to jej świętość nie zawiera się w substancji chleba i wina. Chleb i wino nadal pozostają chlebem i winem, nie zmieniają swego wyglądu i smaku. Gdy Jezus biorąc chleb, wypowiadał słowa: „to jest ciało moje” i dawał go swoim uczniom, nie dokonywał się cud przeistoczenia, ponieważ sam we własnym ciele siedział obok swoich uczniów. 

    .Dawany przez Niego uczniom chleb nadal pozostawał chlebem. Paweł pisze: Ilekroć ten chleb jecie… W czasie Wieczerzy Chrystus posila wierzącego chlebem i winem. Jest to duchowa społeczność posilania Chrystusem przez Ducha Świętego i wiarę grzesznika. Nasza społeczność przy Stole Pańskim jest przedsmakiem Jego Królestwa, wesela Baranka (Obj 19:7), które odbędzie się w niebie. Wieczerza Pańska nazywa się też pamiątką. To widzialny znak do pamiętania o Tym, którego nadal kochamy, choć Go nie widzimy. Jakże często różne pamiątki o tych, którzy byli nam tak bliscy, ale już od nas odeszli, bardzo nam o nich przypominają. Wspominamy bliskich nam ludzi, gromadzimy pamiątki, odwiedzamy groby-czy to ma coś wspólnego z teatralnym przedstawianiem wydarzeń ?

    Moc Wieczerzy Pańskiej polega na obecności Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Chrystusa, który przez Ducha Sw. działa w sercach Jego uczniów.

     

     
    Odpowiedz
  6. aaharonart

    POLECAM „EUCHARYSTIA TO NIE TEATR”

    Napisałem że dochodzi do teatralnego przedstawienia wydarzeń w tych wspólnotach które na własne życzenie nie traktują chleba i wina podczas wieczerzy jako rzeczywistej obecności Pana Jezusa .

    Napisałem to ponieważ przeczytałem to co poniżej 

    Katechizm Kościoła Katolickiego definiuje powyższe kwestie w następujący sposób:
    1399 Kościoły wschodnie, które nie są w pełnej komunii z Kościołem katolickim, celebrują Eucharystię z wielką miłością. "Kościoły te mimo odłączenia posiadają prawdziwe sakramenty, szczególnie zaś, na mocy sukcesji apostolskiej, kapłaństwo i Eucharystię, dzięki którym są dotąd z nami zjednoczone"217. Pewna jedność in sacris, a więc w Eucharystii, jest "w odpowiednich okolicznościach i za zgodą kościelnej władzy… nie tylko możliwa, ale i wskazana"218.
    1400 Wspólnoty eklezjalne powstałe w wyniku Reformacji, odłączone od Kościoła katolickiego, "nie przechowały właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego Misterium, głównie przez brak sakramentu kapłaństwa"219. Z tego powodu dla Kościoła katolickiego interkomunia eucharystyczna z tymi wspólnotami nie jest możliwa. Jednak te wspólnoty eklezjalne, "sprawując w świętej Uczcie pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie w łączności z Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia"220.

    Wypowiadając słowo teatr nie chciałem przez to powiedzieć że umniejszam czyjąś wiarę , ale jedynie odniosłem się do traktowania przez niektóre wspólnoty  tego co się wydarza podczas wieczerzy. Jeśli w chleb który się spożywa podczas nabożeństwa jest tylko pamiątką i nie ma w nim obecności Pańskiej , to taka wieczerza jest jedynie teatrem,  czyli przywoływaniem wydarzeń z przed lat , jest jak przedstawienie tego co się kiedyś wydarzyło dla zbawienia ludzi. Słowo teatr nie wyraża czegoś złego . Jednak w pewien sposób stararłem się za pomocą tego słowa zaznaczyć różnicę między Eucharystią jako sakramentem a wieczerzą w co niektórych wspólnotach chrześcijańskich.

    Zapraszam wszystkich zainteresowanych tematem do odwiedzenia strony dzięki której możemy sami przeczytać dokładnie o różnicach i zdecydować .

    Pragnę jeszcze podkreślić że dla Hebrajczyka, wierzącego Żyda z czasów Jezusa, dla człowieka o umysłowości semickiej – a takimi byli zarówno apostołowie, jak i pierwsi uczniowie – "ciało i krew" znaczyło tyle, co cielesna realność obecności ludzkiej osoby, właśnie z podkreśleniem jej ziemskiego aspektu, a nawet z pewnym przeciwstawieniem wobec aspektu czysto duchowego.

    Na stronie którą polecę jest dokładnie wyjaśnione . Polecam szczególnie tym którzy myślą że chleb i wino to tylko chleb i wino jako pamiątka albo przedsmak królestwa. Otóż nie . Chleb i wino to nie tylko pamiątka i nie tylko przedsmak ale rzeczywistość tego królestwa tu i teraz poprzez realne spotkanie Pana Jezusa w jego Ciele i krwi .

    oto strona

    http://www.analizy.biz/marek1962/eucharystia.htm

     

    Przemiana chleba w Ciało

    Zarzut: Kościół Rzymsko – Katolicki" naucza swych wiernych, ze chleb i wino używane podczas mszy realnie i fizycznie przekształcają się w ciało i krew Jezusa Chrystusa po tym, jak kapłan pobłogosławi je podczas liturgii.

    Nie jest to prawda. W żadnym wypadku Kościół nie naucza o przemianie FIZYCZNEJ, lecz MISTYCZNEJ. Jest to obecność realna, rzeczywista i cielesna, niemniej nie oznacza to bynajmniej że następuje jakaś fizyczna przemiana chleba w Ciało czy wina w Krew !
    Ponieważ jest to częste źródło nieporozumień, pozwolę sobie zacytować za ks dr Andrzejem Siemieniewskim krótkie wyjaśnienie :
    Ponieważ niektórzy myślą, ze obecność Jezusa w Eucharystii jest materialna i jakby "fizyczna", to stają przed trudnymi pytaniami: czy Pan Jezus przebywa w niebie czy na ziemi? czy może być w kilku miejscach – kościołach – jednocześnie? Tymczasem jednak wierzymy w obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii nie "materialną" i "fizyczną", ale "sakramentalną". Jakie jest prawdziwie katolickie rozumienie licznych wersetów biblijnych dotyczących sakramentu Ciała i Krwi Pana, najlepiej dowiemy się od uznanych katolickich autorytetów, nazywanych "Doktorami Kościoła". Jednym z nich jest św. Tomasz z Akwinu, teolog z XIII w. Tomasz zastanawiał się miedzy innymi nad następującym pytaniem: czy my, katolicy, czytając Biblie, wierzymy w Ciało Jezusa obecne fizycznie i materialnie w Eucharystii? Na to pytanie tak oto odpowiedział w najbardziej znanym ze swoich dziel, w Sumie Teologicznej.Rzeczywista obecność Ciała i Krwi Pana w Eucharystii nie jest obecnością fizyczna, ponieważ sposoby prawdziwej obecności mogą być rożne, nie tylko materialne i fizyczne. O ile na przykład normalne ciało człowieka obecne jest w przestrzeni przez swoje zewnętrzne kształty i zajmuje tyle miejsca, ile wynoszą jego rozmiary, o tyle dusza człowieka – tez przecież realnie obecna! – znajduje się w człowieku na inny sposób, nie przez swoje wymiary, których zresztą w ogóle nie posiada. Dusza nie jest przecież w połowie po prawej stronie ciała, a w połowie po lewej, ani nie ubywa jej, gdy człowiek na przykład straci rękę. Jeszcze inaczej może być obecny w tym świecie duch (na przykład anioł). Przecież nawet jeśli jakieś pomieszczenie jest niewielkie, to nikt nie powie, ze nie zmieszczą się w nim trzy anioły, bo zabraknie dla nich przestrzeni! Rodzaje obecności są rożne.
    Te trzy rodzaje obecności nazywano tradycyjnie: obecnością "przez wymiary" (ciało człowieka), "przez substancję" (dusza ludzka), "przez moc" (aniołowie). Jeszcze innym sposobem obecności jest prawdziwa i rzeczywista obecność Jezusa w Eucharystii – jak mówią Ewangelie i św. Paweł – obecność w Jego "Ciele i Krwi". Jest to obecność sakramentalna. Trafnie ujął to św. Tomasz w Sumie Teologicznej przypominając oczywistą prawdę chrześcijańskiej wiary, ze wierząc w obecność Pana Jezusa w Eucharystii trzeba nam jednocześnie zawsze pamiętać, ze "Ciało Chrystusa przebywające w niebie – spoczywa". A ponieważ w Eucharystii spotykamy sakramentalną obecność Jezusa, to "Ciała Chrystusowego nikt nie może widzieć w tym sakramencie posługując się zmysłem wzroku". Wbrew rozmaitym entuzjastom, mówiącym o tym, ze Pan Jezus rzekomo cierpi zamknięty w tabernakulum, albo przełamywany podczas eucharystycznego "łamania Chleba", św. Tomasz mówi: "niedopuszczalne jest twierdzenie, ze przełamywane bywa samo prawdziwe Ciało Chrystusa … jest ono niezniszczalne i nie podlega cierpieniu".
    Rzeczywista obecność Jezusa pod postaciami Chleba i Wina Eucharystii oznacza znacznie więcej niż tylko obecność duchową. Chodzi tu o obecność w "Ciele i Krwi", czyli o spotkanie zarówno z Bogiem-Duchem (Synem Bożym), jak i Bogiem-Człowiekiem (Jezusem z Nazaretu). "Duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam" (Łk 24,39). Ta rzeczywista obecność nie jest jednak materialno-fizyczna (nie jest, jak ujął to Tomasz z Akwinu, "przez wymiary"), ale zupełnie inna – a mianowicie sakramentalna.
    Warto może w tym miejscu zwrócić uwagę, iż ciało Jezusa po zmartwychwstaniu nie było ograniczone prawami fizyki – z jednej strony Jezus miał ciało i kości, a nawet spożywał posiłek, z drugiej strony zaś – jeśli chciał – mógł wejść do pomieszczenia pomimo iż drzwi pozostawały zamknięte!

    Niemożliwe jest, aby Ciało Jezusa było obecne w chlebie na sposób fizyczny, gdyż musielibyśmy uznać fizyczny chleb za Boga "Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka." [Dz 17, 29]. Byłby to pogląd fałszywy również dlatego, iż sugerowałby iż Bóg fizycznie mieszka np. w świątyni, co jest oczywiście nieprawdą "Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką"[Dz 17,24, patrz też Dz 7,48-49].
    Jezus pozostawił nam duchową – ale i cielesną, choć nie na sposób fizyczny – Świątynię Nowego Przymierza: "(19) Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo.(20) Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?(21) On zaś mówił o świątyni swego ciała.(22) Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus." [ J2,19-22].
    Jak widać z ostatniego wiersza, autor natchniony nie miał wątpliwości co do interpretacji prawdy o Nowej Świątyni – Eucharystii i Kościoła. Zresztą tu właśnie po raz kolejny widać, że Wieczerza Pańska i Kościół jako Ciało Chrystusa w wielu miejscach Pisma Świętego wymieniane są niejako jednym tchem, łącznie. Nie jest to przypadkiem – Kościół to tyle co Jezus i ci, "którzy wybrani zostali według tego, co przewidział Bóg Ojciec, aby w Duchu zostali uświęceni, skłonili się do posłuszeństwa i pokropieni zostali krwią Jezusa Chrystusa."[1 P 1,1-2a] ("pokropienie krwią" nawiązuje do obrzędu składania ofiary lub zawierania przymierza w Starym Testamencie patrz np. Hbr 9,19 ; Hbr 11,28).
    Jako katolicy uważamy, że skoro Jezus powiedział "To jest Ciało moje, które za was będzie wydane" (Łk 22,19) to nie bardzo jest o czym dyskutować – skoro tak powiedział, to tak jest. A ponieważ potem dodał : "to czyńcie na moją pamiątkę!" więc tak czynimy. I tyle.

    http://www.analizy.biz/marek1962/eucharystia.htm

     

    artur.
     

     
    Odpowiedz
  7. Halina

    Wieczerza Pańska, Eucharystia, Komunia (Święta), Sakrament Stołu

     Wypowiadając słowo teatr nie chciałem przez to powiedzieć że umniejszam czyjąś wiarę , ale jedynie odniosłem się do traktowania przez niektóre wspólnoty  tego co się wydarza podczas wieczerzy. Jeśli w chleb który się spożywa podczas nabożeństwa jest tylko pamiątką i nie ma w nim obecności Pańskiej , to taka wieczerza jest jedynie teatrem,  

     

    Wieczerza Pańska, Eucharystia, Komunia (Święta), Sakrament Stołu Pańskiego (lub Ołtarza). Pojęcia te mogą funkcjonować zamiennie. Wszak wskazują one na to samo – sakrament ustanowiony przez Jezusa Chrystusa przed swoją męką i śmiercią (Mt 26, 17n , Mk 14, 12n, Łk. 22, 7n oraz 1 Kor. 11, 23n). W zależności od tego, na jakie rozumienie kładziemy nacisk, nazywamy ten sakrament w taki a nie inny sposób: „Eucharystia” z greckiego eucarissia czyli „dziękczynienie”, „komunia” z łacińskiego communio, czyli „wspólnota”, Sakrament Stołu Pańskiego, ponieważ sprawowany jest przy Stole Pańskim, czy w końcu Wieczerza Pańska. To ostatnie określenie jest najczęściej używane w Kościołach tradycji reformowanej, bowiem wskazuje na fakt, że „Chrystus Pan ustanowić ją raczył przed swoją męką i śmiercią na ostatniej swojej wieczerzy” (. Konfesja sandomierska, rozdział 21, s. 132).  

    Niestety, w niektórych Kościołach nie używa się już chleba w czasie Wieczerzy Pańskiej czy Eucharystii. Zamiast chleba korzysta się ze specjalnie przygotowanych okrągłych wafelków, zwanych komunikantami. Nie są one łamane, a po włożeniu do ust nie są spożywane tak jak chleb. Natomiast tekst biblijny mówi o chlebie, jego łamaniu i jedzeniu, czyli spożywaniu tego chleba jako pokarmu.Wieczerza Pańska mówi o tym, że rzeczywiście jest On Panem i Gospodarzem tego przyjęcia. Mówiąc o Wieczerzy, ap. Paweł nazywa ją Stołem Pana (1 Kor.10,21). To On zaprasza nas do tego posiłku i rozdaje chleb i wino. Zanim jednak rozdał chleb, wziął go w swoje ręce i wzniósł dziękczynną modlitwę, podziękował Ojcu za wysłanie na ten świat, może nawet dziękował za siedzących przy stole uczniów. Eucharystia to greckie słowo, które znaczy podziękowanie czy dziękczynienie. Jezus „wziął chleb, złożył dziękczynienie…” (1 Kor.11,24). Kiedykolwiek łamiemy chleb, zawsze powinniśmy Bogu dziękować. W swojej modlitwie psalmista powiada: „Tobie złożę ofiarę dziękczynną i będę wzywał imienia Pana” (116,17). Łamanie chleba przy Stole Pańskim jednoczyło i nadal jednoczy wierzących nie tylko z Chrystusem, ale też i ze sobą nawzajem. To dlatego św. Paweł napisał do koryntian o niegodnym przystępowaniu do Wieczerzy Pańskiej, ponieważ „kto spożywa i pije nie zważając na ciało, spożywa i pije własne potępienie” (1 Kor. 11,29). A w szerszym kontekście wyjaśnia, że ochrzczeni w jednym Duchu stanowią „jedno ciało, czy to Żydzi czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni” (1 Kor.12,13). „Ponieważ jeden jest chleb, my, liczni, jesteśmy jednym ciałem” (1Kor.10,17). Wspólnota wyznawców Chrystusa stanowi jedno ciało, jest to ciało Chrystusa. „Wy zaś jesteście ciałem Chrystusa, a z osobna członkami” (1 Kor.12,27). Wieczerza tworzy komunię, prawdziwą wspólnotę zbudowaną na fundamencie pokuty i wiary w Chrystusa.

     

     

    Pragnę jeszcze podkreślić że dla Hebrajczyka, wierzącego Żyda z czasów Jezusa, dla człowieka o umysłowości semickiej – a takimi byli zarówno apostołowie, jak i pierwsi uczniowie – "ciało i krew" znaczyło tyle, co cielesna realność obecności ludzkiej osoby, właśnie z podkreśleniem jej ziemskiego aspektu, a nawet z pewnym przeciwstawieniem wobec aspektu czysto duchowego.

     

    W Starym Testamencie spotykamy się z wieloma proroctwami i obrazami odnoszącymi się do szczególnego daru Bożego dla świata – Jezusa Chrystusa. Jednym z nich jest chleb z nieba w postaci manny, który Izraelici zbierali każdego rana, ale wystarczał on im tylko na jeden dzień. Pan Jezus w rozmowie z Żydami nawiązuje do tego wydarzenia przekonując ich, że On jest chlebem z nieba, ale nie materialnym, lecz duchowym. Manna, choć miała nadprzyrodzone pochodzenie, była posiłkiem fizycznym, materialnym, utrzymywała przy życiu fizycznym. Natomiast to, czym On obdarza swoich wiernych, posiada wymiar wieczny i gwarantuje wieczne życie z Nim.

    Ponieważ Jezus powstał z martwych i żyje już na zawsze, z powodów jeszcze bardziej oczywistych wspólnota jego uczniów nigdy nie jest pozbawiona Jego obecności. Jest obecny jako Ukrzyżowany, który jest zarazem Zmartwychwstałym, tę rzeczywistość w cudowny sposób wyraża księga Apokalipsy w obrazie „stojącego Baranka, jakby zabitego” (. Ap 5, 6). Kulminacyjnym momentem tej obecności jest Eucharystia, Wieczerza- kiedy, to  chrześcijanie łączą się w komunii z Chrystusem w momencie Jego przechodzenia ze śmierci do życia.

     

    I podobnie jak tajemnica paschalna wprowadza w dar Ducha „bez miary” (J 3, 34), w Eucharystii obecny Duchowo- jest Zmartwychwstały, który dzisiaj gromadzi nas wokół swojego stołu, aby wysłać nas jako swoich świadków na drogi całego świata. W Dziejach Apostolskich życie pierwszych chrześcijan toczy się w dwu rytmach, które są jak rytm bijącego serca: w takiej samej mierze są oni powołani do jedności, jak posłani do innych, aby mówić im o komunii wszechogarniającej i zapraszać do niej. 

    Polecam szczególnie tym którzy myślą że chleb i wino to tylko chleb i wino jako pamiątka albo przedsmak królestwa. 

    I w końcu Eucharystia zapowiada wielką ucztę w królestwie niebieskim, gdzie wszystkie narody utworzą jedną Bożą rodzinę (. Księga Izajasza 25, 6-9). Czyż podczas swojej ostatniej wieczerzy Jezus nie zapowiedział: „Nigdy już nie będę spożywać-tej paschy- aż się spełni w królestwie Bożym” (Łk 22, 16)? Oznaczając absolutną przyszłość,  , „pamiątka przyszłości”, jest sprawowana tutaj, aby dać nam na ziemi przedsmak Bożej radości. W ten sposób Eucharystia-Komunia łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość w geście rozbrajającej prostoty, którym karmi nas w naszym pielgrzymowaniu w drodze za Chrystusem, podobnie jak niegdyś manna była pokarmem ludu Izraela na pustyni (J 6, 30 ).

     

     
     

     
    Odpowiedz
  8. aaharonart

    Opłatek zamiast chleba

    Tak.
     

    Niestety, w niektórych Kościołach nie używa się już chleba w czasie Wieczerzy Pańskiej czy Eucharystii. Zamiast chleba korzysta się ze specjalnie przygotowanych okrągłych wafelków, zwanych komunikantami. Nie są one łamane, a po włożeniu do ust nie są spożywane tak jak chleb. Natomiast tekst biblijny mówi o chlebie, jego łamaniu i jedzeniu, czyli spożywaniu tego chleba jako pokarmu.

     

     

    Jeśli pokarm Eucharystyczny jest rzeczywistością   tego właśnie, wcielonego Pana Jezusa,  a nie jedynie  jego "aktorem", to podchodzi się do niego z większym szacunkiem niż do zwykłego chleba.. Chleb który spożywa się w takich kościołach, nie jest dla wiernych tam zgromadzonych, jedynie  aktorem  , który ma ludziom przypominać ciało Chrystusa ani tylko go upamiętniać. Jeśli ktoś chce widzieć w chlebie eucharystycznym jedynie aktora, który odgrywa rolę Pana Jezusa na stole w wieczerniku jak na scenie ,  to niech tak czyni, niech spożywa taki  chleb i niech go łamie jak zwykły chleb ,jego wola,  niech jego okruszyny tarzają się po podłodze i po obrusie  . Jednak z szacunku dla obecności Pańskiej ,który uobecnia się podczas konsekracji w chlebie- opłatku ,   jest on najwyraźniej przyjmowany w taki sposób,   by ani odrobina z niego nie została opuszczona na ziemię i jest on bezpośrednio do ust przyjmowany, nawet do ręki się go nie bierze z szacunku. Myślę że ludzie w takich kościołach z szacunkiem podchodzą do chleba eucharystycznego i nawet do rąk nie chcą go przyjmować . W czwartym wieku przyjmowano chleb do ręki,  dziś w ww kościołach chyba właśnie z szacunku przyjmuje się go do ust bezpośrednio .     

    Św. Cyryl z Jerozolimy instruował nowo ochrzczonych (IV w): "Podstaw dłoń lewą pod prawą gdyż masz przyjąć Króla. Do wklęsłej ręki przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: Amen. Uświęć też ostrożnie swoje oczy przez zetknięcie ich ze świętym Ciałem, bacząc, byś zeń nic nie uronił. To bowiem, co by spadło na ziemię, byłoby utratą jakby części twych członków. Bo czyż nie niósłbyś z największą uwagą złotych ziarenek, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym bardziej zatem winieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele droższe od złota i innych szlachetnych kamieni" (Katecheza 23,21). […] Ponieważ przyjmujesz Komunię świętą powinieneś ciało swoje przemieniać w tron dla Króla niebios! Inaczej mówiąc, masz się upodabniać do cherubinów, o których Pismo Święte tyle razy powiada, że stanowią oni tron Boży: "Błogosławiony jesteś, Boże, co na Cherubach zasiadasz, pełen chwały i wywyższony na wieki!"
    Być może właśnie dlatego dziś z większym szacunkiem odnosi się w tych niektórych kościołach do chleba czy też wypieka sie opłatki prześne aby nie opuścić i nie utracić z tego co się spożywa ani okruszyny.  

    tyle o tym chlebie mówi święty Cyryl z Jerozolimy.

     

     
    Odpowiedz
  9. Halina

    ..niech spożywa taki chleb i niech go łamie jak zwykły chleb ..

     Jeśli ktoś chce widzieć w chlebie eucharystycznym jedynie aktora, który odgrywa rolę Pana Jezusa na stole w wieczerniku jak na scenie ,  to niech tak czyni, niech spożywa taki  chleb i niech go łamie jak zwykły chleb ,jego wola,  niech jego okruszyny tarzają się po podłodze i po obrusie   

     

    2. Wczesno-chrześcijańskie świadectwa o Eucharystii:

    a) Najstarszą księgą liturgiczną pierwszego Kościoła jest "Didache ton dodeka apostolon" (Nauka dwunastu apostołów) pochodząca z około 100 roku po Chrystusie, a odnaleziona na nowo na greckiej górze ATHOS w połowie XIX wieku. 

    b) W II wieku po Chrystusie pisze Justyn Męczennik: "W dniu słońca (niemieckie Sonntag – dzień słońca, rosyjskie "woskresienje" – zmartwychwstanie) wszyscy mieszkańcy miast i wsi zbierają się w jednym miejscu. Odczytują, o ile czas pozwala, zapiski apostołów lub pisma proroków. Potem czytający zatrzymuje się i przewodniczący zabiera głos, nauczając i zachęcając do naśladowania dobrych przykładów, które zostały odczytane. Następnie wszyscy powstają i odmawiają modlitwy. Wreszcie po ukończeniu modlitw przynoszą chleb i wino i wodę; przewodniczący modli się i dzięki czyni tak długo, jak może; lud odpowiada: "Amen". Po czym udzielają każdemu jego część, pobłogosławionych postaci, a nieobecnym odsyłają diakoni do domów."

    Justyn pisze wyraźnie, że po modlitwie nad chlebem i winem, Eucharystia jest nadal chlebem i winem? "Eucharystię, czyli Chleb oraz Wino z wodą…".A co do Eucharystii, takie odmawiajcie modły dziękczynne, najpierw za kielich: Dziękujemy Ci, Ojcze nasz, za święty winny szczep Dawida, sługi Twego, który nam poznać dałeś przez Jezusa, sługę swego, Tobie chwała na wieki. Poczem za łamany chleb: dziękujemy Ci, Ojcze nasz, za życie i za wiedzę, którą nam poznać dałeś przez Jezusa, sługę swego, Tobie chwała na wieki. (…) A po nasyceniu się, takie odmawiajcie modły dziękczynne: Dziękujemy Ci, Ojcze Święty, za święte Imię Twoje, któremu zgotowałeś mieszkanie w sercach naszych (…). Tobie chwała na wieki! Ty, Panie Wszechmogący, stworzyłeś wszystko dla imienia swego, pokarm i napój dałeś ludziom na pożywienie, aby do Ciebie dziękczynne zanosili modły. Nam zaś darowałeś pokarm duchowny i napój, i żywot wieczny, przez Sługę swego (…)."

     Jan Drabina, Pięć pierwszych wieków chrześcijaństwa – wybór tekstów źródłowych, Kraków 1991, str. 22 

     

    Wczesny Kościół "trwał" w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (…), a łamiąc chleb po domach przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca -Dz.Ap. 2:42,46

     Fakt, że chleb nazywano ciałem Chrystusa, a wino Jego krwią, wynika z prostego i naturalnego przyjęcia słów Jezusa o "niewysłowionych symbolach Jego męki" . Nikt jeszcze wtedy nie miał pojęcia o tym, że 1000 lat później ktoś opracuje doktrynę o transsubstancjacji i przedstawi ją jako obowiązującą w kościele rzymsko-katolickim. Stało się to oficjalnie podczas Soboru Laterańskiego IV w roku 1215." 

     

     
    Odpowiedz
  10. aaharonart

    PISMA PIERSZYCH CHRZEŚCIJAN I EUCHARYSTIA

    Didache

    Znając charakter dzieła i jego układ , musimy postawić sobie pytanie , kim był jego autor oraz gdzie i kiedy powstało.

    Otóż w książce Pt „ pierwsi świadkowie” Ks. Marek Starowieyski pisze:

    Jeśli chodzi o czas powstania , to jak widzieliśmy  Didasche jest utworem przedchrześcijańskim . Całość dziełka charakteryzuje archaiczna terminologia teologiczna; w gminie , obok hierarchii – wymienieni są tylko biskupi i diakoni – ważną rolę odgrywają również charyzmatycy. Nowy Testament w dzisiejszej formie jest jeszcze nie znany twórcą Didache. Słowa Jezusa podchodzą w nim ze zbiorów słów Chrystusa będących w obiegu przed spisaniem Ewangelii ; herezje II wieku nie są jeszcze wspomniane – wszystko wskazuje , że mamy doczynienia z fragmentem z połowy I wieku, złączonymi pod koniec tego wieku – ale nie jesteśmy w stanie podać dokładnej daty. Prawdopodobnie Didache to pismo starsze od niektórych ksiąg Nowego Testamentu . Dochodzimy do jednego z dyskusyjnych punktów Didache – do sprawowania Eucharystii . Wiemy z dalszych rozdziałów , że sprawowano ją w dzień Pański, czyli w niedzielę . Eucharystię poprzedzało pogodzenie się z tymi , z którymi miało się spór.

    Piękne modlitwy , zawarte w rozdziałach IX i X,  które przytacza się powyżej  o Didache i Eucharystii są najbardziej znaną częścią Didache. Jaką rolę spełniały? Czy są fragmentami modlitwy eucharystycznej skoro spisanie tej księgi Didache nastąpiło przed powstaniem Nowego Testamentu? Jeśli te modlitwy  o Eucharystii zawarte w Didache , są rzeczywiście wyznacznikiem jak powinno się rozumieć i sprawować Eucharystię to dlaczego przestawiono porządek tak , że sprawujący eucharystię najpierw modli się nad winem , a potem nad chlebem?

    Napisano tam bowiem że :

    Najpierw przy kielichu :

    Dziękuję Ci Ojcze nasz ,

    Za świętą winorośl Dawida, sługi Twego…

    Itd.

    Następnie przy łamaniu chleba:

    Dziękujemy Ci , Ojcze nasz,

    Itd. 

     

    Dlaczego w Didache przestawiono porządek tak , że sprawujący eucharystię najpierw modli się nad winem , a potem nad chlebem?

    Dlaczego w Didache nie ma wspomnienia o ostatniej wieczerzy i ustanowieniu Eucharystii przez Pana Jezusa ? Z racji tych właśnie wątpliwości niektórzy twierdzą , że nie były to modlitwy eucharystyczne , ale dziękczynienie w czasie agapy poprzedzającej samą Eucharystię . Pewne jest jednak przynajmniej to , że stanowią one modyfikację chrześcijańską żydowskich błogosławieństw i zostały wzbogacone chrześcijańskimi elementami chrystologicznymi , eklezjologicznymi i eschatologicznymi.

    Tyle ksiądz  Marek Starowieyski w książce „Pierwsi świadkowie” o Didache, która właśnie leży przede mną . Wydawnictwo diecezjalne Kościoła Rzymsko Katolickiego w Sandomierzu oraz wydawnictwo M Kraków

     

    http://www.wydm.pl/p/843/pierwsi-świadkowie

     

    polecam dla zainteresowanych historią Kościoła

     

    W latach 98 – 117 , na samym początku Chrześcijaństwa gdy jeszcze nie było Soboru Laterańskiego IV w roku 1215, na którym ustalono doktrynę o transsubstancji , żył człowiek o imieniu Ignacy zwany Antiocheńskim. Były to czasy w których żyły takie postacie jak uczeń Apostolski Polikarp oraz Papiasz , biskup kościoła w Hierapolis. Święty Ignacy zasiadał na biskupstwie Antiocheńskim . Został on jak powiadają wysłany z Syrii do Rzymu by tam dla świadectwa które złożył Chrystusowi stać się pastwą dzikich zwierząt. Podczas swojej podróży przez Azję krzepił swymi przemowami i upomnieniami Kościoły po wszystkich miastach . Przede wszystkim wzywał wiernych by się strzegli podnoszących się wówczas herezji .

    O Eucharystii mówił on tak w liście do Kościoła w Filadelfii:

    Lata 98 – 117 naszej ery.

    Strońcie od szkodliwych chwastów , których Jezus Chrystus nie uprawia, bo nie sadził ich Ojciec . Ja wszakże znalazłem u was nie podział , lecz oczyszczenie. Ci bowiem , co należą do Boga i Jezusa Chrystusa , wszyscy są z Biskupem. A ci co nawróciwszy się wedją do jedności Kościoła także będą należeć do Boga, aby mogli żyć według Jezusa Chrystusa. Nie łudźcie się , bracia moi , kto idzie za twórcą rozłamu ten nie odziedziczy Królestwa Bożego. Kto postępuje według obcej myśli, ten nie może być w zgodzie z męką Chrystusa. Starajcie się zatem uczestniczyć w jednej Eucharystii . Jedno bowiem jest Ciało Pana naszego  Jezusa  Chrystusa i jeden kielich , by  nas zjednoczyć z krwią Jego, jeden ołtarz, jak ten jeden biskup razem z diakonami współsługami moimi. W ten sposób wszystko co czynicie będziecie czynić po myśli bożej.

     

    W liście do Kościoła w Smyrnie (rok 98 – 117 naszej ery) pisze on tak:

    Niechaj nikt nie oszukuje : i byty niebieskie i chwała aniołow i władcy widzialni i niewidzialni , jeżeli nie uwierzą w Krew Chrystusową ich także sad czeka.

    Powstrzymuja się od Eucharystii i modlitwy , gdyż nie wierzą że EUCHARYSTIA JEST CIAŁEM PANA NASZEGO , CIAŁEM , KTÓRE CIERPIAŁO ZA NASZE GRZECHY I KTÓRE OJCIEC W SWEJ DOBROCI WSKRZESIŁ. Tak więc ci , co odmawiają daru Boga , umierają wśród swoich dysput. Lepiej byłoby dla nich żeby mieli miłość bo w ten sposób i oni mogliby zmartwychwstać. Unikajcie podziałów gdyż jest to początek wszelkiego zła.

    Wszyscy idzcie za biskupem , jak Jezus Chrystus za Ojcem. Nichaj nikt w sprawach dotyczących Kościoła nie robi niczego bez biskupa. Uważajcie za ważną tylko taką Eucharystię , która sprawowana jest pod przewodnictwem biskupa lub tego komu on zleci.

    Gdzie pojawi się biskup tam niech będzie wspólnota, tak jak gdzie jest Jezus Chrystus , tam i Kościół powszechny. Nie wolno bez biskupa ani chrzcić ani sprawować agapy, lecz co on zatwierdzi to i dla Boga będzie miłe. W ten sposób wszystko co czynicie będzie pewne i ważne.

     

    Tyle Ignacy Antiocheński o tym chlebie. Rok 98 – 117 naszej ery.

     

    Mając więc na uwadze powyższe słowa pierwszego niemalże świadka Chrystusowej obecności przed oczyma , świętego Ignacego Antiocheńskiego  , czyż nie powinniśmy słuchać tego co naucza Kościoł prze Biskupów prawnie wybranych i zgromadzonych podczas soboru Laterańskiego  IV w roku 1215 na którym opisano poznanie i doznanie chleba i wina  podczas sprawowania Eucharystii . Naukę tą nazwano nauką o tajemnicy wiary jaką jest transsubstancja chleba i wina.

     

    Po martwych wstaniu Pan Jezus chodził w ciele. Przenikał On jak wiemy z ewangelii nawet drzwi które były zamknięte . Czyż nie może on przeniknąć chleba i wina . Czy sa granice dla zmartwychwstałego Pana Jezusa by przeniknąć ów chleb i wino i w ten  niewytłumaczalny dla nas do dziś sposób udzielać nam swojego życia  podczas eucharystii?

    Podczas Mszy świętej w Kościele Rzymsko Katolickim mówi się :

    OTO WIELKA TAJEMNICA WIARY.   Tej wielkiej tajemnicy , jej świętości  i znaczenia w życiu dzieci Bożych , starano się dotknąć podczas Soboru Laterańskiego IV. Czyż  jak nauczał Ignacy Antiocheński  nie powinno  się dziś trzymać  objaśnień tych biskupów  , którzy nigdy nie odłączyli się od Kościoła?

    Osobiście jeśli miałbym jakieś watpliości co do doktryn Katolickich ,  to napewno, nie były by to  watpliwośći w możliowści Chrystusa,  który może przenikać i chleb i wino .

    Ze swoje strony kończę udostępnianie wiadomości o Eucharystii w życiu Kościoła Rzymsko Katolickiego. Jesli ktoś pragnie coś jeszcze dodać czy napisać to zapraszam do dzielenia się , tym czym jest Eucharystia w życiu tego czy innego wyznania Chrześcijańskiego. 

    To tyle 

    Pozdrawiam Hali siostrzaną  duszę,  która wspólnie ze mna starała się udostępnić materiały i naukę o Eucharystii .

     

    Osobiście ja aharon jestem otwarty na każde widzenie tej tajemnicy wiary jaką jest chleb i wino podczas sprawowania wieczerzy Pańskiej. Dla mnie, jeśli już miałbym uczestniczyć w takiej wieczerzy to chleb i wino były by z pewnościa czymś więcej niż tylko zwykłym chlebem. Skłaniałbym się raczej do transubstancji w pojmowaniu Rzymsko Katolickim. Być może dlatego,  że ze sztuką jestem dość mocno zżyty i wyczulony na traktowanie wiary jako przypomnienie jakichś faktów z przeszłości – jako  przedstawienie .  Dla mnie całe to życie jest teatrem. Pozwólcie proszę że chociaż podczas wieczerzy pańskiej będę mógł doświadczać faktów i rzeczywistego widzenia Chrystusa który wczoraj, dziś jest dla mnie ten sam. Jeśli miałbym usiąść do stołu Eucharystycznego to nie po to bym miał  odprawiać jakiś teatrzyk dla siebie , czy też dla Boga ,  ale by usiaść tam z Chrystusem rzeczywiscie tam obecnym…to jednak są moje osobiste rozmyślania …

    Radzę więc za Ignacym Antiocheńskim ,  aby każdy trzymał się swego biskupa 

    Proszę o nie komentowanie moich ostatnich powyższych  słów  ( wytłuszczone litery )ponieważ jest to jedynie moje osobiste doświadcznie z którym się tu starałem zmierzyć . Właściwie chodziło mi o to bym mógł się dotknąć w sobie tego w co tak naprawdę wierzę. Jeśli rozpisuję się na jakiś temat to nie po to by kogoś nauczać ale by wejść w siebie i zobaczyć co tak naprawdę jest wiara , co tak naprawdę wyznaję

    Dziękuję .

    artur * 

    Koniec . 

    Raz jeszcze dziękuję Hali za zainteresowanie tematem i rozmowę .  Szkoda że tak nie wielu  ludzi przed świętem Paschy  zastanawia się nad tym jakże ważnym dla kazdego z nas chlebem i winem. Może warto było by właśnie przed świętami wielkanocnymi rozmowy o tej tajemnicy poczynić. Hali dziękuję Ci . Dzięki Twoim wpisom mogłem się zagłębić w Eucharystię . 

    Twój brat 

    aharon

    pa

     

     

     

     

     
    Odpowiedz
  11. Halina

    Artur

     Również dziękuję za dyskusję.  Największa   radość dla nas, to pewnie fakt,  że Chrystus jest naprawdę z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Nie zostawił nas sierotami. Jest to również radość z faktu, że śmierć, odwieczny wróg człowieka, została już pokonana. Radość, że wszystko, co Chrystus mówił i czynił, okazało się prawdą, że jest życie wieczne dla każdego z nas. Tej radości nic i nikt nie zdoła nam odebrać. Ona jest siłą napędową do podejmowania i wypełniania naszych życiowych zadań, nawet jeśli przerastają  nasze siły.

    „Pokój wam” – to pierwsze słowa, jakie Zmartwychwstały kieruje do swoich uczniów zgromadzonych w Wieczerniku. Wszyscy potrzebujemy tego pokoju, tak jak świeżego powietrza.

    pozdrawiam Cię serdecznie pokojem Bożym.

    pa Hali

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code