Ja do nieba tylko z żoną!

 

Wiążemy się z ukochanymi osobami tu na ziemi, więc powstaje pragnienie, aby związać się z nimi i w niebie. Ja też w niebie chcę być ze swoją żoną. Złośliwi mówią, że ma to swoje dobre i złe strony, bo jak z żoną to i z teściową, na wieki wieków, amen.

 

Tytułem wstępu

Wszyscy jesteśmy powołani do świętości. Do takiej świętości, której spełnieniem będzie życie w Królestwie Bożym po zmartwychwstaniu, na nowej ziemi (Ap. 21,1-2). Na ziemi, która zostanie nam dana wraz z odnowionymi i odmienionymi ciałami (1Kor 15,35-53). Tak jak żyjemy teraz, tak i później żyć będziemy w społeczności, tyle że to będzie społeczność świętych. Będziemy żyć w doskonałej relacji z Bogiem i innymi ludźmi. Poznamy wtedy pełnię prawdy (J 8,31-32), a oznacza to, że nasze poznanie będzie doskonałe. Ponieważ poznamy prawdę, to ipso facto zostaniemy wyzwoleni od zła, a konsekwencją tego będzie zniesienie wszelkiego Prawa, ponieważ nie będzie ono już potrzebne.

 

I oto pytanie…

Dla-czego taki przydługi wstęp? Ano dla-tego, że powstaje pytanie: co stanie się z naszymi relacjami z innymi ludźmi, które nawiążemy wcześniej tu na tej ziemi? Czy przetrwają one w niebie? Mnie, jako małżonka, najbardziej interesuje, czy ta, która teraz jest dla mnie żoną, będzie także dla mnie żoną w Królestwie Bożym? Bo ja do nieba chcę iść z moją żoną!

Tymczasem w Kościele panuje powszechna opinia, że w raju nie będziemy dla siebie mężem i żoną, małżeństwo zostanie zniesione. Potwierdzają to słowa Jezusa w Ewangelii św. Mateusza, które Pan wypowiada w odpowiedzi na zaczepkę saduceuszy: „Gdy nastąpi zmartwychwstanie, ludzie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić, ale będą żyli jak aniołowie w niebie” (Mt 22,30). Czy jednak słowa te faktycznie odrzucają nadzieję na wspólne życie małżonków w niebie? Aby właściwie pojąć znaczenie tego zdania należy przede wszystkim zbadać w jakim kontekście zostało ono wypowiedziane. Jest to część odpowiedzi Jezusa na mało finezyjną zaczepkę saduceuszy, którzy nie wierzyli w zmartwychwstanie. Pytają oni Pana w zasadzie nie o małżeństwo samo w sobie, ale o prawo lewiratu. Istniał bowiem w Prawie Mojżeszowym (Pwt 25,5-10) przepis, który nakazywał pojąć za żonę małżonkę zmarłego brata, jeśli ten umarł bezdzietnie, aby w ten sposób zapewnić mu potomka. Co wtedy, pytają się saduceusze, stanie się z taką kobietą po zmartwychwstaniu, czyją będzie żoną? Bo w świetle Prawa, tu na ziemi, była żoną obojga braci, jednego po drugim. Trzeba nam jeszcze jednak pamiętać, że w prawie żydowskim kobieta była podporządkowaną swojemu mężowi, a małżeństwo nie było sakramentem (i u Żydów nie jest nadal), a jedynie instytucją prawną. I sedno odpowiedzi Chrystusa zasadza się właśnie na wytknięciu saduceuszom braku znajomości Prawa, na które się powołują („Błądzicie, bo nie znacie ani Pisma ani mocy Bożej” Mt 22,29). Prawo, jako działające na nas z zewnątrz, po zmartwychwstaniu nie będzie nas obowiązywać, bo nie będzie takiej potrzeby, bo raz na zawsze zostaniemy wyzwoleni ze zła. Jak nie będzie prawa, to nie będzie też małżeństwa w sensie prawnym.

 

Przymierze na zawsze

Wiemy doskonale, że małżeństwo u chrześcijan swą istotą wykracza daleko poza jego sens prawny. Po pierwsze, małżeństwo jest sakramentem, czyli znakiem łaski, która uzdalnia obojga małżonków do uświęcania się nawzajem w drodze do zbawienia. Jeśli małżonkowie zgodnie razem współpracowali z tą łaską, to czemuż razem nie mieliby się cieszyć z owoców tej łaski w przyszłym życiu.

Po wtóre, małżeństwo chrześcijańskie jest czymś dużo więcej niż tylko umową między dwojgiem osób. Samo w sobie jest przymierzem zawieranym przez kobietę i mężczyznę przed obliczem Boga, a przymierze jako takie wykracza poza ramy czasowe i jest niezrywalne. Przymierze małżeńskie winno być zatem obrazem przymierza, jakie Bóg zawarł ze swoim ludem. Obrazem, który jest alegorią oblubieńczej relacji Chrystusa do Kościoła.

 

Królestwo Boże jest pośród was”

Jezus w Ewangelii św. Łukasza, zapytany, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział, że już teraz jest ono pośród nas (Łk 17,21). Jest ono tam, gdzie głosi się słowo Ewangelii, gdzie wielbi się Boga, gdzie ludzie są uzdrawiani mocą Jezusowego słowa, gdzie kwitnie miłość braterska, więc i też małżeńska. Ta miłość między małżonkami może być zaczynem Królestwa Bożego. Jest w nas tendencja, aby sądzić, że w niebie wszystko będzie nowe, że przyjdzie nam porzucić to, co stało się naszym udziałem na tej ziemi. Chciejmy docenić wszystko dobre, co przytrafia się nam teraz, chciejmy prosić Boga, aby było także naszym udziałem, kiedy będziemy zdolni patrzeć na Niego twarzą w twarz. Bo przecież „na ziemi jest o niebo lepiej” niż nam się wydaje.

 

Dedykuję mojej kochanej żonie Ewie

 

Specjalne podziękowania dla naszych przyjaciół Eli i Tomka, za inspirację

 

Tekst ukazał się w miesięczniku TRYBY

 

21 Comments

  1. wykeljol

    Miłość- początek królestwa.

    Ten tekst znajduje głeboki oddźwięk w moim sercu. Tak. Oczywiście, w małżenstwie sakramantalnym nie idzie o prawo, idzie o coś o wiele więcej. W przytoczonym przez saduceuszy przykładzie nie ma mowy o żadnej miłosci. A przecież, skoro Bóg jest miłoscią, to w relacji miłości On sam przebywa. Więc miłość jest niebem na ziemi. Najbardziej, najintensywniej, najbliżej. Także przyjaźń (moich przyjaciół chcę tam spotkać; i nie tylko współczesnych mi, ale tych którzy zdobyli moją przyjaźń, może nawet miłosc przez swoje słowo, a żyli w II, IV, V, XII, XVI wieku -itd.). Niebo jest miłoscia wszystkich do wszytkich, ale wśród wszystkich są najbliźsi i nieco dalsi. Myślę, że będziemy każdego kochać równie silnie-bo Bóg nam użyczy tego daru w pełni, ale tych nam najbliższych , a szczególnie małżonków- inaczej. Bliżej. Wspólnota serca, życia, ciała nie może pozostać bez wyróznienia! Tak. Tomasz do nieba z żoną I każdy mąż kochajacy! A każda kochajca żona z mężem. Ufam, że mój zmarły przed 7 laty mąż czeka na mnie a i ja spokojnie czekam żeby być z nim na zawsze. "BO silniejsza niż śmierć jest miłośc"

     

     
    Odpowiedz
  2. Kazimierz

    Oh naiwności

     Uśmiałem się nieźle, z powodu tak życzeniowego tekstu.

    Tak, to byłoby dopiero, sakramentalne małżeństwo (oczywiście katolickie) idzie z dumnie wypartą piersią w odświętnych sztach po ulicach nieba (raju) patrzcie , patrzcie to my, ci od księdza…

    Rzeczywiście ludzie błądzą nie znając mocy Bożej, ani zamysłów Boga. 

    Po pierwsze zadnej gwarancji nie masz (pomijając już te gierki sakramentale) ze twoja żona, czy mąż wytrwa w wierze do końa – Łuk 17 – 26 A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego.

    27 Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki i nastał potop, i wytracił wszystkich.
    28 Podobnie też było za dni Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali;
    29 A w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich.
    30 Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.
    31 Jeśli kto w owym dniu będzie na dachu, a rzeczy jego w mieszkaniu, niechaj nie schodzi na dół, aby je zabrać; a kto będzie na polu, podobnie, niechaj nie wraca.
    32 Wspomnijcie żonę Lota.
    33 Ten, który zabiegać będzie o życie swoje, by je zachować, utraci je, a kto je utraci, odzyska je.
    34 Powiadam wam: Tej nocy dwaj będą na jednym łożu, jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.
    35 Dwie mleć będą na jednym miejscu, jedna będzie zabrana, a druga pozostawiona
    36 Dwóch będzie na roli; jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.

    Po drugie, czy wogóle twój współmałżonek jest osobą zbawioną i wybiera się do nieba, patrząc na nasz kraj widzę raczej, że niewielu do nieba się wybiera. 

    Po trzecie, zanim będzie raj i te rzeczy czeka Kościół (ludzi odrodzonych) i wielki ucisk i tysiącletnie Kólestwo na ziemii, gdzie Chrystus będzie rządził przez swój lud na ziemi. 

    Po czwarte, po zmartwychwstaniu ciał, każdy będzie jak anioł, i nie chodzi tylko o ciało, które już nie będzie miało znaczenia, bo będzie wieczne i nie uszkadzalne, ale też o postawę i zadania. Aniołowie są duchami służebnymi Boga, a nie samostanowiącymi się duchami (no chyba ze demony). 

    Po piąte, ciała nasze raczej ograniczają nasze człowieczeństwo, do zadań związanych z daną płcią, a potrzebne to głównie jest tu i teraz do prokreacji, później prokreacjhi nie będzie, ani seksu nie będzie dla ludzi odrodzonych i przemienionych, gdyz największym szczęściem i radością będzie obecność Boga i zycie w tej obecności.

    Wiele by mozna jeszcze napisać, ale dziwi mnie tak nikła wiedza z tej tematyki, Tomku, czego oni was tam uczą na tych uczelniach? Ojo joj.

    Życzliwy Kazik 

     

     
    Odpowiedz
  3. tomasz.zmuda

    @ Kazik

    Dziwię się, że podejmujesz dyskusję w temacie, o którym tak mało wiesz, bo co wiesz o sakramencie małżeństwa w KK?

    Piszesz: "patrzcie to my, ci od księdza…" sugerując, że to ksiądz udziela sakramentu małżeństwa, a tak nie jest. To małżonkowie są szafarzami sakramentu wobec siebie, decydują się zawrzeć przymierze przed Bogiem wzorując się na przymierzu jakie Bóg zawarł z ludźmi poprzez swojego Syna (stąd paralela u św. Pawła Chrystus-Oblubieniec, Kościół – Oblubienica). Przymierze to jest nierozerwalne (i Boga z Kościołem i żony z mężem).

    Nie wiem, kto dał ci upoważnienie do decydowania (przepowiadania), kto zostanie zbawiony, a kto nie. My z żoną mamy nadzieję na na to, że zobaczymy się ponownie w Królestwie Niebieskim.

    "Po drugie, czy wogóle twój współmałżonek jest osobą zbawioną i wybiera się do nieba, patrząc na nasz kraj widzę raczej, że niewielu do nieba się wybiera. " – czytając to zdanie wzbiera się we mnie złość na impertynencję i współczucie z powodu tak wielkiego braku ufności w Boże dzieła.

    Skąd pochodzi twoja wiedza w temacie natury aniołów i kształtu/charakteru naszych ciał po zmartwychwstaniu? – bo chyba raczej nie z Pisma Św.

    A, i jeszcze jedno – ja mam głęboką nadzieję, że jednak w niebie będzie także seks, bo i czemu miałoby go nie być???

     
    Odpowiedz
  4. elik

    Powołanie, sakramenty i posłannictwo.

    Ponieważ wspólne powołanie wszystkich uczniów Chrystusa tj. do świętości i misji głoszenia Ewangelii w świecie opiera się na sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzcie, bierzmowaniu i Eucharystii), w których otrzymujemy łaskę konieczną, do życia wg. wiary podczas ziemskiej pielgrzymki do domu Ojca. A dwa inne sakramenty tj. kapłaństwa i małżeństwa mają na celu zbawienie innych ludzi, oraz poprzez służbę im również własne. Ponadto posłannictwo kapłanów i małżonków ma służyć umacnianiu Ludu Bożego w doczesnym pielgrzymowaniu.

    Mam dwa pytania:

    • Czy wszystkie w/w sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego są konieczne, do pełnego i należytego urzeczywistniania powołania uczniów Chrystusa?…..

    • Czy posłannictwo tj. zadania i obowiązki małżeńskie nie są dostatecznie absorbujące i nie stanowią istotnej przeszkody w należytym wypełnianiu jednocześnie posłannictwa kapłańskiego?…..

    Autentyczność chrześcijaństwa, czy katolicyzmu w małżeństwie, rodzinie i wspólnocie, takźe na forum "Tezeusza" chyba najlepiej ujawnia się i dowiedziona jest wtedy, kiedy w duchu zgody, pojednania, braterstwa i miłości spełniają się słowa Pana Jezusa: "Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeżeli będziecie się wzajemnie miłować" (J 13,35).

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  5. eskulap

    I ja podobnie jak Kazik

    I ja podobnie jak Kazik uśmiechnąłem się czytając pańską notkę 🙂

    Uśmiechnąłem się nie tylko ze względu na inaugurujący ją dowcip o teściowej.

    Rozbawiła mnie także zamaszysta kazikowa angeologia.

    I w ogóle ciekawych refleksji nasunęło mi się wiele, zatem dziękuję za pobudzenie tą inspirującą gawędą.

    Podzielę się jedną z nich:

    Nazwałem tę notkę gawędą ponieważ skojarzyła mi się ona z moniuszowsko-kraszewskim duetem

    "Był sobie dziad i baba".

    http://www.youtube.com/watch?v=rNL0_8_GSVg

    Mam wrażenie właśnie jeden z tych lęków ( tzw. podstawowy 😉 ) stoi za tą gawędą.

    Oczywiście można weń wpleść angeologię, a Stachura to wplatał nawet "bumtararę",

    bo on akurat nie z żoną, lecz z  Ojcem Rafałem chciał się spotkać.

    http://www.youtube.com/watch?v=4cG4wf3H5e8

    I myślę, że piosenkowe podejście jest znacznie lepsze od tych iście scholastycznych sporów 🙂

    Rodzą się też naprawdę poważne pytania, ale o tym innym razem, bo pośmiać też się trzeba.

     

     
    Odpowiedz
  6. aaharonart

    Przeczytane

     

     

    “My tedy wszyscy, z odsłoniętym
    obliczem, oglądając jak w zwierciadle
    chwałę Pana, zostajemy przemienieni w
    ten sam obraz, z chwały w chwałę” (2Kor
    3,18).

     
    Odpowiedz
  7. beszad

    Ufam, więc jestem

     Wczytałem się w zaistniały tu spór i trudno mi znaleźć jakieś słowo, więc może w ogóle nie powinienem głosu zabierać. A trudno mi, bo po prostu nic na ten temat nie wiem. Mam jednak głęboką nadzieję, że zbawienie to nie jest rzecz wiedzy – nawet tej, która zdaje się powoływać na Pismo Święte, a juz z pewnością nie tej, która budowana jest na ludzkich wyobrażeniach. 

    Daleki jestem od twierdzeń, że ktoś jest bliski zbawieniu, a inny dalszy. Myślę, że samo pojęcie NADZIEI wyklucza stawianie takich diagnoz, bo ona ze swej natury zawieszona być musi między niepewnością a ufnością… Nie wiem jak będzie, więc idę w dym. Ale wierzę, że w tym dymie jest to, czego przedsmak dane mi było już za życia doświadczyć, a o czym Jola najtrafniej chyba tu napisała: "skoro Bóg jest miłoscią, to w relacji miłości On sam przebywa. Więc miłość jest niebem na ziemi." …I chyba wolno mi ufać, że tej miłości nie zabraknie dla nikogo.

     
    Odpowiedz
  8. elik

    Zbawienie

    Adamie słusznie napisałeś: zbawienie to nie jest rzecz wiedzy – nawet tej, która zdaje się powoływać na Pismo Święte, a juz z pewnością nie tej, która budowana jest na ludzkich wyobrażeniach. 

    Zapewne przynajmniej na poziomie ogólności uczestnicy polemiki wiedzą, że zbawienie jest dziełem Boga Trójjedynego, oraz Jego łaską i darem, które nie są uwarunkowane żadną człowieka zasługą, a ich godne przyjęcie wyłącznie wiarą (ufnością), nadzieją i dobrą wolą.

    Ponadto jedynym zbawicielem jest Chrystus, oraz aktem zbawczym to, że Bóg Ojciec za sprawą Syna Jezusa przywraca człowieka ze stanu grzechu i śmierci, do życia wiecznego w jedności z Nim.

    A zatem zamiast kontynuować ten celowo sprowokowany i jałowy dyskurs, może lepiej razem pomodlić się i zastanowić – jak należy myśleć i czynić, aby przynajmniej z współmałżonką (-iem) skutecznie uchronić, od coraz bardziej wyrafinowanych pokus Złego Ducha i razem znaleźć się w niebie, a najlepiej z wszystkimi poznanymi w życiu doczesnym osobami. 

    Szczęść Boże!

     
    Odpowiedz
  9. Kazimierz

    Tomku

     Zastanawiałem się, czy ci odpisać na twój wpis, jednak zdecydowałem się na ten krok, nie aby wchodzić w konflikt, czy co kolwiek, ale w kwestii wyjasnienia. 

    Zanim jednak odpowiem, mam słowo do zibika, Panie Zbigniewie ostatni wpis tu u Tomka jest bardzo dobry, tak ja również tak rozumiem zbawienie, odkupienie – Łaska za łaską.

    Tomku, dziwisz sie, ze wypowiadam się o sakramencie w Rk, bo niby nic o tym nie wiem. Wiem kochany, przechodziłem te sakramenty i chrzest i 1 komunię i bierzmowanie i nawet ślub. I jedno wiem, że kiedy nawróciłem się do Chrystusa, zrozumiałem, ze one nic nie znaczyły, były martwe, bo ja nie miałem wiary, ani ich nie rozumiałem, ani w nie nie wierzyłem. 

    Jednak po moim nawóceniu do Chrystusa, to wszystko się dokonało, ale juz świadomie w Chrystusie. A więc przyjąłem Jezusa Chrystusa jako mojego Pana i oddałem Jemu swoje zycie w tym przystąpiłem pierwszy raz świadowmie do Wieczerzy Pańskiej (1 komunia) , zostałem biblijnie ochrzczony – świadomie i z pragnienia serca, jak to uczy Biblia, przezyłem chrzest w Duchu Swiętym, ze znakami towarzyszącymi temu (mówienie językami) a więc (bierzmowanie – Chrystus Pan mnie ochrzcił swym Duchem), małżeństwo z osobą odrodzoną duchowo, w pełni świadomi biblijnych wymagań, w dozgonnym związku. I jeszcze jedno powołanie do służby w Kościele, jako duchowny, czyli kapłaństwo – jestem pastorem.

    A więc widzisz przezyłem imitację i przezyłem prawdziwe Boze dokonania, nie sądzę nikogo, ani KRK, ani nikogo, bo wiem, ze to wszystko jest łaską. Jednak zastąpienie prawdziwych przezyć z Bogiem imitacją religijną jest strasznie krzywdzące dla ludzi, gdyz wzbudza w nich postawy zaspokojenia religią, a nie zywą relacją z Chrystusem. Chwała Bogu za takich ludzi jak ty, czy inni, którzy tu piszą, ze jednak znaleźli drogę do Pana, ale miliony błądzą, porozmawiaj z nimi, a sam zobaczysz.

    Tak, zgadzam się, to małzonkowie zawierają małzeństwo, sam udzielam ślubów i powtarzam to młodym, to wasza odpowiedzialność przed Bogiem, moim zadaniem jest nauczenie ich dróg Pańskich, pomoc w rozpoznaniu Bozej woli, opieka duszpasterska nad małzeństwem i rodziną. Natomiast sam akt  zaślubin to wolny akt dwojga odrodzonych (w naszych wspólnotach) ludzi, którzy kochają nade wszystko Chrystusa. 

    Ja nie przepowiadam o zbawieniu, ale zawsze szukam owoców, bo przeciez uczniów Pana poznajemy po owocach, znasz Biblie i nie musze ci wiele tłumaczyc tej kwestii. Nie moze gorzka woda wypływać ze słodkiego źródła ani na odwrót, nie moze złe drzewo wydawać dobrych owoców. Owocem zas chrzescijanina na pewno nie jest bluźnierstwo, przekleństwo, zapieranie się Boga, odrzucanie Jezusa, uprawianie bezmyślne religii, to wszystko raczej pochodzi od przeciwnika, a tego jest cała masa w naszym kraju. Ponadto przedstwiłem ci wersety z  Mat. gdzie Pan Jezus własnie mówie dwoje śpi (małzonków) ale jeden będzie wzięty, a to znaczy, ze nie kazdy małzonek przy Paruzji zostanie pochwycony, a to znaczy, ze nie jest zbawiony. I z tą prawda nalezy się zmierzyć, nawet w naszych wspólnotach tak bywa, ze jedno z małzonków jest nawrócone, a drugie nie, chociaz bywa na nabozeństwach, ale nie chce oddać zycia Panu i zyć dla Niego. 

    Ja nie mam wątpliwości co do dzieł Pana, sam w nich uczestniczę i staram się aby Ewangelia była głoszona, bo przeciez przez nią jest zbawienie. Ale czytam Słowo i czytam tak jak i ty o małej trzódce, o niewielu wybranych, o wąskiej i szerokiej drodze, która prowadzi na zatracenie i wielu nią idzie. I tak jest, nie ma co widzieć życzeniowo, Pan jasno mówi o tym, ze nawet wybranych (zbawionych ) miłość oziębnie i odwrócą się od Boga i pójdą za tym co ucho łechcze. Tak, ludzie wolą słuchać nauk ludzkich, filozofów, psychologów niż Boga. 

    Moja nauka o aniołach i kształcie ciał jak piszesz pochodzi jednak z Bibli, tak, tak. Jezus o tym mówi, ponad to sam po zmartwychwstaniu przez 40 dni był w takim ciele, aby nie było niedomówień. Do czego takie ciało jest zdolne wystarczy poczytać Biblię, a Paweł apostoł i inni to potwierdzają. Wyzuty z ciała śmierci będę oglądał Boga (Jezusa) twarzą w twarz. I to mi wystarczy, być zawsze z Nim. A nawet teraz, będąc z Nim z głębokiej relacji miłości – jaśniejemy Jego chwałą.

    2 Ko r    17 Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. 18 My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.

    Seksu w niebie nie będzie i to jest oczywiste, ziemia jest miejscem rozmnażania człowiekiem, tak jak rośliny i inne. Przecież Biblia mówi wyraźnie, ze ani się zenić nie będą, ani za maz nie będą wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co to znaczy?  Mat. 22. 29-30 – zachęcam też do lektur na temat angeologii. Wystarczy wrócić pamięcią do lat 8-10, kiedy byliśmy jeszcze nie rozbudzeni płciowo wydaje mi się, ze właśnie o taki stan chodzi. Gdzie płeć nie miała zadnego znaczenia, czy podtekstu. Pewnie, ze dziewczyny były nieco inne, ale traktowaliśmy je na równi i bez uprzedzeń, czy tez skojarzeń. Byliśmy tez wówczas zdolni do przyjaźni i miłości nie erotycznej. Pewnie, ze moja zona jest osobą zbawioną i będzie w niebie , ale to nie znaczy, ze Bóg nie ma dla niej innych planów i to nie koniecznie związanych ze mną.

    Poza tym istnieje problem, na który zwrócili uwagę faryzeusze, co jeśli ktoś miał więcej zon? Czy jako wdowiec, czy jako rozwiedziony, opuszczony, co z niewierzącymi malzonkami a co z partnerami seksualnymi, czy to tez małzonkowie, mozna by mnozyć zapytania, na które nie ma odpowiedzi, jak jedna, w niebie nie będzie małzeństw. Wszyscy będziemy jedno w Panu, jeden wielki lud Bozy, odkupiony Jego krwią. A Bóg juz doskonale przygotował nam dzieła do wykonania io zadania do których nas powołał, tak tu na ziemi, jak tam w niebie i gdziekolwiek nas pośle, uzyje czy jeszcze co innego, nie musimy za Niego tego robić, bo jesteśmy Jego własnością.

    Ktoś tam pytał, skąd u mnie taka rozbudowana wiedza na ten temat, ano czytam dużo, kończyłem teologię, misjologię i cały czas się uczę. Czytam wiele ksiązek z różnych dziedzin i przede wszystkim Słowo Boze od 20 lat. Czytam ksiązki protestancjie, katolickie, ekumeniczne i chyba osobna dzidzina to Świoderkównę 🙂 

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie, bez zadęcia, trochę zartobliwie – Kazik

     

     
    Odpowiedz
  10. elik

    Porozumienie, czy jednak konflikt?…..

    @ Kazik – zapewne orientuje się Pan, że w dowolnej relacji i konfiguracji osobowej, konflikt tworzą zawsze obie strony uczestniczące w konfrontacji, polemice, kłótni, czy sporze.

    Natomiast osobną i znaczącą kwestią jest to: – kto jest bardziej zainteresowany porozumieniem, zgodą i pojednaniem albo jedynie zdeterminowany utrzymywaniem i rozniecaniem konfliktu, bądź eskalacją owego stanu.

    Pana kolejny wpis z kilku powodów odczytuję, jako niezbyt udaną próbę porozumienia z Panem Tomaszem – jednak życzę powodzenia.

    Natomiast odnośnie mojego wpisu, proszę uwolnić się, od maniery oceniania i łaskawie zauważyć, że większość moich tekstów, czy wpisów, bądź komentarzy jest nie tylko bardzo dobrych, ale również przemyślanych, odpowiedzialnych, czy refleksyjnych, a przede wszystkim wolnych, od zbędnych wyjaśnień, czy złośliwości i sarkazmu, oraz pozornego dobra i owego zadęcia.

    Szczęść Boźe!

     
    Odpowiedz
  11. tomasz.zmuda

    dobra droga

    Panie Zbigniewie, proszę mnie zostawić decyzje czy Kazikowe słowa odbieram jako porozumienie czy nie i nie siać niezgody między nami! Co do Pańskich wpisów mam odmienne zdanie niż Pan…

    Kazimierzu, bardzo się cieszę, że odpowiedziałeś. Co do ciała po zwmartwychwstaniu, to jednak wiemy nadal o nim bardzo niewiele, nawet mając opis ciała Jezusa – jest on bardzo skąpy. Bo coż mówi nam Pismo? Mówi, że jadł z uczniami i chciał, żeby go Tomasz dotknął, więc ciało Jego było podobne do tego sprzed zmartwychwstania, a jednocześnie przechodził przez ściany i znikał im sprzed oczu więc było całkiem odmienne od tego ziemskiego, więc wiemy tyle, że mało wiemy. Zwróciłbym jednak uwagę na jedną rzecz, że Pismo mówi, że zmartwychwstaniemy w CIELE, więc bardziej to będzie ciało niż nieciało i bardziej będziemy ludźmi niż aniołami.

    Unikałbym określeń, że jesteśmy własnością Boga, bo w moim odczuciu wyklucza to naszą wolność, ale myślę, że nie jest to Twoją intencją. Co do faryzeuszu, to musimy pamiętać, że Jezus odnosił się do żydowskiego małżeństwa, które było zaledwie kontraktem, nasze chrześciajńskie jest przymierzem. Inna perspektywa.

     
    Odpowiedz
  12. Kazimierz

    Tomaszu,

    Znalazłem ciekawy artykulik, w którym autor nawiązuje do ważnej kwestii pochwycenia, jeśli mógłbys przeczytać i moglibyśmy porozmawiać o ty, gdyż wazniejsze od tego jaki kształt naszych ciał będzie w czasie paruzji zdaje się jest to, czy wogóle w paruzji będziemy mieli udział.  http://clendennen.blogspot.com/2012/02/to-sie-stanie-w-jednej-chwili-w.html

     

    A co do małżeństw, to jednak słowa Jezusa i obraz z pytania faryzeuszy jest dość jednoznaczne, piszesz, ze małżeństwo jest przymierzem, myslę, że zawsze nim było. Żydzi również przywiązywali wielką wagę do małżeństwa, zobacz Jakuba, który za ukochaną Rachelę, tak na prawdę odrabiał u Labana 21 lat, bo ona była tak ważna dla niego. Zobacz ukochaną Batszebę Dawida, który posunął się do cudzołóstwa i morderstwa, aby ona była jego żoną. I Sara , Rahela, czy nawet Ruth i Boaz, to piękne obrazy miłości małżeńskiej. 

    Ani w ST, ani tak na prawdę w NT nie ma opisów ślubów jakie dziś znamy, Bóg nigdzie nie pokazał jak to robić, raczej wywodzą się one z tradycji i zwyczaju. Jedno jest pewne, że po zaślubinach ci dwoje są jednym. Jednak małżeństwa są różne i takie , które są niewierzące (ludzie nie odrodzeni duchowo), pomimo tego, że brali ślub w jakimś kościele. I takie gdzie jedna strona jest wierząca i takie, gdzie oboje kochają Pana. 

    W każdym z tych przypadków, działają inne prawa Boże, moim zdaniem trafnie opisał te rzeczy Piotr Zaręba w swoim arykule, który jeśli chcesz przeczytaj i chętnie porozmawiałbym o tym z tobą, jeśli chcesz oczywiście. 

    http://www.zajezusem.com/index.php?num=5222

    Natomias nawet, gdzyby małzeństwo było w obu przypadkach odrodzone duchowo (mąż, żona), ale jeden z małżonków zmarł i drugi powtrórnie się ożenił, do czego też Paweł zachęca np. młode wdowy 🙂 aby też rodziły dzieci, wówczas problem faryzeuszy byłby zywy, który z małzonków takiej kobiety w niebie byłby jej męzem? 1 Kor. 5. 14 Chcę zatem żeby młodsze (wdowy) wychodziły za mąż, rodziły dzieci, były gospodyniami domu, żeby stronie przeciwnej3 nie dawały sposobności do rzucania potwarzy.

    To moze na dziś tyle. Pozdrawiam Kazik

     

     

     
    Odpowiedz
  13. elik

    Przeświadczenie

     @Tomasz – skąd to uprzedzenie i przeświadczenie, źe cokolwiek Panu usiłuję zabrać, umniejszyć, czy siać ową niezgodę?….

    To chyba oczywiste i zrozumiałe, źe nikt z osób trzecich nie powinien przesądzać o rezultacie rozmowy, czy polemiki, w tym przypadku między Panem, a Kazikiem.  Choć jest w świecie nauczyciel, a nawet mistrz, takich praktyk i specjalnie szkoleni jego wychowankowie i uczniowie. 

    Natomiast wg. mnie wszyscy mamy prawo innym źyczyć powodzenia, czy uczestniczyć w dyskusji na forum Tezeusza i mieć nawet odmienne zdanie, co nie znaczy zawsze słuszne, poźądane i uprawnione.

    Szczęść Boźe!

     
    Odpowiedz
  14. aaharonart

    Małżeństwo żydówki Marii i Józefa to nie tylko kontrakt

    Matka Pana Jezusa – Maria  spojżałaby z nieba …

    Mając na uwadze słowa apostoła Pawła :: "Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie." 1Tes 5,21 pragnę podziękować Kazimierzowi za jego ostatni wpis do Tomasza z dnia Komentarz z 22.04.2013 – 06:38 @ Kazimierz Juszczak.

    Z zainteresowaniem przeczytałem. Dziękuję . 

    Bardzo podobał mi się również link do myśli teologicznej  brata Berta.

    Bardzo dobry tekst. Wyłowiłem tam piękne i mądre słowa a mianowicie :

    Nie ma znaczenia to, czym byłeś wczoraj, liczy się to, czym jesteś dzisiaj. 

    Zgadzam się z tymi słowami. 

    Pragnę również podziękować Kazimierzowi za to że zwraca uwagę na wielką wartość ślubu żydowskiego , który w słowach Tomasza uchodził  jedynie za Ketube – kontrakt. Tak nie jest że u Żydów to tylko Ketuba.  

    Otóż ślub żydowski to nie jest jedynie kontrakt ketuba,   ale również  świętości – uświęcenie Kaf-Dalet-Szin z którego wywodzi się słowo  Kiduszin oznaczające zaręczyny – przynależenie, z pewnego (uświęconego) powodu. Takie zaręczyny Kiduszin były udziałem Marii Matki Pana Jezusa i Józefa. 

    Małżeństwo nie służy wyłącznie, ani nawet nie głównie prokreacji. Źródła tradycyjne podają, że towarzystwo, miłość i intymność są podstawowymi celami małżeństwa, zgodnie z tym po co według Księgi Genesis została stworzona kobieta (Gen.2:18 "mężczyzna nie powinien być sam"


    Trudno było by sobie nawet wyobrazić by ślub między Marią a Józefem był jakimś tam tylko kontraktem.  Otóż nie był to jedynie kontrakt ale uświęcenie . 

    więcej o żydowskim małżeństwie  można przeczytać w linku poniżej polecam zainteresowanym 

     

     http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/bwi-kalendarz-i-cykl-iycia-mainmenu-68/140-masieo.html

     

    Jeszcze raz dziękuję Kazimierzowi za podjęcie tematu i wyjaśnienia które poczynił.

    Dobrze myślę było by aby bracia z kościoła Katolickiego nie pisali o ślubie Żydowskim jak o jakimś tylko kontrakcie  bo każdy związek obojga ludzi czyniony z miłości jest święty. Kontrakt – ketuba  o którym wspomina Tomasz wywodzi się z mądrości i zapobiegliwości żydów o oblubienicę .  

    więcej można przeczytać w linku powyżej . 

     

    aharon*

     

     

     

     
    Odpowiedz
  15. tomasz.zmuda

    jest różnica

    Panowie, Kazimierzu i Aaharonie,

    Nie zgodzę się z wami w kwestii identyczności czy tożsamości małżeństwa żydowskiego z małżeństwami chrześcijańskimi.

    Po pierwsze tak jak już wcześniej wspomniałem, małżeństwo sakramentalne jest przymierzem na które te dwie osoby wyrażają swoją osobową zgodę (patrz definicja małżeństwa w kanonie kościołów katolickich wschodnich oraz konstytucji Vaticanum II Gaudium et spes. Co oznacza osobowa zgoda? Określenie osoba jest nakpełniejszym określeniem człowieka, obejmuje jego ciało, duszę, umysł, godność, zmysły, popędy, po prostu wszystko. Tak więc małżonkowie wchodzą w małżeństwo całym sobą, z całym dobrodziejstwem inwnetarza, nieodwołalnie – i tak rozumiemy przymierze, jako związanie totalne i nierozerwalne. Takie przymierze ofiaruje nam Chrystus poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Takie przymierze nie jest uszczegóławiane poprzez jakiekolwiek dodatkowe ustalenia, bo nie ma takiej potrzeby. Już sam fakt dopuszczania rozwodu w małżeństwie żydowskim świadczy o tym, że nie jest to przymierze w dosłownym tego zwrotu znaczeniu. Jest to li tylko kontrakt, umowa, uświęcona jak zauważył słusznie Aaharon miłością małżonków, ale ma całkiem inny ciężar gatunkowy niż przymierze. Czy Bóg przewidział w swym przymierzu zawartym z narodem wybranym coś na kształt rozwodu? Nie. Obiecał im że będzie im Bogiem na wieki, a o oni jego umiłowanym ludem.

    Kazimierzu, co do tekstu Cladennena to jestem wobec niego bardzo scpetyczny przede wszystkim z uwagi na fakt, że uzasadniając swoje hipotezy teologiczne autor podpiera się prywatnymi objawieniami, które są raczej mało wiarygodne. Fakt faktem, warto jednak rozmawiać o tym co stanie się w czasie Paruzji. Ja mam taką refleksję: piszesz, że należy się obawiać czy będziemy mieć udział w Paruzji, w raju, przecież słusznie zauważasz, że jesteśmy ludźmi słabymi i grzesznymi – jednakże to na szczęście nie od naszej kondycji będzie zależeć czy zostaniemy zbawieni. Łaskę tą otrzymujemy za darmo jedynie przez wiarę (List do Rzymian). Wiara i przyjęcie łaski jest więc tym co do zbawienia wystarcza. I Bogu dzięki! W przeciwnym przypadku, gdyby to ludzie musieli sobie zasłużyć na zbawienie mogłoby się okazać, że ofiara Jezusa była daremna i niebo pozostanie puste.

    Kościół katolicki wpadł już kiedyś w pułapkę takiego myślenia, na szczęście znalazł się człowiek, który nieomal przemocą wyrwał go z tego błędnego mniemania. Nazywał się Marcin Luter.

     
    Odpowiedz
  16. Kazimierz

    Tomaszu

     Na pewno Artur, więcej ma do powiedzenia o małżeństwach Żydowskich, w końcu jest Żydem 🙂

    Tak, zapewne zamysł chrześcijańskiego małzeństwa jest jak najbardziej wspaniały, analogia wypływająca z listów Pawła i porównanie miłości małżeńskiej do miłości Chrystusa, jest piękne. Jednak gorzej z praktyką. Istnieje wiele powodów, dla których ta praktyka nie wychodzi, a że nie wychodzi chyba nikomy nie trzeba udawadniać, już teraz około 40 % małżeństw w Polsce się rozpada i są to małzeństwa jak je nazywasz sakramentalne. Pytanie dlaczego?

    A więc jakby szczytne ideały, nie pasujące do rzeczywistości. Dla mnie jest sprawa jasna, tekst Zaręby to tłumaczy, większośc Polaków to ludzie niewierzący, a uprawiający religię, nie pisze tego aby się natrząsać, bo chyba jest niewielu ludzi, którzy tak bardzo pragną przebudzenia duchowego dla naszego kraju jak ja, czy kręgi ewangelikalne, i to nie ma znaczenia wyznanie w którym się nawrócą, ale chodzi o Chrystusa Pana. 

    W Chrystusie dopiero człowiek, ma szanse poprzez Jego miłość umiłować małżonka, być wiernym i oddanym. Bez Chrystusa jest zdany na siebie, a z człowieka jak powiada Biblia nie wypływa dobro lecz zło. Udawadnia to Philip Zimbardo, psycholog, który np. w ostatnio wskazywanej przez czytelników Tezeusza, a przeczytanej przeze mnie książce Efekt Lucyfera – udawadnia biblijną prawdę. 

    Jeśli chodzi o rozwód Boga, to jednak Bóg jest rozwodnikiem – tak, tak – niestety, to prawda bardzo przykra, ale jest – Jer. 3. 6 Rzekł do mnie Pan za dni króla Jozjasza: "Czy widziałeś, co zrobił Izrael-Odstępca? Chodził na każdą wysoką górę i pod każde zielone drzewo i uprawiał tam nierząd. 7 Pomyślałem: Po tym wszystkim, co uczynił, powróci on do Mnie; ale nie powrócił. I zobaczyła to niegodziwa siostra jego, Juda. 8 Zobaczyła, że za wszystkie czyny nierządne, jakie popełnił Izrael-Odstępca, odrzuciłem go, dając mu list rozwodowy.

    W innych miejscach również Bóg mówi o tym. Chcielibyśmy, aby było inaczej, ale tak nie jest i to z naszej winy, niestety.

    Rzeczywiście Calladen pisze o prywatnych objawieniach, ale czy ty ich nie masz, czy ja ich nie mam, to może być tylko świadectwo i nic więcej, ale ciekawe. Ja nie jestem jego fanem, a wkleiłem jedynie ten tekst jako ciekawostkę. Staram się w moim życiem z Panem nie biegnąć za jakimiś nauczycielami, ale za Panem, za biblią, natomiast za Pawłem "wszystkiego doświadczajcie, tego co dobre się trzymajcie" staram się czynić.

    Co do łaski Bozej, tak otrzymujemy ją za darmo, ale uczniostwo kosztuje. Do łaski nieczego dodać nie mozemy, to proste albo jesteśmy zbawieni, albo nie. Albo mamy Syna Bozego, albo Go nie mamy i idziemy na potępienie. 1 J. 5.11-12. Zbawieni zostajemy przez łaskę Boga z wiary Ef. 2.8-9, nie z uczynków aby się kto nie chlubił. Wiara natomiast wzbudzana jest przez Ducha Świętego, który przekonuje nas o grzechu, sprawiedliwości i sądzie, poprzez Ewangelię. Słowo Boze (Chrystus – Logos), zasiane w serce człowieka wykonuje swoją pracę, lub też nie (patrz przypowieśc o siewcy). W niektórych sercach dokonuje rewolucji i dochodzi w nich do odrodzenia duchowego, czyli matanoi. Dopiero człowiek odrodzony duchowo, moze świadomie wierzyć, gdyz rozumie i przyjmuje ofiarę krzyza Chrystłowiek nieodrodzony nie moze, gdyz zasłona lezy na jego sercu i nie jest w stanie wierzyć, moze być religijnym człowiekie, gdyz wszystcy jesteśmy tak skonstryowani przez Boga, ze Go szukamy, nawet nie wiedząc o tym. 

    Łaska Boga rozciąga się nad wszystkich ludzi, ale tylko mała trzódka odpowie na wołanie Pasterza. Jednak są w krajach różnych okresy historyczne, gdzie Bóg w szczególny sposób najczęsciej na błagające wołanie odrodzonych z danego kraju wylewa swojego Ducha obficie, dziś to jest Brazylia, Argentyna a nawet Chiny. Stara rozwódka Europa śpi zadowolona z siebie , znudzona Bogiem i właściwie wszystkim, obwieszona zanikającą chwałą własną i pływająca w komforcie – religijności, ale samotna. Co robić, aby było inaczej, modlić się, wołać do Pana, jednoczyć się , niszczyć podziały w ciele Chrystusa (tym prawdziwym) i być otwartym na działanie Ducha Świętego. Odrzucić pogańskie zwyczaje, wierzenia, kulty i zblizyć się do Pana, On jest zbawicielem – zresztą Franciszek obecny biskup Rzymu do tego właśnie nawołuje. 

    Jednak będąc głosicielem dla innych musimy pamiętać, zeby samemu nie odpaść, czy tez nie popaść w pychę, w samouwielbienie, wszystkowiedzę. Trzeba pilnowac swojego serca, jak wspomniałeś o Lutrze, aby było mięsiste , a nie kamienne Jer. 

    Kwestią jest też utracalność zbawienia, a pro pos udziału w Paruzji, nie roztrzygniętą i moze dobrze, gdyz ze drzeniem kazdy z nas powinien zbawienie sprawować, dbając o relację z Chrystusem Zmartwychwstałym.

    Pozdrawiam serdecznie Kazik

     
    Odpowiedz
  17. tomasz.zmuda

    rozwód

    Tak, Bóg daje Izraelowi list rozwodowy, ale czy do rozwodu dochodzi? Nie, on go wzywa na nowo do powrotu, jeśli Odstępca wróci i uzna swą winę to Bóg przebaczy jemu jego nierząd. Tak jak mówił ostatnio Franciszek, Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem, to my męczymy się przyjmowaniem tego przebaczenia. To jest piękne jak Bóg ukochał ludzi, te grzeszne i wiarołomne plemię i z uwagi na słabość człowieka posłał swojego Syna, aby ten dokonał ofiary doskonałej, wyzwalającej człowieka ze zła przez ofiarowane mu zbawienie.

     
    Odpowiedz
  18. aaharonart

    TOMASZU od pięknej miłości mażeńskiej

     Tomaszu

    Zapatrzyłem się w Twoją stronę i muszę Ci powiedzieć że tak naprawdę mówimy o tym samym. Małżeństwo  żydowskie czy Katolickie?  tak naprawdę chodzi o to samo , o nierozerwalny związek dwojga ludzi. 
    Oczywiście przez wieki temat małżeństwa w historii dziejów mężczyzny i kobiety nabierał w dziejach ludu wybranego dojrzałości. Tylko znajomość dogłębna owych dziejów dała by nam prawo do wygłaszania swoich opinii na temat tego jakże świętego w oczach każdego Żyda spotkania.
    Patrząc na najświętszą z ksiąg biblijnych – pieśń nad pieśniami możemy dotknąć się tajemnicy czym dla Żyda i Katolika , Chrzescijanina jest związek oblubieńca i oblubienicy.
    Nie czuję się w żaden sposób zobowiązany tłumaczyć Ci Tomaszu coś co zapewne sam doskonale doznajesz i z czym strarasz się dzielić dotykając tej świętości i tej miłości jaką darzysz Boga i swoją Żonę.
    Miło mi słuchać twojego przekonania na temat nierozerwalności małżeństwa.
    Sam jestem w jak to Ty nazywasz przymierzu sakramentalnym, które zawarłem w Kościele Rzymsko Katolickim. Pomimo że jestem uczuciowo związany z Żydami szczególnie bliscy mi są Żydzi Mesjańscy , i mam zapewne we krwi jakieś geny żydowskie to jednak wychowano mnie w wierze Katolickiej i również tak jak Ty mam wszystkie sakramenty które są dla mnie święte.
    Nie musisz więc w zaden sposób starać się mnie przekonywać co do świętości sakramentu małżeństwa w Katolicyźmie i jego nierozerwalności bo jestem o tym przekonany.
    Jednak dla mnie nie jest to jakiś oderwany od moich korzeni Żydowskich "nowy Bóg" ale ten sam który objawił się na Synaju Mosze .
    Zapewne ślub chrześcijański jest w oczach Boga równie ważny jak ten zawierany przez Żydów którzy nie rozpoznali jeszcze Pana Jezusa jako swojego Mesjasza . Wypełnienie tego co ustanowił Bóg już na samym początku gdy dał Ewe Adamowi a Adama Ewie dokonało się poprzez zaślubiny Boga z Jego ludem w Chrystusie .
    Mówiąc o małżeństwie każdy Żyd który bierze na poważnie słowo Boże , wie o szlachetnośći drzewa oliwnego . Szanuje boży nakaz nierozerwalności i trwałości tego związku jakim Bóg obdarował Izrael . Dziękuję Ci Tomasz za ostatni wpis o trwałości małżeńskiej,  albowiem  pięknie ten związek Izraela z Bogiem podkreślasz . 
    Pan Jezus będąc na weselu w kanie Galilejskiej dobrze wiedział że jego bracia Zydzi świętują coś bardzo ważnego i podniosłego gdy zawierany jest akt małżeński. Każdy ślub bowiem dla żyda to przypomnienie tego przymierza jakim On Bóg obdarował Izrael. On rzeczywiście nigdy tak naprawdę nie porzuciłby swojego Żydowskiego ludu – swojego szlachetnego oliwnego drzewa …
    Dziękuję Ci Tomasz za wiarę w nierozerwalność związku małżeńskiego .

    Ustawodawcą w Izraelu zawsze był Bóg i Jego słowo. Przez wieki wielu nauczycieli pracowało nad słowem Pańskim ucząc się z niego życia . Spisano przez wiele wiele lat wiele nauk wokół słowa Bożego co dało w ostateczności wiele błędnych wykładów o czym przekonujemy sie niemalże codziennie.

    Życie przez które idzie każda para ludzi zawierających związek małżeński to nie bajka.
    Nauka Chrystusa na temat małżeństwa i jego nierozerwalności przede wszystkim zachwyca swoją głęboką mądrością i pięknem wypływając ze związku Ojca, Syna i Ducha świętego który jest Jeden .

    Pamiętam że niespełna pół wieku przed tym jak pojawił się na świecie Pan Jezus który przyszedł w ciele , działał w Palestynie wielki rabbi Szammaj, który zdecydowanie zakazywał rozwodu, z jednym wszakże wyjątkiem: pobożny Żyd może rozejść się z żoną, jeśli ta okazała się wszetecznicą.
    Rabbi Szammaj nie jest samotną wyspą i jego nauka nie wzięła się od tak . Nauczył się on bowiem prawdy o nierozerwalności związku małżeńskiego od Boga. Pan Jezus jako ten który ma władzę i jest synem Bożym naucza nie jak uczeni w piśmie faryzeusze ale jak ten który ma moc i nawiązuje do nierozerwalności małzeństwa w Mateusza 5,31 gdzie mówi :
    Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. 32 A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa
    .
    Widzimy tam że za wypadkiem nierządu żyd nie powinien pochopnie posługiwać się listem rozwodowym .
    Ze szczególnym problemem mamy do czynienia jeśli mąż znika, porzuca żonę lub zaginie lecz nie ma wystarczających dowodów jego śmierci. Zgodnie z prawem żydowskim inicjatorem rozwodu może być jedynie mąż, toteż jeśli zaginie , kobieta nie może ponownie wyjść za mąż. Kobietę znajdującą się w takiej sytuacji nazywa się agunah (dosłownie: zakotwiczoną).
    By zapobiec komplikacjom tego rodzaju przyjął się zwyczaj, że jeśli mąż wyrusza na wojnę wręcza żonie list rozwodowy, aby jeśliby nie powróci a jego ciało nie zostało odnalezione żona nie stała się agunah i mogła ponownie wyjść za mąż.

    Staram Ci się Tomaszu pokazać jak życiowo Żydzi podchodzą do związku małżeńskiego nie pozostawiając pary małżeńskiej samej sobie w podejmowaniu trudnych decyzji życiowych . Dobrze wiemy że świecie chrześcijańskim zdarzają się rozwody . Oczywiście wiemy że nie można się rozwodzić ale jednak wielu naszych Katolickich braci sie rozwodzi mimo że nie mogą. Są oni najczęściej pozostawieni sami sobie a o rozwodzie decyduje ten świat . U Żydów tak nie jest. Jeśli para małżeńska ma problem to są one rozwiązywane nie przez świat ale przez społeczność wiernych i odpowiednie ustawy prawne które ze względu na zatwardziałość i niemoc zostały ustanowione już w czasach Mojżeszowych.
    Zresztą Pan Jezus mówi o tym do Faryzeuszy że ze względu na zatwardziałość serc ludzkich ( przypadłości ludzkiej natury) Mojżesz sługa Boży polecił dawać listy rozwodowe. Jednak na początku tak nie było.
    List rozwodowy , bądź Ketuba nie jest więc czymś co stanowi o małżeństwie bo o tym stanowi tylko Bóg i tylko on może je unieważnić.
    Ślub żydowski opiera się więc na wierze człowieka w ludzką miłość do Boga .

    Dobrze wiemy żę w skrajnych przypadkach może się zdarzyć, że współmałżonek okaże się kimś prymitywnym, zdemoralizowanym, albo jeśli nawet jest człowiekiem porządnym i niezłym — po prostu bardzo trudnym we współżyciu. Są to przypadki, kiedy wspaniała nauka chrześcijańska , że każdy człowiek, nawet nieprzyjaciel, jest wart miłości , ujawnia to, co w niej trudne, a nawet (po ludzku) niemożliwe.
    Ale przecież w swojej istocie jest to nauka wspaniała: że każdy z nas jest stworzony na obraz Boży i nawet w człowieku zdawałoby się kompletnie zepsutym i przegranym znajduje się coś zasługującego na szacunek. Łatwo śpiewać w piosence, że "każdy człowiek to mój brat", ale dopiero w różnych sytuacjach trudnych (ktoś ma leniwą lub głupią żonę, któraś , męża pijaka i brutala, inny nieprzyjaznego sąsiada albo szefa grającego na nerwach) okazuje się, czy naprawdę wierzymy w to, że "każdy człowiek to mój brat?

    Podsumowując
    Ślub Żydowski i Katolicki jest tak samo ważny w oczach Boga i nierozerwalny w swej naturze . Tak jak nierozerwalne jest przymierze Boga z Izraelem o czym zdaje się w czasach Cesarza Konstantyna zapomniano …
     

    A teraz pragnę ponizej  napisać coś nie dla Tomasza tylko ogólnie 

    Otóż 
    Miło spoglądam czasami w stronę Żydów Mesjańskich albowiem widzę w nich szlachetne drzewo Oliwne . O szlachetnym drzewie oliwnym można przeczytać w Liście Pawła do Rzymian rozdział 11 . Jest tam również mowa o dziczkach oliwnych z pogan czyli kościele z pogan, który  za Konstantynem  cesarzem  wynosił swoją pozycję nad Żydów .

    Czemu o tym wspominam?
    Otóż to dotyka wszeteczeństwa o którym wspomniałem powyżej – owego wyjątku o którym Pan Jezus mówi do Faryzeuszy w Mateusza 5.31 . Widzimy tam słowa , cytuję
    Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu…

    Proszę przeczytać ten werset.
    Teraz przechodząc do Rzymian 11 wiersz 4 możemy zobaczyć w czym Izrael dopuścił się cudzołóstwa . Pisze tam że zginali oni kolana przed Baalem.
    Poślubiony Bogu lud Izraela – Jego umiłowana Oblubienica poszła i oddała swoje ciało Baalowi czyli innemu .
    Dobrze wiemy że Haszem jest Bogiem Izraela a nie jakiś Baal . TO On jest małżonkiem Izraela. A jednak dopuścili się nierządu z Baalem czyli innym bogiem. Więc
    Pan Jezus jest słowem i on mówiąc do Faryzeuszy w Mateusza 5,31" Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu"… zna przeszłość i przyszłość planów bożych.
    Nie chciałbym zbyt otwarcie o tym pisać . Jednak ostrzegał bym brać z pogan przed umniejszaniem Żydów . Ostrzegał bym pokonstantyńską dziczkę oliwną idąc za słowami Pawła by nie wynosiła się nad Żydów w żaden sposób bo jak mówi Paweł w liście do RZYMIAN 🙂
    bo jeżeli ich – Żydów odrzucenie przyniosło światu pojednanie, to czymże będzie ich przyjęcie, jeżeli nie powstaniem ze śmierci do życia? 16 Jeżeli bowiem zaczyn jest święty, to i ciasto; jeżeli korzeń jest święty, to i gałęzie.
    17 Jeżeli zaś niektóre gałęzie zostały odcięte, a na ich miejsce zostałeś wszczepiony ty, , który byłeś dziczką oliwną, i razem [z innymi gałęziami] z tym samym korzeniem złączony na równi z nimi czerpałeś soki oliwne, 18 to nie wynoś się ponad te gałęzie. A jeżeli się wynosisz, [pamiętaj, że] nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie.
    19 Powiesz może: Gałęzie odcięto, abym ja (poganin )mógł być wszczepiony 20 Słusznie. Odcięto je na skutek ich niewiary, ty zaś trzymasz się dzięki wierze. Przeto się nie pysznij, ale trwaj w bojaźni! 21 Jeżeli bowiem nie oszczędził Bóg gałęzi naturalnych (żydów), może też nie oszczędzić i ciebie (kościele z pogan ). 22 Przyjrzyj się więc dobroci i surowości Bożej. Surowość [okazuje się] wobec tych, co upadli, a dobroć Boża wobec ciebie, jeśli tylko wytrwasz w [kręgu] tej dobroci; w przeciwnym razie i ty będziesz wycięty. 23 A i oni (Żydzi) , jeżeli nie będą trwać w niewierze, zostaną wszczepieni. Bo Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. 24 Albowiem jeżeli ty zostałeś odcięty od naturalnej dla ciebie dziczki oliwnej (Cesarstwo Rzymskie ) i przeciw naturze wszczepiony zostałeś w oliwkę szlachetną (dom Izraela) , o ileż łatwiej mogą być wszczepieni w swoją własną oliwkę ci, którzy do niej należą z natury.

     

     
    Odpowiedz
  19. eskulap

    Ciekawe jest to, że

    Ciekawe jest to, że z niemal komicznego, czysto akademickiego i spekulatywnego tematu rozwinął się tak głęboki i dojrzały dialog. Chciałbym za podzielenie się różnymi perspektywami wszystkim, zaś szczególnie Panu Kazimierzowi, podziękować. 🙂

    Eskulap

     
    Odpowiedz
  20. retwizan

    Ma Pani rację

    Naucza o tym Kościół. W 1957 r. największy chyba teolog XX w. czcigodny papież Pius XII nie pozostawił na ten temat żadnych wątpliwości: "Pośród wszystkich bogactw pierwszym jest, jak się wydaje, witalne przeświadczenie o tym, że śmierć nie tylko nie niszczy ludzkich i nadprzyrodzonych więzi miłości, utrwalonych poprzez małżeństwo, lecz może je wzmocnić i udoskonalić. Jest oczywiście rzeczą niewątpliwą, że zarówno na płaszczyźnie czysto formalnej jak i na poziomie rzeczywistości zmysłowych, organizm małżeństwa już nie istnieje. Trwa jednak to, co stanowi jego duszę, co przydaje mu mocy i piękna, to znaczy, miłość małżeńska w całym swoim blasku zaślubin na wieki, podobnie jak nadal trwają istoty duchowe i wolne, które poświęciły się sobie nawzajem."

     

    Warto również przeczytać bardzo dobry artykuł p. Michała Gołębiowskiego, znacznie poszerzony i uzupełniony w porównaniu do poprzedniej wersji:

    http://www.fronda.pl/blogi/drzewo-nad-przepascia/milosc-malzenska-wobec-wiecznosci,34632.html

     
    Odpowiedz
  21. IThinkOnMyOwn

    Dla ludzi, którzy lubią myśleć samemu, wyciągać wnioski

    W raju:

    (27): Stworzył tedy Bóg człowieka na wyobrażenie swoje; na wyobrażenie Boże stworzył go; mężczyznę i niewiastę stworzył je.

    (28): I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię; i czyńcie ją sobie poddaną; i panujcie nad rybami morskimi, i nad ptactwem niebieskim, i nad wszelkim zwierzem, który się rusza na ziemi. [Biblia Gdańska, Rdz 1]

    (24): Przetoż opuści człowiek ojca swego i matkę swoję, a przyłączy się do żony swojej, i będą jednem ciałem. [Biblia Gdańska, Rdz 2]

    Po:

    (3): Tedy przyszli do niego Faryzeuszowie, kusząc go i mówiąc mu: Godzili się człowiekowi opuścić żonę swoją dla każdej przyczyny?

    (4): A on odpowiadając rzekł im: Nie czytaliście, iż ten, który stworzył na początku człowieka, mężczyznę i niewiastę uczynił je?

    (5): I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a przyłączy się do żony swojej, i będą dwoje jednem ciałem.

    (6): A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało; co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

    (7): Rzekli mu: Przeczże tedy Mojżesz kazał dać list rozwodny i opuścić ją?

    (8): Rzekł im: Mojżesz dla zatwardzenia serca waszego dopuścił wam, opuścić żony wasze, lecz z początku nie było tak.

    (9): Ale ja powiadam wam: Iż ktobykolwiek opuścił żonę swoję, (oprócz dla wszeteczeństwa), a inszą by pojął, cudzołoży; a kto by opuszczoną pojął, cudzołoży.

    (10): Rzekli mu uczniowie jego: Jeźlić taka jest sprawa męża z żoną, tedy nie jest dobrze żenić się.

    (11): A on im rzekł: Nie wszyscy pojmują tej rzeczy, ale tylko ci, którym to dano.

    (12): Albowiem są rzezańcy, którzy się tak z żywota matki narodzili; są też rzezańcy, którzy od ludzi są urzezani; są też rzezańcy, którzy się sami urzezali dla królestwa niebieskiego. Kto może pojąć, niechaj pojmuje! [Biblia Gdańska, Mt 19]

     

     

    (29): A toć mówię, bracia! ponieważ czas potomny ukrócony jest, aby i ci, którzy żony mają, byli, jakoby ich nie mieli;

    (30): A którzy płaczą, jakoby nie płakali; a którzy się radują, jakoby się nie radowali; a którzy kupują, jakoby nie trzymali;

    (31): A którzy używają tego świata, jakoby źle nie używali; bo przemija kształt tego świata.

    (32): A chcę, abyście wy byli bez kłopotu, bo kto nie ma żony, stara się o rzeczy Pańskie, jakoby się podobał Panu;

    (33): Ale kto się ożenił, stara się o rzeczy tego świata, jakoby się podobał żonie. [Biblia Gdańska, 1kor 7]

     

    (36): Albowiem umierać więcej nie będą mogli; bo będą równi Aniołom, będąc synami Bożymi, gdyż są synami zmartwychwstania. [Biblia Gdańska, Łk 20]

    (2): Albowiem niewiasta, która jest za mężem, póki żyw mąż, obowiązana mu jest zakonem; a jeźliby mąż umarł, uwolniona jest od zakonu mężowego. [Biblia Gdańska, Rz 7]

    Po zmartwychstaniu:

    (17): Albowiem oto Ja tworzę niebiosa nowe, i ziemię nową, a nie będą wspominane rzeczy pierwsze, ani wstąpią na serce.

    (18): Owszem weselcie się, a radujcie się na wieki wieków z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja stworzę Jeruzalem na radość, a lud jego na wesele.

    (19): I rozraduję się w Jeruzalemie, a weselić się będę w ludu moim; a nie będzie słychać w nim głosu płaczu i głosu narzekania.

    (20): Nie będzie tam więcej nikogo w wieku dziecinnym, ani starca, któryby nie dopełnił dni swoich; bo dziecię we stu latach umrze; ale grzesznik, choćby miał i sto lat, przeklęty będzie.

    (21): Pobudują też domy, a będą w nich mieszkali; nasadzą też winnic, a będą jeść owoce ich.

    (22): Nie będą budować tak, aby tam inszy mieszkał; nie będą szczepić, aby inny jadł; bo dni ludu mojego będą jako dni drzewa, a dzieła rąk swoich do zwietszenia używać będą wybrani moi.

    (23): Nie będą robić próżno, ani płodzić będą na postrach; bo będą nasieniem błogosławionych od Pana, oni i potomkowie ich z nimi.

    (24): Nadto stanie się, że pierwej niż zawołają, Ja się ozwę; jeszcze mówić będą, a Ja wysłucham.

    (25): Wilk z barankiem paść się będą społem; lew jako wół plewy jeść będzie, a wężowi proch będzie chlebem jego; nie będą szkodzić ani zatracać na wszystkiej górze świętej mojej, mówi Pan. [Biblia Gdańska, Iz 65]

    Małżeństwo obowiązuje do śmierci, po śmierci jest rozwiązane, po zmartwychwstaniu jest się jak Aniołowie nieśmiertelnym więc to nie ma sensu. Będzie więc coś lepszego, bo nie wygaśnie po śmierci(nie ważne jaką będzie miało nazwę). Bóg w swoim pierwotnym zamyśle stworzył człowieka, jako mężczyznę i niewiastę, czyli stworzył ich jako rodzinę. Obecnie jest tak wiele trosk, że ludzie nie są w stanie wytrwać przy Bogu, nawet Ci co są przy nim nie czytają Biblii i podupadają lub wygadują bzduy posiłkując się czyjąś interpretacją zamiast przeczytać samemu. Więc dla niektórych lepiej odrzucić wszystko co tylko może sprawiać trudności aby wytrwać. Posiadanie rodziny wiąże się z wieloma trudnościami, wszakże jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za siebie, więc najprościej nie mieć żony/męża.

    Szatan aby pokonać wolę człowieka zawsze atakuje to co dla nas najcenniejsze. Najpierw Boga, dlatego mamy wiele "religii" i nazw rozbijających ludzi (katolicy, adwentyści 7 dnia, itd). Potem rodzinę, dlatego tyle zboczeń, zdrad i innch obrzydliwości. Bóg się nie myli, jeśli coś stworzył to idealnie, bez konieczności poprawy albo zmiany. Tak samo Bóg nie stworzył ludzi po to aby ich męczyć.

    TLDR;

    Nie będzie małżeństw bo awansują w coś lepszego. Tak mężczyźni będą mieli swoje niewiasty.

    Pozdrawiam ludzi, którzy wolą czytać samemu Biblię i wyciągać z tego wnioski nie posiłkując się czyjąś wizją.

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code