Gotowość trwania w wierze

 Yang – chrześcijanka, pochodząca z Korei Północnej, czyli kraju w którym nie ma miejsca na wiarę w Boga. Jest wierną chrześcijanką i zdecydowała służyć ludziom, jako misjonarka. Wyraziła pragnienie, by ludzie poznali Boga, w którego należy wierzyć bez w względu na miejsce zamieszkania: w Chinach, Korei Płn. czy innych krajach.

A wcześniej? Mieszkała w biednej wiosce, żywiła się piaskiem. Była świadkiem wielu śmierci głodowych. Chcąc zapewnić byt swoim córkom kilkanaście lat temu podjęła decyzję o ucieczce ze zniewolonego państwa. Dwukrotnie przedostawała się do Chin, gdzie poznała chrześcijankę. Po powrocie do kraju pracowała, jako handlarka, zawierzyła swe życie Bogu, podczas pracy nie zapominała o modlitwie. Kobieta, która z nią pracowała dowiadując się, że Yang jest chrześcijanką doniosła władzy. Na przesłuchaniach była bita i torturowana. Ponownie uciekła do Chin, tam jednak została sprzedana w niewolę. Znęcano się nad nią, była gwałcona. Z poważnymi odmrożeniami przedostała się do Mongolii, następnie do Korei Płd. We wszystkich cierpieniach tylko wiara w Chrystusa stanowiła dla niej źródło nadziei i pomogła wytrwać w przeciwnościach. Nie ustawała w modlitwie, mimo że wydawało jej się, że pozostaje nie wysłuchana.
 
Z kolei Szymon Hołownia w jednej ze swych książek opisuje losy muzułmanki z Egiptu, która po długoletnich poszukiwaniach razem ze swoją przyjaciółką przyjęła chrzest. Tę młodą kobietę  tajnej policji wydała matka. Musiała ukrywać się, została wzywana na przesłuchania. Donosili na nią także fanatycy muzułmańscy – koledzy nauczyciele ze szkoły, w której pracowała. Żyje w ukryciu, aby nikt z muzułmanów nie odkrył jej tożsamości. Chronią ją chrześcijańscy przyjaciele. Jeden z jej przyjaciół został zabity, innego znajomego fundamentaliści wyrzucili z czwartego piętra – jest sparaliżowany. Kobieta przyznaje, że coraz więcej osób ucieka z jej kraju. Ona sama twierdzi, że chrześcijanie w najtrudniejszych czasach mieli siłę i nadzieję. Nie czuję się samotna, bo dla niej dyskryminacja wcale nie musi oznaczać samotności. Chrystusa głosi swoim życiem.
 
Jak bardzo zagrożona jest sytuacja religijna naszych współwyznawców uświadamia nam obchodzony w Polsce już od kilku lat (druga niedziela listopada) Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Siedząc w ciepłym, zabytkowym kościele wraz z innymi uczestnikami mszy świętej wsłuchiwałam się w słowa kapłana przytaczającego dane dot. sytuacji chrześcijan w różnych rejonach globu. 105 tys. chrześcijan ginących rocznie za wiarę w Chrystusa. Co 5 min. ginie chrześcijanin. 200 mln wyznawców Chrystusa jest brutalnie prześladowanych. W 116 krajach łamane jest prawo wolności religijnej. 350 mln chrześcijan jest poddawanych rożnym formom dyskryminacji.
Dla osoby, która w zasięgu swojego zamieszkania ma kilkadziesiąt świątyń i może swobodnie zadecydować o wyborze godziny nabożeństwa  powyższe dane są wręcz przerażające.
Dlatego tym bardziej należy okazać wsparcie poprzez konieczną modlitwę i pomoc finansową, tak by zapewnić prześladowanym chrześcijanom codzienną egzystencję w miejscu zagrożenia. Ale myślę, że wbrew pozorom, to właśnie te osoby mogą nas obdarzyć o wiele bardziej.
 
W miejscach prześladowań chrześcijanie są zmuszani do opuszczenia swoich miejsc kultu, domów, a mimo to wykazują gotowość trwania w wierze i w Bogu znajdują źródło siły oraz odwagę. Tymczasem znaczna liczba zachodnich chrześcijan mając do dyspozycji wiele świątyń opuszcza je, porzuca wyznawaną wiarę mimo swobody religijnej albo rezygnuje z cotygodniowych mszy świętych – jako argument podając niekorzystną aurę. Zdarzają się oczywiście przypadki niesprawiedliwego traktowania chrześcijan w przestrzeni publicznej, ale nie wiążą się one z fizycznymi represjami. W krajach prześladowań chrześcijanie są mordowani za brak wyrzeczenia się wiary w Chrystusa.
Brak wiary w Boga prowadzi do zatracenia właściwego kierunku. Jezus nie obiecywał łatwego życia, wręcz dosadnie uprzedził o możliwych trudnościach (J I5, 20), ale też zapewnił o nagrodzie za poniesiony wysiłek (Łk 21,19). Pozostaje zadać sobie pytanie: ile są w stanie oddać dla Jezusa chrześcijanie nie odczuwający zewnętrznego zagrożenia? Ile przetrwać?
 
 
 
 

Komentarz

  1. zk-atolik

    Jaka wiara?…..

    Gotowość trwania w wierze – ale jakiej?…..Przecieź istnieją w świecie róźne religie, wyznania, a przez to radykalnie inne wiary tj. pojmowanie i uznawanie Boga, a zatem i rodzaje, formy, czy wymiary wiary m.in. (gorące, zimne i letnie) – nawet wśród chrześcijan.

    Ponadto nie jest zasadniczym powodem, ani przyczyną u wybranych osób, bądź środowisk powstawanie, czy istnienie uprzedzenia i wrogości, a tym bardziej akurat w/w osób zamiaru prześladowania, czy mordu, gwałtu, tortur lub dyskryminacji. Czyli wiara w Boga, oraz gotowość trwania w dowolnej wierzeprzynaleźność do wielu innych Kościołów tj. wspólnot religijnych istniejących, bądź powstających w świecie, niź katolickich.

    Natomiast są powodem, czy inspiracją w/w prześladowań przede wszystkim wiarygodne świadectwa m.in publiczna afirmacja wiary i determinacja – gotowość trwania w niej, tj. niezłomność i wierność Panu Bogu i Jego Kościołowi – wspólnocie katolickiej. A więc nie trwanie w dowolnej religi i wierze np: bóstwa, czy boźka, lecz jedynie i zawsze w ufności Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu.

    Szczęść Boźe!

     

     

     
    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code